PBF - Los Najemnika
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Amras szybko zlustrował sytuację i widząc strzelającą elfkę w uciekającego, ruszył biegiem za nim, elf zawołał aby Caratris biegła za nim, po czym rzucił się w pogoń za uciekającym.
Biegnąc rozglądam się aby mnie nikt nie zaskoczył.
Biegnąc rozglądam się aby mnie nikt nie zaskoczył.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Amras i Caratris wspólnie ścigający ucuekającego wojownika dopadli go jakieś 20 sekund później, skupiał się on na elfie całkowicie ignorując skaczącą po gałęziach Caratris jak spadła mu na plecy z powietrza, Amras szybko ogłuszył zaskoczonego wojownika. Wróciliście z nim do reszty jak rozumiem.
Macie kilku jeńców, czekam na dalszy rozwój wydarzeń i ostateczne przesłuchanie z udzialem Mocy i wiedzy Arusa (magii połączonej z okrucieństwem i zdolnościami kata i itp.). A może macie jakieś ludzkie uczucia i obędzie się bez tortur, podobno mieliście się tylko rozejrzeć?
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2013, 17:43 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Proszę Radagasta o pomoc jestem ranny, może być zwykłe opatrzenie ran, potem czekam na decyzję co robimy, czy tu ich przesłuchujemy czy zabieramy gdzieś? Jeśli tu to trzeba warty wystawić i co z tym białym którego tam chcieli złożyć w ofierze?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Ja mam ludz.. tfu... elfie uczucia!
- Jeśli to nie problem proszę o chwilę rozmowy z jeńcami zanim zaczniecie te swoje standardowe procedury. Może i powinniśmy ich od razu torturować, a potem zabić, ale to nie leży w mojej naturze, więc dajcie mi chociaż spróbować innej metody.
Caratris odkłada łuk i miecz gdzieś daleko i podchodzi do jeńców. Elfka przyklęka obok nieprzytomnego i rannego i czyści oraz w miarę opatruje jego rany. Powtarza tę czynność wobec innych nieprzytomnych cały czas obserwując tych w pełni świadomych i próbując wyczuć ich emocje. Po zajęciu się nieprzytomnymi elfka ostrożnie próbuje podejść do któregoś z przytomnych, by i jemu opatrzyć rany.
- Jeśli to nie problem proszę o chwilę rozmowy z jeńcami zanim zaczniecie te swoje standardowe procedury. Może i powinniśmy ich od razu torturować, a potem zabić, ale to nie leży w mojej naturze, więc dajcie mi chociaż spróbować innej metody.
Caratris odkłada łuk i miecz gdzieś daleko i podchodzi do jeńców. Elfka przyklęka obok nieprzytomnego i rannego i czyści oraz w miarę opatruje jego rany. Powtarza tę czynność wobec innych nieprzytomnych cały czas obserwując tych w pełni świadomych i próbując wyczuć ich emocje. Po zajęciu się nieprzytomnymi elfka ostrożnie próbuje podejść do któregoś z przytomnych, by i jemu opatrzyć rany.
Wątek techniczny:
Czytanie emocji na jeńcach i próba jakkolwiek pokazania, że nie mam za bardzo ochoty ich zabijać. Chciałabym wiedzieć jak się zachowują, żeby zadeklarować dalsze akcje postaci.
Czytanie emocji na jeńcach i próba jakkolwiek pokazania, że nie mam za bardzo ochoty ich zabijać. Chciałabym wiedzieć jak się zachowują, żeby zadeklarować dalsze akcje postaci.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jeńcy nieco się boją, są też zaskoczeni widokiem kilkorga Elfów, z jakimi od kilkuset lat mają zawieszenie broni. Udzieliłaś pomocy białemu, ale nie odzyskał przytomności, ale żyje. Jeńcy pozwolili opatrzeć sobie rany, nieco się uspokoili.
Pada pytanie ze strony jednego z wojowników, czemu Wy nas zaatakować? My nie walczyć z Elfami.
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2013, 20:31 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ci czarni wojownicy po bliższym przyjrzeniu się mają co prawda we włosach jakby czaszki małych dzieci, ale są one zrobione z kości zwierząt, nie są to czaszki żadnej humanoidalnej rasy a kościane ozdoby imitujące czaszki, widocznie mają przerażać wrogów. Mają spiłowane na ostro zęby, kojarzące się z kanibalizmem, ale nie wiadomo czy tak jest w istocie.
Jeden z wojowników rzekł we wspólnym: Te tereny z woli Elfów Thiltarr od kilkuset lat są nasze, to ziemia jałowa i przeklęta jak ją nazywacie, wy wtargnęliście na nasz teren, a ten biały zabił jednego z nas i zgwałcił jego żonę. Wy zaś nas zaatakowaliście bez zadawania pytań, zabijając kilku z naszych. Czy to oznacza, że Elfy Thiltarr łamią pakt o wieczystym pokoju?
Ostatnio zmieniony 18 stycznia 2013, 19:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Arus zakłada kaptur na głowę chowając twarz,i przysłuchuje się humanitarnym przesłuchaniom, wie że tylko pod wpływem tortur jeniec wyjawi całą prawdę. Nie chce aby jeńcy widzieli jego prawdziwe oblicze, nie chce stracić efektu psychologicznego, czeka na zakończenie rozmów i na zezwolenie aby czynić swą powinność. W między czasie sprawdza czy przy zwłokach nie ma jakiś magicznych przedmiotów i czy na nich nie ma śladów jakiś mrocznychrytuałów (upuszczanie krwi, demoniczne pentagramy, piekielne tatuaże itp. )
Arus rzuca na siebie maskę szkieletu chowa ręce pod płaszcz (np mój avatar ) odsłania kaptur i gardłowym szeptem mówi
Milczeć ścierwa, jam jest Arhkamhan-dur władca śmierci, pierwszy mroczny kapłan Yog z Tamarasum, przybywam aby przebudzić brata mego pana Imperatora Ciemności Kilquato, moi słudzy przekazali że ktoś ukradł Oko Kilquato i moja magia doprowadziła mnie do was. Gdzie jest potężny artefakt, gdzie zdrajcy Wielkiego Kilquato, ukryliście go i kto was na to namówił, przekupił ?. Pewnie te ścierwa leśne elfy wyznawcy Dagonina i Asteriusza, którzy chcą powstrzymać nadejście Pana. Mówiąc to rzuca atakuj bólu na jednego z nich.
Edit
Arus widząc że może zaatakowaliśmy niewinnych i że to może doprowadzić do eskalacji konfliktu zaimprowizował przemowę.