PBF - Mrok nad Delamirą

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 stycznia 2013, 17:16

Zostawić go? Nieee, Zorian będzie naciskał, żeby usiec zarówno szamana, jak i liguryjczyków i Daulosa. I wszystkich spoza naszej ekipy. Zabić ich i uciekać do Delamiry!

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 17 stycznia 2013, 17:38

W takim wypadku Zorian musi liczyć się że z tym że Druss go usiecze jeśli ten zacznie atakować innych, to tyczy się wszystkich, jak ktoś rzuci się na kogoś z zamiarem mordu to posmakuje topora barbarzyńcy, opętany czy nie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 stycznia 2013, 17:51

Jesteście mocno poranieni na bagnach około dnia marszu od Delamiry, macie sztandar, co robicie, zaczynacie walkę pomiędzy sobą?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 stycznia 2013, 18:49

Dalejże ruszać się! Ruszać!

- popędzał co i rusz towarzyszy Vanko, mimo że sam ledwie utrzymywał tempo marszu. Bacznie obserwował kompanów, lecz zdawał sobie sprawę jak nikt z obecnych do czego może prowadzić skrajne wyczerpanie połaczone z narastającą paranoją. Widział takie rzeczy w kamieniołomach, gdy ledwie żywi niewolnicy skakali sobie do gardeł ku uciesze strażników. Teraz sam czuł zaciskającą się wokół szyi pętlę, a ciało zdawało się ciągnąć tony łańcucha. Dlatego widząc choćby wątłe oznaki wrogości przerywał je odwracając uwagę zbyt skupionych na wzajemnym obserwowaniu siebie towarzyszach wyprawy wciąż wskazując im coś, co mogli w tej chwili uznać za wspólnego, budującego poczucie jedności grupy wroga.

Ostrożnie, w tej okolicy zaatakowały nas uprzednio te jebane robale! - wołał.

Uwaga! Podłoże jest mało stabilne. Idźmy w szeregu.- napominał.

Tędy! - wskazywał drogę dzierżąc sztandar, choć wszyscy rozpoznawali świeży jeszcze w pamięci kierunek.

Podejrzewał też, że jedynymi zagrozonymi opętaniem członkami wyprawy są ci, którzy zeszli do kurhanu, znieważając osobiście ducha Teyanogi. Delamira znalazła się w potrzasku, między jednoczącymi się siłąmi piktów, a powstającą armią umarłych. Sojusznicy w jednej chwili stali się niepewni, lecz w tej chwili osada była jedyną szansą na przetrwanie. Pytanie na jak długo?

Niepokoiła go także natrętna myśl, że popełnili niewybaczalny błąd. Przerażała go świadomość, że być może uprzednio pozbawione głowy ciało Teyanogi odzyskało z powodu ich wyprawy moc, a niepoprawnie wykonany rytuał miast ukoić ducha, zbudził jego gniew...
W Delamirze jest wojskowy kapłan. Po dotarciu Vanko planuje niezwłocznie udać się do niego wskazując konieczność aresztowania i izolowania Cadmona, Daulosa i onego liguryjczyka. Być może ów kapłan będzie w stanie rzec coś więcej o opętaniu. Niestety droga do Delamiry daleka.
Ostatnio zmieniony 17 stycznia 2013, 19:01 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 17 stycznia 2013, 19:48

Koszalu pomysł z kapłanem dobry tylko że wstrzymałbym się z aresztowaniem, bo jeszcze ściągniemy sobie dodatkowo na głowę armie liguryjczyków żądających uwolnienia druida. Zaproponowałbym raczej przebadanie przez kogoś niezależnego, jeśli Cadmon się zgodzi to dobrze jeśli nie to będziemy mieć powód do podejrzliwości.

Ile czasu już maszerujemy?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 stycznia 2013, 19:53

Ale to za zgodą Cadmona, to ich odosobnienie. Argumentem, który go przekona powinna być jego niewinność, bo jeśli Cadmon zostałby opętany wolą Teyanogi, to mógłby doprowadzić do wojny Aquilonii z liguryjczykami, a tego jak sadzę by nie chciał. Dlatego zdając sobie sprawę z wagi swego stanowiska powinien dobrowolnie poddać się obserwacji, jeśli nie ma w sercu Teyanogi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 stycznia 2013, 20:20

Maszerujecie 5 godzin, jeszcze kilka do Delamiry. Usłyszeliście coś, jakby piktyjską mowę, co robicie?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 stycznia 2013, 20:25

...na ziemię... -wyszeptał Vanko

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 17 stycznia 2013, 20:52

Tranicos pada na ziemię, w locie wyciągając łuk i strzałę. Jeżeli wróg nas nie zauważy ani nie usłyszy, spróbuje się do niego podczołgać.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 stycznia 2013, 20:56

Padliście na ziemię dość sprawnie, Piktowie to 12 osobowy zwiad, nie zauważyli was, ruszyli gdzieś dale w pzreciwnym kierunku jak wy? Tranicos zaczął się czoałgać w stronę Piktów? Ktoś jeszcze idzie za nimi?

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 17 stycznia 2013, 20:59

Druss też pada na ziemie i sprawdza broń. stara się przetłumaczyć o czym mówią a jak nie da rady to poczołga się do Tecumseha.
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2013, 19:58 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 stycznia 2013, 21:02

Nic ważnego nie mówili, takie pogaduszki związane z polowaniem. Tranicos się coraz bardzie oddala od was.
Ostatnio zmieniony 17 stycznia 2013, 21:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 17 stycznia 2013, 21:04

A jak tam zachowują się nasi podejrzani o opętanie? Minęło już kilka godzin, powinniśmy zaobserwować w tym czasie czy zachowują się dziwnie(oczywiście biorą pod uwagę ogólne podenerwowanie)?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 stycznia 2013, 21:20

Nie widać nic podejrzanego, są pokrwawieni i zmęczeni jak wszyscy.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 17 stycznia 2013, 21:33

Widzimy tych piktów? Pewnie to miejscowi, wrogowie pewnie nie zapuściliby się na ta stronę rzeki na polowanie) chyba że podczas naszej nieobecności zaatakowali i przejęli okolicę.

ODPOWIEDZ