PBF - Kieł i pazur

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 września 2012, 21:21

Płaskowyż opodal Koargoru

Zastawiając się włócznią młody Harmun odskoczył pośpiesznie w tył, uderzając plecami w jakiegoś rozwrzeszczanego wieśniaka i przewracając go niechcący pod łapcie reszty tłumku. Eithart ciął mieczem z półobrotu, ale długie ostrze nie sięgnęło celu, toteż już w trakcie pierwszego cięcia zaczął się przekręcać w przeciwną stronę, napinając mięśnie w wysiłku mającym odwrócić kierunek ruchu obciążonej mieczem dłoni.

Jeżłacz obracał się cielskiem w drugą stronę podążając łbem za Deliartem, toteż gorlamicki miecz sięgnął jego pokrytego twardymi łuskami boku, wyżłobił w grubej skórze krwistą bruzdę. Potwór zaryczał gniewnie, odwrócił się w stronę Eitharta próbując przydeptać gorlamickiego kapłana jedną z łap, wtedy jednak po przeciwnej stronie łuskowatego cielska wyrósł znienacka Trehant, kreślący w powietrzu lśniące smugi ostrą klingą swej szabli. Chlaśnięty ostrzem jeżłacz zaryczał ponownie, jeszcze głośniej, do wtóru krzyczącego coś niezrozumiale i ochlapanego gorącą posoką mieszańca.


Wątek techniczny

Najpierw korekta do poprzedniej rundy, ponieważ Treant ma oczywiście rację - nieumyślnie zaniżyłem jego SKUT: pierwszy cios zadał tak naprawdę 185 tn, a drugi 151!

Venarze, podeślij mi proszę na PW kartę Skeli, bo w długim międzyczasie gdzieś mi się zawieruszyła!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2012, 17:42

Wątek techniczny

Jeżłacz gryzie pierwszy z SZ 108, ponownie losowo wybieram ofiarę spośród Deliada, Eitharta i Trehanta. Tym razem wypadło na Eitharta! TR bestii 157 - OB 128 Eitharta (z uwzględnieniem powstrzymania). RTR 29, rzut 1k100 i wynik 42!

Teraz czarowanie Furhala. Znowu Magiczny pocisk, test UM z wynikiem 85 (udany, bo mag ma UM 88). Tym razem bardzo słabiutko, bo tylko 10 ran, a na dodatek z wynikiem testu obronnego 39 jeżłacz broni się odpornością na elektryczność i ostatecznie zalicza tylko 5 ran!

Testuję atak włócznią Harmuna. RTR 53, wynik rzutu 5! Celne dźgnięcie, brutto 137 kłutych, WYP jeżłacza 60, netto weszło 77 ran. Rozliczam dwa cięcia Eitharta z RTR 57, a potem Trehanta z RTR 47. Pierwszy rzut 2k100 i wyniki: 73 i 97 (czy ten drugi to aby nie krytyk w siebie?). Teraz mieszaniec i wyniki: 81 i 73. Ta runda nie była pomyślna dla drużynowych rębaczy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 września 2012, 17:46

Wątek techniczny

Z RTR pomiędzy 6-100% krytyk w siebie wchodzi przy 99-100. Przyfarciło się;)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 września 2012, 21:13

Wątek techniczny:
Plus 38 obrażeń wtórnych od włóczni.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 15 września 2012, 11:51

deliad napisał(a):

Wątek techniczny:
Plus 38 obrażeń wtórnych od włóczni.
Kosztem niestety utraty ataku w kolejnej rundzie :(
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 września 2012, 20:18

Płaskowyż opodal Koargoru

Wymachując swym orężem mężczyźni uwijali się wokół jeżłacza, broczącego krwią z głębokich ran na podbrzuszu i podskakującego wściekle w próbie uwolnienia się od wbitej w cielsko włóczni Deliarta. Młody Duvikanin trzymał swą broń z całej siły, ale kilkaset kilogramów mięśni i ścięgien wydarło mu drzewce włóczni z ręki na podobieństwo dorosłego zabierającego niesfornemu dziecku patyk. Z łba i karku bestii unosiły się smużki cuchnącego spalonym mięsem dymu, znaczące miejsca, gdzie zaklęcia agraphurskiego czarodzieja wypaliły w łuskowatej skórze potwora krwiście czerwone oparzeliny.

Eithart siekł swym mieczem próbując sięgnąć którejś z kończyn jeżłacza, ale stwór obrócił się znienacka bokiem do największej gęstwy swych prześladowców, uciekając przed klingą gorlamickiego kapłana.

