Musimy tylko wykminić, jak się pozbyć reszty stada. Ogólnie to proponowałbym, byśmy wleźli na drzewa i je wystrzelali.
PBF - Mrok nad Delamirą
Pomysł z ostrzałem z drzew dobry, sieci to by się przydało nawet kilka jakbyśmy pierwszą nie trafili.
Co do kopania pułapki to można pokombinować ale najpierw trzeba obaczyć samo miejsce, tylko jeszcze kwestia wykopania. Raczej nie sądzę żebyście mieli na stanie szpadle czy łopaty? W sumie pułapki można by przygotować bardziej na zwykłe wilki a nie na szamana.
Co do moich wcześniejszych deklaracji w sprawie ujawnienia sprawy czaszki to odłożę tą kwestie do powrotu z łowów. Będziemy mieć jaśniejsza sytuacje czy możemy ufać Niedźwiedzią.
Generalnie z tym smarowidłem to mam dylemat straszny XD, u Ketha miałem kiedyś taką sytuacje i wtedy patologiczna paranoja postaci(czytajcie odzwierciedlenie patologicznej paranoi gracza) opłaciła się powstrzymując drużynę przed posmarowaniem się paskudztwem które zamiast pomóc miało nas zabić, tak mi się wydaje że musiałbym podtrzymać tradycje w tej kwestii dlatego Druss nie posmaruje broni tym czymś, przynajmniej na razie
.
Kolejna sprawa, mam trochę info od półpiktyjki. Dała mi informacje że Valerian był tylko lokalnym hersztem bandytów a prawdziwym szefem jest niejaki LARAMBE eks-galdiator(Druss zastrzega sobie prawo pierwszeństwa do walki z tym osobnikiem w razie spotkania XD), to właśnie z jego polecenia bandyci mieli współpracować z piktami więc po szamanie Wilków możemy mieć kolejny potencjalny cel.
Tak myślę czy nie wrócić się do Dalmiery po Cadmona i kilku dodatkowych ludzi wsparcia co wy na to?
Co do kopania pułapki to można pokombinować ale najpierw trzeba obaczyć samo miejsce, tylko jeszcze kwestia wykopania. Raczej nie sądzę żebyście mieli na stanie szpadle czy łopaty? W sumie pułapki można by przygotować bardziej na zwykłe wilki a nie na szamana.
Co do moich wcześniejszych deklaracji w sprawie ujawnienia sprawy czaszki to odłożę tą kwestie do powrotu z łowów. Będziemy mieć jaśniejsza sytuacje czy możemy ufać Niedźwiedzią.
Generalnie z tym smarowidłem to mam dylemat straszny XD, u Ketha miałem kiedyś taką sytuacje i wtedy patologiczna paranoja postaci(czytajcie odzwierciedlenie patologicznej paranoi gracza) opłaciła się powstrzymując drużynę przed posmarowaniem się paskudztwem które zamiast pomóc miało nas zabić, tak mi się wydaje że musiałbym podtrzymać tradycje w tej kwestii dlatego Druss nie posmaruje broni tym czymś, przynajmniej na razie
Kolejna sprawa, mam trochę info od półpiktyjki. Dała mi informacje że Valerian był tylko lokalnym hersztem bandytów a prawdziwym szefem jest niejaki LARAMBE eks-galdiator(Druss zastrzega sobie prawo pierwszeństwa do walki z tym osobnikiem w razie spotkania XD), to właśnie z jego polecenia bandyci mieli współpracować z piktami więc po szamanie Wilków możemy mieć kolejny potencjalny cel.
Tak myślę czy nie wrócić się do Dalmiery po Cadmona i kilku dodatkowych ludzi wsparcia co wy na to?
Może nie być teraz, to będzie za jakiś czas. W końcu skoro należy do stada, to raczej mają swoje legowisko względnie stałe.
Czy Cadmon pójdzie na to to nie wiem, po pułapki się możemy wrócić w postaci sideł itp, myśliwi będą mieli takie rzeczy, a jak im powiemy, że idziemy wytępić wilki, to powinni być skorzy do współpracy.
Tak na chybcika, to Vanko nigdzie z marszu nie pójdzie- przynieś/wynieś/pozamiataj, bo to nie chłopak na posyłki, a ten "wilczek" to już tu z pół roku broi, więc nawet i tydzień więcej nie powinien robić różnicy. Trzeba się przygotować i tyle. Gdyby była możliwość załatwienia jakiejś sieci z haczykami, to możemy te haczyki wytytłać tym "smarem na wilkołaki".
