PBF - Los Najemnika

Astaroth
Reactions:
Posty: 279
Rejestracja: 05 stycznia 2013, 00:33

Post autor: Astaroth » 15 stycznia 2013, 15:49

Amras pytał mnie o Plemiona i sytuacje, jaka między nimi panuje. Prosiłam go o chwilę czasu zanim odpowiem. Robię to teraz. Elfka przykuca i zaczyna rysować w piasku prowizoryczną mapę.

W centrum Puszczy, czyli tu, gdzie jesteśmy żyją Iranian i Thiltar, Elfy Leśne, które od zawsze chyba się nienawidzą. Co jest przyczyną odwiecznego konfliktu, ciężko powiedzieć, bo zaczął się on tak dawno, że chyba nikt już nie pamięta co leży u podstawy. Dawno temu Elfy prowadziły ze sobą zaciekłe boje, ale już od dawna panuje cisza i otwartej wojny nie ma. Może to jedynie cisza przed burzą? Leśne elfy potrafią nienawidzić z ogromną zawziętością i przekonanie ich do poskromienia tego obezwładniającego uczucia będzie bardzo ciężko. Tak jak mówiłam, niektórych bardziej obchodzi własne podwórko i znane konflikty niż nieznany wróg i problem, który, jak wiele innych przedtem po prostu można przeczekać aż zniknie sam.

- Częściowo w centrum i na północy żyją Teleri, Sindarowie, prowadzeni przez Króla Trhranosa Wielkiego. Przedstawiciele tego szczepu są z nami i myślę, że najwięcej o ich szczepie powiedzą oni sami. Mogę spróbować dowiedzieć się czegoś od nich, jeśli oczywiście coś wiedzieć chcecie.

- Na południowym-wschodzie leży Dolina Kwiatów pod władzą Elfów Wysokich, czyli mój lud. Żyjemy na uboczu i nie bardzo lubimy mieszać się w sprawy innych. Ciężko mi teraz powiedzieć, jakie stanowisko przyjmie mój lud wobec zagrożenia, ale tutaj akurat mam największy wpływ na ostateczną decyzję plemienia.

- Plemiona elfów jak wiecie nie są zjednoczone, każdy dba o siebie i nie patrzy na innych. Dodatkowo Elfy Iranian i Thiltar pełne są satysfakcji, kiedy sąsiednie plemię boryka się z problemami. Zapewne każdy z ludów przyjąłby z radością propozycję jeszcze większego uprzykrzenia życia znienawidzonemu plemieniu. Wy chcecie im powiedzieć, żeby stanęli razem do walki... myślę, że potraficie sobie sami wyobrazić ich reakcję.

- Jeśli macie jakieś pytania odnośnie szczepów, mówcie, jeśli będę w stanie, odpowiem. Jeśli pytań nie ma, mam dla Was jeszcze jedną informację.
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 21:20 przez Astaroth, łącznie zmieniany 1 raz.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 15 stycznia 2013, 15:53

Arus zdziwiony że ta dzika elfia kobieta przemówiła do niego odpowiedział:
Statut ten pani w zupełności mi wystarczy, nie spotykamy się tu by się swatać tylko aby pokonać coś co przy mojej magii wydaje się kuglarskimi sztuczkami. Jednocześnie możesz liczyć z mojej strony na współprace.
Edit
A gdzie znajdują się ruiny Czarnej Twierdzy, na czyjej ziemi leżą ?
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 15:58 przez morgliht, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 stycznia 2013, 16:13

Czarna Twierdza leży na granicy ziem Thiltar i Iranian, to ziemia niczyja, przeklęta. Kilka kilkometrów wokół ruin to jałowa ziemia, a dalej wspaniała puszcza i bujna roślinność.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 stycznia 2013, 16:56

- Nic tam Caratris. Dziekuję Ci za tę ważną informację. - Uruk przestudiowałstudiował narysowaną w ciemnej ziemi mapę, mysląc nad czymś intensywnie. W końcu poruszył nieco ustami wypuszczając gwałtownie powietrze:

- Daliśmy radę połaczyć goblinów z krasnoludami, to damy radę i kilka plemion powieść przeciw ich wspólnemu wrogowi. I jak tu stoję to wierze w to mocno ku Waszemu dobru. Chyba czas aby Ci nieco wyjaśnić, bo i tak wkrótce to wyjdzie na jaw, a wielu juz pewnie sie domyśla. Jeno nie rozpowiadaj tego nikomu narazie.

