PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Przemykający się pomiędzy zrujnowanymi budynkami mężczyźni trzymali głowy nisko, pamiętni tego, że miasto bynajmniej nie było opustoszałe. Przemieszczając się wzdłuż jałowego brzegu Ohio, ustawicznie lustrowali wzrokiem zarówno swoje otoczenie jak i przeciwną stronę rzeki, nigdzie jednak nie dostrzegali śladów życia innego niż obecność kilku zabiedzonych gryzoni i kraczących złowieszczo wron gnieżdżących się na dachach mijanych budynków.
W mętnym nurcie Ohio tkwiło kilka osadzonych na mieliznach rzecznych statków, ale wszystkie okazały się zżartymi przez rdzę wrakami, częściowo zatopionymi i nie rokującymi żadnych nadziei na przywrócenie do użytku.
- Według mapy miejskiej barona gdzieś tutaj była przystań rzeczna - oznajmił Radeford kucając na chwilę na poboczu podmiejskiej ulicy i spoglądając ponad nurtem rzeki na smętne pozostałości po niedalekim już drogowym moście łączącym kiedyś południowe Huntington z Proctorville. Wielebny nie potrafił stwierdzić jednoznacznie, czy konstrukcja uległa z biegiem czasu naciskom natury i korozji czy też została przez kogoś rozmyślnie zniszczona, ale widok sterczących z wody samotnych betonowych filarów nie pozostawiał złudnej nadziei co do możliwości suchej przeprawy na drugą stronę.
Klęczący tuż obok Wilson przyjrzał się uważnie pozbawionym szyb okienkom piwnicy najbliższego domku, potem otaksował bacznym wzrokiem porzuconą na chodniku furgonetkę z ledwie czytelnym emblematem Federal Express na burcie.
- Za kilkaset jardów powinniśmy dojść do ujścia Guyanotte... - stwierdził półgłosem odwracając głowę w stronę kaznodziei, ale nie dokończył zdania dostrzegając kątem oka grymas na twarzy wpatrzonego w przeciwną stronę ulicy Asha.
Okręcając się błyskawicznie na piętach gladiator podążył za wzrokiem paramedyka i zesztywniał na widok wypełzającego spod zardzewiałego vana węża: lśniącego metalicznymi łuskami gada o kilkumetrowym cielsku grubości męskiego uda.
Wątek techniczny
Przed wojną wielu Amerykanów trzymało w domach egzotyczne zwierzęta. Niektóre z nich przeżyły swych właścicieli, a potem rozmnożyły się na dziko w ruinach wielkich miast, stąd widok tego paskudnego olbrzyma nie powinien Was specjalnie dziwić!
Przemykający się pomiędzy zrujnowanymi budynkami mężczyźni trzymali głowy nisko, pamiętni tego, że miasto bynajmniej nie było opustoszałe. Przemieszczając się wzdłuż jałowego brzegu Ohio, ustawicznie lustrowali wzrokiem zarówno swoje otoczenie jak i przeciwną stronę rzeki, nigdzie jednak nie dostrzegali śladów życia innego niż obecność kilku zabiedzonych gryzoni i kraczących złowieszczo wron gnieżdżących się na dachach mijanych budynków.
W mętnym nurcie Ohio tkwiło kilka osadzonych na mieliznach rzecznych statków, ale wszystkie okazały się zżartymi przez rdzę wrakami, częściowo zatopionymi i nie rokującymi żadnych nadziei na przywrócenie do użytku.
- Według mapy miejskiej barona gdzieś tutaj była przystań rzeczna - oznajmił Radeford kucając na chwilę na poboczu podmiejskiej ulicy i spoglądając ponad nurtem rzeki na smętne pozostałości po niedalekim już drogowym moście łączącym kiedyś południowe Huntington z Proctorville. Wielebny nie potrafił stwierdzić jednoznacznie, czy konstrukcja uległa z biegiem czasu naciskom natury i korozji czy też została przez kogoś rozmyślnie zniszczona, ale widok sterczących z wody samotnych betonowych filarów nie pozostawiał złudnej nadziei co do możliwości suchej przeprawy na drugą stronę.
Klęczący tuż obok Wilson przyjrzał się uważnie pozbawionym szyb okienkom piwnicy najbliższego domku, potem otaksował bacznym wzrokiem porzuconą na chodniku furgonetkę z ledwie czytelnym emblematem Federal Express na burcie.
