PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 lipca 2012, 20:33

Wątek techniczny:
Jack Salt idzie na samym przodku.
Szary ma dodatkowe zadanie. Jadąc z czerwonymi sprawdzi plac za salonem z motocyklami. Tam gdzie była jatka z techmorwami. Eb zapomniał zabrać łuski ze strzelby. Takie łuski to nie lada gratka. Jeżeli nadal tam są, to można przypuszczać, że miejscowi albo zwiali, albo gdzieś się ukryli/ufortyfikowali. Jeżeli nie ma znaczy, że patrolują miasto i trzymają rękę na pulsie.
Ostatnio zmieniony 04 lipca 2012, 20:50 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 lipca 2012, 13:31

Wątek techniczny

Zatwierdzam ostateczną wersję planu. Wyruszacie natychmiast po odprawie dla personelu, prosto w noc i burzę. Trzy grupy, trzy trasy. Czerwoni pod dowództwem Szarego (Chemdog, gratuluję awansu!) pojadą przez Midland Trail do centrum, obok szpitala Św. Marii i Uniwersytetu Marshalla. Grupa Zielona dowodzona przez Chudego pokona miasto od południa przez Saltwell, Bulwar Waszyngtona wjeżdżając koniec końców na dziesiątkę i pod Uniwersytet Marshalla. I wreszcie Niebiescy (wszyscy prócz Szarego i Smithów) - jazda autostradą aż do zjazdu przy parku St. Cloud (na zachodnim wylocie Huntington), a potem na północ do rzeki i na wschód do centrum (sprawdzając wjazd na zachodni most).

Punkt zborny dla wszystkich grup to wjazd na środkowy most na wysokości lotniska hrabstwa Lawrence (położonego po przeciwnej stronie rzeki).

Chyba wszystko się zgadza...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 lipca 2012, 13:40

Magazyny na Irvin Road, 7 maja 2055

Kiedy z ust wielebnego padł rozkaz zebrania w jednej hali wszystkich najemników z wolnej kompanii, powtórzony natychmiast przez pilnujące porządku Żmije, banda włóczykijów bez ociągania wpadła do wyznaczonego magazynu, niemal zupełnie opustoszałego i częściowo podtopionego wdzierającą się do środka przez dziurawy dach deszczówką. Zgraja najemników opanowała w błyskawicznym tempie wszystkie względnie suche miejsce, aczkolwiek nie obyło się przy tym bez przepychanek, pogróżek i obelżywych wyzwisk.

Czekając, aż kaznodzieja skończy układać stertę drewnianych palet mających mu posłużyć za podest ludzie wyciągnęli z kieszeni papierosy, tu i ówdzie pojawiły się też odkorkowane butelki wódki i piwa. Jakaś obmacywana bezczelnie kobieta zdążyła spoliczkować dwóch natrętnych amantów, a trzeciego uspokoiła przyłożonym do krocza nożem, budząc powszechną wesołość gapiów. Obserwujący całą gromadę Wilson starannie skrywał trawiący go niepokój o losy zwiadu, dawno bowiem nie miał do czynienia z równie liczną zbieraniną niezdyscyplinowanych rzezimieszków i obieżyświatów.

- Uciszcie się, albowiem będę przemawiał! - huknął z wysokości sterty palet Radeford, zakładając ręce na plecy i wodząc po swym oddziale srogim spojrzeniem. Paul dostrzegł kątem oka poruszenie w wewnętrznej bramie magazynu, odnotował w myślach obecność Sutherlanda, Fullera i Vasqueza. Trzej najwyżsi rangą członkowie ekspedycji pofatygowali się na odprawę zwiadowców, ale trzymali się z tyłu i w cieniu, przekazując całą inicjatywę w ręce Ebenezera.

I poddając ewidentnej próbie jego autorytet.


Wątek techniczny

Teraz wyzwanie dla Deliada. Blisko pół setki zbirów o niewielkim szacunku do czegokolwiek, którym trzeba powiedzieć, że nie pójdą zaraz spać, tylko mają brać dupy w troki i szykować się do nocnego wypadu na tonące w deszczu miasto. Powodzenia!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 lipca 2012, 20:24

Wątek techniczny

Cały czas miałem wrażenie że akcja ma ruszyć o świcie, ale baronowi się spieszy.

