PBF - Narodziny legendy
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Słyszący dźwięczny głos altmera człowiek zaszamotał się jeszcze silniej mocniej w sieci, przez co jego kokon zaczął szybciej wirować.
- Wielkiej Dziewiątce niechaj będą dzięki za zmiłowanie! - krzyknął, chociaż wciąż nie widział swego wybawcy. Na dźwięk tych słów Hastur uśmiechnął się mimowolnie utrwalony w przekonaniu, że ofiara pająka była rodowitym Nordem, albowiem więzień jawnie obnosił się z kultem Talosa, tak powszechnym właśnie na północy kontynentu.
- Szybko, szybko! Pośpiesz się! Ten potwór w każdej chwili może wrócić!
- Nie tak szybko! - odezwał się zdecydowanym tonem Hastur, robiąc kilka kroków w stronę uwięzionego w sieci człowieka - Wpierw gadaj, coś za jeden i kim są ci inni w kokonach. Ktoś z was uszedł z życiem z tej pułapki?
- Góral jestem, prawy człek, pasterz! - wyrzucił z siebie mężczyzna, przestając się rzucać w sieci i ściszając głos - Z druhami tu zakamarki przetrząsałem, na prośbę jednego takiego, co z Markartu przybył, a nas najął do opieki nad nimi w kurhanie. Ten kurwi pająk spadł na nas z góry jak istny smok, iście niby ta bestia, co to podobno napadła na Helgen. Mnie opadł ostatniego i pewnikiem tylko dzięki temu żyję, bo choć mnie żądłem dźgnął i boli niewysłowienie, to chyba już dość trucizny w odwłoku nie stykło, by mnie potruć tak jak moich kompanów nieszczęsnych.
Słyszący dźwięczny głos altmera człowiek zaszamotał się jeszcze silniej mocniej w sieci, przez co jego kokon zaczął szybciej wirować.
- Wielkiej Dziewiątce niechaj będą dzięki za zmiłowanie! - krzyknął, chociaż wciąż nie widział swego wybawcy. Na dźwięk tych słów Hastur uśmiechnął się mimowolnie utrwalony w przekonaniu, że ofiara pająka była rodowitym Nordem, albowiem więzień jawnie obnosił się z kultem Talosa, tak powszechnym właśnie na północy kontynentu.
- Szybko, szybko! Pośpiesz się! Ten potwór w każdej chwili może wrócić!
- Nie tak szybko! - odezwał się zdecydowanym tonem Hastur, robiąc kilka kroków w stronę uwięzionego w sieci człowieka - Wpierw gadaj, coś za jeden i kim są ci inni w kokonach. Ktoś z was uszedł z życiem z tej pułapki?
- Góral jestem, prawy człek, pasterz! - wyrzucił z siebie mężczyzna, przestając się rzucać w sieci i ściszając głos - Z druhami tu zakamarki przetrząsałem, na prośbę jednego takiego, co z Markartu przybył, a nas najął do opieki nad nimi w kurhanie. Ten kurwi pająk spadł na nas z góry jak istny smok, iście niby ta bestia, co to podobno napadła na Helgen. Mnie opadł ostatniego i pewnikiem tylko dzięki temu żyję, bo choć mnie żądłem dźgnął i boli niewysłowienie, to chyba już dość trucizny w odwłoku nie stykło, by mnie potruć tak jak moich kompanów nieszczęsnych.
Poproszę o pakiet konkretnych pytań, wówczas łatwiej mi będzie pisać odpowiedzi 
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Co ich dopadło (jeden pająk czy wiele)?
- Czy komuś udało się uciec?
- Czy komuś udało się zabić lub zranić pająka? (zabić - jeśli był więcej niż jeden)
- Czy znaleźli to, po co przyszli?
- Jeśli tak, to co to jest? (wiemy, ale nie zaszkodzi sprawdzić wiarygiodności)
- Czy ma pojęcie co zwierza zwabiło?
- Czy natknęli się na bestię przypadkiem czy bestia zapolowała na nich?
Tyle na początek.
- Czy komuś udało się uciec?