- Za kilkaset jardów powinniśmy dojść do ujścia Guyanotte... - stwierdził półgłosem odwracając głowę w stronę kaznodziei, ale nie dokończył zdania dostrzegając kątem oka grymas na twarzy wpatrzonego w przeciwną stronę ulicy Asha.
Okręcając się błyskawicznie na piętach gladiator podążył za wzrokiem paramedyka i zesztywniał na widok wypełzającego spod zardzewiałego vana węża: lśniącego metalicznymi łuskami gada o kilkumetrowym cielsku grubości męskiego uda.
Wątek techniczny
Przed wojną wielu Amerykanów trzymało w domach egzotyczne zwierzęta. Niektóre z nich przeżyły swych właścicieli, a potem rozmnożyły się na dziko w ruinach wielkich miast, stąd widok tego paskudnego olbrzyma nie powinien Was specjalnie dziwić!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Holy shit! - Zaklal Ash, zdumiony rozmiarem gada: - Ale sie spasl skurwiel.
Reka Asha odruchowo powedrowala ku wiszacemu na plecach automatowi, ale pomny slow kaznodzieji cofnal ja i schwycil mocno ostra jak brzytwa saperke.
- Moze nie bedzie nami zainteresowany. - medyk wciaz mial jeszcze nadzieje, ze waz nie bedzie na tyle pozbawiony instynktu i nie zaatakuje grupy ludzi
Reka Asha odruchowo powedrowala ku wiszacemu na plecach automatowi, ale pomny slow kaznodzieji cofnal ja i schwycil mocno ostra jak brzytwa saperke.
- Moze nie bedzie nami zainteresowany. - medyk wciaz mial jeszcze nadzieje, ze waz nie bedzie na tyle pozbawiony instynktu i nie zaatakuje grupy ludzi
Ostatnio zmieniony 13 października 2012, 00:21 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Radeford skrzywił się z obrzydzeniem. Sam szatan kusiciel nawiedził miasto. Winowajca grzechu pierworodnego, jak był na początku, tak i podczas apokalipsy.
- Spokojnie i powoli wycofujemy się - szepnął do pozostałych - bez nerwów. Wrócimy po szalupę ratunkową parowca . Żadnego strzelania, póki nie będzie innego wyjścia.
Radeford zwrócony twarzą do węża zaczął się cofać.
Wątek techniczny:
Jest zimno więc wąż nie powinien być szybkim i groźnym celem. Nie ma co jednak ryzykować. Wracamy do szalupy parowca. Popłynie wybraniec Boży wylosowany całkiem przypadkowo. Wielebny wyciągnie zapałki. Jedną z nich skróci do połowy. Wsunie je do dłonie, tak aby wystawały na tę samą wysokość. Losowanie w kolejności przypadkowej. Ostatnia zostaje dla Ebenezera. Płynie ten który wylosuje krótką zapałkę.
- Spokojnie i powoli wycofujemy się - szepnął do pozostałych - bez nerwów. Wrócimy po szalupę ratunkową parowca . Żadnego strzelania, póki nie będzie innego wyjścia.
Radeford zwrócony twarzą do węża zaczął się cofać.
Wątek techniczny:
Jest zimno więc wąż nie powinien być szybkim i groźnym celem. Nie ma co jednak ryzykować. Wracamy do szalupy parowca. Popłynie wybraniec Boży wylosowany całkiem przypadkowo. Wielebny wyciągnie zapałki. Jedną z nich skróci do połowy. Wsunie je do dłonie, tak aby wystawały na tę samą wysokość. Losowanie w kolejności przypadkowej. Ostatnia zostaje dla Ebenezera. Płynie ten który wylosuje krótką zapałkę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Tisdale spojrzał zmrużonymi oczami na wielkiego gada, będącego bez wątpienia potomkiem jakiegoś egzotycznego węża hodowanego w domowym zaciszu przez miłującego się w takim zwierzyńcu Amerykanina. Wąż odpowiedział człowiekowi pustym spojrzeniem czarnych oczu, przywodzących na myśl dwa szkliste czarne paciorki, wysunął z paszczy wibrujący delikatnie język badając swymi nieludzkimi zmysłami zawartość powietrza.
