PBF - Podstępna rubież

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 grudnia 2012, 21:21

Szary jesteś naćpany nie wiesz co gadasz, spadamy stąd. Panowie, ustaliliśmy, że znikamy stąd, chyba nie zmieniliście zdania? To byłoby niezdrowe dla wszystkich... Nic do was nie mamy, zamierzamy stąd odjechać z baronem Sutherlandem. Nasza wizyta i tak się przedłużyła. Czas nam w drogę.
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2012, 21:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 grudnia 2012, 21:28

Ashley powoli poprawił pas broni i dyskretnie odbezpieczył M4, gotów, pociągnąc Szarego, skoczyć i schować się za czymkoliwek betonowym lub mogącym dać im skurteczną osłonę przed kulami. Już domyslał się co powie Szary. Kapelusznik i jego kamraci byli pewno skażeni i przejawiali jakieś drobniejsze mutacje, albo... Albo byli jakimś chorym wynalazkiem Molocha, ale to nawet nie chciało wypłynąć na wierzch mysli medyka, jawiąc się jako nienazwany horror.

Trzeba było ratować jakoś sytuacje. Ash odezwał się głośno, mając cichą nadzieję, że uspokoi to bandę:

- Wiemy Szary. Techmorwy są już wytłuczone.
Zachowuje się spokojnie, póki co. Ale w razie czego gotowy do akcji: Skoczę ciągnąc Szarego za najbliższą sensowną z punktu taktycznego osłonę i równocześnie krzyknę do reszty, gdzie mają pryskać, tak żebyśmy mogli się łatwo nawzajem osłaniać. Nie wiem jak wygląda sytuacja taktyczna, ale domyslam się, że komandos z takim doświadczeniem umie sytuację ocenić w ułamku sekundy, tym bardziej, że już wczesniej deklarowałem zoorientowanie się w terenie na wypadek jakiejś ostrej akcji.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 grudnia 2012, 21:42

- A któż w naszych czasach jest człowiekiem. Humanizm to jedyne pusta słowo. Po epoce wielkości stało się kawałkiem szarego papieru służącym do podcierania zasranego dupska czasu apokalipsy. Jak to mawiano niegdyś, a to powiedzenie nadal nie straciło na wartości - "Homo homini lupus". Człowiek człowiekowi wilkiem. Zawsze jak się naćpasz bierze Cię na filozoficzne dysputy. A przecież wiesz, że za wszystko przyjdzie kiedyś odpokutować. Każde słowo zostanie zważone, ocenione, a kara wymierzona. Więcej wiary Szary. A teraz dla pokrzepienia duch odmówmy różaniec- Eb starał się paplaniną zmienić temat rozmowy i namieszać w głowach ludzi z zarzecza. Jednak sięgając pod płaszcz nie wiedział czy przyjdzie mu wyszarpnąć obrzyna czy wyciągnąć różaniec.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 grudnia 2012, 21:49

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Kapelusznik uniósł prawą rękę - gestem dość powolnym, by nikt nie mógł go zinterpretować jako polecenie sięgnięcia po broń, a jednocześnie wyraźnie świadczącym o tym, że wspólny różaniec zupełnie go nie interesował. Otaczający mężczyznę kompani wciąż sprawiali wrażenie gotowych pociągnąć przy najmniejszym pretekście za spust, ale musieli żywić wobec Kapelusznika spory respekt, bo natychmiast cofnęli dłonie od broni.

- Mądre słowa, koleżko - mężczyzna w kapeluszu kiwnął głową w stronę Wilsona, wydmuchnął z ust obłoczek tytoniowego dymu - Niepotrzebne kłótnie zbyt często stają się niezdrowe. Obyście jak najdłużej pozostali zdrowi.

Paul nie potrafił się powstrzymać przed uniesieniem brwi, bo w ostatnich słowach Kapelusznika wychwycił bardzo dziwną nutę, stojącą w jawnej sprzeczności z wcześniej wszechobecnym w słowach mężczyzny sarkazmem.