- Dźgać go w brzuch! - zaryczał ktoś w tłumie wieśniaków, pospołu śmiertelnie przerażonych i ogarniętych dziką determinacją. Ściskający swą szablę Trehant nie rozumiał do końca zachowania wielkiego zwierzęcia, mimo znaczących ran wciąż dziwacznie pasywnego i nieporadnie próbującego pochwycić kogokolwiek w swą paszczę, ale podejrzewał, że prosty umysł bestii wciąż pozostawał pod wpływem efektów iluzjonistycznego czaru, oszołomiony i zdezorientowany.

I w tym momencie zarówno mieszaniec jak i Eithart pojęli, dlaczego wielki stwór odwrócił się do nich bokiem swego masywnego cielska. Uginając muskularne kończyny po jednej stronie korpusu i wyprostowując jednocześnie przeciwne łapy zwierz obalił się znienacka wprost na siekących go ostrzami ludzi, przetaczając się na grzbiet z zamiarem skoczenia na łapy kilkanaście stóp dalej.


Wątek techniczny

Uwaga, będzie rzut na akt. ZR dla Eitharta, Trehanta i Deliarta oraz sześciu wieśniaków tworzących rdzeń jeżłaczobójczej grupy! Ogromny stwór właśnie wykonał obrót śmierci, tyle że w przeciwieństwie do krokodyla manewr ten nie ma rozedrzeć trzymanej w paszczy zdobyczy, a jedynie zmiażdżyć masą cielska wszystko, po czym jeżłacz się przetoczy!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 września 2012, 20:54

Pozbawiony broni Deliart zaczął się ostrożne wycofywać do tyłu, nie spuszczając przy tym manewrze jeżłacza z oka. Widząc co monstrum zamierza zrobić wykonał susa w bok.

Wątek techniczny:

Jeżeli Deliart uniknie przewrotki to wycofuję się poza zasięg jeżłacza i repetuję kuszę.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 20 września 2012, 22:00

Furhal skrzywił się mimowolnie widząc mizerne rezultaty zadane przez magiczny pocisk. Opanował się szybko trzymając się przezornie na dystans od obracającego się stwora.

- Wiać od niego i zasłonić oczy! - krzyknął manifestując chęć rzucenia oślepienia na przeciwnika.

Rozpoczął inkantację zaklęcia...

Skoro magiczny pocisk daje mizerne rezultaty może spróbuje ponownie ognika, oślepi albo nie... Potem wracam do rzucania pocisków.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 września 2012, 18:29

Watek techniczny

Eithart uskakuje w bok probujac jeszcze ciac zwierze w przelocie! Miejmy nadzieje, ze unik sie uda, bo jak nie, to z Etharta zostanie nalesnik! Jesli unik sie nie uda, to kaplan chociaz nadstawi miecz tak aby jezlacz nadzial sie na niego podczas swego manewru.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 września 2012, 18:10

Płaskowyż opodal Koargoru

Masywny kształt jeżłacza wyrósł nad głowy cofających się pośpiesznie obrońców wioski, w powietrzu zawibrowały wysoką nutą wrzaski przerażenia wydarte z gardeł tych nieszczęśników, którzy pojęli w ułamku chwili, co drapieżnik zamierzał właśnie zrobić.

Skela zastygł w zupełnym bezruchu, wstrzymując oddech i stając się na ułamek chwili całością ze swą napiętą do granic naciągu bronią, mierząc grotem nasadzonej na cięciwę strzały w pokryty łuskami łeb. Bestia wypełniła znienacka wąskie pole postrzegania tropiciela, zogromniała w jego oczach.

Palce mężczyzny zwolniły cięciwę ułamek chwili przed tym, kiedy kilku pierzchających wieśniaków uderzyło w postać tropiciela zbijając go z nóg i depcząc obutymi w sandały stopami. Osłaniający głowę ramionami Skela nie mógł zatem ujrzeć jak wystrzelona przez niego strzała mknie niczym po sznurku ku łuskowatej czaszce ogromnego stwora, zagłębiając się aż po pióra w jedno z oczu i przeszywając ukryty pod grubymi kośćmi mózg zwierzęcia.

Jeżłacz runął na skałę płaskowyżu z impetem górskiej lawiny, z łoskotem wprawiając w drżenie grunt i wzbijając w powietrze ogromne kłęby piaskowego pyłu.


