PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2012, 15:26

Sklep motoryzacyjny przy Midland Trail, 7 maja 2055

Stwór z trudem poruszał swymi odnóżami, widać było wyraźnie opuszczające go siły. Większość wystrzelonych przez gangsterów kul dosięgła potwora znacząc jego cielsko poszarpanymi dziurami ran postrzałowych, z których ciekła gęsta ciemna posoka. Ważące co najmniej dwieście kilogramów stworzenie staranowało ogrodzenie z aluminiowej siatki, wyrwało z rozpędu kilka słupków zaplątując się w siatkę niczym ryba w sieć.

Strzelba Radeforda wypaliła z donośnym hukiem, czerwona łuska po śrutowym pocisku wypadła z komory zataczając w powietrzu niewielki łuk i spadając pod nogi kaznodziei. Ugodzony gradem śrutu w odwłok stwór dał ostatniego susa wlokąc za sobą ogrodzeniową siatkę i wpadając na jezdnię pobliskiej ulicy. Odnóża załamały się pod nim, kiedy ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa płynącym z niewielkiego mózgu chemicznym sygnałom, poplamiona posoką skóra przybrała kolor neutralnej szarości.

Nadjeżdżający z lewej motocykliści Chudego wyhamowali z piskiem albo odbili na boki uciekając przed walącym się na asfalt kształtem, dla pewności posyłając mu jeszcze kilka pistoletowych kul.

- Słodki Chryste, co to było? - wykrztusił z siebie Ebenezer opuszczając ku ziemi lufę Remingtona - Co to za szatański pomiot z piekła rodem?

- Niektórzy mówiąc na to techmorwa, proszę księdza - odparł roztrzęsiony Chudy ocierając dłonią mokre od zimnego potu czoło - Paskudne skurwysyństwo. Potrafi się maskować jak nie wiem co, zmienia kolory...

Głos uwiązł znienacka w gardle mężczyzny. Złe przeczucie dźgnęło Radeforda niczym ostrze bagnetu, ciało wielebnego zawirowało w miejscu odwracając się błyskawicznie w stronę przywódcy motocyklistów. Wzrok Ebenezera pomknął ku ścianie górującego nad nim budynku, wiedziony widokiem otwartych szeroko oczu Chudego i jego podnoszonej nieporadnie broni.

Na ścianie przylegającej do sklepu przybudówki, służącej kiedyś najpewniej za magazyn lub niewielki warsztat naprawczy, wisiała przeżarta rdzą kanciasta bryła modułu klimatyzacji, oznakowana ledwie czytelnym emblematem producenta i grożąca w każdej chwili zerwaniem równie skorodowanych nitów łączących ją z cegłami.

A tak się przynajmniej Radefordowi zdawało, kiedy wpadł na placyk przywiedziony tam wrzaskami napastowanego przez techmorwę motocyklisty.

Kanciasta bryła metalu poruszyła się niespodziewanie, z każdą sekundą zyskując na zwinności i tracąc jednocześnie wcześniejszą pozornie oczywistą postać. Ostre linie obudowy znikły płynnie, przeszły w bardziej opływowe kształty o przerażająco owadziej nucie. Poddane działaniu niezrozumiałych dla kaznodziei organicznych reakcji cielsko przybrało swą prawdziwą postać, a przypominający logo producenta klimatyzacji obraz na niezwykłej skórze przyczepionego do ściany potwora zniknął w jednej chwili.

Ponad sto uzbrojonych w ostre odnóża i kolczasty ogon kilogramów oderwało się od ściany warsztatu skacząc prosto na oniemiałego mężczyznę.


Wątek techniczny

Niespodzianka! Techmorwa nie była sama! Zdolności adaptacyjne tego stwora w wielu przypadkach potrafią czynić cuda, zwłaszcza w sytuacjach kiedy wytrącony z równowagi człowiek traci sporo na percepcji, bo nie ma czasu przyglądać się każdemu pozornemu kawałowi złomu. To coś, co wisiało na ścianie wyglądało autentycznie niczym moduł klimatyzacji, stwór wytworzył nawet na skórze coś przypominającego logo producenta... ale teraz Radeford nie ma zapewne czasu na podziwianie niezwykłego talentu techmorwy, prawda?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 czerwca 2012, 18:50