Nie wiadomo, gdzie się kręci ten LARAMBE (ogólnie przydałby się rysopis
), ale warto posłać info do gubernatora, żeby rozpuścił za wichrzycielem listy gończe.
Czy Cadmon pójdzie na to to nie wiem, po pułapki się możemy wrócić w postaci sideł itp, myśliwi będą mieli takie rzeczy, a jak im powiemy, że idziemy wytępić wilki, to powinni być skorzy do współpracy.
Tak na chybcika, to Vanko nigdzie z marszu nie pójdzie- przynieś/wynieś/pozamiataj, bo to nie chłopak na posyłki, a ten "wilczek" to już tu z pół roku broi, więc nawet i tydzień więcej nie powinien robić różnicy. Trzeba się przygotować i tyle. Gdyby była możliwość załatwienia jakiejś sieci z haczykami, to możemy te haczyki wytytłać tym "smarem na wilkołaki".
Nie wiadomo, gdzie się kręci ten LARAMBE (ogólnie przydałby się rysopis
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 08:50 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Może zanim podejmiemy ostateczną decyzje przed powrotem do Dalmiery.
Zapytajmy się szamana co o tym sądzi(oczywiście nie wspominając o Liguryjczykach) o tym że chcemy wrócić do osady i się przygotować dodatkowo. Zapewniamy przy tym że nie migamy się od zadania tylko chcemy się dobrze przygotować żeby na pewno się wszystko udało.
No i przy okazji odtransportujemy posłańca do Dalmiery, właśnie w tym temacie, nie wydaje się wam ten atak dziwny? Jak dla mnie posłaniec powinien zginąć, chyba że sam nic nie znaczył dla atakujących a ważne było to co wiózł, trzeba się go wypytać czy wiadomość którą transportować była zapisana(i czy w tym wypadku zaginęła, lub została otwarta) czy miał ją w pamięci(nie będę naciskał żeby wyjawił treść) w takim wypadku jak wrócimy do wioski to możemy poprosić Cadmona żeby sprawdził czy ktoś nie próbował odczytać wiadomości z pamięci posłańca.
Jeśli wiadomość została odczytana to w sumie puszczenie posłańca żywego jest dość logiczne, wróg zna rozkazy z wiadomości więc pozwoli ją donieść do celu aby żołnierze musieli wykonać ten rozkaz wystawiając się na atak ostrzeżonemu przeciwnikowi.
Zapytajmy się szamana co o tym sądzi(oczywiście nie wspominając o Liguryjczykach) o tym że chcemy wrócić do osady i się przygotować dodatkowo. Zapewniamy przy tym że nie migamy się od zadania tylko chcemy się dobrze przygotować żeby na pewno się wszystko udało.
No i przy okazji odtransportujemy posłańca do Dalmiery, właśnie w tym temacie, nie wydaje się wam ten atak dziwny? Jak dla mnie posłaniec powinien zginąć, chyba że sam nic nie znaczył dla atakujących a ważne było to co wiózł, trzeba się go wypytać czy wiadomość którą transportować była zapisana(i czy w tym wypadku zaginęła, lub została otwarta) czy miał ją w pamięci(nie będę naciskał żeby wyjawił treść) w takim wypadku jak wrócimy do wioski to możemy poprosić Cadmona żeby sprawdził czy ktoś nie próbował odczytać wiadomości z pamięci posłańca.
Jeśli wiadomość została odczytana to w sumie puszczenie posłańca żywego jest dość logiczne, wróg zna rozkazy z wiadomości więc pozwoli ją donieść do celu aby żołnierze musieli wykonać ten rozkaz wystawiając się na atak ostrzeżonemu przeciwnikowi.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Na pytanie Drussa, Gorm odrzekł, dziwi mnie, że tak dzielni wojownicy unikają tej walki. Taji jest teraz w jaskini wyczuwam go, ale jak odejdzie moge go nie odnaleźć ponownie. Pełni ważna role w planach Ayodii, czas sie liczy, jeśli nie pojmacie Tajiego Niedźwiedzie i Wilki mogą i tak zawrzeć pokój, ale Wilki raczej stana po stronie Ayodii, nie mówiłem, że Taji ma byc cały, zwykłe wilki łapiemy sobie sami. Macie iść i pozbawić go pzrytomności, ja go wyleczę. W postaci wilka on nie używa magii, decydujcie co czynicie, jak wracacie do swoich ja też wrócę do mojej osady, to tylko mały obóz polowy. Co do posłańca nadeszliśmy na tyle, szybko, że bestia go nie zabiła, odpędziłem ją.
