- Żadnego zabijania! - podkreślił zdecydowanym tonem Hector, dla dodania powagi swym słowom podnosząc się przy tym z kanapy - Ani nawet strzelania w kolano i innych takich popierduch! Pogrozi się gościowi bronią i tyle, rozwali trochę aparatury. Nie zapominaj, że to on pierwszy zadarł z Kitty, nie ona z nim. Dostanie przyjacielskie ostrzeżenie, żeby do niej nie skakał, bo się sprawy mogą skomplikować i tyle.
Wygłaszając podniesionym tonem swe racje Garcia próbował jednocześnie wypchnąć z pamięci wspomnienia roztrzaskanej kulami czaszki Tanka i obrazu boostera padającego po serii fiksera na chodnik w Strefie Walki. Po części rozumiał obiekcje Eugena, bo też bieg wydarzeń związanych z chłopakami przyśpieszał w coraz bardziej szaleńczym tempie, zmierzając na dodatek nader często w kierunku, który wydawał się Latynosowi zdecydowanie zbyt hardcorowy jak na jego gusta.
- Nikogo nie zabijamy - zaznaczył raz jeszcze - Robimy powtórkę z Los Diablos, jak zawodowcy, jasne?