PBF - Czas wichrów, czas ognia

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 stycznia 2013, 09:50

Dowódco, zabitych na bok, ruszamy natychmiast ku radzie z więźniami. Czas nagli.
Zabieramy dowody i żywych jeńców i ruszamy ze wsparciem strazników ku głebi wyspy by więźniów odprowadzić, Balian się zastanawia co Hastamir ma wspólnego z elfim najemnikiem, ale na razie ma baczenie na najwazniejszego więźnia jakiego pojmali.
Szkoda Damiana dobrze grał a się wycofał.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 23 stycznia 2013, 10:25

Droga do twierdzy normalnie zajęłaby wam jakieś pół dnia marszu, ale z tymi wszystkimi jeńcami to tak około 12 godzin w miarę równym tempem i jesli nic nie wydarzy się po drodze. Jakieś konkretne polecenia dla straży?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 stycznia 2013, 11:53

Więźniów powiązać. Nasi woje pilnują członka rady, strażnicy zaś mniej znaczących więźniów, ja sam mam baczenie na całość i głównego jeńca. Czujność. Straż pzrednia i tylna. Przyjaciele i najemnicy, kto z was by mógł robic za zwiadowcę? Ruszamy w te pędy, weźmy jakiś prowiant na drogę i naprzód.
Zapytowuje naszych BG o robienie za zwiadowcę, w celu wypatrywania niespodzianek.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 23 stycznia 2013, 19:32

Mile widziane deklaracje Amrasa i Aalmangara!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 stycznia 2013, 19:49

Zwiadowca to świetne zadanie dla Aalmangara. Pod osłoną niewidzialności może wszędzie się zakraść i sprawdzić.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 23 stycznia 2013, 20:37

Po wysłuchaniu przemów kapłanów, pomaga spętać jeńców, rewiduje ich wyszukując broni, amuletów itp. Następnie pokazuje znalezioną sakwę z przedmiotami kapłanowi, przegląda dokumenty. Mówi kapłanowi :
Temu ( pokazuje głową na członka rady ) to trzeba zakneblować i ręce dobrze powiązać bo to jakiś magus może być

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 stycznia 2013, 21:06

Dobrze prawisz Amrasie, zajmij się jego fachowym skępowaniem jak możesz. Widzę, że Aalmangar już się zajął zwiadem, bardzo dobrze.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 24 stycznia 2013, 08:33

Amras wzioł sie ochoczo do roboty. na początek zakneblował a następnie skrępował tak ręce aby uniemożliwić nimi jakikolwiek ruch.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 25 stycznia 2013, 11:47

Barrak-Var. Osada Portowa.

Strażnicy szybko odebrali więźniów od Was po czym ustawiwszy ich w szeregu każdemu krępowali ręce, a ich spojrzenia w Waszą stronę zdradzały tylko jedno uczucie.
Po krótkiej rozmowie z dowódcą straży uzgodniono, że dostaniecie wóz z dwoma końmi i woźnicą, który zabierze Was i Waszego więźnia do Twierdzy.
Amras wprawnymi ruchami szybko zakneblował i związał Hastamira.
Aalmangar wyraził chęć pójścia na zwiad ale w momencie otrzymania transportu zastanawiał się nad tym.
Ludzie się rozeszli, więźniów przejęli strażnicy, Wy dostaniecie za chwilę wóz z woźnicą trochę jedzenia na drogę i co dalej robicie?
Jest środek nocy Margolas jest pogryziony przez psa, reszta w nienaruszonym stanie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 25 stycznia 2013, 13:20

Barrak-Var. Osada Portowa.