Ebenezer Radeford z łaski Pańskiej Sługa Boży zareagował odruchowo. Trenowany od lat łuk odruchu samozachowawczego pominął jednostkę decyzyjną, jaką jest kora mózgowa.
Odbite od potwora bodźce świetlne podrażniły zakończenia nerwów wzrokowych, w postaci czopków i pręcików siatkówki. Pompa sodowo potasowa zareagowała natychmiastowo wpuszczając jony sody do wnętrza komórki. Powstały potencjał czynnościowy pomknął w postaci elektrycznego impulsu nerwowego, skacząc między przewężeniami Ranviera osłonki rdzeniowej. Pędząc z zawrotną szybkością 120 m/s impuls nerwowy przeleciał przez między, śród i rdzeniomózgowie. Dalej przez drogi zstępujące rdzenia kręgowego, nerwy rdzeniowe, splot barkowy, aby wreszcie nerwami łokciowym i pośrodkowym dotrzeć do mięśni kończyny piersiowej i podrażnić ich płytki nerwowo mięśniowe. Mięśnie natychmiastowo zareagowały skurczem, których siła została przeniesione ścięgnami na kości. Kości zgięły się w stawach.

Lufa remingtona płynnie i szybko wycelował, ziejący czernią wylot lufy, w odczepiający się od ściany kształt. Rozległ się huk i rozszedł się błysk. W powietrze wyleciała łuska, nim jednak zdążyła opaść na ziemię podążyły za nią dwie bliźniaczo podobne siostrzyczki.


Wątek techniczny:
Ebenezer nawala w stwora, jak sam archanioł Michał niszcząc Sodomę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2012, 20:32

Sklep motoryzacyjny przy Midland Trail, 7 maja 2055

Znaleziona przy ciele samobójcy broń była policyjnym automatem śrutowym o dwunastonabojowym bębnie, ładującym się automatycznie po każdym strzale. Produkowana seryjnie od roku 2018 pod marką Remingtona i nazwą HDS-17, cieszyła się sporą popularnością wśród funkcjonariuszy przedwojennej policji. Przykuty wzrokiem do spadającej na niego techmorwy Radeford bardzo szybko pojął, skąd się ta popularność brała.

Strzelba rzygnęła skondensowanym strumieniem śrutu prosto w korpus skaczącego stwora, unicestwiając pośród krwawej mgiełki spory kawał cielska zwierzęcia. Poruszając się z pełnym determinacji pośpiechem kaznodzieja runął w bok próbując ujść przed żywym pociskiem, pociągając przy tym ponownie za spust broni. Ledwie sekundę po pierwszym trafieniu techmorwa została ugodzona kolejną porcją wielkokalibrowego śrutu, tracąc co najmniej dwie kończyny i bryzgając na wszystkie strony ciemną posoką.

W uszach Ebenezera wibrowały pełne przerażenia okrzyki gangsterów, zagłuszone na ułamek chwili donośnym łoskotem uderzającego o beton cielska. Masywne zwierzę upadło tuż przy nogach wielebnego, omal mu ich nie miażdżąc. Remington wypalił raz jeszcze i drgający konwulsyjnie ogon przestał się poruszać.

- Pan wiódł mą rękę, Pan otoczył mnie łaską! - wyrzucił z siebie podniesionym głosem Ebenezer, pełnym niezdrowej fascynacji wzrokiem wpatrując się w rozpłaszczony na podwórzu wielki kształt, wokół którego wykwitała coraz szerzej plama ciemnej krwi.

Motocykliści Chudego zeskoczyli ze swoich maszyn z gotową do strzału bronią, rozsypali się po podwórzu dźgając założonymi na karabiny bagnetami każdy podejrzany kawałek złomu.

Przypasana do boku Radeforda krótkofalówka trzeszczała od dłuższej chwili, ale kaznodzieja dopiero teraz zwrócił na nią uwagę.


Wątek techniczny

Zasady dla strzelby mówią, że na odpowiednim dystanie broń tego typu trafia automatycznie bez potrzeby testowania, ale rzuciłem mimo wszystko 3k20 chcąc sprawdzić, czy Remington się przypadkiem nie zatnie (awaria od 17 w górę). Wypadło 16, 17 i 18. Radeford ma Karabiny na poziomie +3, więc modyfikując wyniki rzutów uzyskałem trzy razy 16. Potrójne trafienie i na dodatek wygrany rzut na Inicjatywę! Biedna techmorwa nie miała szans, chociaż bardzo się starała!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2012, 20:34