- Czy komuś udało się zabić lub zranić pająka? (zabić - jeśli był więcej niż jeden)
- Czy znaleźli to, po co przyszli?
- Jeśli tak, to co to jest? (wiemy, ale nie zaszkodzi sprawdzić wiarygiodności)
- Czy ma pojęcie co zwierza zwabiło?
- Czy natknęli się na bestię przypadkiem czy bestia zapolowała na nich?
Tyle na początek.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Llorvas wypatruje zagrożenia ze strzałą nałożoną na cięciwę. Dodatkowo obserwuje Nieversa aby nam numeru nie wyciął. Dunmerowi powoli wracała pamięć i ten szyderczy uśmieszek Bretona, ale nic co się odwlecze, to nie uciecze. Póki co są ważniejsze sprawy.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Nie wypuszczając miecza z dłoni i nie tracąc nawet na chwilę czujności Hastur podszedł jeszcze bliżej zwiniętego w sieć człowieka.
- Ile ich tutaj jest, tych bestii? - zapytał Redgard, próbując przejrzeć wzrokiem ciemność zalegającą w zakamarkach wielkiej pieczary.
- Jeden, wielgaśny, prawdziwe monstrum! - ofiara pająka znów podniosła swój głos, ulegając najwyraźniej przerażającym wspomnieniom z niedawnego pojmania przez drapieżnika - Pewnie stara samica!
- I nikt z was nie uciekł?
- Wszystkich dopadła, wszystkich! Strzykała jadem, co palił skórę i wyżerał oczy, a jak już obaliła którego na posadzkę, to żądłem dźgała, co jad z niego kapał. Prawie żem zdołał wyjścia dopaść, ale mnie ucapiła odnóżami
- A zraniliście ją przynajmniej? Próbowaliście się bronić? - w głosie Hastura, bezwzględnego w przypadku łotrów i rzezimieszków, dźwięczała nuta oczywistej odrazy i pogardy - Czy czmychaliście jak zające?
- Próbowaliśmy ją rąbać, mieczami siec - zarzekał się uwięziony w pajęczynie Nord - Posoką bryzgała tam, gdzie ją ostrza sięgnęły, ale zawzięta była niemożebnie. Pewnikiem teraz w jakąś dziurę wlazła, coby odpocząć, plugawa potwora!
- A co ją na was napuściło, co? Przypadek czy głodna była?
- To coś tu chyba mieszka, to jej leże - odparł z nutą niezdecydowania pajęczy więzień - Widzieliście te szczeliny w sklepieniu. Widzi mi się, że ona tu kiedyś wlazła i się zadomowiła, a przez dziury na dwór wyłaziła, polować na północnych zboczach. Póki żarcie samo do niej nie przyszło, na bogów!
- Znaleźliście to, co szukaliście? - Hastur zmienił nieoczekiwanie temat, mając już dość słuchania o morderczych zakusach wielkiego pajęczaka.
- Nie, ale ten Markartczyk gadał, że to już niedaleko, gdzieś za tamtymi arkadami w tyle - odparł Nord próbując wskazać coś uwięzioną w pajęczynie ręką. Hastur podążył wzrokiem we wskazanym kierunku i dojrzał w bladym dziennym świetle łukowate przejście wycięte w przeciwnej ścianie pieczary, wiodące z powrotem w głąb trzewi góry.
- A co to niby jest, ten wasz skarb? Gadaj, jeśli nie chcesz żywcem skończyć w paszczy tego potwora?
- Ten z Markartu powiadał, że to kamienna tablica jakaś, bardzo stara, w języku takowym napisana, co to nikt już go nie potrafi odczytać! Czy tyle wystarczy? Wypuśćcie mnie stąd, szybko!
Nie wypuszczając miecza z dłoni i nie tracąc nawet na chwilę czujności Hastur podszedł jeszcze bliżej zwiniętego w sieć człowieka.
- Ile ich tutaj jest, tych bestii? - zapytał Redgard, próbując przejrzeć wzrokiem ciemność zalegającą w zakamarkach wielkiej pieczary.