Środek nocy resztki tłumu powoli rozchodziły się do swoich domów czy innych zajęć. Gdy nagle słychać przeraźliwe krzyki od strony portu. Gdzieś kilka ulic dalej kilka osób panicznie drze się wniebogłosy. Krzyki stają się coraz głośniejsze, raz po raz daję się słyszeć także inny dźwięk (przerażający i trwożący krew w żyłach ryk). Serca ogarnia chłód przerażenia, to potworny ryk rozbrzmiewający pośród pustych ulic niczym potężna trąba. Narastający z każdą chwilą i zbliżający się w Waszą stronę. Coraz głośniej i głośnie narasta z każdą chwilą. Ta niepewność w Waszych sercach co tam się dzieję. Stoicie w napięciu i patrzycie. Słuchacie i wyglądacie źródła dźwięków. Coraz głośniej i głośniej....
Coś zbliża się w Waszą stronę to pewne.
Nagle zza zakrętu wypada zgraja krasnoludów, ludzi i innych ras. Biegną w Waszym kierunku bezwładnie na oślep byle do przodu, potykają się o siebie, przewracają miażdżą. Nikt na nikogo nie zważa. Wszyscy prą do przodu ile sił w nogach.
Dlaczego uciekają? Co spowodowało, że ich twarze wykrzywia grymas przerażenia?
Jeszcze sekunda, dwie i wszystko staję się jasne.
Za pędzącymi pojawia się stwór. Poczwara tak przerażająca, że nawet koszmary z Waszych najmroczniejszych snów są niczym w porównaniu z nim.
Potężne cielsko porośnięte futrem, gęstym brunatno-czarnym włosiem prze naprzód depcząc niezdarnych uciekinierów, a za pierwszym pojawiają się dwa kolejne potwory. Potężne łapska wychwytują nieuważnych, słabych i zbyt wolnych aby uciec, by zgasić ich życie w jednym tylko ruchu pazurów, w jednym uścisku potężnych łap, widok jest wstrząsający.
Te stwory jednym uderzeniem przepoławiają krasnoluda w pół, innego rozrywają na strzępy nawet się nie wysilając przy tym.
Potężny łeb z którego wydobywa się ryk mogący powalić na kolana niejednego zucha zdobi para długich rogów.
Przerażenie powoli ogarnia także i Was, teraz już wiecie przed czym uciekali ci wszyscy. Teraz już wiecie, że w waszych sercach przeważył strach. (nikt nie zdał testu strachu)
Teraz już wiecie dlaczego trzeba się spieszyć. Powoli rozpędzacie leniwe jeszcze nogi , byle dalej od tych bestii byle dalej...
Nawet krasnolud zaczyna szybko przebierać swoimi krótkimi nóżkami. Jeden tylko półolbrzym nieświadomy niebezpieczeństwa chwilę zwleka z podjęciem decyzji. W końcu i do Margolasa dociera, że z tymi bestiami lepiej nie spotykać się oko w oko. Ile sił w nogach pędzi przed siebie. Nie zważa na kałuże, na czmychające przed nim istoty byle dalej i dalej. Nagle przed ogarniętym paniką półolbrzymem wyrasta mur. Wysoki, gruby, ceglasty. Szybkie spojrzenie za siebie. Jedna z bestii jest tuż tuż. Zmęczone długi i forsownym biegiem nogi odmawiają posłuszeństwa, Margolas potyka się i upada. Bestia jest już prawie przy nim.

Reszta jak tylko zobaczyła zagrożenie poddała się panice tak jak reszta uciekających, strażnicy wzięli nogi za pas, a więźniowie poszli w rozsypkę każdy starając się samemu uciec. Amras jako jeden z nielicznych odwrócił się na chwilę aby zerknąć co tam się dzieję i zauważył jak dwa z trzech stworów ruszyły za nimi główną ulicą.
Nikt nie myślał o stawianiu oporu, wszyscy uciekali ile sił w nogach i byle jak najdalej, byle szybciej i byle nie być ostatnim. Bo ci co nie zdążyli kończyli rozrywani na strzępy lub od jednego uderzenia potężnych łapsk zakończonych długimi pazurami.
Margolas niezdarnie gramolił się z ziemi gdy nagle nad sobą usłyszał ciężkie dyszenie a na jego pierś nadepnęła ciężka ludzka stopa owłosiona i zbyt potężna na zwykłego człowieka, półolbrzym uniósł oczy wyżej i zobaczył przed sobą ogromny łeb byk i dwie łapy sięgające w jego kierunku............................
Drużyna niesiona tłumem poddała się ogólnej panice i uciekała ile sił w nogach, za sobą słyszeli tylko ryk bestii i kwik zarzynanych koni oraz mordowanych osób, tylko kilkanaście metrów dzieliło ich od potworów, niesieni razem z tłumem nie mogli nawet się wydostać w jedną z mijanych bocznych uliczek, nawet nie zdawali sobie sprawy ile osób przewrócili i ilu stratowali w swojej panicznej ucieczce, gdy nagle do ich uszu dotarł krzyk przerażenia wydzierający się z gardła znanego im Margolasa.
Po kilku chwilach Wasze serce uspokoiły się na tyle aby zacząć trzeźwo myśleć i zastanowić się o co tu chodzi i czemu tak gnamy do przodu.
4 rundy paniki dla każdego, wszyscy uciekaliście nie było wyjścia, nie wiecie gdzie są pozostali, nie ma żadnego szyku czy stawiania bohaterskiego oporu, tylko paniczna ucieczka z tłumem. I Teraz czekam na Wasze deklaracje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 25 stycznia 2013, 14:59

