PBF - Los Najemnika

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 lutego 2013, 20:33

- Jak to wabi? -Zainteresował się uruk: - nimfa jakaś śpiewa i chłopy jak w ćmicy idą? Powiedzże coś więcej, a może najdziem i na to jakąś radę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lutego 2013, 20:59

Nie wiemy czy wabi, czy porywa. Ale giną i kobiety i mężczyźni, nawet jedno dziecko.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 05 lutego 2013, 08:55

Do rady pleminon jeszcze kilka dni, więc dysponujemy czasem, może tą ułudę lub południcę wytropimy zabijemy/przejmiemiemy
Arus przypomina sobie i informuje sojuszników jakie martwiaki znają sztuczki uwodzenia.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lutego 2013, 09:05

Zaginęły dwie zielarki, łowczy wioski, jedno dziecko, jeden drwal z sąsiedniej wioski drwali. Do osady drwali możecie odprowadzić ocalone kobiety i dzieci drwali. To jakies 10 km. Zaginięcia maja miejsce z dala od twierdzy, bliżej za to wiosek, wszyscy zaginieni przepadli na wschód od wioski Sakumbe, w stronę wioski drwali powinniście iść.
Arus poinformował was, jakie martwiaki mogą działac w podobny sposób, wabiąc ofiary urokiem lub pzrybierając złudny wygląd.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 lutego 2013, 10:34

- No to komu w drogę temu czas. - Zakonenderował uruk: - Sprobujemy sie przyjrzec tym zaginieciom, a Ty wodzu pomysl jak ochronic wioski przez lowcami, bom pewien, ze Ci ktorych wysieklismy to jedynie kropla w morzu.

Watek techniczny

Do wioski drwali dotrzemy w niecala godzine (nie trudzac wierzchowcow w ogole). Mamy sporo koni, wiec licze, ze pewnie wszyscy beda mogli jechac konno. A potem moze udamy sie na te uroczysko i zrobimy troche porzadkow.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lutego 2013, 11:20

Droga z ocalałymi rodzinami drwali zajęła wam ponad godzinę. Dotarliście do wioski drwali, ona jest już na pograniczu Puszczy i równin, drwale dokonują kontrolowanego wyrębu drzewa.
Chersonez to dość duża osada klucz tworzona przez trzy przylegające do siebie trzy wsie. Jedna z nich to osada drwali zajmujących się wyrębem i obróbką drzewa z Lasu Tyrtajos, przylegającego do Pradawnej Puszczy. Druga ma charakter rolniczo-hodowlany a trzecia to osada targowa i jatki. Razem Chersonez zamieszkuje około 400 osób, czyli jak na wieś dużo. Samą osadę drwali zamieszkuje około 60 rodzin.
Drwale zajmują się wyrębem na terenie lasu a bale przerabia na deski miejscowy tartak. Las Tyrtajos się kurczy i widać, że część tej osady się przeprofilowuje, zajmuje sadownictwem (śliwy, jabłonie, grusze) i drobną przydomową hodowlą. Są tu dwie gospody, dość rzeźnicze Pod toporkiem i U rębacza. W jednej i w drugiej bywają krewcy i krzepcy drwale, raczej nie przepadający za obcymi, lubiący dać w ryj (walka bez broni, nikt tu nie używa noży, to drwale a nie bandyci z miasta) i wskazujący drogę do karczem w części targowej. Dla takich jak wy są karczmy na targu. Tu piją drwale - a obcych w mordę biją. Więc...?). Takie reakcje są typowe zwłaszcza wieczorem gdy zbierze się podchmielony tłumek. W ciągu dnia jedzą tu posiłki pojedyncze osoby.
Rolnicy i hodowcy zajmują południową część klucza. Hodują głównie owce i kozy oraz bydło. Oczywiście w obejściach są drobne zwierzęta jak kury czy kaczki. Zwierzętami transportowymi są osły lub woły i konie. Co do upraw pola lnu i konopii na przędzę oraz do celów spożywczych soczewica i proso. W tej części jest tylko jedna knajpa Złoty snop. Urzędują tu wieśniacy, atmosfera i wystrój - słomiany.
Targowisko i jatki tętnią życiem. Kupić tu można wiele rzeczy, nawet niektóre rzadkie przedmioty.
Docieracie do położonej na północy Chersonezu osady drwali, macie u nich duży plus bo w końcu odbiliście większość porwanych kobiet i dzieci z ich osady. Dużo okrzyków radości i łez. Co robicie?