- Jak się uprzemy, bez kłopotu obejdziemy go z lewej lub prawej - szepnął paramedyk wskazując dłonią wolny parking obok rdzewiejącej furgonetki Federal Express - Nie wygląda na głodnego, może tylko chce popatrzeć.
- Chrzanić jego apetyt, ja jestem głodny - wtrącił równie cicho Wilson, który niejedno w życiu jadł i wcale nie brzydził się mięsem upieczonego nad ogniskiem węża - Jak myślicie, może warto go upolować?
- Wąż to symbol Wielkiego Nieprzyjaciela - odparował Radeford nie odrywając własnego spojrzenia od gada - Jestem pewien, że to jakiś zesłany nam znak, nie wolno go zlekceważyć!
Wątek techniczny
Zważywszy na przywództwo Deliada, poczekamy z akcją na jego decyzję - obchodzicie węża czy wracacie do podtopionego statku.
Tisdale spojrzał zmrużonymi oczami na wielkiego gada, będącego bez wątpienia potomkiem jakiegoś egzotycznego węża hodowanego w domowym zaciszu przez miłującego się w takim zwierzyńcu Amerykanina. Wąż odpowiedział człowiekowi pustym spojrzeniem czarnych oczu, przywodzących na myśl dwa szkliste czarne paciorki, wysunął z paszczy wibrujący delikatnie język badając swymi nieludzkimi zmysłami zawartość powietrza.
- Jak się uprzemy, bez kłopotu obejdziemy go z lewej lub prawej - szepnął paramedyk wskazując dłonią wolny parking obok rdzewiejącej furgonetki Federal Express - Nie wygląda na głodnego, może tylko chce popatrzeć.
- Chrzanić jego apetyt, ja jestem głodny - wtrącił równie cicho Wilson, który niejedno w życiu jadł i wcale nie brzydził się mięsem upieczonego nad ogniskiem węża - Jak myślicie, może warto go upolować?
- Wąż to symbol Wielkiego Nieprzyjaciela - odparował Radeford nie odrywając własnego spojrzenia od gada - Jestem pewien, że to jakiś zesłany nam znak, nie wolno go zlekceważyć!
Wątek techniczny
Zważywszy na przywództwo Deliada, poczekamy z akcją na jego decyzję - obchodzicie węża czy wracacie do podtopionego statku.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Zdanie Radeforda przesądziło, toteż obserwując węża podejrzliwym wzrokiem Aniołowie wycofali się pomiędzy zabudowania na wschodzie dzielnicy, po krótkiej chwili odwracając się do gada plecami i przemykając się chyłkiem z powrotem ku widzianemu wcześniej rzecznemu statkowi. Drobinki szkła zgrzytały cicho pod ich podeszwami, podmuchy zimnego wiosennego wiatru podrzucały w górę kawałki starego, nieczytelnego już papieru. Kilka wron poderwało się z płaskiego dachu mijanego budynku, umknęło w głąb miasta z łopotem skrzydeł i ochrypłym krakaniem.
- Moglibyśmy tutaj później wrócić - zaproponował Salt spoglądając na pobliskie domy - W środku jest sporo ciuchów, ale przede wszystkim buty. Ludziom potrzebne są buty, przecież wiecie. I można poszukać zabawek dla dzieci, w Princeton czy Peterstown dają kupę kapsli za zabawki.
Ash kiwnął głową na dźwięk ostatnich słów kuriera, przypominając sobie kiepsko ubrane, ale radosne dzieci z Peterstown, bawiące się na nieuprzątniętych ulicach miasteczka smętnymi pozostałościami po przedwojennych zabawkach. Ci rodzice, którzy mieli na względzie dobro swych dzieci, potrafili odłożyć sobie od ust, by móc w zamian sprawić pociechom niezbyt zniszczoną lalkę lub pluszowego misia.
- Jest statek - oznajmił wielebny zatrzymując się na mulistym brzegu rzeki i spoglądając krytycznym wzrokiem na biały wrak - Poczekajcie chwilę.
Ebenezer wyciągnął z kieszeni płaszcza pudełko zapałek, powkładał sobie kilka z nich w zaciśniętą pięść wyciągając rękę ku towarzyszom.
- Kto wyciągnie krótką, płynie po szalupę.
