PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 listopada 2012, 07:30

-Pod opieką ludzi którzy go pokiereszowali.... - mruknął Ebenezer.

- Chcemy go zobaczyć i przetransportować do naszego obozu. Bez zbędnej zwłoki. Sam widzisz, że baron nie należy do cierpliwych- Radeford skinął głową w stronę mrugającej lampki.

- Najwyższy nie obdarzył go także nadmierną łagodnością, jednak lojalność wobec swoich ludzi łagodzi ten niedobór charakteru - Radeford wypowiedział zakamuflowaną groźbę, mając nadzieję, że przywódca bandy ją zrozumie, a zwykli szeregowcy się nie połapią i nie będą zbytnio ekscytować.

Kaznodzieja zahaczył spojrzeniem o Salta, dając mu znać, żeby czym prędzej, najlepiej dyskretnie, sprawdził kto się do niech dobija przez krótkofalówkę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 listopada 2012, 21:48

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Kapelusznik przestał przyglądać się Saltowi i jego radiu, przeniósł wzrok z powrotem na Radeforda cmokając znacząco.

- Wam się chyba wydaje, że wystarczy palcami strzelić, żebyśmy was wpuścili w każdy kąt i to jeszcze w podskokach - powiedział szorstko, rzucając pod nogi niedopalonego papierosa. Tisdale zesztywniał natychmiast widząc ten gest, bo niewielu znał ludzi, którzy bez wahania odrzuciliby skręta nie dopaliwszy go wpierw do samego końca.

Jak każdy inny pożądany wszędzie towar, papierosy były zazdrośnie strzeżone i starannie konsumowane, przynajmniej w przeważającej większości przypadków. Skoro mężczyzna w kapeluszu cisnął precz skręta, albo skrywał pod maską pozornej obojętności złość albo chciał mieć wolne obie dłonie.

Każda z tych alternatyw nie wróżyła w opinii Asha zbyt dobrze.

- Jesteście na naszej ziemi i nie będziecie się tutaj panoszyć - ciągnął dalej kapelusznik, gładząc czubkami palców skórzany pas, przy którym wisiał ciężki automatyczny pistolet - Na dodatek zadawaliście się z ludźmi Gregory'ego, a to paskudna sprawa. Chcecie przejść dalej, wyskakujcie z wszystkich gnatów i ostrzy, a szybko!
Nie przesłyszeliście się, właśnie polecono Wam dokonać samorozbrojenia!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 listopada 2012, 07:12

- Widzieliśmy w życiu więcej ludzi niż ty zobaczysz kiedykolwiek, jeżeli tak łatwo stwarzasz konflikty. My nie chcemy rozlewu krwi. Chcemy jedynie swojego człowieka - powiedział Ebenezer kątem oka szukając dobrego schronienia z dogodną pozycją strzelecka. Pod pachą czuł ciężar obrzyna, który w najbliższych chwilach mógł być użyteczny.

- Co jest nie tak z ludźmi Gregora - starał się zmienić temat kaznodzieja.

Źle to widzę, może się nie obyć bez krwawej rozróby. Przydał by się dokładniejszy opis taktyczny.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 listopada 2012, 08:32

Ash nie rozstawal sie z bronia. Nigdy. Nawet na strone chodzil obwieszony jak noworczna, czy tam bozonarodzeniowa choinka. Moze w innych okolicznosciach zgodzilby sie na taki uklad, ale nie na wrogim terenie, w dodatku w sytuacji, gdy nie mial kompletnie zaufania do ludzi po drugiej stronie ulicy.

Medyk bardzo spokojnie, mozna powiedziec emanujac pewnoscia siebie i spokojem, odpowiedzial kowbojowi, bacznie obserwujac grupe:

- Spokojnie przyjacielu. Jak sam widzisz z ludzmi po drugiej stronie rzeki nie jestesmy w zadnych przyjacielskich stosunkach. Wiesz, ze strzelali do nas i odgryzlem sie im. Dogadamy sie. Nie przyszlismy sie tu panoszyc tylko odnalezc naszego czlowieka i psa.
Zakladam, ze Ash ma juz taktyczna wizje gdzie sie zbunkrowac, jesliby zaczela sie jatka. Strzelanina to najgorsze mozliwe rozwiazanie. Jestesmy przycisnieci do rzeki i nie wiadomo jak moglibysmy wrocic. Na rzece z tej .50 wystrzelali by nas jak kaczki (o ile maja amunicje), ale nawet z byle karabinka zrobiliby z nas ser szwajcarski. Trzeba by uciekac w druga strone a potem sprobowac sie przeprawiac gdzies dalej od miasta.

Musimy sie z nimi dogadac ale nie mozemy lykac kazdych warunkow. Wymienmy sie zakladnikami.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 listopada 2012, 09:27

Dokładnie, jak rzekł Ash, ja bez broni czuję się jak bez ręki, jakby to powiedzieć, za krótko was znam by złożyć broń. Negocjujmy, nie jesteśmy stroną w waszym konflikcie z Gregorym i jego wiernymi. Jak nas zaatakujecie, nasz baron i szef Sutherland, może wesprzeć Gregorego. A ma ponad 100 ludzi i ciężki sprzęt. Tego chcecie? Przyszliśmy tu ratować kumpla, nie na przeszpiegi, ani nie po to by walczyć z wami. Ale jak nas zmusicie będziemy się bronić.
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2012, 20:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 listopada 2012, 20:38

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Mężczyzna w kapeluszu zerknął na boki wymieniając spojrzenia ze swoimi towarzyszami, a potem rozluźnił się wbrew wszystkiemu wyciągając z kieszeni następnego papierosa, albo nie potrafiąc się w żadnych okolicznościach oprzeć nałogowi albo próbując załagodzić nagły skok napięcia.

- Widać, że paskudne z was zakapiory - oznajmił tonem nie tyle obraźliwym, co oznajmiającym - Pewnie macie wielu biedaków na koncie, co? Nie chcecie oddać broni, wasza sprawa, ale wtedy nie pójdziecie nawet kroku dalej. Frank, skocz do naszych, każ sprowadzić tu tego gościa i jego psa.

Kapelusznik zaciągnął się mocno papierosem, machnął lekko dłonią dając swoim towarzyszom znak, by odsunęli nieco ręce od swej broni.

- Skąd mogę wiedzieć, że wasz szef już się nie ułożył z Kościołem? - powiedział miłośnik tytoniu - Gregory potrafi się układać, stary wredny chytrus. Może już kupił tego waszego barona, co? Że odstrzeliliście snajpera, nic jeszcze nie znaczy, bo może to tylko zwykła pomyłka.
Jeden z tamtych zniknął za ruinami udając się najpewniej po Szarego, reszta znowu się rozluźniła...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1