Uruk rozpiął kilka zapięć smoczej zbroji. Wykonana ze skóry czarnego smoka zbroja musiała mieć niewysłowioną wartość. Łuski i kostne narośla pokrywały niemal całe ciało rycerza, zapewniając świetną ochronę i równocześnie zasdrosne spojrzenia wojowników. Astaroth widziała jednak, że na jucznym koniu spoczywała jeszcze jedna, tradycyjna zbroja, której z jakiś powodów Vader nie zakładał. Pewnie chodziło o swobodę ruchów jaką zapewniała smocza skóra.

Spod jedwabnej koszuli rycerz wyciągnął mały, czarny medalion przedstaiający dłoń ściskającą mały sztylet:

- Wiesz co to jest? - Elfka przecząco pokręciła głową, ale domyslała sie co może oznaczać niewielki, hipnotycznie absorbujący uwagę wisior.

- Służę sprawie Najwyższego i interesom Imperium - podjął po chwili swój monolog, ujmując w palce swój medalion: - Jestem lewą ręką niebiańskiego Katana, przeciwieństwem tworzących prawicę legionów, sztyletem ukrytym w mroku i niewidzialną tarczą. Nie jest nas wielu, lecz każdy wart jest tysiące nieustraszonych wojowników. Jestem wzrokiem i słuchem. Ale także szepczącym z ciemności, głosem Imperium. Pytasz zdziwiona czemu tylko uruk i półork i dwa elfy. A ja odpowiem, bo każdy wart legion. Świat nie kończy się na puszcach Kos. Setki, tysiące mil stąd rozciągają się miasta tak wielkie, jak te puszcze, gdzie na szerokich alejach można spotkać istoty, których istnienia nawet się nie domyślasz. Na wodach mórz pływają krasnoludzkie bognory, elfie klipery, czy orkowe galery. W przestowrzach unoszą się cielska wielkich smoków, latajace statki niesione mocami magów, archoni. Trzeba spojrzeć na Waszą krainę z innej perspektywy, aby odpowiedzieć na pytanie dlaczego tylko kilku Waluzyjczyków przypłynęło na Kos, a nie tysiące uruków w karnych czworobokach piechoty. W Waszym interesie lezy pozbycie się Władców, bo legiony mogę tu wezwać, ale zdeptają Wasze lasy, zniszczą Wasze święte miejsca w trakcie wojny. A po wszystkim odejdą zostawiając oprócz szkód ogromny rachunek do zapłacenia. Ile elfów pójdzie w niewolę aby spłacić dług, ile setek lat Wasi rzemieślnicy będą pracować na rzecz wojennych repatriacji? Las odrośnie, ale blizna po legionach, które przyszły wygrać Waszą wojnę zostaną. I dlatego jesteśmy tutaj. Waluzja została wyzwolona rękoma własnych mieszkańców. Kos też powinno iść tą drogą miast wejśc na drogę z któtej się nie wraca.

Słowa uruka pokazywały sprawy jakimi były z zupełnie innej perspektywy. Trudno było odmówić racji logice orka. Jej lasy ujrzała teraz oczyma uruka. To był jej dom, ale był tylko jednym z setek tysięcy puszcz na Orchii. Było tyle do zobaczenia, tyle do poznania...

- Potrzebuję Twojej pomocy. Ale nie za darmo. Pomóż mi, a ja pomogę Tobie. Daję potencjalnie ogromne mozliwości. To mogą być pieniądze, ale może być coś innego. Spójrz na Amrasa jak wysoko zaszedł. Teraz jest księciem. Radagast choć powieniem nazywać go innaczej poznał tajemnice, o których nawet nie marzył. A ja, z uruka przelewającego krew na polach bitew, oraz na... ulicach Ostrogaru, zamieniłem się w kogoś kto wpływa na losy tysięcy. Jesli marzysz o niesamowitych miejscach, przygodach, to może być na wyciągnięcie ręki, choć za wysoką cenę. Cenę niepodważalnej lojalności, a czasem też trudnych wyborów, oznaczających śmierć i życie.