- Jeden, wielgaśny, prawdziwe monstrum! - ofiara pająka znów podniosła swój głos, ulegając najwyraźniej przerażającym wspomnieniom z niedawnego pojmania przez drapieżnika - Pewnie stara samica!
- I nikt z was nie uciekł?
- Wszystkich dopadła, wszystkich! Strzykała jadem, co palił skórę i wyżerał oczy, a jak już obaliła którego na posadzkę, to żądłem dźgała, co jad z niego kapał. Prawie żem zdołał wyjścia dopaść, ale mnie ucapiła odnóżami
- A zraniliście ją przynajmniej? Próbowaliście się bronić? - w głosie Hastura, bezwzględnego w przypadku łotrów i rzezimieszków, dźwięczała nuta oczywistej odrazy i pogardy - Czy czmychaliście jak zające?
- Próbowaliśmy ją rąbać, mieczami siec - zarzekał się uwięziony w pajęczynie Nord - Posoką bryzgała tam, gdzie ją ostrza sięgnęły, ale zawzięta była niemożebnie. Pewnikiem teraz w jakąś dziurę wlazła, coby odpocząć, plugawa potwora!
- A co ją na was napuściło, co? Przypadek czy głodna była?
- To coś tu chyba mieszka, to jej leże - odparł z nutą niezdecydowania pajęczy więzień - Widzieliście te szczeliny w sklepieniu. Widzi mi się, że ona tu kiedyś wlazła i się zadomowiła, a przez dziury na dwór wyłaziła, polować na północnych zboczach. Póki żarcie samo do niej nie przyszło, na bogów!
- Znaleźliście to, co szukaliście? - Hastur zmienił nieoczekiwanie temat, mając już dość słuchania o morderczych zakusach wielkiego pajęczaka.
- Nie, ale ten Markartczyk gadał, że to już niedaleko, gdzieś za tamtymi arkadami w tyle - odparł Nord próbując wskazać coś uwięzioną w pajęczynie ręką. Hastur podążył wzrokiem we wskazanym kierunku i dojrzał w bladym dziennym świetle łukowate przejście wycięte w przeciwnej ścianie pieczary, wiodące z powrotem w głąb trzewi góry.
- A co to niby jest, ten wasz skarb? Gadaj, jeśli nie chcesz żywcem skończyć w paszczy tego potwora?
- Ten z Markartu powiadał, że to kamienna tablica jakaś, bardzo stara, w języku takowym napisana, co to nikt już go nie potrafi odczytać! Czy tyle wystarczy? Wypuśćcie mnie stąd, szybko!
Mam nadzieję, że odpowiedzi okazały się wyczerpujące...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Wyczerpujące, dziękuję.
Jeszcze tylko chciałbym wiedzieć w którą stronę polazła pajęczyca: wgłąb korytarzy czy gdzieś przy wyjściu się czai. I jeśli chodzi o mnie, to by było tyle.
Teraz pozostała decyzja: zostawiamy zbója czy podrzynamy gardło. Bo wolno go nie puszczę, to pewne. A potem chyba ruszamy ostrożnie na dalsze poszukiwania pamiętając, że ogień może być bardziej przydatny niż żelazo.
Jeszcze tylko chciałbym wiedzieć w którą stronę polazła pajęczyca: wgłąb korytarzy czy gdzieś przy wyjściu się czai. I jeśli chodzi o mnie, to by było tyle.
Teraz pozostała decyzja: zostawiamy zbója czy podrzynamy gardło. Bo wolno go nie puszczę, to pewne. A potem chyba ruszamy ostrożnie na dalsze poszukiwania pamiętając, że ogień może być bardziej przydatny niż żelazo.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Neviers dosłyszał pytanie Ahraveena, ale tylko wzruszył w odpowiedzi ramionami, wskakując na jeden z kamiennych cokołów i próbując odciąć ostrzem swego miecza zawieszonego powyżej w pajęczynie człowieka, nie przejawiającego najmniejszego śladu życia.
- Jam do takiego zabijania nienawykły - odparł Breton - Zapytaj swego druha dunmera. Tamten bronić się nie umie, nigdzie nie ucieknie. Cosik mi się zdawa, że to dla dunmera wymarzony przeciwnik, nie dość trudny w starciu... chyba nie dość trudny...