Był to ton kojarzący się bardziej z melancholią, może nawet tęsknotą za czymś, co bezpowrotnie zostało utracone. Paul Wilson był człowiekiem surowym i po trosze cynicznym, więc nie potrafił opisać do końca uczucia, jakie wzbudziła w nim ta nuta, ale długo nie zdołał jej zapomnieć.

Droga ku brzegowi rzeki była pasmem rzucanych ponad ramieniem spojrzeń i palców dotykających niespokojnie broni, ale Kapelusznik dotrzymał słowa.

Żaden z jego ludzi nie poszedł śladem Aniołów.
A jednak udało się wrócić na brzeg rzeki bez rozlewu krwi. Teraz zatem na wodę i co sił we wiosłach na wschód, w górę nurtu?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 grudnia 2012, 18:19

Zanim w ogóle zblizymy się do łodzi, to Ash dokładnie sprawdzi drugi brzeg rzeki. Skoro Sutherland już wie o tym strzelcu, którego zdjąłem, to znaczy, że informacja obiegła i ludzików Gregorego, więc zakładam, że ktoś tam na nas czeka, gotowy wystrzelać lub zabrać w niewolę. Ja bym poszedł pónocnym brzegiem rzeki na wschód i znalazł inną przeprawę gdzieś dalej. Tu jest ryzykownie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 grudnia 2012, 18:54

Jeśli stan Szarego pozwala na to to idźmy lądem jak Ash sugeruje. Pełna czujność.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 grudnia 2012, 20:07

Gdy Radeford był w pobliżu rzeki podszedł do Szarego i powiedział.

- Weź się w garść stalkerze i mów jak na spowiedzi co widziałeś. Niczego nie opuszczaj.

Wątek techniczny:

Trzeba pociągnąć łódź w górę rzek i tam popróbować szczęścia.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 grudnia 2012, 22:35

Ciągnąć łódź możemy po zmroku. Wyjście na brzeg jest ryzykowne w świetle dnia. Dla snajpera taki dystans to nic specjalnego...
A jesli już musimy teraz się zawinąć to chrzanić łódkę. Idzmy na wschód wzdłuż północnego brzegu Ohio i znajdźmy jakąś inną opcję do przeprawy. Spore ryzyko z tą krypą tutaj

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 grudnia 2012, 06:20

Wątek techniczny:
Wpadłem ana pewien pomysł. Może ludzie z zarzecza są bezpłodni i dlatego porywają dzieci. Trzeba wypytać Szarego czy jakieś u nich widział.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 grudnia 2012, 20:36

Na razie Szary twierdzi, że to nie ludzie. A jak nie ludzie to co? Mutki lub jakiś szalony wynalazek Molocha... Ale teoria o bezpłodności, szczególnie u mutantów ma sens. Może piją tę ściek z rzeki, mutują i stają się bezpłodni. A Ash i Salt sie w tej wodzie pławili jak dzieci... Żegnaj ojcostwo... Medyk chociaż zdyzenfekował się alkoholem i pewnie capi teraz od niego jak od starego alkoholika:D

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 grudnia 2012, 21:08

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Zaciągnąwszy mamroczącego coś pod nosem Szarego na niewielkie, ogrodzone blachą falistą podwórko opodal rzeki, Radeford przycisnął zbieracza do ściany kanciastego baraku spoglądając na niego z góry nie znoszącym sprzeciwu wzrokiem.

- Weź się w garść i mów jak na spowiedzi, co widziałeś - zażądał wielebny obserwując kątem oka zabezpieczających perymetr towarzyszy. Okolica brzegu wyglądała na spokojną, ale Ebenezer liczył się z pewnym ryzykiem tego, że ludzie Kapelusznika zmienią zdanie i pójdą śladem niepożądanych gości.

Zresztą Kapelusznik od samego początku mógł udawać względnie neutralne nastawienie, czekając tylko skrycie, aż intruzi zaczną przeprawiać się przez rzekę na swój brzeg. Jeśli półcalówka na pace samochodu była zdatna do użytku, już sama ona wystarczyłaby do podziurawienia obsady łodzi kulami w przeciągu kilku sekund.