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 05 lutego 2013, 12:34

Arus wypytuje się o zło, które wodzi i zabija mieszkańców, gdzie ofiary się udawali, o jakiej porze, kiedy to było. Dyplomacje zostawia doświadczonym dyplomatom, on zajmuje się pozyskaniem informacji.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 lutego 2013, 12:59

Uruk nie byl typem lasym na pochwaly czy dziekczynne peany, tym bardziej otrzymane za wypelnienie normalnego ludzkiego obowiazku. Vader z pewnoscia nie byl typem dobrotliwego paladyna, ktory by jeszcze pewnie ostatnie stare gacie im oddal, ale odprowadzenie uwolnionych i zapewnienie im chocby szczatkowej ochrony bylo normalnym zachowaniem rycerza.

Podejscie Vadera bylo pelne sprzecznosci. Nie byl z gruntu rzeczy przesiakniety zlem. Dbal o swoich poddanych w rodzinnych ziemiach, bo tak nakazywal rozsadek i swiatopoglad, ale z wrogami sie nie liczyl. Byl okrutny i sklonny do najgorszych czynow, ale tak kula sie wojenna slawa. Widzial, ze Caratris zlekla sie stanowczosci rycerza gdy ten poswiecil kilku jencow w wyzszym celu, a potem nie cofnalby sie przed torturami aby tylko wydobyc zeznania. Teraz trzymala sie z dala od niego i Arusa. Vader usmiechnal sie przekornie. Byla starsza wiekiem od uruka ale wciaz jeszcze mloda i niedoswiadczona. Nie byla jeszcze na wojennej sciezce. Moglaby sie bardzo zdziwic, gdyby zobaczyla, co tez takiego potrafia wyprawiac z jencami jej dobrotliwi kuzyni i rodzina, gdy zaszyja sie w lasach walczac z innymi plemionami. I nie chodzilo mu bynajmniej o przygrywaniu jencom na lutni, tudziez radosnym plasaniu w tancu.

Malo braklo, a ujrzalaby swoich pobratymcow gwalcacych kobiety, mordujacych mezczyzn z plemienia Iratian (sprawdz potem nazwe i wstaw odpowiednia), ale uprzedzili ich sludzy Yoga i odwalili cala brudna robote za elfy.

Ale przyjdzie jeszcze kiedys te bolesna lekcje przezyc mlodej elfce. Uruk wiedzial o tym. Wiedzial takze, ze po czyms takim Caratris wyzbedzie sie mlodzienczych idealow, ktore zamienia sie w cyniczny realizm, albo porzuci awanturnicze zycie nie potrafiac pogodzic sie z niegodziwoscia jej wlasnych ziomkow.

Ciekawe co by zrobila tym dwom jencom, gdyby jej wyznal, ze na popasach gwalcili te kobiety, co widac bylo po tym jak teraz chodzily. Przynajmniej nie zdazyli tknac dziewczynek.

Poderznela by im gardla, czy tylko odeszlaby z dasem na twarzy? Kara jaka ich spotkala byla niewspolmiernie mala do ich win, ale nie bylo czasu i miejsca aby ukarac ich odpowiednio. Skonczyli szybko, a ich ciala juz pewno rozwlekly przywolane przez Deliada drapiezniki. Swiat byl cholernie zly i to zlo mozna bylo zwalczyc tylko taka sama bronia.

Stal spokojnie z boku, rozmyslajac i karmil elfiego wierzchowca, pozwalajac Caratris, Amrasowi i innym zebrac laur dziekczynny. To ksiaze Amras powinien byc tu zapamietany jako dobroczynca, nie uruk. Gdy juz emocje nieco opadly krzyknal tylko krotko:

