PBF - Narodziny legendy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2012, 14:34

Techniczny:
Jak napisalem w poście 179 uchodzę z Helgen. A Wy grabcie sprzęt, łuki i strzały na potęgę. Jak mi jakowyś ekwipunek sensowny w ręce wpadnie takoż go zabieram by potem oddac prawowitym właścicielom o ile przeżyją... Rozglądam sie tez za pozostałą trójką towarzyszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 15:02

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Nie zamierzając brać udziału w skazanej na porażkę walce ze smokiem, Ahraveen wyrwał się spośród szyjących z łuków żołnierzy, smyrgnął pomiędzy zaścielającymi rynek ciałami ku najbliższemu całemu jeszcze budyneczkowi. Była to wzniesiona z ciemnego kamienia kapliczka Arkaya, tamrielskiego boga życia i śmierci. Opodal jej drzwi cesarscy urządzili przed atakiem skrzydlatej bestii miejsce kaźni Gromowładnych i bystry wzrok argonianina szybko natrafił na kilka leżących na bruku zdekapitowanych ciał w charakterystycznych tunikach buntowników.

Potężnie zbudowany kat na naciągniętym na głowę czarnym kapturze leżał pomiędzy zwłokami swych ofiar, wciąż ściskając w rękach użyty do egzekucji topór. Oderwany od frontonu kapliczki kawał budulca roztrzaskał katowi czaszkę na podobieństwo uderzającego w dojrzałą dynię młota i czarne sukno kaptura kleiło się od krwi mężczyzny.

- Nie damy mu rady! - wrzasnął rozpaczliwie jakiś legionista, kiedy struga płynnego ognia wyrzucona z paszczy smoka przemieniła w płonące pochodnie kilku próbujących cisnąć bestii w pysk włóczniami żołnierzy - Tego czegoś nie można zabić!

Ludzka determinacja zaczęła pękać w obliczu przerażającego wroga, żołnierze coraz szybciej cofali się w stronę uliczki, którą chwilę wcześniej wdarli się na płonący ryneczek. Smok skoczył na kamienną basztę, przywarł do niej wydając z siebie ogłuszający ryk. Ahraveen poszedł w ślad za cesarskimi wojakami, zatrzymał się jednak raptownie w miejscu na widok kilku wciąż żywych Gromowładnych, wciśniętych bezradnie w ciasną przestrzeń pomiędzy boczną ścianą kapliczki i czterokołowym wozem drabiniastym.

Argonianin doskoczył do jeńców zapominając na ułamek chwili o smoku, który właśnie podrywał się w górę pośród łomotu ogromnych skrzydeł. Jeden z czterech buntowników, rosły bladoskóry brodacz o pokrytej tatuażami twarzy, okręcił się w stronę pochylonego nad sobą jaszczura próbując odepchnąć intruza obutą w futrzany but stopą.

- Precz stąd, ty cesarski bękarcie! - wrzasnął nienawistnie Gromowładny - Gdybym tylko miał wolne ręce...

Dobyty w jednej chwili nóż Ahraveena opadł w dół z szybkością atakującej żmii, rozciął grube rzemienne więzy krępujące ręce brodacza.

- Chciałeś wolne ręce, to masz - wysyczał jaszczur kucając przy więźniach - Przyjmij nóż i dobrą radę. Jeśli macie choć trochę rozumu w głowach, uciekniecie stąd i to naprawdę szybko. Niechaj wam szczęście sprzyja.

Czterej Nordowie w strojach Gromowładnych milczeli przez krótką chwilę, ewidentnie oszołomieni gestem argonianina. Brodacz odzyskał rezon jako pierwszy, chwycił podany mu nóż oplatając rękojeść broni silnymi palcami.

- Nigdy bym nie pomyślał, że powiem to kiedyś takiemu stworowi... - wycedził przez zęby Gromowładny - Ale życie pełne jest niespodzianek. Dzięki ci za pomoc, cudzoziemcze i niechaj cię Talos otacza swymi łaskami!

Nie mitrężąc czasu Nord zaczął rozcinać pęta swych druhów, a kiedy skończywszy z tym obejrzał się ponownie za siebie, dziwacznego jaszczura z dalekich południowych krain nigdzie już nie było widać.


Wątek techniczny

Ahraveen bardzo chciał przyłożyć rękę do uwolnienia jakiegoś rebelianta, więc czemu miałem mu tego odmawiać? Co więcej, jaszczur miał prócz swojego miecza również ten zdobyty na górskim rabusie, więc mógł jeden bez kłopotu podarować więźniom. A teraz galopkiem (czy jak tam mają w zwyczaju biegać jaszczury) z powrotem pod bramę!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2012, 16:00

Chyłkiem przemykam ku bramie albo za towarzyszami się rozglądając.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 01 listopada 2012, 16:16

Jeśli smok jest czym innym zajęty to zabieram ekwipunek zmarłych, łuki, strzały, miecze i rzucam w stronę kocura i czarnego tak aby łapali, bo nie wiadomo co będzie potem, zbieram co się da i spadamy z tej osady! Jak się gadzina zgubi to koteczek ją znajdzie wcześniej czy później ale znajdzie:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 listopada 2012, 16:36

Watek techniczny

Ja tez po drodze zbieram strzaly i jakis porzadny luk. Ale biore tylko tyle zeby mi to ruchow nie krepowalo. Luk i powiedzmy kolczan strzal.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 listopada 2012, 18:34

Hastur doskonale znał swych towarzyszy, wiedział więc, że choć w wielu kwestiach myślą i działają identycznie, jak palce jednej ręki, w wielu innych nigdy się nie zrozumieją. Jedną z takich kwestii było "przywłaszczanie" sobie "bezpańskiego" ekwipunku, szczególnie zaś ograbianie trupów. Redgardowi wprost nie mieściło się to w głowie. Miał swój ekwipunek, miał swą broń, na której polegał i która od lat mu wiernie służyła. Poza tym nie zdarzyło się jeszcze, żeby natknął się na zdobycz, na którą zapragnąłby wymienić swój oręż i która warta byłaby tak haniebnego zachowania. Dlatego też niemalże z odrazą patrzył na poczynania przyjaciół. Była to jedna z rzeczy, do których nigdy się nie przyzwyczai, tak jak do oczyszczania się z liniejące sierści przez swego rodzaju wymioty, jakimi codzień raczył go Barrteh.

Bardzo jestem ciekaw, skąd się ten smok wziął. Bardziej jestem skłonny uwierzyć, że sprowadził go i kontroluje jakiś mag, niż że pochodzi z jakiegoś cudownie ostatnio odrodzonego stadka. Jeśli jest taka szansa, w toku dalszych przygód w okolicach miasteczka będę się rozglądał za kimś, kto mógłby takowym magiem być. Chwilowo z powodu zamieszania i ognia i przy czterech literach taka obserwacja jest mało rozsądna i możliwa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 19:02

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Ahraveen pojawił się niczym spod ziemi, wyślizgując się spomiędzy strzelających płomieniami chat i sadząc wielkimi susami w stronę kryjących się opodal zniszczonego muru towarzyszy. Skóra rozumnego gada pokryta była sadzą, a jego szeroko otwarte ślepia zdradzały głębię doznanego przez argonianina wstrząsu.

- Ahraveen! - zakrzyknął głucho Hastur, k