Wątek techniczny
Zrobiłem losowanie i wypadło na... Asha! A żeby nie było, że tylko się narażacie, a nic z tego nie macie, wyszperałem dla Was w pobliskich chaszczach atrakcyjny samochód... gdybyście chcieli zmienić brykę!

Zdanie Radeforda przesądziło, toteż obserwując węża podejrzliwym wzrokiem Aniołowie wycofali się pomiędzy zabudowania na wschodzie dzielnicy, po krótkiej chwili odwracając się do gada plecami i przemykając się chyłkiem z powrotem ku widzianemu wcześniej rzecznemu statkowi. Drobinki szkła zgrzytały cicho pod ich podeszwami, podmuchy zimnego wiosennego wiatru podrzucały w górę kawałki starego, nieczytelnego już papieru. Kilka wron poderwało się z płaskiego dachu mijanego budynku, umknęło w głąb miasta z łopotem skrzydeł i ochrypłym krakaniem.
- Moglibyśmy tutaj później wrócić - zaproponował Salt spoglądając na pobliskie domy - W środku jest sporo ciuchów, ale przede wszystkim buty. Ludziom potrzebne są buty, przecież wiecie. I można poszukać zabawek dla dzieci, w Princeton czy Peterstown dają kupę kapsli za zabawki.
Ash kiwnął głową na dźwięk ostatnich słów kuriera, przypominając sobie kiepsko ubrane, ale radosne dzieci z Peterstown, bawiące się na nieuprzątniętych ulicach miasteczka smętnymi pozostałościami po przedwojennych zabawkach. Ci rodzice, którzy mieli na względzie dobro swych dzieci, potrafili odłożyć sobie od ust, by móc w zamian sprawić pociechom niezbyt zniszczoną lalkę lub pluszowego misia.
- Jest statek - oznajmił wielebny zatrzymując się na mulistym brzegu rzeki i spoglądając krytycznym wzrokiem na biały wrak - Poczekajcie chwilę.
Ebenezer wyciągnął z kieszeni płaszcza pudełko zapałek, powkładał sobie kilka z nich w zaciśniętą pięść wyciągając rękę ku towarzyszom.
- Kto wyciągnie krótką, płynie po szalupę.
Wątek techniczny
Zrobiłem losowanie i wypadło na... Asha! A żeby nie było, że tylko się narażacie, a nic z tego nie macie, wyszperałem dla Was w pobliskich chaszczach atrakcyjny samochód... gdybyście chcieli zmienić brykę!

-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Paramedyk zaklal szpetnie pod nosem, niezadowolony z wyniku losowania. Nawykly do wojskowego drylu, nie mial jednak zamiaru odmowic. Zaczal rozbierac z wierzchniego ubrania, zostawiajac noz i pas. Rozgrzal szybko miesnie kilkuminutowa rozgrzewka. Juz na sama mysl o lodowatej wodzie zrobilo mu sie zimno, a perspektywa mozliwej wysypki, szoku anafilaktycznego lub innego ustrojstwa, ktorego mogl sie nabawic nie napawala optymizmem. Ale rozkaz to rozkaz.
Ash rzucil do wody patyk aby ocenic jak bystro plynie rzeka, a potem przesunal sie odpowiednio w gore rzeki, aby moc latwiej doplynac do statku a nie skupiac sie na walce z nurtem Ohio.
- Zeby was zaraza... - zaklal i powoli wszedl do lodowatej wody.
Ash rzucil do wody patyk aby ocenic jak bystro plynie rzeka, a potem przesunal sie odpowiednio w gore rzeki, aby moc latwiej doplynac do statku a nie skupiac sie na walce z nurtem Ohio.
- Zeby was zaraza... - zaklal i powoli wszedl do lodowatej wody.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Woda była lodowata, zgodnie z posępnymi przewidywaniami paramedyka. Próbując nie szczękać zębami, Ash zanurzył się czym prędzej po szyję, początkowo brnąc poprzez zasysający jego stopy muł, potem zaś odbijając się co chwila stopami od coraz głębiej położonego gruntu. Tisdale nie był dobrym pływakiem, żaden z Aniołów nim nie był, bo też ludzie nie mieli zbyt wiele okazji do ćwiczenia tej umiejętności, rozdarci pomiędzy koniecznością dbania o nieliczne rezerwuary wody pitnej i niechęcią do moczenia się w skażonych radioaktywnie i chemicznie zbiornikach.