- Ejze ludku pracowity! Rzeknijcie soltysowi co by czym predzej tu przybiezyl! A chyzo i bez zwloki! ksiaze Amras wazne sprawy omowic musi! Bedziemy w karczmie! - uruk chcial sie wywiedziec, czy mieszkancy Chersonez tez dotknieci sa plaga dziwnych znikniec. Karczma wydawala sie jedynym miejscem, gdzie mogli choc na chwile zaznac spokoju. Vader nie liczyl, ze znajdzie sie tam butelczyna Gardestajna, czy innego znakomitego trunku i beda musieli sie raczyc jakimis piwnymi szczochami. Ale coz to nie byl zajazd klasy luksusowej tylko speluna drwali. W gorszych lokalach bywal juz nie raz, totez pewnie wszedl do srodka.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lutego 2013, 15:23

Wejście awanturników do karczmy, spowodowało spore zaciekawienie. Nikt sie do zaczepek nie kwapił, raczej szacunek dało się wyczuć. Sam książe Amras z towarzyszami tu stanął, ocaliwszy rodziny drwali. Stół zastawiono pzrednimi daniami i trunkami.
Arus sie dowiedziałeś, co ludzie ginęli o różnych porach dnia, dwie kobiety zbierały zioła, dziecko poszło na maliny do lasu. Szukano zaginionych, ale jak kamień w wode. Wielki Lowczy ludu Sakumbe też szukał zaginionych i takoż nie wrócił. Nawet syn miejscowego Lorda Atrakidesa zaginął, lord wściekły jest, jego ludzie takoż szukali. Nic. Ani ciał, ani krwi, nie znaleziono, jeno koszyki zielarek. Tego typu opinie, plotki i wiadomości słyszycie.
Starszy osady drwali Dorian Rębacz przybył, mówi to co i inni, jak wyżej.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 lutego 2013, 15:49

Watek techniczny

Jest tu mapa okolicy? Jak nie ma to na stole robimy jedna uzywajac co mamy pod reka. Chce zeby nam pokazano okolice gdzie dochodzi do znikniec. To pozwoli zawezyc nam krag poszukiwan i oszczedzi pewno czasu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lutego 2013, 15:57

Wskazano wam w lesie Tyrtajos miejsca zaginięć. Na wschód od lasu są jakieś przeklęte ruiny na południe jakieś 7 km stąd zaś postadłość Lorda Artakidesa. Zaginieni to biali i czarni, biedni i bogaci.
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2013, 18:57 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 lutego 2013, 16:29

- No to nie bedziemy czasu mitrezyc i przed zmrokiem sprawe wyjasnic. Na konie panie i panowie!

Astaroth
Reactions:
Posty: 279
Rejestracja: 05 stycznia 2013, 00:33

Post autor: Astaroth » 05 lutego 2013, 17:56

Wszyscy witali grupę jak wielkich bohaterów. Ciekawe, czy tak samo witali by ich, wiedząc że gotowi byli poświecić jeńców by dokonać... sądu? ... na łowcach. Przecież orcza sprawiedliwość była ważniejsza niż życie. Szczęście, że tym razem skończyło się dobrze. Elfkę ciekawiło, jakby towarzysze zachowali się, gdyby nikt z niewolników nie ocalał po tym, jak Vader zaatakował. Pewnie nawet by tu nie przyszli... a jeśli by przyszli, to co by powiedzieli? Zabiliśmy waszych bliskich, bo ślepa chęć wymierzania sprawiedliwości była ważniejsza. Tak, to brzmi bohatersko.

Podczas drogi i w osadzie widziała, jak uruk patrzy na nią z miną starego weterana, który pobłażliwie spogląda na młodych w myślach mówiąc sobie, że jeszcze się nauczą, że poznają życie i staną się tacy, jak on. Jakże się mylił...
Być może była za dobra, być może czasem zadawanie śmierci to jedyne rozwiązanie. Być może. Ona uważała niepotrzebne zabijanie za tchórzostwo. Bo przecież lepiej jest zabić i być pewnym, że kłopot nie powróci, niż wielkodusznie darować życie nie wiedząc, czy to w ostateczności nas samych nie wpędzi do grobu. Okazanie łaski wymaga dużo więcej poświecenia... i jest tak rzadko spotykane w tym okrutnym świecie.
W sumie, gdyby szła za przykładem szlachetnego orka, czarnoksiężnik już dawno byłby martwy, a oni nie mieli by prawa protestować. Zasady elfów w kwestii czarnoksiężników są jasne i postępuje się z nimi zawsze tak samo - zabija. Ah, ale zapomniała, że prawa innych są nieważne wobec prawa orków. Zawsze myślała, że są to przesadzone opinie, ale w tej kwestii najwyraźniej się myliła. Nie ma wśród orków przedstawicieli szlachetnych i szanujących innych. Są tylko wytresowane narzędzia.

