Potem jakieś generalne pytanka jak tam trafić itp itd. potem chyba pokręcimy się na haluksach po lesie i tych ruinach
PBF - Los Najemnika
Caratris sporą część wieczoru strzela do prowizorycznej tarczy. Bezustannie słychać odgłos tnących powietrze strzał i tego, jak wbijają się w tarczę.
Zauważywszy w końcu niezadowolenie Druida elfka kończy zabawę i przysiada się do półorka dodając do jego piwa talerz ciasteczek i owoców oraz bukłak wina. Elfka nie zagaduje Radagasta, po prostu rozsiada się wygodnie obok z łukiem na kolanach i tak jak druid obserwuje gwiazdy.
Watek techniczny:
Co ciekawego mogę wyczytać z gwiazd?
Zauważywszy w końcu niezadowolenie Druida elfka kończy zabawę i przysiada się do półorka dodając do jego piwa talerz ciasteczek i owoców oraz bukłak wina. Elfka nie zagaduje Radagasta, po prostu rozsiada się wygodnie obok z łukiem na kolanach i tak jak druid obserwuje gwiazdy.
Watek techniczny:
Co ciekawego mogę wyczytać z gwiazd?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Popatrzyliście w gwiazdy wieczorem, podumali.
Lord odpowiedział, syn zaginął mi 11 dni temu, na polowanie poszedł z dwoma ludźmi, ni śladu po nich. Co do ruin, opowiedział wam to co poniżej.
Na niewysokim skalistym wzniesieniu znajdują się ruiny zamku Phyllos. Zamieszkiwał je przed kilkoma wiekami niezwykle brutalny i surowy szlachcic, ciężką ręką ciemiężący okoliczną ludność. Po latach mieszkańcy okolicy stracili cierpliwość i kupą udali się na zamek z żagwiami, oszczepami i łukami. W krótkiej eksplozji nienawiści wymordowali wszystkich mieszkańców, zburzyli zabudowania i spalili to czego nie zdołali zburzyć. Po tym zdarzeniu nikt nie ośmielił się tam osiedlić. W okolicy powiada się, że upiór zamordowanego barona straszy na gruzach swego zamku . W dzień jest zupełnie spokojnie ale wieczorem narasta atmosfera grozy, robi się chłodno i nieprzyjemnie. Nawet bandyci stronią od tej, wydawałoby się idealnej kryjówki dla ich procederu. W ruinach nikt żywy nie mieszka.
Jeszcze przed świtem Caratris poszła oporządzić konie. Przyniosła Wiewiórce jabłko, wyczesała kasztankę i chwilę do niej mówiła - zawsze lepiej mówić do kogoś niż do siebie. Gdy koń był gotowy elfka zajęła się końmi pozostałych. Czasem lubiła posiedzieć ze zwierzętami i zająć się zwykłymi czynnościami. Przed śniadaniem elfka zdążyła się wykąpać i przygotować do drogi, w która zapewne dziś wyruszą. Była niemal pewna, że odwiedziny w ruinach ich nie ominą.
Caratris sprawdziła strzały, wywaliła te, które po ostatnich walkach do niczego się nie nadawały i zastąpiła je nowymi. Podpisując magicznie strzały i kolorując im lotki elfka zastanawiała się, co znajdą u celu.
Po rozmowie z Lordem Caratris pyta towarzyszy:
- Czy nie lepiej najpierw sprawdzić co dzieje się w centrum lasu? Dlaczego ziemia tam drży i dlaczego jedna z ofiar podążała w głąb drzew? Zamek przecież nie stoi w lesie. Może jest on powiązany z tym, co się tutaj dzieje, ale nie wiemy tego na pewno. Co jeśli tam nic nie będzie, no, może poza jakimś wrednym duchem?
Caratris sprawdziła strzały, wywaliła te, które po ostatnich walkach do niczego się nie nadawały i zastąpiła je nowymi. Podpisując magicznie strzały i kolorując im lotki elfka zastanawiała się, co znajdą u celu.
Po rozmowie z Lordem Caratris pyta towarzyszy:
- Czy nie lepiej najpierw sprawdzić co dzieje się w centrum lasu? Dlaczego ziemia tam drży i dlaczego jedna z ofiar podążała w głąb drzew? Zamek przecież nie stoi w lesie. Może jest on powiązany z tym, co się tutaj dzieje, ale nie wiemy tego na pewno. Co jeśli tam nic nie będzie, no, może poza jakimś wrednym duchem?