PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 grudnia 2012, 21:46

Kupiłbym chętnie, tylko czy my mamy jeszcze jakiekolwiek wolne fundusze? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 grudnia 2012, 23:05

Po odsprzedaniu dwóch gnatów, powinieneś mieć około 250 dolców. Trochę mało, ale zawsze możesz kupić spluwę używając karty kredytowej. Masz na niej 500eb limitu (mało, ale cud, że w ogóle masz), lub poprosić dobrego wujka Gladzia o pożyczkę. Wiesz, że Paul chomikuje zawszę trochę kasy. Ma 400 eurodolców na zbyciu;)

Chaiłbym zobaczyć tę kwiecistą rozmowę, kiedy Hector błaga Paula o trochę kasy:D Jeżeli wybierasz taką opcję to z niecierpliwością czekam na stosowne klimatyczne posty;)

Aha. Sarah podała numer Lewego, ale tak naprawdę będziecie musieli pofatygować się do dziewczyny i drydnąć z jej komórki. Lewy, z tego co mówiła jest nieźle posrany ze strachu i ma przez większość czasu wyłączony telefon, obawiając się, że jego ex-kumple z czyjąś pomocą namierzą sygnał i zakończą nędzne życie Lewego. Gość włącza telefon tylko określonych godzniach i to tylko na kilka minut, albo i krócej. Sarah wynajmuje z kilkoma koleżankami mieszkanie na Eastside w pobliżu Remizy strażackiej. Oczywiście świetnie znacie to miejsce, a w szczególnosci Czarny, który jest niemal domownikiem u dziewczyn.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 grudnia 2012, 14:10

Charter Hill, Budynek Concorde; 24/07/2020, 1920hrs

Chociaż kwestie finansowe coraz bardziej Hectora martwiły, Latynos postanowił czym prędzej pozbyć się nie tylko mało efektownego FedArmsa, ale i trefnego Streetmastera, wciąż tworzącego niebezpieczne powiązanie między osobą Garcii i strzelaniną sprzed kilku dni w zaułku Wschodniej Mariny. Wcześniejszy pomysł podrzucenia broni policji w taki sposób, by jednoznacznie wskazywała na wewnętrzne porachunki Rzeźni przestał być aktualny w obliczu innych palących potrzeb.

- Zahaczę o Borysa, a potem jadę do Sary - oznajmił fikser podnosząc się z sofy - Ktoś jedzie ze mną?
Zamierzam pracowicie spędzić wieczór. Najpierw sprzedam zbędną broń u pasera, potem kupię nowego gnata w Mallpeksie, a na koniec odwiedzę Sarę, żeby poprzez nią skontaktować się z Lewym. Za P41 płacę kombinacją gotówki i karty.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 grudnia 2012, 00:43

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2005hrs

Niewielki komis Borysa znajdował się tuż koło Soul Food News Kiosk. Trudno byłoby się doszukać w sklepiku Rosjanina wartościowych sprzętów. Jakieś stare smartfony nie warte nawet funta kłaków. Klika obdartych niemiłosiernie telewizorów, co do których można było mieć poważne wątpliwości, czy w ogóle działają. W przeszklonej gablocie wisiało kilka sztuk broni palnej wraz z certyfikatami. Oprócz tego słabo oświetlone pomieszczenie zagracone było setkami śmieci, upstrzonych cenami, najczęściej nie przekraczającymi kliku eurodolców.

Patrząc na to wszystko miało się nieodparte wrażenie, że ruski chyba ledwo wiąże koniec z końcem, a jego komis jest na skraju bankructwa. Garcia jednak wiedział, że Borysowi wiedzie się całkiem przyzwoicie, choć handlarz starannie udawał swoją biedę i ciężki los emigranta. Chodziły ploty, że Borys jest ex agentem KGB, rezydentem wywiadu, płatnym zabójcą i handlarzem bronią. Jak do tej pory latynos był pewien tylko jednego. The Blade handlował spluwami, a komis był do tego tylko zręczną przykrywką, choć po wydarzeniach ostatnich dni nie zdziwiłoby go nawet, gdyby okazało się, że ruski jest carem Rosji, zaginionym spadkobiercą tronu Romanowów.

