Huk wystrzalu cieżkiego Sternmeyera niemal zlał się w czasie z naciskanym spustem Colta Czarnego. Eugene nie miał czasu na celowanie. Skierował broń w strone groźnego ćpuna i zwolnił dwie kule z magazynka, które wprost przez szybe Hondy wyleciały na spotkanie boostera. Huk wybuchających ładunków prochowych niemal ogłuszył Eugenea. Ale to nie było istotne w tym momencie. Przez pękającą szybę nawet nie widział czy zdołał powstrzymać tego typa, czy może trafił swojego.
Ale Gladzio widział co się działo. Może uśmiechnąłby się szeroko, gdyby miał czas, choć w ułamku sekundy jaki oddzielał go od boostera nie było mowy aby mimiczne mięśnie twarzy zdołały wprowadzić uśmiech na twarz solo.
Kula Paula wbiła się wprost w czoło punka i zgasiła jego życie w ułamku sekundy.
Ciało zrobiło jeszcze w biegu dwa kroki i bezwładnie wpadło na Garcię, który nawet nie zdążył władować w napastnika dawki ołowiu ze swojego Vipera.
Hector upadł na ziemie, wytrącony z równiwagi trupem Brzytwiarza. Kanonada jaką wywołali, dodatkowo wzmocniona cyberaudio niemal ogłuszyła fixera. Wiedział jednak jedno. Trzeba będzie się stąd jak najszybciej się zawinąć.
Strzał Koszala: grafitowy Vauxhall Vectra z rejestracją 04. Strzał celny w tułów. Obrażenia nieistotne, bo to i tak już trup.
Zewsząd dochądzą pokrzykiwania. Wydaje się, że tych dwóch to tylko forpoczta większej bandy, ale pewnie nie chcecie się o tym przekonywać. Gdzie jedziecie z rannym Lewym?