Wątek techniczny

Niespodzianka, chyba nie tylko dla Venara! W teście RTR w rzucie 1k100 wypadła dwójka! Krytyczne trafienie potrajające ilość zadanych bestii obrażeń! Tego jeżłacz już nie zdzierżył, zważywszy na ilość wchłoniętych wcześniej obrażeń.

Martwa bestia znieruchomiała na skalnej półce, ku niememu oszołomieniu wszystkich spozierających na nią obrońców Koargoru!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 września 2012, 19:14

Koargor

Piaskowa zamieć ustała kilkanaście godzin później, krótko przed nadejściem zmierzchu. Ukryci w swych domostwach mieszkańcy wioski wciąż jeszcze drżeli na wspomnienie wydarzeń mijającego dnia, ale świadomość obecności odpoczywających w stajni dla gości bohaterów łagodziła ich lęki. Grupka cudzoziemskich wędrowców przybyłych z Duviku niechybnie uratowała skóry i sakiewki mieszkańców Koargoru, chociaż zwycięstwo okupiono drogą daniną krwi. Ciała zabitych Esajan zawleczono na placyk przed domem zgromadzeń, odzierając je do naga i ciskając na pryzmę ku mściwej uciesze tłuszczy, dającej upust swej wściekłości przez okładanie zwłok krzemiennymi pałkami. Dwaj pojmani żywcem łowcy makunów zostali solidnie poturbowani, po czym zamknięto ich w jednej z komórek w oczekiwaniu na przybycie pierwszego lepszego patrolu turegańskiej armii.

Chociaż sami podróżni odpoczywali przez całą noc doglądając swych skaleczeń i siniaków, większość mieszkańców Koargoru pracowała bez wytchnienia aż do świtu, budując pośrodku wioski wielki stos wzniesiony z kawałków drewna, wydobytych z podziemi łatwopalnych grzybów i pryzm suszonego łajna gospodarskich zwierząt. To na nim tuż przed wschodem słońca spoczęło obmyte z krwi i brudu ciało goblińskiego barbarzyńcy. Kiedy horyzont na wschodzie Balarionu zabarwił się kolorem jaskrawego złota, zgromadzeni wokół stosu i śpiewający żałobne pieśni wieśniacy przytknęli do oblanego skalnym olejem opału swe pochodnie.

Żegnany gorlamickimi psalmami opiewającymi bohaterstwo w obronie tych, którzy sami obronić się nie mogli, Mordil odszedł na płomieniach ognistej pożogi ku barbarzyńskiej krainie umarłych swego plemienia.

Jego topór, równie starannie oczyszczony z krwi i wypolerowany, spoczął na szczycie dachu domu zgromadzeń, umieszczony w dobudowanej tam kilka dni później kamiennej wieżyczce i przesłonięty niebywale drogimi płytami ze szkła wytwarzanego w Agraphurze przez ceniących się wysoko alchemików satrapy.

Przez wiele następnych lat wschodzące słońce odbijało swe pierwsze promienie w ostrzu goblińskiego topora, jarzącego się złotym blaskiem niczym czuwająca nad Koargorem magiczna latarnia.


Wątek techniczny

Pierwsza ważna sprawa: czy ktoś chciałby przygarnąć bezpańskiego gulmaka? Po drugie, chcecie podzielić między siebie pozostały dobytek barbarzyńcy? Po trzecie, chcecie ewentualnie skomentować całokształt tej nieszczęsnej, bezlitośnie przeze mnie lagowanej przygody?

Pedeki niebawem, razem z informacjami dotyczącymi ewentualnych szkoleń.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 września 2012, 16:03

Wątek techniczny

Dobytek Mordila powinniśmy podzielić pomiędzy członków drużyny. Rzeczy nieprzydatne chyba będzie można spieniężyć. Podzielimy się również tym, co udało się zabrać Esajanom. Interesuje mnie również, czy w toporze Rogwosa dało się wyczuć magię. Gulmaka puściłbym wolno, bo chyba nikt w drużynie nie specjalizuje się w opiece nad takimi istotami. Ponieważ ratowanie złota Koargorczyków kosztowało nas m.in. krew oraz PM-y, mieszkańcy powinni co najmniej odwdzięczyć się darmowymi szkoleniami, choć znów posługujący się magią nie mają w tej materii czego szukać wśród miejscowych :( Chyba, że ktoś się z czymś ukrywa.