Jakąś latarkę taktyczną to idzie kupić/pożyczyć? Czy może mam takową na railu M4A2? Nawet nie mówie nic o noktowizorze i celowniku AN-PEQ:)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 lipca 2012, 08:27

Radeford zdawał sobie sprawę z wyzwania jakie przed nim stanęło. Pół setki niezdyscyplinowanych cywilów miała wyruszyć na nocny zwiad, w strugach deszczu. Wróg był nieznany, a wyobraźnie mogła tworzyć najstraszniejsze imaginacje.
Przyszedł sam Sutherland. Raczej nie w celu wysłuchania kazania. Prawdopodobnie chciał ocenić stopień posłuchu jakie potrafi wzbudzić słowo boże. Jeżeli Ebenezer zmotywuje ich do zwiadu być może trafią pod jego komendę na cały rajd do Lexingtone. Była to ogromna odpowiedzialność, ale dawała możliwość wynegocjowania dla nich lepszych warunków.
Najpierw jednak należało pokazać ich przydatność.
Wielebny nabrał kilka głębszych oddechów, owinął różaniec wokół dłoni i wszedł na palety.
Przez kilka chwil mierzył wzrokiem "wolną kompanię".

- Wysłuchajcie mnie albowiem mam wam ważne rzeczy do powiedzenia. Baron Sutherland utworzył szpital polowy. Chwała mu za to. Rozpoczął pielgrzymkę do Lexingtone. Chwał mu za to. Zgromadził siły pod wspólnym sztandarem celów i potrzeb. Chwała mu za to. Wielkie jest jego poświęcenie dla zbożnej sprawy. Lecz czy możemy tylko brać nie dając niczego w zamian. Czy możemy jeść jego strawę, lać do baków jego paliwo, jeździć jego ciężarówkami i leczyć się w jego szpitalu, nie odwdzięczając się? Za ogrom dobra jakie na nas spłynęło należy odpłacić takim samym dobrem. Nadszedł czas w którym nie pytajmy co może zrobić dla nas Młody Baron Sutherlad, zapytajmy co my możemy zrobić dla niego!
- Radeford dał kilkanaście sekund swoim słuchaczom na przemyślenie jego słów.

- Lexingtone nasz upragniony cel może nie okazać się Arkadią, krainą miodem i mlekiem płynącą. Lata panowania molocha, jego niszcząca życie broń i toksyczne wyziewy zmieniło je nie do poznania. Kto wie co się tam zalęgło. Jakie poczwary służące szatanowi. Lexingtone będzie wymagającym miastem, być może samym przedsionkiem piekieł. Nie jest to miejsce dla osób słabego ducha i małej wiary. Tam wszyscy będą musieli działać jak jeden zespół, jeden organizm. W jedności bowiem siła, a w rozproszeniu słabość - Ebenezer znowu przerwał i dał chwilę słuchaczom na przemyślenie. Zmierzał do sedna sprawy.

- Słuchajcie albowiem nadeszła noc waszej próby! Nadeszła noc odsiania ziarna od plew. Po dzisiejszej nocy okaże się kto nadaje się do penetrowania Lexingtone, a kto będzie jedynie ciężarem dla pozostałych. Tej nocy wykryjemy czy w naszym koszu jabłek nie ma zgniłych owoców, które mogą porazić swą słabością pozostałych. Defetyści, ludzie małej wiary, słabi na duchu ich nie potrzeba w naszych szeregach. Czeka was chrzest burzy. Rzuceni w odmęt ciemności z chaotycznej masy utworzycie jedno ciało, jeden oddział. Staniecie się Wolną Kompanią. Pamiętajcie me słowa. Bóg nie kocha letnich! Bóg wypluwa letnich! W oczach Pana możecie być, albo zimni jak trupy, albo gorący, z żarem wiary w sercach. Tylko tacy podbiją Królestwo Boże!
- Ebenezer zawiesił na chwile głos i przeszedł do szczegółów.

- Jedziemy na nocny zwiad do Huntingtone. Ruszymy w mrok nawałnicy odnaleźć schowany na samym dnie duszy strach, o wielkich oczach, aby splunąć mu w twarz. Odbędziemy trening bojowy, który pomoże nam podczas rajdu w Lexingtone.
Jest to wasz egzamin, który pokaże waszą wartość bojową. Pod okiem doświadczonych ludzi z oddziału pana Vasqueza przeprowadzimy rozpoznanie. Nie muszę chyba mówić jak wielkie są pokładane w was nadzieje. Plan jest następujący
- Ebenezer zaczął tłumaczyć szczegółowo i najbardziej zrozumiale cele i przebieg zwiadu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: