PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Vanko zabił nożem pierwszego Pikta jaki do niego podszedł, potem zerwał się do biegu, kilku Piktów za nim, Tecumseh rzucił Vankowi sejmitar i stanął u jego boku naprzeciw nich 8 Piktów, reszta rusza w stronę ściany lasu, poaza kolkoma jakcy zostali pzry Ayodii.
Co robi pozostała czwórka BG, rzuca bronią miotaną i atakuje, chroniąc rangersów?, czy udajecie się do Vanka i Tecumseha walczących nieco na uboczu, ale wtedy Piktowie dopadną waszych łuczników. Co czynicie?
Prawo do wycofania też macie, ale nie wiem czy to nie gorsze niż walka. Tylu Piktów w kontakcie wzrokowym. 
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2012, 18:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Rzucam toporkiem potem przechodzę na topór. Lepiej trzymać szyk i uderzyć na nich. Chrońmy rangerów przez walka wręcz jak długo się da. mam zamiar krzyknąć przed pokazaniem się żeby reszta"kompanii" ich okrążyła(szanse marne ale zawsze trochę dezinformacji nie zaszkodzi).
Druss pośpiesznie odłożył kusze, sięgając jednocześnie po toporek do rzucania.
- Kompania okrążać ich, nie mogą ujść! - rzucił po aquiliońsku, w tym czasie zamachnął się aby rzucić toporkiem w pierwszego pikta.
Takie pytanie jak oni się poruszali, chodzi mi o szyk wyszli z lasu ławą czy może kolumną? Bo mam nadzieje że będą wchodzić do walki stopniowo, w innym wypadku raczej nie wróże nam świetlanej przyszłości XD(no oczywiście pomijając bohaterską śmierć na stosie pokonanych wrogów).
Keth nie wiem dokładnie co się stało, napisałem posta i wcisnąłem odpowiedź. sądziłem że poszedł(strona zaczęła się ładować, o ile dobrze pamiętam tak jak po wysłaniu postu), wiec odeszłem od komputera bo musiałem iść coś innego robić. Jak po godzinie wrócił to okazało się że zamiast wstawionego postu w wątku był on nadal w okienku szybkiej odpowiedzi. Też wole pisać w innym programie, ale przy obecnym stanie komputera mogę co najwyżej liczyć na notatnik
. Nie ma w sumie czym się przejmować bo tekst nie znika, jakby znikał to mogło by być krucho.
BTW: jutro mnie nie będzie do wieczora(wyjazd do klubu co tygodniowy).
Druss pośpiesznie odłożył kusze, sięgając jednocześnie po toporek do rzucania.
- Kompania okrążać ich, nie mogą ujść! - rzucił po aquiliońsku, w tym czasie zamachnął się aby rzucić toporkiem w pierwszego pikta.
Takie pytanie jak oni się poruszali, chodzi mi o szyk wyszli z lasu ławą czy może kolumną? Bo mam nadzieje że będą wchodzić do walki stopniowo, w innym wypadku raczej nie wróże nam świetlanej przyszłości XD(no oczywiście pomijając bohaterską śmierć na stosie pokonanych wrogów).
Keth nie wiem dokładnie co się stało, napisałem posta i wcisnąłem odpowiedź. sądziłem że poszedł(strona zaczęła się ładować, o ile dobrze pamiętam tak jak po wysłaniu postu), wiec odeszłem od komputera bo musiałem iść coś innego robić. Jak po godzinie wrócił to okazało się że zamiast wstawionego postu w wątku był on nadal w okienku szybkiej odpowiedzi. Też wole pisać w innym programie, ale przy obecnym stanie komputera mogę co najwyżej liczyć na notatnik
BTW: jutro mnie nie będzie do wieczora(wyjazd do klubu co tygodniowy).
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mieli szyk marszowy, trzech albo maksymalnie czterech Piktów na jednego z was będzie. Czasami dwóch, aż im zabraknie ludzi albo zginiecie. :/uklon
Czekam na deklarki Belvasa i Zoriana, by walkę rozstrzygnąć, może któryś ucieknie?
Druss Twój rzucony topór trafił Pikta w brzuch, o jednego mniej, licząc tego jakiego zabił Vanko, macie dwóch wyeliminowanych w walce wręcz , do wygranej sporo wam brakuje. :/dymek
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2012, 21:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Za Aquilonie, brudasy! - krzyknął Zorian, odrzucając kuszę i dobywając miecza i tarczy z pleców. Czekając na pierwszych przeciwników, aquilończyk zdołał jeszcze wykrzyczeć do sojuszników - formacja: szereg!
Walczymy do końca. Nie ruszam się postacią na więcej niż 5 metrów, starając się trzymać szereg. Zasada prosta: najpierw blokowanie ciosu tarczą/mieczem lub unik, potem kontra. Po powaleniu przeciwnika pomagam sojusznikowi który jest najbliżej mnie, potem znowu powrót do szeregu.
Proponuję walczyć w zwartej formacji, zadając pchnięcia lub cięcia z góry - coś na wzór rzymskich legionów, a gdy nas okrążą - to w kole
Proponuję walczyć w zwartej formacji, zadając pchnięcia lub cięcia z góry - coś na wzór rzymskich legionów, a gdy nas okrążą - to w kole
Belvas odłożył kuszę i szybkim ruchem cisnął w piktów drobnym nożem do rzucania. Każdy w drużynie mógłby zachodzić w głowę skąd ostrze wzięło się w ręce zabójcy, ale mieli teraz istotniejsze problemy...
Rzucę tyloma nożami, iloma zdołam. Jeśli piktowie zbliżą się za bardzo to dobywam sztyletów i walczę jak zwykle. Pojedyncza akcja na atak jednym nożem, 2 defensywne. Nie wiem czy parowanie rzuca się na skill w broni czy na co... Sam zdecyduj mistrzu jaka forma obrony daje mi największe szanse na przeżycie bo mechaniki nie znam za dobrze...
Edit Araven -Tak Parowanie = poziomowi walki bronią, oczywiście nie każdy cios można parować (ale ciosy Piktów można). Sztylety ghanatańskie to sztylety z nazwy bardziej jednoręczne miecze. Rzucisz dwoma sztyletami. Mechanike wyjaśnię Wam szerzej za jakiś czas. Generalnie jest rzut na k100 na wasz a Umiejętność minus ew. modyfikatory. Walczycie w czterech przed ścianą lasu chroniąc rangersów. A nieco na prawo jakies 8 do 10 metrów walczy Tecumseh i Vanko, który nieco odbiegł na bok, a za nim kilku Piktów. Trudno mówic o jakimś szyku ale chronicie sie na ile możecie walcząc w szeregu lub chwile potem w kole, albo Vanko i Tecumseh plecami do siebie.
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2012, 07:49 przez el, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Starcie z Piktami zaczynało wyglądać groźnie, 5 najemników oraz Tecumseh przy wsparciu szóstki ranwersów stanęła naprzeciw nieco ponad 40 Piktów, Wódz i kilku wojowników padło od ostrzału, wiedźma także się przewróciła, kolejny wojownik zginął od ciosu Vanko, następny padł trafiony toporem Drussa, noże Belvasa poszybowały ku nadbiegającym Piktom. Pierwszy wbił się w serce wojownika, drugi nóż trafił innego w prawe ramię, raniąc go.
Walka wręcz:
I starcie: dwóch lub trzech piktów lub trzech na każdego, pozostali nie dobiegli.
Belvas: dwa ghanatańskie noże w dłoniach, dwóch Piktów z toporami, jeden z włócznią, cios specjalny w głowę eliminuje włócznika, kontra Piktów jest nieudana parujesz cios. Drugi chybia.
Druss: cios odrąbuje Piktowi prawe ramię, zostało dwóch z toporami atakują, dostałeś w lewe ramię ale zbroja cię ochroniła.
Tranicos: dwa miecze w dłoniach, sztych w gardło powala Pikta (cios specjalny), kontra wroga, wymanewrowałeś wroga parując ostrze topora.
Vanko: cios specjalny sejmitarem, Pikt pada, kontratak Piktów, jeden z toporem, drugi z maczugą, dostajesz 4 obrażenia toporem w tors.
Tecumseh: powala jednego Pikta, odnosi lekką ranę w brzuch,
Zorian, cios specjalny w brzuch powala wroga, kontratak Piktów, dostajesz 2 obrażenia w tors od włóczni.
OSTRZAŁ Rangersów: powalił dwóch piktów ranił jednego.
Wyeliminowani PIKTOWIE w walce wręcz: 12
Walka wręcz:
I starcie: dwóch lub trzech piktów lub trzech na każdego, pozostali nie dobiegli.
Belvas: dwa ghanatańskie noże w dłoniach, dwóch Piktów z toporami, jeden z włócznią, cios specjalny w głowę eliminuje włócznika, kontra Piktów jest nieudana parujesz cios. Drugi chybia.
Druss: cios odrąbuje Piktowi prawe ramię, zostało dwóch z toporami atakują, dostałeś w lewe ramię ale zbroja cię ochroniła.
Tranicos: dwa miecze w dłoniach, sztych w gardło powala Pikta (cios specjalny), kontra wroga, wymanewrowałeś wroga parując ostrze topora.
Vanko: cios specjalny sejmitarem, Pikt pada, kontratak Piktów, jeden z toporem, drugi z maczugą, dostajesz 4 obrażenia toporem w tors.
Tecumseh: powala jednego Pikta, odnosi lekką ranę w brzuch,
Zorian, cios specjalny w brzuch powala wroga, kontratak Piktów, dostajesz 2 obrażenia w tors od włóczni.
OSTRZAŁ Rangersów: powalił dwóch piktów ranił jednego.
Wyeliminowani PIKTOWIE w walce wręcz: 12
W kolejnych starciach będzie ciężej stopniowo dochodzą do Was Piktowie z centrum i z tyłu.
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2012, 09:00 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
II i III starcie: trzech do czterech Piktów na każdego.
Belvas: dwa ghanatańskie noże w dłoniach, kilku Piktów z toporami, jeden z włócznią, zabijasz ciosem krytycznym Pikta, drugi Twój cios został uniknięty. Kontrataki Piktów, Dostałes dwa silne ciosy, 6 obrażen w brzuch i siedem w głowę, pozostałe sparowałeś.
Druss: dwa ciosy i dwa piktyjskie trupy w ciągu dwóch starć, odniosłeś 4 rany w prawą rękę i 9 obrażeń w prawą nogę, pozostałe odbiłeś albo uniknąłeś .
Tranicos: dwa miecze w dłoniach, powalasz jednego Pikta, drugi unika, kontrataki, dostajesz za jeden w ramię i za 7 w tors, padasz bez tchu ciężko ranny .
Vanko: kolejny cios sejmitara powal Pikta, ich kontrataki, lawirując wśród wrogów wywinąłeś się.
Tecumseh: powala jednego Pikta i kolejnego, odnosi lekką ranę w nogę i ramie.
Zorian, walcząc zza tarczy zabijasz dwóch wrogów, jednego ciosem specjalnym, ich kontrataki, .
OSTRZAŁ Rangersów: powalił dwóch piktów, część rangersów walczy wręcz, otrzymujesz uderzenie w prawa nogę za 6 obrażeń, resztę odbijasz.
Zabici i zastrzeleni Piktowie w aktualnej walce: 21. Pozostali sie cofają, dwóch rangersów na ziemi pozostali cięzko ranni. Tranicos leży. Kontynuacja w niedzielę. Co czynicie?
Belvas: dwa ghanatańskie noże w dłoniach, kilku Piktów z toporami, jeden z włócznią, zabijasz ciosem krytycznym Pikta, drugi Twój cios został uniknięty. Kontrataki Piktów, Dostałes dwa silne ciosy, 6 obrażen w brzuch i siedem w głowę, pozostałe sparowałeś.
Druss: dwa ciosy i dwa piktyjskie trupy w ciągu dwóch starć, odniosłeś 4 rany w prawą rękę i 9 obrażeń w prawą nogę, pozostałe odbiłeś albo uniknąłeś .
Tranicos: dwa miecze w dłoniach, powalasz jednego Pikta, drugi unika, kontrataki, dostajesz za jeden w ramię i za 7 w tors, padasz bez tchu ciężko ranny .
Vanko: kolejny cios sejmitara powal Pikta, ich kontrataki, lawirując wśród wrogów wywinąłeś się.
Tecumseh: powala jednego Pikta i kolejnego, odnosi lekką ranę w nogę i ramie.
Zorian, walcząc zza tarczy zabijasz dwóch wrogów, jednego ciosem specjalnym, ich kontrataki, .
OSTRZAŁ Rangersów: powalił dwóch piktów, część rangersów walczy wręcz, otrzymujesz uderzenie w prawa nogę za 6 obrażeń, resztę odbijasz.
Zabici i zastrzeleni Piktowie w aktualnej walce: 21. Pozostali sie cofają, dwóch rangersów na ziemi pozostali cięzko ranni. Tranicos leży. Kontynuacja w niedzielę. Co czynicie?
Zorian zacisnął zęby z bólu, kiedy grot włóczni przedarł się przez zbroje lamelkową i dźgnął aquilończyka w brzuch. Zaraz po tym, krótki miecz weterana zasyczał wściekle, dźgając przeciwnika prosto w klatkę piersiową. Zorian opierając nogę o tors umierającego pikta wyszarpał miecz. Kątem oka zauważył niewielki ruch z lewej strony. Niemal natychmiast podniósł tarczę, o ułamki sekund unikając ciosu. Zaraz potem sparował płazem miecza uderzenie toporem. Zorian nie pozostawał dłuży w ataku: miecz wściekle kąsał napastników, wychylając się zza tarczy.
Gdy trzeci z kolei pikt padł martwy, weteran z ulgą zauważył, ze reszta się wycofuje. To była idealna szansa. Rzucił tylko okiem, czy któryś z sojuszników ma kłopoty. Akurat załapał się na burze ostrzy, którą wywołał Vanko, ścinając swoim sejmitarem dwóch piktów.
Zorian nie tracił czasu. Upewniwszy się, że przeciwnicy są poza zasięgiem miecza, szybko podniósł z ziemi kuszę, leżącą z nim, załadował bełt i przycelowując ułamek sekundy, posłał pocisk na cofających się dzikich.
Gdy trzeci z kolei pikt padł martwy, weteran z ulgą zauważył, ze reszta się wycofuje. To była idealna szansa. Rzucił tylko okiem, czy któryś z sojuszników ma kłopoty. Akurat załapał się na burze ostrzy, którą wywołał Vanko, ścinając swoim sejmitarem dwóch piktów.
Zorian nie tracił czasu. Upewniwszy się, że przeciwnicy są poza zasięgiem miecza, szybko podniósł z ziemi kuszę, leżącą z nim, załadował bełt i przycelowując ułamek sekundy, posłał pocisk na cofających się dzikich.
Póki się oddalili, Zorian będzie strzelał do nich, jak do kaczek. Oczywiście z wielkim entuzjazmem przyjmie propozycje pościgu za niedobitkami.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Niedobitkowie, mogą mieć nadal do 20 wojowników w pełni sił (bo do tej pory nie widzieliście ich straży tylnej), macie dwóch nieprzytomnych rangersów i Tranicosa w kałuży krwi. Ogólnie oberwaliście dość mocno. Potencjalnie ustrzelicie ze 2 -3 Piktów ale lepiej chyba zająć się swoimi niż kopać im groby? Co czynicie? ostrzał, pomoc waszym rannym i sobie? pościg?
Podstęp nie udał się aż tak, jak się spodziewał Vanko.
W myślach jednak nie winił się za to- te małpy są najwyraźniej zbyt tępe,
by zachowywać się przewidywalnie. Pewnie jakby uciekał z bananem, albo korytem żarcia- o tak, wtedy pobiegliby za nim. Małpy... widział je kiedyś na zamorańskim targu.. nie wiedzieć czemu jego myśli zadziwiająco spokojnie powędrowały ku tym odległym czasom, gdy " zwiedzony kawał świata" ograniczał się do najbliższej osady, wydającej mu się centrum wszechświata.
Tecumseh pojawił się nagle, Vanko uznał że korzystając z okazji ten wszawy pies ubije go bezbronnego.
Tymczasem rzucony sejmitar powędrował wprost w ręce Vanka, który wyskoczywszy w górę pochwycił go w powietrzu
i obróciwszy się w locie z pasją ciął przez łeb zaskoczonego pikta.
Głowa kolejnego psubrata eksplodowała, gdy nadbiegający Tecumseh powalił wroga niespodziewanym ciosem wyprowadzonym zza pleców napastnika, lecz zwierzęca żądza krwi dzikusa poprowadziła jeszcze jego ramię ku trzewiom Tecumseha pozbawionym mocy witalności ciosem agonii.
Zaroiło się od małp, bogowie wstrzymali czas w miejscu gdy maczuga wściekłej bestii zamigotała przed opadającym z wyskoku Vankiem, ciężko przykucnięty na ugiętych kolanach nie był jednak w stanie uchylić się skutecznie przed łaknącym jego krwi toporem kolejnego tubylca, który chciwie przedarł się przez pancerz na jego torsie.
Tecumseh z furią wpadł na nich z boku obaliwszy pierwszego z nich zamaszystym ciosem tańczącego w jego rękach ostrza, opadłszy na wywróconych przeciwników z wrzaskiem rozszalałej, dzikiej bestii raz po raz wydzierał z nich okruchy ulatującego życia. W pasju swej nie dostrzegł nawet rozpaczliwego ugryzienia w nogę, a Vanko w ostatniej chwili zbił-
choć nie dość dokładnie- cios, który jedynie prześlizgnął się po ramieniu Tecumseha. Kopnięciem odrzucił wroga. Ostrze sejmitara zatonęło w nerkach wojownika; krew trysnęła na twarz Vanka, który niczym wojownik z dawnych pieśni runął na trzech kolejnych piktów. Opanowany wolą śmiercionośnego zniszczenia z niezwykłą szybkością siekł i rąbał na prawo i lewo, aż serca wrogów zamarły, a ich umysły zwątpiły w zwycięstwo.
Gdy bojowy okrzyk Tecumseha zagłuszył szczęk oręża wola walki całkowicie opuściła 3 piktów, którzy jeszcze kilka uderzeń serca wcześniej pragnęli rozszarpać rosłęgo zamorianina.
Bogowie wojny otrzymali godny hołd, więc gdy piktowie zaczęli się cofać, Vanko nie podążył za nimi z niepokojem rozglądając się za towarzyszami. Nigdzie wszak nie dostrzegał Tranicosa!
W myślach jednak nie winił się za to- te małpy są najwyraźniej zbyt tępe,
by zachowywać się przewidywalnie. Pewnie jakby uciekał z bananem, albo korytem żarcia- o tak, wtedy pobiegliby za nim. Małpy... widział je kiedyś na zamorańskim targu.. nie wiedzieć czemu jego myśli zadziwiająco spokojnie powędrowały ku tym odległym czasom, gdy " zwiedzony kawał świata" ograniczał się do najbliższej osady, wydającej mu się centrum wszechświata.
Tecumseh pojawił się nagle, Vanko uznał że korzystając z okazji ten wszawy pies ubije go bezbronnego.
Tymczasem rzucony sejmitar powędrował wprost w ręce Vanka, który wyskoczywszy w górę pochwycił go w powietrzu
i obróciwszy się w locie z pasją ciął przez łeb zaskoczonego pikta.
Głowa kolejnego psubrata eksplodowała, gdy nadbiegający Tecumseh powalił wroga niespodziewanym ciosem wyprowadzonym zza pleców napastnika, lecz zwierzęca żądza krwi dzikusa poprowadziła jeszcze jego ramię ku trzewiom Tecumseha pozbawionym mocy witalności ciosem agonii.
Zaroiło się od małp, bogowie wstrzymali czas w miejscu gdy maczuga wściekłej bestii zamigotała przed opadającym z wyskoku Vankiem, ciężko przykucnięty na ugiętych kolanach nie był jednak w stanie uchylić się skutecznie przed łaknącym jego krwi toporem kolejnego tubylca, który chciwie przedarł się przez pancerz na jego torsie.
Tecumseh z furią wpadł na nich z boku obaliwszy pierwszego z nich zamaszystym ciosem tańczącego w jego rękach ostrza, opadłszy na wywróconych przeciwników z wrzaskiem rozszalałej, dzikiej bestii raz po raz wydzierał z nich okruchy ulatującego życia. W pasju swej nie dostrzegł nawet rozpaczliwego ugryzienia w nogę, a Vanko w ostatniej chwili zbił-
choć nie dość dokładnie- cios, który jedynie prześlizgnął się po ramieniu Tecumseha. Kopnięciem odrzucił wroga. Ostrze sejmitara zatonęło w nerkach wojownika; krew trysnęła na twarz Vanka, który niczym wojownik z dawnych pieśni runął na trzech kolejnych piktów. Opanowany wolą śmiercionośnego zniszczenia z niezwykłą szybkością siekł i rąbał na prawo i lewo, aż serca wrogów zamarły, a ich umysły zwątpiły w zwycięstwo.
Gdy bojowy okrzyk Tecumseha zagłuszył szczęk oręża wola walki całkowicie opuściła 3 piktów, którzy jeszcze kilka uderzeń serca wcześniej pragnęli rozszarpać rosłęgo zamorianina.
Bogowie wojny otrzymali godny hołd, więc gdy piktowie zaczęli się cofać, Vanko nie podążył za nimi z niepokojem rozglądając się za towarzyszami. Nigdzie wszak nie dostrzegał Tranicosa!
Gubię się trochę bez zobrazowania okolicy. Pytanie, czy Ayodia jest martwa, czy została zabrana przez piktów i czy jest możliwość wzięcia jej skalpu, lub skalpu wodza piktów, czy też trzebaby się przecinać przez oddziały wroga?
Generalnie jestem za uporządkowanym odwrotem. Przede wszystkim dbajmy o swoich.
Generalnie jestem za uporządkowanym odwrotem. Przede wszystkim dbajmy o swoich.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2012, 15:52 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Oczywiście, że Ayodia zostałą ewakuowana, w czasie jak walczyliście i jest pilnie chroniona. Tylko dlatego, że postanowiła zadbać o swe bezpieczeństwo żyjecie. Kolejnych 20 Piktów moglibyście już nie pokonać, dzielnie walczyliście, i Bogowie Wojny byli po waszej stronie tym razem, ale sporo sił was to kosztowało. Do końca nie wiecie ilu Piktów jest, ale minimum 20 jak nie więcej, oddział liczył jednak 50-60 wojowników, nie 40 stu jak się wydawało pierwotnie. Wieczór jest teraz, noc niemalże. Możecie robić co chcecie, ale w razie pościgu cienko w wami może być. Vanko za wycofaniem, jak pozostali?
Jeden ranger zginął, jeden ciężko ranny, stan tego rannego i Tranicosa, został ustabilizowany, ale trzeba będzie nieść rangera. Tranicos wolno, może iść o własnych siłach. Stan żywotności podam wkrótce.
Wygląda na to, że jednak najpierw ogarniamy się, tj liżemy rany, potem pościg. Zorian zajmie się najpierw najciężej rannymi, później swoje rany (jak mniemam, nie wykrwawi się do tego czasu).
Edit: huh, chyba troche za bardzo mnie poturbowało.... jednak najpierw zajmę się swoimi ranami...
Edit: huh, chyba troche za bardzo mnie poturbowało.... jednak najpierw zajmę się swoimi ranami...
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2012, 18:47 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.