Droga nr 64 pod Huntington, 7 maja 2055

Radeford nie odpowiadał, chociaż na przemian wywoływali go zarówno Salt jak i Szary. Coraz bardziej zaniepokojony Wilson zwolnił jeszcze bardziej, trzymając na kolanach przygotowany do użycia M16A2 i rozglądając się nerwowo wokół siebie. Makabryczna przeszkoda w postaci nadzianych na pręty manekinów została daleko w tyle znikając za łagodnym łukiem autostrady, ale zaniepokojony znaleziskiem Paul nie pozwalał sobie na odprężenie. Wyrastające ponad sześćdziesiątkę czwórkę skaliste wzgórza pozbawione były roślinności, szczerzyły się ku niebu nędznymi resztkami niszczejących budynków, które trzy dekady wcześniej były podmiejskim osiedlem jednorodzinnych domków. Bystre oczy kierowcy nie dostrzegały nigdzie śladu życia, nawet samotnego padlinożernego ptaka. Okolica sprawiała przygnębiające wrażenie, a sapanie pozostawionego w szoferce psa wcale nie poprawiało Wilsonowi humoru.

Dwaj wypożyczeni od Sutherlanda motocykliści jechali przed pikapem, rozglądając się bacznie dookoła i objeżdżając ostrożnie tarasujące nawierzchnię wraki. Widząc rdzewiejący siodłowy ciągnik, unieruchomiony pośrodku autostrady wiele lat wcześniej i wciąż straszący zza rozbitej przedniej szyby widokiem uwięzionego w fotelu szkieletu kierowcy, Wilson odbił Canyonem w prawo pod skorodowaną barierkę, objechał przeszkodę szerokim łukiem wiodąc za sobą pozostałe pojazdy.

Pięści zabębniły w dach GMC tak nieoczekiwanie, że kierowca podskoczył z wrażenia w fotelu. Gardło ścisnął mu nagły skurcz, a rozgorączkowana wyobraźnia podsunęła wyobrażenie bąbla radiacyjnego albo źródła chemicznego skażenia grożącego okrutną śmiercią w męczarniach.

- Co jest?! - krzyknął zatrzymując pikapa w miejscu i wychylając się jednocześnie z siedzenia w próbie dostrzeżenia na autostradzie jakiegoś śladu zagrożenia - Coś na liczniku?!

- Musisz to zobaczyć! - huknął z tyłu Ashley Tisdale, zeskakując pośpiesznie z paki Canyona i biegnąc co sił w nogach ku północnemu poboczu autostrady. Błyskawiczne spojrzenie w tylne lusterko uświadomiło Paulowi, że pasażerowie obu półciężarówek też zaczęli zeskakiwać z pojazdów, pokrzykując między sobą i pokazując na coś rękami.

Coś, co znajdowało się na północ od autostrady, a czego Wilson nie dostrzegał z miejsca w szoferce pikapa.


Wątek techniczny

Wielkie poruszenie w patrolu! Osobnicy jadący na pakach wozów dostrzegli coś, czego nie widzą jeszcze kierowcy ani pasażerowie osobówki, bo siedzą zbyt nisko w pojazdach!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 czerwca 2012, 20:52

Zatrzymuję się i biegnę z Ashem zobaczyć co jest grane, wyłączam silnik i wrzucam ręczny. M16A2 zabieram jak i maczetomiecz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2012, 21:43

Sklep motoryzacyjny przy Midland Trail, 7 maja 2055

Jeden z motocyklistów próbował uklęknąć przy nieruchomej ofierze pierwszej techmorwy, ale iście zwierzęce warknięcie Chudego natychmiast osadziło go w miejscu.

- Nie dotykaj go! - wrzasnął histerycznie przywódca gangerów - Popierdoliło cię?! Jest zakażony, na pewno jest zakażony, kurwa jego mać!

- Nie szafuj plugawymi słowami! - sarknął chłodnym tonem Radeford, przerzucając pasek strzelby przez ramię tak, by cały czas mieć broń w gotowości do użytku - Opanuj się, pozbieraj do kupy! Szatański pomiot wykitował, już nam nic nie zrobi!

Otyły motocyklista zacisnął kurczowo szczęki, walnął się dla opamiętania kolbą pistoletu w ochronny kask. Ebenezer nie wiedział, w jak dużym stopniu tego rodzaju praktyki pozwalały przywracać trzeźwość umysłu, ale w przypadku Chudego masochizm najwyraźniej skutkował.

- Dobrze patrzcie pod nogi! - rzucił do pozostałych kompanów, krążących niespokojnie po tylnym podwórzu sklepu - One czasami żyją w całych stadach, może ich tu być więcej!