Caratris westchnęła odpędzając od siebie myśli budujące w niej uczucie złości. Teraz nie jest ważne kim są orki, ani też to jak postrzega towarzyszy. Teraz, najważniejsze jest uratować Puszczę i jej mieszkańców przed Władcami. Zresztą, jeden czyn orka nie zawsze świadczy o wszystkim. Kim ona jest, by go osądzać.


Elfce przypomniała się przestroga, której autor, bodajże niejaki Fried Nietz van Sche, żył wieki temu. Przestroga, którą powtarza się często każdemu, kto chce walczyć ze złem: Ten, kto walczy z potworami winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Bo gdy patrzysz w Otchłań, ona również patrzy na ciebie.

Spojrzenie Caratris zatrzymało się na długo na orku, który nie mógł go nie zauważyć. Spojrzenie pełne smutku i współczucia, które chyba bardzo poirytowało Tana.

Być może jestem naiwna orku, ale to jaka jestem daje mi siłę. Dobrze wiem, jaki jest świat i dobrze wiem, że bycie dobrym zawsze kończy się tak samo smutno i okrutnie. Nie liczę na to, że moje szlachetne czyny uchronią mnie od nienawiści i zła w innych. Robię rachunek sumienia za każdym razem, gdy opuszczam Dom, bo wiem, że bycie sobą może sprawić, że już do niego nie wrócę. Tak długo, jak po tym rachunku nadal potrafię na siebie spojrzeć jestem spokojna.

Szkoda tylko, że po ostatnich wydarzeniach czuję się winna tego, że nic nie zrobiłam by im zapobiec. Coraz ciężej będzie patrzeć na siebie... ale to przecież moje sumienie, prawda? nic, czym należałoby się przejmować.


Choć Caratris słuchała rozmów prowadzonych w karczmie Z zamyślenia wyrwały elfkę dopiero słowa Tana Vadera obwieszczające, że czas wyruszyć, by sprawdzić miejsca tajemniczych zniknięć. Elfka przeciągnęła się, poprawiła kołczan i łuk i wskoczyła na przygarniętą niedawno kasztankę, którą już zdążyła ochrzcić Wiewiórką. Może w końcu jej umiejętności przydadzą się do czegoś i wyniknie z tego coś dobrego.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 lutego 2013, 18:55

Druid mruczał coś pod nosem widząc pnie wyciętych drzew koło osady drwali. Był zły. Ludzie nie oddawali należytego szacunku naturze. Niszczyli drzewa, odbierali im życie dla płochej chęci zysku.

Przed wejściem do wioski podjechał do oswobodzonych kobiet i dzieci. Stanowczo nakazał im odejście od zawodu drwali i zajęcie się sadownictwem.

W wiosce nie odzywał się zbyt wiele i patrzył na wszystkich spode łba. Rozkaz wymarszu powitał z radością.

Gdy byli z powrotem w lesie, rzucił na siebie czar pozwalający mu rozmawiać ze zwierzętami i roślinami. Pytał ich o nowe zagrożenia jakie pojawił się w lesie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lutego 2013, 19:03

Czyli walicie do lasu? To kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych do przeszukania. Śladó jest masa, było tam kilka grup poszukiwawczych i ratunkowych. Żadne tropy nie wiodą do źródła zaginięć. Wieczór się zbliża, zostajecie w lesie czy wracacie, do osady drwali. Ruin gdzie straszy ani Lorda Artakidesa nie odwiedzacie?
Radagast, chwilowo zwierzęta i rośliny są wzburzone stadami ludzi jacy szukali swych bliskich i to uznają za nadzwyczajne. Ziemia drżała w głębi lasu, tyle się dowiedziałeś.
W drużynie zaczynają narastać pewne różnice w poglądach na zabijanie, w razie chęci siłowego rozstrzygnięcia sprawy proszę o PW, czy coś, może jakieś skrytobójstwo albo trucicielstwo w stosunku do oponenta? Oby do tego nie doszło, ale fajnie jest.
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2013, 23:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