Wątek organizacyjny

Przygoda nie powinna być prowadzona w taki sposób - pomijam już potknięcia w sferze mechaniki, skupiając się na samej ciągłości. Nie wiem, czy to bierna postawa niektórych graczy zrodziła zniechęcenie prowadzącego, czy też po prostu wziął na swoje barki więcej PBF-ów niż mógł w rozsądnym czasie obsługiwać. Do pewnego momentu bawiłem się wyśmienicie, potem poczułem się jakbym brał udział w Posłańcu-bis.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 września 2012, 17:48

Furhal przygarnąłby Gulmaka :) O ile nie jest zbyt dziki... Bo jak "udomowiony" przez Mordila to szkoda wysyłać go na żer bestiom, przyda się w menażerii alchemika. A może mag założy zwierzyniec z unikalnymi stworami?

Co do rozgrywki:
Osobiście czułem się trochę jak piąte koło u wozu. Raczej przez wzgląd na ciężki początek, nie umiałem odnaleźć punktu zaczepienia do jakiejś teorii. Za mało śladów (danych)?

Martwica czyli zapaść w połowie rozgrywki (a i nie wiem czy w końcu MG przez to jej nie skrócił) spowodowany chyba została uchwyceniem przez Ketha zbyt wielu srok za ogon :P
Na szczęście ma talent słowotwórczy i nie omieszkałem pilnować czy coś nowego nie napisze, ciekawość zżerała :)

Zakończenie i finalny pojedynek:
Tu poczułem się odrobinę zaskoczony. O ile Łowcy dorabiający w tak nieczysty sposób zostali zaakceptowani, to jednak doszukiwałem się drugiego dna i po zaskakującej końcówce z prawdziwym jeżłaczem (tu węszę wspomniane wyżej chęci uwolnienia się od nas, nachalnych graczy :P ) całkiem poległem. Albo my takie ciapy co nie mogły go znaleźć, albo Łowcy mieli wyjątkowego pecha, że znalazł się prawdziwy.

Pytania końcowe: Skoro Łowcy udawali jeżłacza a przylazł prawdziwy, to czy ich występowanie jest tak mnogie, że mógł się tam pojawić i faktycznie to on był sprawcą mordu na pierwszej z ofiar? A skoro tak, to Łowcy chyba powinni byli wiedzieć, iż coś tu nie gra...

Reasumując: w PBFach Ketha zwykle dobrze się bawię, przystopowanie akcji jestem w stanie zrozumieć. Życie, praca, dom, brak weny itp.
Przeszkadzało mi tylko zbyt mało "haczyków" do zaskoczenia akcji w początkowym stadium rozgrywki (ataki jeżłacza), odnosiłem wrażenie, że kręcimy się bez pojęcia w kółko strzelając gdzie popadnie.

Ot, tyle :)


Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 września 2012, 19:25

Wątek techniczny

Przyjmuję z pokorą wszelką krytykę, ponieważ jestem doskonale świadomy swej własnej wtopy w powyższej sesji! :|

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 września 2012, 21:20

Deliart jest zafascynowany byciem bohaterem. Cały czas rozprawia o walkach w których brał udział. Nie zapomina także zauważyć, że to jego wnikliwa obserwacja obórki potwierdziła knowania Esejan. Zdradliwość Esejan nieco pokrzepia jego duszę, bo źle się czuł z masakrom karawany w Duviku. Z ekwipunku Mordila chciałby coś na pamiątkę, tak zacnego goblina.
W wolnej chwili przydało by się skoczyć jakiś poziom łowcą.

Wątek organizacyjny:
Nie będę się powtarzał, zgadzam się z opinią moich przedmówców. Co do scenariusza. Wątek detektywistyczny był ciekawą zagwozdką. Właściwie Esejanie stali się podejrzani na samym początku. Jednak udowodnienie im winy nie przyszło już tak łatwo. Motyw rabunkowy jakoś wydawał się zbyt płytki. Co do zmniejszonej aktywności graczy innych pbf-ów, to się zgodzić nie mogę. Najbardziej lagowali osobnicy, dla których "Kieł i pzur" był jedynym pbfem. Końcówka dynamiczna z jeżłaczem w roli głównej. Zaskakująca, bo już zaczynałem uważać, że takie potwory to jedynie bajki dla dzieci.
Jednak w porównaniu do "Grzechów Ojców", "Kieł i pazur" wypadł raczej słabo. To pewnie przez brak Uhry ( Czy jak się ona zwała) ;).
Na koniec pozostawiam ważne pytanie. Czy będzie kontynuacja? Czy gracze nadal są zainteresowani pustynną krainą w realiach jak najbardziej KC? Czy Keth pokona zniechęcenie KC?

ODPOWIEDZ