Teraz wiesz już coś niecoś. Powiedziałem Ci więcej niż komukolwiek innemu, ale ufam Ci Caratris. Nie rób niczego aby się to zmieniło.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 stycznia 2013, 17:34

MG też uważa, że: słowa uruka pokazywały sprawy jakimi były z zupełnie innej perspektywy. Trudno jest odmówić racji logice orka. Ale ciekawe co na to Rada Elfów by powiedziała?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 stycznia 2013, 17:40

Daj tylko zabrać głos urukowi na forum rady a pójdą walczyć na śmierć z pieśnią na ustach;)
Edit przez Araven: Musicie dotrwać do czasu odbycia Rady Elfów, to może będziecie tam przemawiać.
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 18:05 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 stycznia 2013, 20:37

Druid przysłuchiwał się słowom Caratris w milczeniu. Siedział przy ognisku grzebiąc w nim patykiem i z fascynacją wpatrując się w snopy iskier. Mimo, że nie wyglądał na niezainteresowanego nie uronił żadnego słowa elfki.
Zaczął cicho ale wyraźnie mówiąc językiem wspólnym z wyraźnym orczym akcentem.

- Władcy bardzo skrwawili Waluzję. Brali ludzi w niewolę lub narzucali im wolę za pomocą magicznych obroży. Uważają się za byty wyższe, resztę traktując jak zwierzęta. Tworzyli zmutowane konstrukty. Wiele czasu zabrało nam zgromadzenie sił zdolnych stawić czoła najeźdźcy. Ale udało się. Straty były ogromne, ale Waluzja wyparła Władców. Nie liczyłbym zbytnio na rychłe posiłki z tamtych stron. Ledwo co wyrwali się z jarzma i starają się odbudować choćby domy -
streścił krótką historię półork.

- My jednak nie mogliśmy czekać wiedząc, że Władcy tracąc jeden przyczółek skupią się na innym. Więc jesteśmy. Nasza misja to zjednoczyć was, abyście znaleźli w sobie siłę przeciwstawieniu się tym zwyrodnialcom. Znam ich na tyle, że jestem skłonny podejrzewać ich o najgorsze zbrodnie. Oni są inteligentni, niebezpiecznie inteligentni, nieludzko inteligentni. Będą knuć i snuć intrygi. Postarają się was skłócić i namówić do bratobójczych walk. Postarają się nas zdyskredytować lub zabić. Jestem pewny, że rozbudzenie się tej Mrocznej Twierdzy to ich sprawka, podobnie jak armia nieumarłych i to monstrum wysysające krew wraz z duszą.


- Pomóż nam Caratris i nie patrz na rasę czy profesję. Pomagając nam, pomożesz sobie i swoim elfom. Znasz obyczaje i kulturę tutejszych plemion o wiele lepiej niż my. Rada będzie bardziej skłonna słuchać ciebie niż obcych z za siedmiu mórz, z legendarnego jedynie Ostrogaru.
Bądź naszym językiem, a wypędzimy Władców z waszej wyspy. My ruszymy dalej tropiąc kolejne miejsca ich knowań, a ty pozostaniesz tu z czystym sercem i poczuciem spełnienie obowiązku obrony swojego ludu i rodziny.
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 20:48 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Astaroth
Reactions:
Posty: 279
Rejestracja: 05 stycznia 2013, 00:33

Post autor: Astaroth » 15 stycznia 2013, 23:07

Elfka krótko skinęła głową na słowa Arusa, a potem ze spokojem wysłuchała Tan Vadera i Druida.

- Dziękuję Wam za zaufanie, za odkrycie tajemnic, którymi nie musieliście się dzielić z ledwo poznaną elfką. Tanie, dziękuję za propozycje, ale teraz i tak nie byłabym w stanie udzielić Ci na nią odpowiedzi. Kto wie, co się wydarzy i czy w ogóle dożyje końca walki, jakiej widmo wisi nad nami.

- Radagaście, chcesz żebym była Waszym głosem na Radzie. Myślę, że Wasz głos pierwej powinny usłyszeć wszystkie elfy. To wielki zaszczyt móc przemawiać na Radzie, więc jeśli Wam na to pozwolą, nie możecie odmówić ani wybrać mnie jako swego przedstawiciela. Rada wysłucha każdego, jeśli pozwoli mu mówić. Myślę, że każdy z nas będzie miał swój czas i jeśli każdy powie to, w co głęboko wierzy Plemiona się ugną. Poza tym, Sindarzy, z którymi przybyliście wiedzą, że dołączyłam do Was niedawno. Jeśli pozwolicie mi mówić w Waszym imieniu, oni mogą uznać, że nie jesteście pewni swego i używacie mnie, by to co chcecie przekazać brzmiało wiarygodniej. Przybyliście tu z misją. Rada to pierwszy krok do celu i to Wy musicie go wykonać. Jeśli zdołacie rozniecić choć iskrę w sercach mieszkańców Puszczy ja postaram się utworzyć z niej płomień.