- To było okropne... - oznajmił trzęsącym się głosem Szary - Dali mi jakieś prochy... i coś wstrzyknęli... że niby na krwawienie... chyba zemdlałem... przychodzili i wychodzili, gapili się na mnie... dziwni, strasznie dziwni... niektórzy chyba mieli ekstra palce i powykrzywiane zęby, a niektórzy wcale nie mieli zębów... i oczy zaropiałe...

- A widziałeś jakieś dzieci? - zapytał Radeford, w którego umyśle pojawiła się znienacka pewna uporczywa idea mogąca tłumaczyć nadmierne zainteresowanie ludzi Kapelusznika dziećmi południowców.

- Dzieci nie przychodziły... - wyznał Szary kręcąc głową i ściskając ją jednocześnie kurczowo obiema opartymi o skronie rękami - Tak mi się wydaje... że chyba nie było tam dzieci...
Szary jest pod silnym wpływem środków chemicznych, więc nie sposób stwierdzić jednoznacznie, co widział naprawdę, a co jest tylko owocem jego urojeń.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 grudnia 2012, 22:22

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Skupieni wokół oszołomionego Szarego Aniołowie wymienili między sobą zdezorientowane spojrzenia. Płynące z ust niskiego zbieracza słowa tworzyły potok nieskładnych wyjaśnień, którym nie sposób było do końca wierzyć zważywszy na stan mężczyzny.

- Zranił się w ramię - oznajmił Ash, który pośpiesznie zbadał Szarego - Głębokie pchnięcie, najpewniej nożem, ale ktoś wyczyścił ranę i zszył.

- Kto ci to zrobił, Szary? - spytał Radeford oglądając się jednocześnie niespokojnie wokół siebie - Kto cię zranił?

- Ten z sześcioma palcami - wykrztusił zbieracz przewracając oczami. Ash ściągnął mu z ramienia przewieszony tam karabin, sprawdził broń mężczyzny wiedziony rutynowym odruchem, skrzywił nieznacznie usta.

- Za lekki - oznajmił wyciągając z M16A2 magazynek i zaglądając do jego wnętrza - Nie ma ani jednego pocisku, w komorze też.

- Obrobili go z amunicji? - uniósł brwi Wilson.

- Dziwi cię to? - prychnął Tisdale - Broń wszędzie można znaleźć, za to z pestkami jest naprawdę krucho.
Moi drodzy, mam przyjąć, że zasuwacie pod osłoną nadbrzeżnych budynków wzdłuż brzegu na wschód, by poszukać bardziej bezpiecznej przeprawy?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 grudnia 2012, 22:37

Jastem za tym, że ruszamy pod osłoną nadbrzeżnych budynków wzdłuż brzegu na wschód, by poszukać bardziej bezpiecznej przeprawy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 grudnia 2012, 23:12

Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055

Wilson posłał wyciągniętej na brzeg szalupie pożegnalne spojrzenie, po czym ruszył przodem z odbezpieczonym karabinem, prześlizgując się zwinnie pomiędzy ruinami budynków wzniesionych niegdyś wzdłuż północnego brzegu Ohio. Reszta Aniołów ruszyła w ślad za gladiatorem, tym razem trzymając w rękach gotową do użytku broń i rozglądając się bacznie wokół.

Słowa mamrotane ustawicznie przez Szarego wszystkim działały na nerwy, budząc ledwie skrywane zaniepokojenie.

- Ile jest prawdy w tym, co on mówi? - zapytał paramedyka Radeford, łapiąc Asha za rękaw.

- Trudno powiedzieć - Tisdale wzruszył w odpowiedzi ramionami - Nie wiem, co mu wstrzyknęli, nie stwierdzę bez badania krwi, a tego tutaj nie da się zrobić. Może naprawdę widział dziwne rzeczy, a może wariuje pod wpływem halucynogenów.

Wiszące przy uprzęży paramedyka radio zaczęło ponownie migotać diodami, sygnalizując nadchodzące połączenie.
Przemykacie się wzdłuż brzegu na wschód, wedle planu...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 grudnia 2012, 22:52

Ash odbierz to cholerne radio, mam nadzieję, że baron nie zaczął wojny z Gregorym, albo na odwrót.

ODPOWIEDZ