Do Delamiry macie 4 godziny w jedną stronę, jest południe. Wrócicie rano albo dziś w nocy. Sieci, łańcuchy itp. możecie dostać od Niedźwiedzi. Szaman Gorm chciał byście poranili Tajiego az straci przytomność, wtedy Gorm go uleczy i spróbuje wypędzic z niego złego ducha. Co czynicie ostatecznie, bo już sam nie wiem.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 10:12 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Wracać mieliśmy po ewkipunek, ale jak niedźwiedzie noszą łańcuchy i pułapki przy sobie to ok, choć to nieco dziwi Vanka, a wilki traktujemy jako potencjalną obstawę Tajiego, dlatego chcemy je wybić. W czasie walki nikt nie będzie się zastanawiał nad tym, czy osłabić swój cios, czy dać się pożreć, stąd stawianie na to, że się go łupnie odpowiednio mocno, ale nie za słabo i nie za mocno byłoby po prostu ryzykowne i naiwne z naszej strony, stąd musimy mieć wyposażenie "nie raniące", a jak już zdobycz będzie pochwycona, to zawsze ją można pałą w łeb zdzielić, albo kość smarem wyciapać i knebel z tego założyć. Jeśli misie mają cały sprzęt to ok, ale to wszystko jest conajmniej dziwne. Sama sprawa posłańca też mi śmierdzi, bo po co on był potrzebny piktom- mogli go dać pożreć, albo uleczyć i wypuścić.
W weekend będę sporadycznie. Przyjmę taktykę i działania pozostałych.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 13:38 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ocalili go (posłańca), bo mieli z wami negocjować, to postanowili dać go wam w prezencie. Macie sprzęt do robienia pułapek? Co dalej robicie? Idziecie do jaskini, czy jednak nie?
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 19:07 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Idziemy. Będziemy potrzebować: łopaty, łańcuch 10 metrów, sznur 10 m, drewniany kij - do ogłuszenia, a jeżeli mają jakieś pułapki na wilki to też je chętnie weźmiemy.
Moja propozycja jest następująca: strzelcy ukryci na drzewach, Druss i ktoś jeszcze przyczajony w krzakach, Zorian jako przynęta. Wychodzi młody szaman z jaskini - Zorian się z nim goni aż do pułapki, tamten wpada to go w trzech oklepiemy i zwiążemy. Wyskoczy wahata wilków - zaraz jak zacznie się ostrzał to pewnie uciekną, wtedy Zorian postara się dopaść młodego szamana i przywalić mu kijem w łeb. Kusze w sumie będzie mógł odłożyć, wystarczy mu miecz, tarcza i wspomniany wcześniej kij. A gdy i to nie wypali, to po prostu załatwimy to w normalny sposób: Zorian obtłucze młokosa kijem aż ten nie będzie mógł się ruszać, i tyle.
Moja propozycja jest następująca: strzelcy ukryci na drzewach, Druss i ktoś jeszcze przyczajony w krzakach, Zorian jako przynęta. Wychodzi młody szaman z jaskini - Zorian się z nim goni aż do pułapki, tamten wpada to go w trzech oklepiemy i zwiążemy. Wyskoczy wahata wilków - zaraz jak zacznie się ostrzał to pewnie uciekną, wtedy Zorian postara się dopaść młodego szamana i przywalić mu kijem w łeb. Kusze w sumie będzie mógł odłożyć, wystarczy mu miecz, tarcza i wspomniany wcześniej kij. A gdy i to nie wypali, to po prostu załatwimy to w normalny sposób: Zorian obtłucze młokosa kijem aż ten nie będzie mógł się ruszać, i tyle.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 19:07 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dostaliście, pułapki i sprzęt jaki wymienił Zorian, zmierzacie z tym całym majdanem do jaskini. Tecumseh i Tranicos odnaleźli tropy wilków, w tym jednego większego, jesteście około 20 minut od jaskini.
Jak tak idziecie, to robi się nagle cicho z różnych stron wypadają wilki, zastawiacie te pułapki? czy sięgacie po broń? Druss smarujesz ostrze topora? Można strzelić lub rzucić bronią miotaną. Wilków jest kilkanaście.

Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2012, 19:28 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.