Kupiłbym chętnie, tylko czy my mamy jeszcze jakiekolwiek wolne fundusze? 
PBF - Chłopcy z East Marina
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Po odsprzedaniu dwóch gnatów, powinieneś mieć około 250 dolców. Trochę mało, ale zawsze możesz kupić spluwę używając karty kredytowej. Masz na niej 500eb limitu (mało, ale cud, że w ogóle masz), lub poprosić dobrego wujka Gladzia o pożyczkę. Wiesz, że Paul chomikuje zawszę trochę kasy. Ma 400 eurodolców na zbyciu;)
Chaiłbym zobaczyć tę kwiecistą rozmowę, kiedy Hector błaga Paula o trochę kasy:D Jeżeli wybierasz taką opcję to z niecierpliwością czekam na stosowne klimatyczne posty;)
Aha. Sarah podała numer Lewego, ale tak naprawdę będziecie musieli pofatygować się do dziewczyny i drydnąć z jej komórki. Lewy, z tego co mówiła jest nieźle posrany ze strachu i ma przez większość czasu wyłączony telefon, obawiając się, że jego ex-kumple z czyjąś pomocą namierzą sygnał i zakończą nędzne życie Lewego. Gość włącza telefon tylko określonych godzniach i to tylko na kilka minut, albo i krócej. Sarah wynajmuje z kilkoma koleżankami mieszkanie na Eastside w pobliżu Remizy strażackiej. Oczywiście świetnie znacie to miejsce, a w szczególnosci Czarny, który jest niemal domownikiem u dziewczyn.
Chaiłbym zobaczyć tę kwiecistą rozmowę, kiedy Hector błaga Paula o trochę kasy:D Jeżeli wybierasz taką opcję to z niecierpliwością czekam na stosowne klimatyczne posty;)
Aha. Sarah podała numer Lewego, ale tak naprawdę będziecie musieli pofatygować się do dziewczyny i drydnąć z jej komórki. Lewy, z tego co mówiła jest nieźle posrany ze strachu i ma przez większość czasu wyłączony telefon, obawiając się, że jego ex-kumple z czyjąś pomocą namierzą sygnał i zakończą nędzne życie Lewego. Gość włącza telefon tylko określonych godzniach i to tylko na kilka minut, albo i krócej. Sarah wynajmuje z kilkoma koleżankami mieszkanie na Eastside w pobliżu Remizy strażackiej. Oczywiście świetnie znacie to miejsce, a w szczególnosci Czarny, który jest niemal domownikiem u dziewczyn.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill, Budynek Concorde; 24/07/2020, 1920hrs
Chociaż kwestie finansowe coraz bardziej Hectora martwiły, Latynos postanowił czym prędzej pozbyć się nie tylko mało efektownego FedArmsa, ale i trefnego Streetmastera, wciąż tworzącego niebezpieczne powiązanie między osobą Garcii i strzelaniną sprzed kilku dni w zaułku Wschodniej Mariny. Wcześniejszy pomysł podrzucenia broni policji w taki sposób, by jednoznacznie wskazywała na wewnętrzne porachunki Rzeźni przestał być aktualny w obliczu innych palących potrzeb.
- Zahaczę o Borysa, a potem jadę do Sary - oznajmił fikser podnosząc się z sofy - Ktoś jedzie ze mną?
Chociaż kwestie finansowe coraz bardziej Hectora martwiły, Latynos postanowił czym prędzej pozbyć się nie tylko mało efektownego FedArmsa, ale i trefnego Streetmastera, wciąż tworzącego niebezpieczne powiązanie między osobą Garcii i strzelaniną sprzed kilku dni w zaułku Wschodniej Mariny. Wcześniejszy pomysł podrzucenia broni policji w taki sposób, by jednoznacznie wskazywała na wewnętrzne porachunki Rzeźni przestał być aktualny w obliczu innych palących potrzeb.
- Zahaczę o Borysa, a potem jadę do Sary - oznajmił fikser podnosząc się z sofy - Ktoś jedzie ze mną?