- Druid wspomniał o monstrum wysysające krew wraz z duszą. Pozwólcie, że opowiem Wam historię.

Elfka usadowiła się wygodniej i dorzuciła kilka drew do ogniska. Do góry wzbił się snop iskier na chwile poruszając zastygłe cienie. Las wokół jakby ożył, przez ten jeden moment ukazując swą tajemniczą potęge. Iskry, które zmieniają oblicze świata...

Mówi się, że kiedyś Czarna Twierdza, była po prostu budowlą z szarego kamienia, dawno opuszczoną i bez żadnego znaczenia. Ale nastał czas, gdy jej mury zaczęły się zmieniać. Było to wówczas, gdy Yoga, półbóg nietoperz obrał sobie twierdzę jako swoje domostwo. Lubujący się w mrokach nocy Yoga skaził twierdzę, zaraził ją swą czarną mocą, by stała się miejscem godnym jego i jego kapłanów. Powiadają, że Półbóg nietoperz nie tolerował promieni słonecznych. Za dnia zatem dobrze czuł się jedynie w przeklętych murach swej twierdzy, nocą natomiast jego siła była największa. Nocą więc opuszczał skażone mury by werbować nowych wyznawców. Ci, którzy poszli za nim zyskiwali plugawe moce, które ciągnęły ich dusze ku zatraceniu. Kultyści nie jedli i nie pili. Ich ulubioną strawą stawała się krew. Tam gdzie przeszli zostawały tylko wyssane z całej krwi truchła lub powstawały wampiry.
Yoga i jego kultyści mieli także niewolników - ludzi czarnych jak sadza i silnych jak tury. Ludzi, którzy nie urodzili się tutaj, a przybyli gdzieś z południa, z innego archipelagu. Każdy z nich był wojownikiem, którego zadaniem była obrona swych panów. Czasem ponoć niewolnicy używani byli do rytuałów, bądź składani w ofierze - umierali w ogromnych męczarniach, gdy kultyści pożywiali się nimi przez wiele godzin, powoli wysączając życie z ciała. Krew przerażonego i umęczonego człowieka miała ponoć dawać niewyobrażalne moce.
Co stało się z kultem i półbogiem Yogą? Kult został zdławiony. Legendy mówią, że ziemia wokół twierdzy jest jałowa i przeklęta, ponieważ wylała się na nią czarna krew kapłanów, tak żrąca i plugawa, że do cna wypaliła wszystko w promieniu kilku kilometrów. Po dzień dzisiejszy nawet moce władające Pradawną Puszczą nie są w stanie na nowo obudzić życia wokół Twierdzy. Bardziej przesądni uważają, że postawienie nogi na czarnej ziemi to pierwszy krok do przeklętych czeluści. Postaw nogę na plugawej ziemi, a weżre się ona w twe ciało i zamieni krew w popiół.


Zasłuchani w słowa elfki poczuliście się tak, jakbyście przenieśli się w czasie i na własne oczy widzieli półboga, kultystów, ich zagładę i gęstą, czarną krew niszczącą życie wokół Twierdzy. Widać elfka wprawiona jest w snuciu opowieści, które jak żywe pojawiają się w waszej wyobraźni. Gdyby nie to, że czas nagli pewnie moglibyście posłuchać jeszcze kilku historyjek. Głos elfki wyrywa was z chwilowej zadumy:

- Tak mówią legendy. Ile w nich prawdy, trudno powiedzieć. Niektórzy w te legendy wierzą. Was na pewno zainteresuje to, że faktem jest, iż czarni ludzie mieszkają wokół Twierdzy. Nie wiemy o nich wiele. My ich nie niepokoimy, a oni nie zaczepiają nas. Tak było i jest odkąd pamiętam. Co więcej, nietoperze, które mnie ścigały uznaje się za zezwierzęconych potomków Ludzi Nietoperzy. Wszystko to tylko sprawia, że łatwiej dać wiarę starym wierzeniom. Choć daleka jestem od łączenia legend z teraźniejszością, przeszło mi przez myśl, że śmierć zwiadowcy plemienia Thiltar idealnie pasuje do legendy o Yogu i jego kultystach.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 stycznia 2013, 00:27

