PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Piktowie odchodzą, Tranicos się czołga za nimi, z was nikt nie deklarował tego. Oni idą w przeciwną stronę jak wy, chyba są na polowaniu, nie mają barw wojennych.
Ostatnio zmieniony 17 stycznia 2013, 22:37 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Vanko westchnął z ulgą, gdy oddział bezszelestnie opadł na ziemię. Najwyraźniej zmęczeni, poharatani towarzysze włożyli wiele wysiłku w pozostanie niezauważonymi, gdyż w tej chwili mogło być to ceną życia. Leżąc głęboko wciśnięty w murawę zamorianin przyglądał się podejrzanej trójce w nadzieji, że żaden z niepewnych sojuszników sprawy nie okaże się teraz sędzią ich losu. Zacisnął dłoń na sztylecie starając się uspokoić oddech, powoli, miarowo wciągając wilgotne powietrze.
Odniesionym wcześniej, pospiesznie opatrzonym ranom trzeba będzie się dobrze przyjrzeć po powrocie do Delamiry. To były stare, brudne i pordzewiałe ostrza. Łatwo o zakażenie.
Sądzę że trzeba by najpierw rozmówić się Cadmonem, na temat tego opętania, nie znamy skali zagrożenia. Bo może być tak jak napisał Vanko czyli że szaman przyjdzie szukać zemsty z armia umarłych(jeszcze gorzej może zachował tyle z dawnego siebie że spróbuje sprzymierzyć się z piktami i wspomóc ich działania), ale równie dobrze może być tak że jego moc została wyczerpana w tamtym ataku na bagnach tudzież jest ograniczona do jakiegoś obszaru, najpewniej miejsca jego śmierci.
Wypadało by też podziękować za jego i jego ludzi udział w wyprawie, niejako przy okazji wspominając że trzeba zaplanować następne działania
.
Wypadało by też podziękować za jego i jego ludzi udział w wyprawie, niejako przy okazji wspominając że trzeba zaplanować następne działania