- Żyje? - zapytał Ebenezer podchodząc ostrożnie do gangera, który klęczał opodal ciała jednego z towarzyszy - Co z nim?

- Obaj żyją - odparł pośpiesznie mężczyzna - Oddychają, proszę księdza. Ale Chudy ma rację, myśmy już widzieli, co te kurwy potrafią zrobić. One mają kolec nie tylko do dźgania, one nim wsadzają człowiekowi w bebechy swoje pierdolone jaja! Co za chujnia! Na pewno ich zakaziło to draństwo, na pewno.

Kaznodzieja przyklęknął na jedno kolano obok nieprzytomnego mężczyzny i nie bacząc na niespokojne posykiwania jego kompanów zaczął się uważnie przyglądać wąskiej ranie znaczącej gardło nieszczęśnika tuż nad krtanią.


Wątek techniczny

Co prawda Radeford nie zna się w ogóle na techmorwach, ale gangerzy wydają się dysponować całkiem sporą wiedzą na ich temat... o ile można im wierzyć. Rany zadane kolcem wydają się potwierdzać słowa mężczyzn, bo przyglądając im się bez dotykania Ebenezer mógłby przyznać, że w głębi ciał ofiar znajdują się jakieś jajowate obiekty.

Obaj gangerzy żyją, chociaż są nieprzytomni. Może to szok fizjologiczny, a może działanie jakiejś naturalnej toksyny, trudno jednoznacznie stwierdzić. Czekam na deklaracje.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2012, 21:56

Droga nr 64 pod Huntington, 7 maja 2055

Tisdale i Szary dobiegli do barierki jako jedni z pierwszych, zatrzymując się tuż przy sięgającym im ud ogrodzeniu i spoglądając ku widocznym na północy kształtom biurowców wzniesionych w centrum Huntington. Obiegająca miasto od południa autostrada wznosiła się w tym miejscu nieznacznie na spore wzniesienie terenu, oferując dzięki temu panoramiczny widok na odległe o kilka mil morze wielkomiejskich ruin.

- Ja pierdzielę - nie wytrzymał Szary, opuszczając wzdłuż ciała obie ręce, zapominając w jednej chwili o swoim liczniku Geigera - Co to takiego?

- Chyba wiem - odpowiedział paramedyk - I wcale nie wiem, czy mi się to podoba.

Uzbrojony w karabin Wilson dopadł swych towarzyszy potrącając jakiegoś najemnika w blaszanej zbroi i pomstując na niego w wyjątkowo obraźliwy sposób.

- Co się stało?! - wydyszał kierowca pikapa - Co tam... o cholera...

Widoczne w oddali podmiejskie kwartały ciągnęły się przez kilka mil ku północy przechodząc w pewnym momencie w wielopiętrowe budowle tworzące zbite wielkomiejską aglomerację o licznych drapaczach chmur. Szarobure przestworza grożące w każdej chwili ulewą i wichurą zdawały się wisieć tuż nad dachami budynków przydając miastu mrocznego wyglądu, ale wzrok wszystkich przykuł jeden biurowiec, rysujący się ciemną bryłą na burzowym horyzoncie.

Na jego płaskim dachu lśnił ognistym blaskiem ogromny płomień, strzelający ku niebu niczym otwarte wyzwanie rzucane niosącym deszcz chmurom. Ci z członków patrolu, którzy mieli lornetki przyłożyli je czym prędzej do oczu, wyrzucając z siebie podniecone komentarze.

- Stos! To jest jakiś pierdolony stos!

- Kupa łatwopalnych śmieci!

- Kto to podpalił?

- Spierdalajmy stąd!

Szary złapał znienacka za rękaw paramedyka, potrząsnął go tak silnie, że materiał swetra omal nie strzelił pod pachą. Tisdale westchnął głośno, dostrzegając od razu źródło ekscytacji niskiego człowieczka. Kilka kwartałów dalej, najpewniej już po przeciwnej stronie rzeki Ohio, ku ciemnym przestworzom wzbił się kolejny wielki płomień, rozniecony na dachu innego drapacza chmur.

- Co to kurwa jest? - zapytał jeden z motocyklistów patrolu, zdejmując z głowy metalowy hełm i spoglądając na odległe Huntington niespokojnym wzrokiem.