- Śmierć tego tropiciela aż nazbyt kojarzy się ze sposobem w jaki zabijali kultyści tego półbożka. Mam złe przeczucie, że władcy jakoś zdołali obudzić znów do zycia te złe moce.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 16 stycznia 2013, 09:34

-Jak daleko ta Twierdza jest, może jesli uda nam się porozmawiać z Radą to potem trzeba bedzie zbadać czy jednak to nie tylko legenda.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 stycznia 2013, 10:07

Twierdza jest 30 kilometrów stąd.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 16 stycznia 2013, 13:11

Arus potrzedł towarzyszy i szeptem aby jego słowa nie dotarły w niepowołane uszy mówi
Jeden dzień drogi pieszo, musielibyśmy wyruszyć tak aby w pobliżu znaleźć się z rana, jeśli mamy do czynienia z martwiakami to w nocy są wiele potężniejsi niż w dzień. Teren ten zamieszkuje jakieś plemię istot żywych, zapewne nie będę zadowoleni z naszej wizyty, jeśli znam ich język to możliwe że po schwytaniu jakiegoś tubylca zdołam od niego coś więcej się dowiedzieć. Przydało by się zaklęcie z błogosławiące ziemię na miejsce obozu , w razie ataku nieumartych trochę osłabi to ich moc, z drugiej strony jak tylko zostaniemy namierzeni to zapewne nic nam nie pomorze.
Zwrócić uwagę należy również na to w jakiej odległości znajdowaliśmy ciała łowców od twierdzy, zabójca albo jest piekielnie szybki i wraca na dzień do swojej kryjówki w twierdzy, albo ma kryjówkę gdzieś blisko dokonania zbrodni, lub co jest najgorsze jest na tyle potężny że nie obawia się światłą słonecznego. Czy w pobliżu tych dwóch zabójstw nie odnaleziono jakiś śladów, czy może sprawdzić skąd przyszły zombie co nas wczoraj zaatakowały? Na pewno nie pochodzą z nekrosfery, więc gdzieś musiało być ich zgrupowanie. Je wytropić będzie stosunkowo łatwo.
Wykorzystuje do analizy w/w danych wiedzę jaką posiadam z nekromacji, jeśli na coś mogłem wpaść dzieki niej to proszę MG o info

Astaroth
Reactions:
Posty: 279
Rejestracja: 05 stycznia 2013, 00:33

Post autor: Astaroth » 16 stycznia 2013, 13:46

Pamiętaj Arusie, że historia, którą Wam opowiadałam to tylko legenda. Nie wiadomo na pewno, czy kultyści cierpieli na światłowstręt. Jedyną pewną rzeczą jest to, że czarni ludzie istnieją i że ziemia wokół Twierdzy jest jałowa. Gdybyśmy zdołali porozumieć się z czarnoskórymi może dowiedzielibyśmy się czegoś więcej. Myślę, że tego musimy spróbować. Jeśli oni rzeczywiście dawno temu służyli jakiemuś półbogu to, choćby byli dwusetnym pokoleniem, jakieś historie i informacje na pewna przetrwały. Nie zakładałabym natomiast 'schwytania' jako jedynej opcji. Żyjemy obok nich długo i są wobec nas neutralni, może zatem po prostu da radę z nimi pomówić.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 stycznia 2013, 13:56

W międzyczasie wrócił mag Maeldar, spotkał się z Wami na osobności. Słuchajcie Czarna Twierdza się budzi, skradziono klejnot zwany Okiem Kilqato, ma on wielką moc. Yog Wielki Nietoperz, władca Czarnej Twierdzy miał brata, był nim Ogromny krokodyl Kilqato. Czarni strażnicy strzegli Twierdzy i kapłanów Yoga i Kilqato, tak było nim 500 lat temu Czarna Twierdza została zniszczona razem z kultem Yoga i Kilquato. Może byście się tam wybrali?
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2013, 14:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 stycznia 2013, 14:24

Watek techniczny

W sumie co mamy robic przez dwa tygodnie? Siedziec przy ognisku i snuc bajki? Zrobimy rekonesans, moze zlapiemy jakiegos afroamerykanina (badzmy politycznie poprawni, juz sam fakt, ze MG jako wrogow dal nam osoby innego koloru skory zakrawa na lekki rasizm;)) i moze sie cos wiecej dowoemy o tajmniczym krokodylu nekromancie.
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2013, 15:47 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