Barrak-Var. Osada Portowa.Ulice.

Uciekający porwali całą drużynę ze sobą, zanim ktokolwiek zorientował się w sytuacji bestie były już tylko o kilkanaście metrów za Wami.
Krzyki przerażenia, wrzask ludzi dookoła, a Wy jak najprędzej chcecie wydostać się z tej sytuacji. Już tylko kilka metrów dzieli Was od dwóch potworów górujących nad Wami (mierzą prawie 3 metry) strach przesłonił Wam oczy, serce pompując niemiłosiernie dało Wam energie do szaleńczego biegu między krasnalami, ludźmi i innymi rasami. Za Wami słychać tylko śmierć!
(czekam tylko jakiś czas na deklarację)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 25 stycznia 2013, 15:15

Amras stara się znaleźć trochę wolnej przestrzeni, gdyż w walce w tłumie traci swoją zwinność. Wyciąga mieczyk i szykuje się na uniknięcie pierwszego ciosu besti. Jeśli bestia zaatakuje kogo innego to ją oflankuje.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 stycznia 2013, 15:51

Skoro sa tacy wielcy to czmucham w bardzo waska uliczke. Raczej sie te monstra nie wcisna tam za mna, ani na przelaj przez mur nie przjeda. ( tzn nie wbiegam pomiedzy jakies liche szalasy czy stodoly tylko pomiedzy solidne murowane domostwa)


Hmmmm moze im zagrac na lutni, to uspokoja mordercze zapedy;)

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 25 stycznia 2013, 16:43

Barrak-Var. Osada Portowa.Ulice.

Amras i Aalmangar odzyskując zdrowy rozsądek ruszyli przez tłum bijąc i siekąc pięściami gdzie popadnie, i po chwili zdołali się przedrzeć do jednej z wąskich bocznych uliczek, a przed nimi migały tylko sylwetki krasnoludów i innych ras uciekających w popłochu. Dwa elfy stały zdyszane o ścianę gdy nagle zobaczyli uciekającego krasnoluda, który został porwany w górę krzycząc niemiłosiernie i na ich oczach rozerwany został na strzępy prze bestię. A potwór zrobił krok do przodu i zwrócił swój łeb w stronę dwóch elfów przyczajonych przy ścianie. Przez ich ciała przeszedł zimny powiew i ich kończyny przez kilka sekund zostały unieruchomione. A przed oczami mieli ogromny łeb byka na ludzkich nogach, który wyciągał po nich swoje łapska.
(rzuty na strach 94 i 96 więc obydwoje jesteście sparaliżowani strachem-ta runda należy do bestii)
Serca elfów zabiły mocniej, a oni starali się jak najbardziej wtopić w mury za ich plecami tylko po to aby nie dostrzegły ich te żółte ślepia wpatrujące się z nienawiścią w każdy zakamarek.
Po chwili elfy odzyskały swój wigor i zaczęły przystępować do akcji......
(Mało brakło elfiki)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 stycznia 2013, 16:53

Jest tu moze jakies okno zeby skoczyc do piwniczki? Jakis zsyp na ziemniaki lub wegiel itp?

ODPOWIEDZ