Zamierzam pracowicie spędzić wieczór. Najpierw sprzedam zbędną broń u pasera, potem kupię nowego gnata w Mallpeksie, a na koniec odwiedzę Sarę, żeby poprzez nią skontaktować się z Lewym. Za P41 płacę kombinacją gotówki i karty.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2005hrs
Niewielki komis Borysa znajdował się tuż koło Soul Food News Kiosk. Trudno byłoby się doszukać w sklepiku Rosjanina wartościowych sprzętów. Jakieś stare smartfony nie warte nawet funta kłaków. Klika obdartych niemiłosiernie telewizorów, co do których można było mieć poważne wątpliwości, czy w ogóle działają. W przeszklonej gablocie wisiało kilka sztuk broni palnej wraz z certyfikatami. Oprócz tego słabo oświetlone pomieszczenie zagracone było setkami śmieci, upstrzonych cenami, najczęściej nie przekraczającymi kliku eurodolców.
Patrząc na to wszystko miało się nieodparte wrażenie, że ruski chyba ledwo wiąże koniec z końcem, a jego komis jest na skraju bankructwa. Garcia jednak wiedział, że Borysowi wiedzie się całkiem przyzwoicie, choć handlarz starannie udawał swoją biedę i ciężki los emigranta. Chodziły ploty, że Borys jest ex agentem KGB, rezydentem wywiadu, płatnym zabójcą i handlarzem bronią. Jak do tej pory latynos był pewien tylko jednego. The Blade handlował spluwami, a komis był do tego tylko zręczną przykrywką, choć po wydarzeniach ostatnich dni nie zdziwiłoby go nawet, gdyby okazało się, że ruski jest carem Rosji, zaginionym spadkobiercą tronu Romanowów.
Garcia przebił się w końcu prze rupieciarnię i dotarł do niewielkiego, okratowanego okienka. Ze ściany naokoło płatami odchodziła akrylowa farba. Za kratą siedział Rosjanin, przyglądając się leniwie latynosowi:
- No to ile ja powiedzjał za te pistolety? Sto osjemdzjesiąt dolarów? - Z twardym wschodnim akcentem zapytał Borys.
- Żarty sobie stroisz? Umawialiśmy się na dwie stówy.
- Da, teraz pamjętam. Wybacz mnie staremu. - Handlarz wyciągnął zwitek pomiętolonych dziesięciodolarówek i odliczył Garcii należność. Siatkę ze spluwami połozył niedbale w kącie nawet nie sprawdzając zawartości, po czym sięgnął gdzieś i wyciągnął szklaną butelkę i dwie niewielkie plastikowe szklaneczki: - No maładjec, a teraz się napij ze mną, za nasz interes.
Borys wprawną reką rozlał zawartość butelczyny do naczyń i podał jedną szkalnkę Garcii przez okienko. Do nosa fixera dotarł ostry zapach samogonu, ale nie spodziewał się niczego innego po Borysie. Pamiętał, że Rosjanin każdą transakcję pieczętował pieciem wódki. Hector jedynie domyślał się pochodzenia mocnego jak diabli trunku, ale jak głosiła kolejna plotka, Borys pędził wódkę sam.
Niewielki komis Borysa znajdował się tuż koło Soul Food News Kiosk. Trudno byłoby się doszukać w sklepiku Rosjanina wartościowych sprzętów. Jakieś stare smartfony nie warte nawet funta kłaków. Klika obdartych niemiłosiernie telewizorów, co do których można było mieć poważne wątpliwości, czy w ogóle działają. W przeszklonej gablocie wisiało kilka sztuk broni palnej wraz z certyfikatami. Oprócz tego słabo oświetlone pomieszczenie zagracone było setkami śmieci, upstrzonych cenami, najczęściej nie przekraczającymi kliku eurodolców.
Patrząc na to wszystko miało się nieodparte wrażenie, że ruski chyba ledwo wiąże koniec z końcem, a jego komis jest na skraju bankructwa. Garcia jednak wiedział, że Borysowi wiedzie się całkiem przyzwoicie, choć handlarz starannie udawał swoją biedę i ciężki los emigranta. Chodziły ploty, że Borys jest ex agentem KGB, rezydentem wywiadu, płatnym zabójcą i handlarzem bronią. Jak do tej pory latynos był pewien tylko jednego. The Blade handlował spluwami, a komis był do tego tylko zręczną przykrywką, choć po wydarzeniach ostatnich dni nie zdziwiłoby go nawet, gdyby okazało się, że ruski jest carem Rosji, zaginionym spadkobiercą tronu Romanowów.
