PBF - Mrok nad Delamirą

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 listopada 2012, 20:08

1289 EA, Rok Słońca 14 dzień miesiąca Jastrzębia (wiosna) wg kalendarza Aquilonii. Prowincja Oriskonie Westermarck, Pogranicze Aquilonii. Wioska Delamira.

Po naradzie pogadaliście co nieco i poszliście spać. Rano prace ruszyły, wzmacnianie palisady i budowa wież strazniczych. Przybył posłaniec Piktów z klanu Niedźwiedzia i oświadczył, że ich szaman został ranny na bagnach, szukał ziół stoczył walkę z młodym szamanem Wilków i ten go o dziwo pokonał. Szaman Niedźwiedzi spotka sie z wami najszybciej za 4 dni, jak wydobrzeje.

Rano kilku myśliwych z Daulosem ruszyło na łowy, koło południa wrócił jeden z nowych osadników Tarsus, poszarpany, z wiadomością, że wataha wilków rozszarpała jego kompana jak obaj podchodzili jelenia.
Czekam na ewentualne pytania do Pikta oraz myśliwego.
Ostatnio zmieniony 15 listopada 2012, 20:16 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 15 listopada 2012, 20:27

Myślę że pikta możemy się spytać o przebieg walk z Wilkami i o to czy słyszał coś o walkach pomiędzy Krukami a Sokołami, ewentualnie liguryjczykach.

Co do myśliwego że trzeba działać, iść i co najmniej odzyskać ciało zabitego(albo to co z niego zostało) może uda się nam znaleźć jakiś ślad.

P.S. przez co najmniej godzinę będę niedostępny

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 listopada 2012, 21:04

Pikt z klanu Niedźwiedzia rzekł: to nie była walka wojowników, tylko młody szaman Wilków i nasz stoczyli walkę na umysły, nam szamani zakazali walczyć ze sobą. Na bagnach to było. Nic nie wiem o wojnie Sokołów z Krukami.
Czekam na wypowiedzi, pytania lub deklarki innych BG.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 15 listopada 2012, 21:12

Widzieliśmy, jak szaman Sokołów uczynił coś jednemu z wojowników Kruków. On... zamienił biedaka ciałami z wężem. Był tam obecny też jakiś Liguryjczyk. Po rytuale, tfu, szaman Sokołów namalował na piersi Liguryjczyka białą czaszkę.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 15 listopada 2012, 21:28

A zapomniałem, zakładam że pikt i ocalały myśliwy nie przybyli jednocześnie, dlatego proponuje poczęstować pikta jakąś strawą, tak w ramach nawiązywania dobrych stosunków. Jeśli miejscowi nie wpuścili go za bramę to wyjdę z poczęstunkiem przed bramę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 listopada 2012, 22:08

Pikt przybył rano a myśliwy w południe około dwunastej co napisałem wyżej. Pikt słuchając Tranicosa rzekł o rytuale ja nic nie wiedzieć, a biała czaszka oznaczać wojna z białymi. Pikt podziękował za poczęstunek, do osady go nie wpuszczono, więc Druss do niego wyszedł. Co dalej?
Ostatnio zmieniony 15 listopada 2012, 22:49 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 listopada 2012, 22:58

Zorian spojrzał po wszystkich. Nagle zgarbił się i zaczął głośno i szybko wdychać nosem powietrze, wydając takie ciche "niuch niuch". Gdy zdziwieni ludzie popatrzyli na aquliończyka, ten wyprostował się, podniósł wskazujący palec prawej ręki do góry. Zaczekał jeszcze chwilę, i gdy w powietrzu zwisały pierwsze pytania, najemnik powiedział krótko:

- Magia.

Wyrazy zdziwienia zawisły na twarzach zgromadzonych. Weteran poprawił uprany ówcześniej tabard, wziął kilka głębokich łyków wina. Wzdychnął.

- Magia. Wszędzie. Od samego początku wyprawy potąd. Spójrzcie! Wszystko zaczęło się od dziwnych zjawisk wokół osady. Potem byliśmy świadkami paskudnego rytuału. Następnie znowu zostaliśmy zaatakowani przez klan Niedźwiedzia, otumaniony magią. Teraz wracał myśliwy - doświadczony myśliwi dali się zaskoczyć przez watahę wilków? I do tego jeszcze liguryjczycy. Nie wiem jakie to ma powiązanie. Wiem natomiast, że któryś z tutejszych szamanów źle życzy pozostałym, zwłaszcza aquilończykom. Jeżeli chcemy pozbyć się - tfu! - magii i złego licha z okolic, zajmijmy się najpierw szamanami. Nie wierze, by tutejsze klany najęły czarownika. - Zorian opadł na krzesło, wycieńczony drugim najdłuższym wywodem w życiu - może niezbyt składnym, bo najemnik inteligencją nie grzeszył, ale jednak. W gardle aż zaczęło go drapać. Ale sytuacja była wyjątkowa. Przez lata służby na stażnicach nigdy nie spotkał się z magią, zwłaszcza z tak ohydną i paskudną. Inni wojacy często opowiadali po nocach przerażające historie o stygijskich wiedźmach i czarnoksiężnikach. Człowiek wtedy nie spał całą noc, trzymając w jednej ręce miecz a w drugiej małą figurkę Mitry, modląc się jednoczesnie o odpędzenie złych uroków i koszmarów.

Teraz wizja stawania oko w oko z wymysłami pijackich opowieści stawała się coraz bardziej realna. I to Zorianowi bardzo się nie podobało.
Budził się w nim lęk, pierwotny strach przed nieznanym. Weteran uznał, że im szybciej rozwiąże zagadkę tego ponurego miejsca, tym szybciej się stąd wyniesie - a to już była bardzo pocieszająca myśl.
Zorian chce wypytać myśliwego, jak doszło do spotkania z watahą wilków. Dodatkowo, chce się zapytać pikta o stosunki między Sokołami a Krukami do innych plemion. I przede wszystkim, do jakiego klanu należały te ziemie, zanim przybyli tu aquilońscy osadnicy.
Ostatnio zmieniony 15 listopada 2012, 23:15 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 listopada 2012, 05:29

Przez cały czas wieczornych rozmów Vanko pozostawał zadumany. Wątpliwości rodziły kolejne pytania. Tajemnice, mroczne sekrety, ponure zagadki piktyjskiej puszczy nie dawały mu spać, stąd za dnia, gdy tylko nadażyła się po temu okazja poprosił swych towarzyszy o chwilę rozmowy, mimo że każdy miał sporo zajęć.

Czarostwo cholerne- to pewne, że wszystko tu tym nasiąknięte jak łydki taniej ladacznicy łajnem!

Jednak, czy to robota piktyjskich szamanów- nawet i tego do końca nie wiemy Kto wie, może gubernator Lord Glyco ma wrogów, którzy tylko czekają aż władza jego osłabnie, by się o nią upomnieć? W końcu wziął do tej roboty ludzi nie ze swego otoczenia, a z zewnątrz.

Jedno co nam sprzyja, choć nie wiadomo jak długo, to że piktowie są podzieleni. Jeśli to sprawka któregoś z ich szamanów, zastanawiające dlaczegóż pozwala by wycinali się nawzajem?

Ktoś tu dąży do siania chaosu i mylić się mogę, ale p