Wątek techniczny

W odległym o kilka mil na północ mieście zapłonął wpierw jeden, potem zaś drugi ogień, wzniecony z nieznanego powodu i przez nieznanych sprawców na dachach wyższych od reszty drapaczy chmur. Mimo złej pogody ogień jest doskonale widoczny z odległości wielu mil, zaś lornetki nie wystarczają, by dostrzec jakiekolwiek szczegóły.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 czerwca 2012, 22:09

Wracamy do pikupa. I jedziemy do zjazdu na spotkanie z Ebenzerem o ile to możliwe. Jack daj znać baronowi, że ktoś roznieca pożary. Ash wspominałeś, że może nam się to nie spodobać. Co dokładnie miałeś na myśli?
Ostatnio zmieniony 14 czerwca 2012, 08:39 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 czerwca 2012, 23:20

Watek techniczny

Co miał Ash na myśli? Czy wie kto rozpalał ogniska lub domyśla się czegoś. Pewno naruszyliśmy terytorium jakichś neoindian albo coś...

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 14 czerwca 2012, 15:12

Biorę lornetkę i ustawiając możliwie najwieksze zbliżenie uważnie się przyglądamz paki pickupa.Lustruję również przedpola Huntington.Jakieś zjawiska wskazujące na zbliżanie się komitetu powitalnego albo inne cuda?Oczekuję też bardziej wyczerpującego komentarza Asha

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 czerwca 2012, 16:08

Kaznodzieja przyjrzał się ranom. Wszystko wskazywało na to, że pluskwiaki złoży w ciałach jaja jednocześnie unieruchamiający przyszłych żywicieli.

- Ash to medyk, z pomocą pańską, "to" z nich wyciągnie - zakomunikował reszcie. - Nie porzucimy ich na pastwę larw tego stwora. W o stateczności odeślemy ich duszyczki do Krainy Wiecznych Łowów.

Radeford chwycił za krótkofalówkę.
- Szpica, tu Wielebny.... Wielebny do szpicy... Jak mnie słyszysz? - odczekał chwilę na odzew.
- Zagrożeniem były techmorwy. Zabiliśmy dwie. Mamy rannych. Musicie do nas zjechać. Powtarzam.... Musicie do nas zjechać, mamy rannych. Jesteśmy na Midland Trail. Midland Trail. Nie przeczesujcie miasta. Wróćcie do zjazdu, którym zjechaliśmy. Powtarzam. Jedźcie zjazdem, na którym się rozdzieliliśmy. Ash szykuj narzędzia, będziesz operował.

Wątek techniczny:
Mamy łączność? Jeżeli tak to chowamy się w salonie motocyklowym i czekamy na wsparcie.
Ostatnio zmieniony 14 czerwca 2012, 21:12 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 14 czerwca 2012, 18:06

Salt z zaciekawieniem popatrywał w stronę gorejących dachów budynków. Starał się wypatrzyć cokolwiek,cienie, sylwetki, może ludzi. Lustrował okoliczne wolne przestrzenie, okna i otwarte drzwi ściskając w jednej dłoni lornetkę a drugą automatycznie pstrykając wyłącznikiem radia przytkniętego do ust. Oby próba komunikacji z Ebenezerem nie zakończyła się kolejnym fiaskiem. Warto dowiedzieć się co u nich i ostrzec przed zbliżaniem się do miasta. Rozpalone stosy jak nic musiały być jakąś formą informacji, ostrzegania przed zagrożeniem lubo sygnałem do rozpoczęcia łowów...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 czerwca 2012, 19:00

Watek techniczny

Ash dzieli się ze wszystkimi swoją wiedzą na temat swego spostrzeżenia i jeśli mamy łączność szykuje się do operacji.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 czerwca 2012, 21:28

Droga nr 64 pod Huntington, 7 maja 2055

Wilson opuścił lornetkę na piersi i wsadził palce w usta gwiżdżąc przenikliwie. Otaczający go najemnicy podskoczyli w miejscu odrywając spojrzenia od dwóch płonących w oddali stosów i odwracając głowy w stronę kierowcy.

- Wszyscy do wozów! - huknął Paul potrząsając wymownie karabinem - Jedziemy do punktu zbornego, natychmiast!

Ludzie zawrócili w miejscu truchtając ku samochodom i motocyklom, klnąc pod nosami i marszcząc z niepokojem czoła. Wilson zatrzymał się przy balustradzie na kilka dalszych sekund, spoglądając z nieruchomym obliczem na widoczne na horyzoncie słupy ognia. Na jego oczach przestworza przecięła znienacka ogromna błyskawica, która wypełniła burzowe niebo rozgałęzioną siatką trupiobladego światła uderzając w ziemię kilkadziesiąt mil na północ od rzeki Ohio. Stłumiony odgłos grzmotu nadszedł kilka sekund później, niczym pomruk śpiącego za linią horyzontu monstrualnego drapieżnika.