Garcia przebił się w końcu prze rupieciarnię i dotarł do niewielkiego, okratowanego okienka. Ze ściany naokoło płatami odchodziła akrylowa farba. Za kratą siedział Rosjanin, przyglądając się leniwie latynosowi:

- No to ile ja powiedzjał za te pistolety? Sto osjemdzjesiąt dolarów? - Z twardym wschodnim akcentem zapytał Borys.

- Żarty sobie stroisz? Umawialiśmy się na dwie stówy.

- Da, teraz pamjętam. Wybacz mnie staremu. - Handlarz wyciągnął zwitek pomiętolonych dziesięciodolarówek i odliczył Garcii należność. Siatkę ze spluwami połozył niedbale w kącie nawet nie sprawdzając zawartości, po czym sięgnął gdzieś i wyciągnął szklaną butelkę i dwie niewielkie plastikowe szklaneczki: - No maładjec, a teraz się napij ze mną, za nasz interes.

Borys wprawną reką rozlał zawartość butelczyny do naczyń i podał jedną szkalnkę Garcii przez okienko. Do nosa fixera dotarł ostry zapach samogonu, ale nie spodziewał się niczego innego po Borysie. Pamiętał, że Rosjanin każdą transakcję pieczętował pieciem wódki. Hector jedynie domyślał się pochodzenia mocnego jak diabli trunku, ale jak głosiła kolejna plotka, Borys pędził wódkę sam.
Założyłem, że Garcia odwiedził budę Borysa samemu, a chłopaki, jesli chcą udać się do Sary, to albo udali się alternatywną drogą i mają się spotkać z fixerem na miejscu, albo czekają na zewnątrz. Proszę Koszala i Namakemono o odpowiednie deklaracje. Nie śpieszymy się, bo wiem, że Koszal zapowiedział, że do Nowego Roku będzie ciężko tyrał.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 grudnia 2012, 14:41

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2005hrs

Hector wychylił zawartość kubeczka z hardą miną, po czym zakrztusił się rozpaczliwie opluwając tu i ówdzie brudną szybę kantorku. Latynos miał wrażenie, że jego gardło gorzeje ognistą pożogą, tak silny okazał się zaserwowany przez handlarza trunek.

Pocierając rękawem załzawione oczy fikser oparł się o ladę kantorka, wciąż niemiłosiernie skrzywiony i poczerwieniały po twarzy.

- Co to było? - wykrztusił - Syntetyczne paliwo? Odmrażacz do szyb?

Borys rechotał na swój zwyczajowy sposób, poklepując dłońmi ladę.

- Picie czegoś takiego powinno być karane - oznajmił Garcia ocierając dla odmiany usta i potrząsając głową - Słuchaj, Borys, nie masz przypadkiem jakiejś roboty na boku? Wiesz, może jakiś towar trzeba gdzieś zawieźć albo odebrać? A może masz kogoś, komu trzeba przypomnieć, że ci wisi kasę? Trochę kiepsko u mnie z forsą, jakbyś coś miał, przyrobiłbym na boku parę dolców.
Faktycznie krucho u nas z własną kasą, o kapitale Kapusty nie wspominam. Może handlarz będzie miał dla nas jakieś niewielkie, balansujące na granicy prawa zlecenie?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 grudnia 2012, 23:22

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2010hrs

Rosjanin podrapał się po krótkiej brodzie, myśląc o słowach Hectora. Po chwili wyprostował się w starym fotelu, w którym siedział i nalał po kolejnej szkalneczce mocnego jak diabli samogonu:

- Pare dolców powiadasz... W zasadzje to mam mały problem z kilkoma maładjecami z okolicy. Wiszą mi trochę dolarów za pistoljety.

