Zorian spojrzał po wszystkich. Nagle zgarbił się i zaczął głośno i szybko wdychać nosem powietrze, wydając takie ciche "niuch niuch". Gdy zdziwieni ludzie popatrzyli na aquliończyka, ten wyprostował się, podniósł wskazujący palec prawej ręki do góry. Zaczekał jeszcze chwilę, i gdy w powietrzu zwisały pierwsze pytania, najemnik powiedział krótko:
- Magia.
Wyrazy zdziwienia zawisły na twarzach zgromadzonych. Weteran poprawił uprany ówcześniej tabard, wziął kilka głębokich łyków wina. Wzdychnął.
- Magia. Wszędzie. Od samego początku wyprawy potąd. Spójrzcie! Wszystko zaczęło się od dziwnych zjawisk wokół osady. Potem byliśmy świadkami paskudnego rytuału. Następnie znowu zostaliśmy zaatakowani przez klan Niedźwiedzia, otumaniony magią. Teraz wracał myśliwy - doświadczony myśliwi dali się zaskoczyć przez watahę wilków? I do tego jeszcze liguryjczycy. Nie wiem jakie to ma powiązanie. Wiem natomiast, że któryś z tutejszych szamanów źle życzy pozostałym, zwłaszcza aquilończykom. Jeżeli chcemy pozbyć się - tfu! - magii i złego licha z okolic, zajmijmy się najpierw szamanami. Nie wierze, by tutejsze klany najęły czarownika. - Zorian opadł na krzesło, wycieńczony drugim najdłuższym wywodem w życiu - może niezbyt składnym, bo najemnik inteligencją nie grzeszył, ale jednak. W gardle aż zaczęło go drapać. Ale sytuacja była wyjątkowa. Przez lata służby na stażnicach nigdy nie spotkał się z magią, zwłaszcza z tak ohydną i paskudną. Inni wojacy często opowiadali po nocach przerażające historie o stygijskich wiedźmach i czarnoksiężnikach. Człowiek wtedy nie spał całą noc, trzymając w jednej ręce miecz a w drugiej małą figurkę Mitry, modląc się jednoczesnie o odpędzenie złych uroków i koszmarów.
Teraz wizja stawania oko w oko z wymysłami pijackich opowieści stawała się coraz bardziej realna. I to Zorianowi bardzo się nie podobało.
Budził się w nim lęk, pierwotny strach przed nieznanym. Weteran uznał, że im szybciej rozwiąże zagadkę tego ponurego miejsca, tym szybciej się stąd wyniesie - a to już była bardzo pocieszająca myśl.
Zorian chce wypytać myśliwego, jak doszło do spotkania z watahą wilków. Dodatkowo, chce się zapytać pikta o stosunki między Sokołami a Krukami do innych plemion. I przede wszystkim, do jakiego klanu należały te ziemie, zanim przybyli tu aquilońscy osadnicy.