- Kurwa mać - nie wytrzymał kierowca - Jak burza pójdzie w naszą stronę, radio zupełnie klęknie. Spadamy stąd do Radeforda...

Większość najemników już siedziała w swoich pojazdach, ale Ash, Jack i Szary wciąż tkwili przy barierce, dzieląc uwagę pomiędzy słupy ognia i kolejne błyskawice.

- Złapałeś Sutherlanda? - Paul odwrócił się w stronę ściskającego krótkofalówkę Jacka - Potwierdził odbiór?

W tej samej chwili z głośnika urządzenia popłynął zakłócany radiowymi szumami znajomy głos, na dźwięk którego wszyscy poczuli nieskrywaną ulgę.

- Szpica, tu Wielebny.... Wielebny do szpicy... Jak mnie słyszysz? Zagrożeniem były techmorwy. Zabiliśmy dwie. Mamy rannych. Musicie do nas zjechać. Powtarzam.... musicie do nas zjechać, mamy rannych. Jesteśmy na Midland Trail. Midland Trail. Nie przeczesujcie miasta. Wróćcie do zjazdu, którym zjechaliśmy. Powtarzam. Jedźcie zjazdem, na którym się rozdzieliliśmy. Ash, szykuj narzędzia, będziesz operował.


Wątek techniczny

Radeford nawiązał łączność ze szpicą i przekazał podstawowe informacje. Reszta patrolu już siedzi w wozach, więc jeśli Wilson podąży za głosem sługi Pańskiego, możecie od razu zawracać.

O ile się nie mylę, Sutherlanda nikt jeszcze nie wywoływał...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 czerwca 2012, 21:46

Sklep motoryzacyjny przy Midland Trail, 7 maja 2055

Chudy nakrzyczał na czterech pozostałych kompanów i krzyki te najwidoczniej bardzo mu ulżyły, bo kiedy podszedł do wciąż klęczącego przy rannych Radeforda, wyglądał na dużo bardziej uspokojonego.

- Nie ma już więcej ani jednej, proszę księdza - oznajmił ze stosownym dla funkcji kaznodziei szacunkiem w głosie - Były tylko te dwie, chyba że jakieś inne pokryły się w ruinach.

- Miejcie oczy otwarte - pouczył go Ebenezer podnosząc w górę wzrok - Pan ustawicznie zsyła na nas próby. Nie dajcie się zakoczyć, inaczej bowiem zatrzaśnie się przed wami brama niebiańska.

- Jak pan ksiądz sobie życzy - wymamrotał nieco skonfundowany Chudy, na co dzień nie mający zbyt wiele wspólnego ani z religijną gorliwością ani z biblijnymi naukami - Oni z tego nie wyjdą...

Radeford uświadomił sobie dopiero po sekundzie, że przywódca gangerów mówi o swoich nieprzytomnych towarzyszach. Biorąc milczenie wielebnego za przyzwolenie na dalszy komentarz, Chudy przyklęknął obok Ebenezera trącając lufą pistoletu ramię bliższego z rannych.

- Ja już widziałem kiedyś takich frajerów, których dziabnęła techmorwa - oznajmił ganger - Ona ma w tym kolcu jaja, żywe na dodatek. Wciska je do ludzkiego ciała, a po kilku dniach wyłażą z nich małe pasożyty. Najpierw zżerają człowieka od środka, a potem wygryzają się na zewnątrz i pitają. Prawie nikt nie ma szansy tego przeżyć.

Mężczyzna przeładował znaczącym gestem swoją Berettę i spojrzał pytająco na Radeforda.

- Jakbym był jednym z nich, to bym chciał, żeby się ktoś zlitował i strzelił mi w łeb.

- Ash to medyk, z pomocą Pańską to z nich wyciągnie - zakomunikował twardo kaznodzieja, sięgając jednocześnie po swoją krótkofalówkę - Nie porzucimy ich na pastwę larw tego stwora. W ostateczności odeślemy ich duszyczki do Krainy Wiecznych Łowów.


Wątek techniczny

Gangerzy przeciągną ostrożnie kumpli do sklepu i okopią się na pozycjach. Zakładam, że do przyjazdu patrolu nie wystawiacie nosa z budynku, tak?

ODPOWIEDZ