- Chcesz żebyśmy im witki połamali, czy stuknęli? - Wypalił Garcia, domyślając się, że skoro chodzi o kilka, lub kilkanaście sztuk broni, to sprawa idzie pewno w tysiące dolców.

- Niet! A gdzież tam zabijać! Toż powiedzjałem mały problem. Ot, gnojki zapomnieli, że wujaszkowi trzeba zapłacić. Wystarczy kak im zabawki pozabjeracje i mi przyniesjecie. Ale jakby coś fikali to można im bęcki spuścić. U nich dwie sztuki moich koreańskich Streetmasterów. Jak pistoljetów nie znajdziecje tedy coś innego od nich przynieście, a żeby wartość miało podobną. Mała sprawa. Ale sje odwdzjęczę. Dam Wam za to równowartość broni w dolarach czyli pięc stów. Okej? Tedy napić nam się trzeba za interes. - Borys podsunął fixerowi szkalnkę z alkoholem, a latynos, pomny mocy samogonu z przerażeniem spojrzał na jej zawartość.
Wujaszek ma małe zlecenie. Wygląda na łątwą i prostą robotę, choć gnojki mają dwa Dailungi, a takimi armatami można zrobić krzywdę.
ObrazekA tu podobizna Borysa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 grudnia 2012, 23:45

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2010hrs

Hector zatarł w duchu dłonie z dzikiej radości, bo propozycja Borysa wydała mu się aż nadto hojna. Pięćset eurobaksów! Latynos łudził się wcześniej nadzieją, że Rosjanin każe mu zanieść gdzieś jakąś lewą paczkę za dwie dychy, a tymczasem znienacka natrafiła się okazja, żeby całkiem elegancko podreperować wątły budżet.

- Może wypijemy jak już załatwię z nimi sprawę - zaproponował ostrożnie fikser - Obalimy całą flaszeczkę, ale taką, którą sam kupię, co? Bez urazy, ale ten twój ruski bimber wypali mi flaki! Co to za jedni, te gnojki? Gdzie ich można znaleźć?
Fajna robota, biorę w ciemno! Reszta ekipy jest za?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 29 grudnia 2012, 11:41

Pewnie, że wchodzimy. Choć mam przeczucie, że ci kolesie są takimi gnojkami, jak Borysa paliwo rakietowe Finlandią. Znaczy spodziewam się kłopotów ciut większych niż wujaszek mówi. Ale oczywiście, że wchodzimy. Kasa się przyda.
A co do deklaracji - chłopaki czekali na zewnątrz. Jak inaczej Garcia mógłby zapytać Wilsona o zdanie? :)
Edit: Pytanie tylko jak to zrobimy: wpadamy w kominiarkach czy z oficjalną wizytą? Na co jesteśmy gotowi - grzecznie poprosić z nadzieję, że oddadzą, czy bierzemy pod uwagę bejzbole, wyrywanie zębów i przewiercanie kolan?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 grudnia 2012, 16:21

Trudno na razie precyzować plan, ale myślę, że nie od rzeczy byłoby powtórzyć manewr "na motocyklistę" - kombinezony, kaski i automaty ukryte w torbach podróżnych. I pamiętajcie, że KONIECZNIE musimy obić im gęby, bo przecież wyrabiamy sobie usilnie reputację ulicznych zakapiorów!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 grudnia 2012, 20:25

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2015hrs

- No ze mną sję nje napijesz? Budjem meksykańską tequilę pić? Toż to dla dzjeci. - Obruszył się nieco Borys, ale można było dostrzec cień uśmiechu na brodatej twarzy mężczyzny. Fixer ziignorował przyjacielską zaczepkę i odmówiłjeszcze raz picia bimbru. Rosjanin, widząc, że z latynosa kiepski kompan do szkalnki, machnął ręką i wrócił do sedna sprawy:

- Da, to ja Cji powiem z kim maj problem. Dwa tygodnje temu trzech młodych meksykańców: Jose, Cristobal i Diego wzjęło ode mnie trzy pistoljety, ale tylko za jeden zapłacjili i zapomnieli o reszcie. Idź do nich Hector i powiedz, że ja Cię nasyłam i zabierz te dwa Streetmastjery. Tu Cji napiszę, gdje ich znaleźc mażna. - Borys na wyrwanej z notesu kartce zaczął pisać dwa adresy. Charakter pisma znacznie różnił się od drukowanych kulfonów jakie z trudem pisali punki, nawykli do wklepywania wszystkiego w ciekłokrystaliczne ekrany. Litery Borysa nie pozbawione były wyszukanej gracji i zwiewnej lekkości, a Rosjanin pisał nie odrywając długopisu od kartki. Nieiwele osób dysponowało taką archaiczną umiejętnością, ale widać było, że Borys za swych młodych lat zaznał jeszcze starodawnego systemu nauczania.

Handlarz wręczył Hectorowi kartkę:

- Pierwyj adres to szkoły do której chodzą, a poniżej ich adres domowy. Zrób to po swojemu, tylko żeby nie się bez trupów i kalek na całe życje obyło.

[center]Diego, Cristobal, Jose'

Princeton High School
247; 27th Street; 21227 Night City

Flat 88; 148 23rd Street; 21223 Night City[/center]
Wygląda, że to naprawdę dzieciaki. Skoro chodzą do szkoły średniej, to raczej nie mogą mieć więcej niż osiemnaście lat, no chyba, że zimują od kilku lat;), ale w tym sytemie szkolnictwa raczej by ich wypieprzyli z budy niż pozwoli powtarzać rok. Zważywszy, że żaden z Was nie ma umiejki Wykształcenie/Wiedza ogólna, to pewnie właśnie to stało się z Wami. Zawaliliście rok przez wagary (bo na karb tepoty umysłowej nie ma co zwalać) i wylecieliście z hukiem ze szkoły.

Oba adresy są z Południowym Śródmieściu, które na wyrost już określa się Strefą Walki. To generalnie okolica, gdzie swoją prywatną praktykę medyczną prowadzi Kitty. Szkoła jest dosłownie klikaset metró od jej kliniki, a mieszkanie meksykańców znajduje się w pobliżu Furlon Hope - baru weteranów wojen środkowoamerykańskich.
Ostatnio zmieniony 29 grudnia 2012, 20:30 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 grudnia 2012, 21:47

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2015hrs

Paul i Eugene stali tuż koło wejścia do obskurnego komisu Borysa, nienerwowo palili fajki, gadali o głupotach i leniwie obserwowali otoczenie:

- Ty jak miała ta blond wieprzowinka na imię, co mieszka z Sarą. Tej to by przepielił w ogródku...

- Monica? Zapomnij stary, nie masz z czym szaleć. Musiałbyś tym Astonem podjechać pod jej kwadrat żeby Ci się klamki schwyciła. Blachara na maksa.

- Spoko, jak się dorobimy to tam podjadę - Z pewnością w głosie oznajmił Wilson.

- Ta Gladzio. Zanim się dorobimy to Monica będzie starą, wypierdzianą babką.

- Eeee, trochę optymizmu Czarny. Nie będzie tak źle. Może się wezmę za Kitty? Albo będę jechał na dwa fronty. - Uśmiechnał się Gladzio.

Grupka kilkunastu młodych osób przykuła uwagę chłopaków. Chodnikiem po drugiej stronie A Street szła kolorowa banda ludzi w holokurtkach. Błyskające w szybkim tempie obrazy na ciuchach gostków i lasek wskazywał na Piranie.

- Cisną na jakąś bibę. - Stwierdził trywialnie Czarny. Nie można było myśleć innaczej. Gangerzy byli świetnie zaopatrzeni. Każdy z nich niósł co najmniej po zgrzewce Grzmotów, ale nie trzeba było specjalnej wnikliwości aby domysleć się, że browary to tylko lekki dodatek do szerokiej gamy dragów w jakich posiadaniu były zapewne Piranie. Gang był poza swoim rejonem, ale nie wydawał się przerażony. Piranie dość lekką ręką podchodziły do kwestii terytorialnych, a ze względu na dość pokojowy charakter nie mieli wielu zatargów z innymi boosterami i byli w najgorszym wypadku "niemile tolerowani".

