Palenie ognisk to durny pomysł, ściągnie tu wszelkie paskudztwa i Piktów z okolicy, niewielkie ognisko w zagłębieniu można zapalić, by go nie było widać z daleka, to tyle ode mnie rzekł Tecumseh, Liguryjscy weterani uważają podobnie co do ognia jak Pikt.
Co do rytuału to nie mam pewności, czy sie w pełni udał. Wkrótce się okaże, rzekł Cadmon.
Noc była nerwowa, poranieni najemnicy i Liguryjczycy, zapalili małe ognisko w zagłębieniu w ziemi, niewidoczne z daleka, mieli kilka pochodni gotowych do zapalenia w razie potrzeby. W nocy nikt, ani nic nie uderzyło.
Rankiem Druid się ocknął, Daulos i reszta też, słyszycie krzyk Druida na bogów, duch szamana Teyanogi, tu jest. Cadmon zapadł w trans, Daulos zemdlał, widać, że druid z czymś albo kimś walczy.
Wokół wstają nieumarli, z niedalekiego pobojowiska:
Tak, użyłem tych ze Skyrima bo są świetni. Powiększcie sobie. Zostanie tu na noc wbrew wszystkiemu, było dobrym pomysłem, w nocy byście potonęli albo zabłądzili na bagnach. Co robicie?