Garcia przebił się w końcu prze rupieciarnię i dotarł do niewielkiego, okratowanego okienka. Ze ściany naokoło płatami odchodziła akrylowa farba. Za kratą siedział Rosjanin, przyglądając się leniwie latynosowi:
- No to ile ja powiedzjał za te pistolety? Sto osjemdzjesiąt dolarów? - Z twardym wschodnim akcentem zapytał Borys.
- Żarty sobie stroisz? Umawialiśmy się na dwie stówy.
- Da, teraz pamjętam. Wybacz mnie staremu. - Handlarz wyciągnął zwitek pomiętolonych dziesięciodolarówek i odliczył Garcii należność. Siatkę ze spluwami połozył niedbale w kącie nawet nie sprawdzając zawartości, po czym sięgnął gdzieś i wyciągnął szklaną butelkę i dwie niewielkie plastikowe szklaneczki: - No maładjec, a teraz się napij ze mną, za nasz interes.
Borys wprawną reką rozlał zawartość butelczyny do naczyń i podał jedną szkalnkę Garcii przez okienko. Do nosa fixera dotarł ostry zapach samogonu, ale nie spodziewał się niczego innego po Borysie. Pamiętał, że Rosjanin każdą transakcję pieczętował pieciem wódki. Hector jedynie domyślał się pochodzenia mocnego jak diabli trunku, ale jak głosiła kolejna plotka, Borys pędził wódkę sam.
Założyłem, że Garcia odwiedził budę Borysa samemu, a chłopaki, jesli chcą udać się do Sary, to albo udali się alternatywną drogą i mają się spotkać z fixerem na miejscu, albo czekają na zewnątrz. Proszę Koszala i Namakemono o odpowiednie deklaracje. Nie śpieszymy się, bo wiem, że Koszal zapowiedział, że do Nowego Roku będzie ciężko tyrał.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Stare Miasto; Róg Mall Center i A Street; 24/07/2020; 2005hrs
Hector wychylił zawartość kubeczka z hardą miną, po czym zakrztusił się rozpaczliwie opluwając tu i ówdzie brudną szybę kantorku. Latynos miał wrażenie, że jego gardło gorzeje ognistą pożogą, tak silny okazał się zaserwowany przez handlarza trunek.
Pocierając rękawem załzawione oczy fikser oparł się o ladę kantorka, wciąż niemiłosiernie skrzywiony i poczerwieniały po twarzy.
- Co to było? - wykrztusił - Syntetyczne paliwo? Odmrażacz do szyb?
Borys rechotał na swój zwyczajowy sposób, poklepując dłońmi ladę.
- Picie czegoś takiego powinno być karane - oznajmił Garcia ocierając dla odmiany usta i potrząsając głową - Słuchaj, Borys, nie masz przypadkiem jakiejś roboty na boku? Wiesz, może jakiś towar trzeba gdzieś zawieźć albo odebrać? A może masz kogoś, komu trzeba przypomnieć, że ci wisi kasę? Trochę kiepsko u mnie z forsą, jakbyś coś miał, przyrobiłbym na boku parę dolców.
Hector wychylił zawartość kubeczka z hardą miną, po czym zakrztusił się rozpaczliwie opluwając tu i ówdzie brudną szybę kantorku. Latynos miał wrażenie, że jego gardło gorzeje ognistą pożogą, tak silny okazał się zaserwowany przez handlarza trunek.
Pocierając rękawem załzawione oczy fikser oparł się o ladę kantorka, wciąż niemiłosiernie skrzywiony i poczerwieniały po twarzy.
- Co to było? - wykrztusił - Syntetyczne paliwo? Odmrażacz do szyb?
Borys rechotał na swój zwyczajowy sposób, poklepując dłońmi ladę.
- Picie czegoś takiego powinno być karane - oznajmił Garcia ocierając dla odmiany usta i potrząsając głową - Słuchaj, Borys, nie masz przypadkiem jakiejś roboty na boku? Wiesz, może jakiś towar trzeba gdzieś zawieźć albo odebrać? A może masz kogoś, komu trzeba przypomnieć, że ci wisi kasę? Trochę kiepsko u mnie z forsą, jakbyś coś miał, przyrobiłbym na boku parę dolców.
Faktycznie krucho u nas z własną kasą, o kapitale Kapusty nie wspominam. Może handlarz będzie miał dla nas jakieś niewielkie, balansujące na granicy prawa zlecenie?