Tak po prawdzie to w mieście było setki, jeśli nie tysiące osób utożsamiających się z Piraniami. Gang był bardziej formą imprezowej subkultury i tylko kilkunaście, lub kilkudziesiat osób było naprawdę członkami gangu. Piranie nie były jakimś wyjątkiem.. Podobnie było z Chromersami, Slammersami i innymi boostergangami. Co drugi dzieciak w szkole nosił się na Chromersa czy innego gangera, co nie oznaczało, że kiedykolwiek nawet stał koło prawdziwego boostera.

Piranie, które szły ulicą nie wyglądały jednak na jakiś pozerów. Wszyscy odpieprzeni w holociuchy, z ektrawaganckimi fryzurami i najmodniejszymi dodatkami. Czarny i Gladzio zapragnęli podświadomie znaleźć się pośród roześmianych postaci, które tak im imponowały i był na to cien nadzieji. Zdawali sobie sprawę jak bardzo imponował Piraniom Kapusta i jeśli wszystko dobrze się ułoży to jako ludzie John'ego zyskają nieco w oczach gangerów.
Taki mały post dla ubarwienia atmosfery miasta i rzucający nieco światła na gang Piranii. Chcecie zagadać do ziomków, to jest okazja.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 stycznia 2013, 01:02

Odbiór niezapłaconego towaru dogramy nieco później, teraz pora pożegnać się z Borysem i zasuwać do Sary!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 stycznia 2013, 16:00

Dokładnie. Do ziomków nie zagadujemy, ja przynajmniej nie mam ochoty na ewentualne dodatkowe komplikacje.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 stycznia 2013, 17:38

Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2015hrs

Piranie w odjazdowych ciuchach zniknęły po chwili za rogiem odprowadzani dyskretnym wzrokiem punków i wizualnie wszystko na ulicy wróciło do stanu względnego spokoju. Reklamy już nie były przyćmiewane błyskami hologramów rzucanymi od głośnej grupki boosterów, a hałas ruchu ulicznego jakby wzmógł się, gdy metaliczna muzyka z boomboxa taszczonego przez jednego z gangerów, zaczęła przycichać wraz z oddalającą się grupką.

Z lombardu wyszedł Garcia, z bananem od ucha do ucha, zupełnie takim jakby udało mu się wcisnąć Borysowi swoje gnaty nie za kilka stówek, ale za kilka patoli. Zadowolenie fixera nie umknęło uwadze chłopaków. Wilson spytał od razu:

- Coś taki uchachany, jakby Ci Borys dobrze zrobił?

- A żebyś wiedział. Mamy małą robótkę od ruskiego. Wpadnie nam trochę bucksów i jeszcze będzie można komuś obić ryje. - potarł dłonie Garcia. Czarny słuchał Hectora, po czym skwitował wszystko, pomny jakie to też perypetie ich dopadły tydzien temu:

- Tia, żebyśmy tylko się znów w jakieś gówno nie wjebali.
Kolejny update mam nadzieję wieczorem.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 stycznia 2013, 18:23

Strefa Walki; W pobliżu 80 Alei; 21/07/2020 1020hrs;

Sarah siedziała cicho łkając. Plastikowy kabel, którym była skrępowana niemiłosiernie uwierał nadgarstki i kostki. Nie wiedziała nawet gdzie jest. Śmierdzący rozlanym piwskiem materiałowy worek szczelnie przesłaniał pole widzenia. Słyszała tylko miarowe kroki kogoś, kogo Rzeźnicy nazywali Bullem, oraz czuła zapach stęchlizny, który dochodził do jej nozdrzy nawet przez śmierdzący worek.