Tkwiący na mieliźnie wrak był na szczęście dość blisko, by Ash nie musiał walczyć szaleńczo z nurtem rzeki. Machając rytmicznie ramionami, mężczyzna zdołał zbliżyć się na wyciągnięcie ręki od częściowo zanurzonego w wodzie relingu, kiedy znienacka coś dotknęło przelotnie jego nagiego brzucha, śliskim muśnięciem dosłownie jeżąc paramedykowi włosy na głowie.
Wątek techniczny
Burta statku o wyciągnięcie ręki, ale wygląda na to, że nasz zuch nie jest w wodzie sam...
Woda była lodowata, zgodnie z posępnymi przewidywaniami paramedyka. Próbując nie szczękać zębami, Ash zanurzył się czym prędzej po szyję, początkowo brnąc poprzez zasysający jego stopy muł, potem zaś odbijając się co chwila stopami od coraz głębiej położonego gruntu. Tisdale nie był dobrym pływakiem, żaden z Aniołów nim nie był, bo też ludzie nie mieli zbyt wiele okazji do ćwiczenia tej umiejętności, rozdarci pomiędzy koniecznością dbania o nieliczne rezerwuary wody pitnej i niechęcią do moczenia się w skażonych radioaktywnie i chemicznie zbiornikach.
Tkwiący na mieliźnie wrak był na szczęście dość blisko, by Ash nie musiał walczyć szaleńczo z nurtem rzeki. Machając rytmicznie ramionami, mężczyzna zdołał zbliżyć się na wyciągnięcie ręki od częściowo zanurzonego w wodzie relingu, kiedy znienacka coś dotknęło przelotnie jego nagiego brzucha, śliskim muśnięciem dosłownie jeżąc paramedykowi włosy na głowie.
Wątek techniczny
Burta statku o wyciągnięcie ręki, ale wygląda na to, że nasz zuch nie jest w wodzie sam...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Południowy brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Obserwujący wysiłki Asha Aniołowie pojęli w ułamku chwili, że stało się coś niespodziewanego, bo płynący dotąd rytmicznie paramedyk spienił znienacka wodę uderzającymi w szaleńczym tempie ramionami, zaczął młócić nimi jak dziki próbując wykrzyczeć coś, co zdusiła w jego ustach wlewająca się do nich brudna woda.
- Co jest?! - krzyknął Wilson postępując krok do przodu i unosząc mimowolnie swój zupełnie nieprzydatny w tej sytuacji maczetomiecz - Co z nim?!
- Słodki Boże! - wyrzucił z siebie Ebenezer, wspinając się bezwolnie na czubki palców i składając dłonie razem niczym do modlitwy.
Wątek techniczny
Z brzegu nie widać naturalnie, co się dzieje, ale bujna wyobraźnia najpewniej podpowiada Wam to i owo, prawda?
Obserwujący wysiłki Asha Aniołowie pojęli w ułamku chwili, że stało się coś niespodziewanego, bo płynący dotąd rytmicznie paramedyk spienił znienacka wodę uderzającymi w szaleńczym tempie ramionami, zaczął młócić nimi jak dziki próbując wykrzyczeć coś, co zdusiła w jego ustach wlewająca się do nich brudna woda.
- Co jest?! - krzyknął Wilson postępując krok do przodu i unosząc mimowolnie swój zupełnie nieprzydatny w tej sytuacji maczetomiecz - Co z nim?!
- Słodki Boże! - wyrzucił z siebie Ebenezer, wspinając się bezwolnie na czubki palców i składając dłonie razem niczym do modlitwy.
Wątek techniczny
Z brzegu nie widać naturalnie, co się dzieje, ale bujna wyobraźnia najpewniej podpowiada Wam to i owo, prawda?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash wystraszył się nie na żarty, a perspektywa śmierci w odmętach wody wydawała ziiszczeniem najgorszego koszmaru. Nie myśląc o niczym, rzucił się w opętańczym kraulu do statku, który choć teraz zdawał się celem bardzo odległym, to był jedyną bezpieczną przystanią.
Wątek techniczny
W razie ataku, chwycę za nóż wcześniej wciągając tyle powietrza ile tylko możliwe.
Wątek techniczny
W razie ataku, chwycę za nóż wcześniej wciągając tyle powietrza ile tylko możliwe.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times