Gdzieś z daleka można było dosłyszeć odgłos dzikich wrzasków. Bull chyba zaczął się niespokojnie kręcić tupiąc ciężkimi buciorami. Dziewczyna dosłyszała głośne skrzypnięcie drzwi:

- Kurwa, to ty Lewy. Ja pierdolę, myślałem, że ktoś przyszedł po tą małą dziwkę. Może byśmy ją wyruchali w końcu, bo potem to ostatni w kolejce będziemy. - Stwierdził Bull.

- Dobra bierz ją. - Słowa Lewego niemal ją zamroziły. Zaczęła krzyczeć, choć wiedziała, że nikt nie dosłyszy jej rozpaczliwego wołania o pomoc. Zdała sobie sprawę, że czeka ją najgorsze. Nikt pewno nawet nie odnajdzie jej ciałą, gdy już z nią skończą.

Bull roześmiał się, ale jego śmiech nagle utonął w przeraźliwym bulgocie. Poczuła jak coś cięzkiego zwala się na podłogę z głuchym hukiem. Ktoś chwycił ją mocno i zatkał usta. Nawet się nie opierała, świadoma bezcelowości oporu. Poczuła uczucie zimnego metalu i więzy puściły. Silna ręka bez ceregieli ściągnęła worek z jej głowy. Przywykłe do ciemności oczy niemal oślepiło ostre światło starej żarówki w pomieszczeniu. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że trzyma ją Lewy, a jej oprawca leży w ogromnej kałuży krwi. Głowa Bulla w zasadzie trzyamała się reszty szyi na wąskim pasku skóry. Wciąż jeszcze konwulsyjnie dygotał a krew tryskała z rozciętych tętnic. Sarah zwymiotowała kneblującą ją cyberdłoń gangera.

- Ja pierdolę. - Z obrzydzeniem strząsnął pawia z chromowanej ręki i rzekł cicho jakby ktoś ich podsłuchiwał: - Musisz stąd spieprzać. Nie daj się złapać, bo Cie zabiją. Dzwonił do mnie ten Twój kochaś wczoraj , ale nie miałem jak gadać. Nie idź w stronę wrzasków, bo tam się zabawia Tank z kumplami. Nie jestem aż tak pojebany żeby dać zajebać byłą. Spróbuje jakoś to załatwić, nie mogę Ci pomóc w żaden inny sposób, bo mnie odstrzelą.

Lewy spojrzał w oczy dziewczyny stalowo-szarymi, nieludzkimi oczyma. Wrzaski zdawały się zbliżać. Ganger postawił Sarę na nogi i popchnął ją delikatnie w stronę drzwi:

- Idź już!

Wybiegła, choć bardziej wyglądało to na żałosną próbę biegu. Zdrętwiałe i zastałe nogi ledwo poniosły resztę ciała, ale nie dbała o to. Chciałą tylko jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od tego koszmaru. Zbiegła po obdrapanych, cuchnących uryną i zbutwieniem schodach. Wyskoczyła w lejący deszcz, kierując się byle dalej od hałasujących boosterów.

Minęło kilka minut i wypadła na jakąś większą ulicę. Na rogu stał dataterm. O dziwo działał. Z pamięci wybrała numer Czarnego i gdy tylko jej chłopak odebrał odebrał połączenie, wrzasnęła:

- Eugene!!! Ratuj mnie! Spieprzyłam im, ale mnie ścigają! Jestem... Nie wiem gdzie jestem! Gdzieś w strefie. Tu jest jakiś stary oddział HSBC i dataterm. Nie wiem gdzie to! Ratuj mnie! Musze uciekać!
Rzuciła brudną słuchawką i rzuciła się do panicznej ucieczki. Gdzieś za nią słyszała donośny krzyk boosterów, którzy najwyraźniej zoorientowali się w jej ucieczce. W tym samym momencie, gdzieś niedaleko rozpętała się gwałtowna strzelanina...
Postanowiłem opisać Wam sposób w jaki Sarah uciekła boosterom w postaci posta

ODPOWIEDZ