Nie kończąc swej złośliwej wypowiedzi obieżyświat przeciął lepkie nici i człekokształtny kokon spadł z głuchym łoskotem na cokół omal nie strącając Bretona przy okazji na posadzkę. Odskoczywszy zwinnie Neviers zaczął rozcinając czubkiem miecza pajęczynę, zainteresowany osobą uwięzionego w środku martwego człowieka.
- Gdzie polazł teraz ten pająk? - zapytał w międzyczasie Hastur, nie zwracający większej uwagi na słowne utarczki kompanów i mający tylko skrytą nadzieję, że uwięziony w sieci zbój nie usłyszał przedwcześnie słów zdradzających żywione wobec niego zamiary przybyszów - W głąb korytarzy czy gdzie przy wyjściu się czai?
- To jest zbyt wielkie, coby się wcisnąć w korytarze - odpowiedział więzień - Pewnikiem na dwór czmychnęło przez dziury w sklepieniu. Wypuśćcie mnie, zanim wróci.
Hastur skinął niemo głową, postąpił jeszcze krok do zawieszonego w kokonie człowieka, a potem znienacka wraził w pajęczynę ostrze swego miecza, pewnym i zdecydowanym sztychem. Uwięziony w sieci człowiek najpewniej nawet nie dostrzegł tego uderzenia. Umarł w jednej chwili, bez zbędnych męczarni, bez długich katuszy, zapewne w sposób dalece spokojniejszy od losu, który zgotował niektórym ze swych ofiar na górskim szlaku.
Neviers dosłyszał pytanie Ahraveena, ale tylko wzruszył w odpowiedzi ramionami, wskakując na jeden z kamiennych cokołów i próbując odciąć ostrzem swego miecza zawieszonego powyżej w pajęczynie człowieka, nie przejawiającego najmniejszego śladu życia.
- Jam do takiego zabijania nienawykły - odparł Breton - Zapytaj swego druha dunmera. Tamten bronić się nie umie, nigdzie nie ucieknie. Cosik mi się zdawa, że to dla dunmera wymarzony przeciwnik, nie dość trudny w starciu... chyba nie dość trudny...
Nie kończąc swej złośliwej wypowiedzi obieżyświat przeciął lepkie nici i człekokształtny kokon spadł z głuchym łoskotem na cokół omal nie strącając Bretona przy okazji na posadzkę. Odskoczywszy zwinnie Neviers zaczął rozcinając czubkiem miecza pajęczynę, zainteresowany osobą uwięzionego w środku martwego człowieka.
- Gdzie polazł teraz ten pająk? - zapytał w międzyczasie Hastur, nie zwracający większej uwagi na słowne utarczki kompanów i mający tylko skrytą nadzieję, że uwięziony w sieci zbój nie usłyszał przedwcześnie słów zdradzających żywione wobec niego zamiary przybyszów - W głąb korytarzy czy gdzie przy wyjściu się czai?
- To jest zbyt wielkie, coby się wcisnąć w korytarze - odpowiedział więzień - Pewnikiem na dwór czmychnęło przez dziury w sklepieniu. Wypuśćcie mnie, zanim wróci.
Hastur skinął niemo głową, postąpił jeszcze krok do zawieszonego w kokonie człowieka, a potem znienacka wraził w pajęczynę ostrze swego miecza, pewnym i zdecydowanym sztychem. Uwięziony w sieci człowiek najpewniej nawet nie dostrzegł tego uderzenia. Umarł w jednej chwili, bez zbędnych męczarni, bez długich katuszy, zapewne w sposób dalece spokojniejszy od losu, który zgotował niektórym ze swych ofiar na górskim szlaku.
Przesłuchanie zakończone wedle życzenia. Co teraz?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Pająk ponoć ranny, to może rzeczywiście liże rany, ale całkiem możliwe, że inne okazy (może potomstwo) gdzieś tam się kryją. Ogień w pogotowiu!
Co do Markartczyka to szkoda, że nie zapytałem kto on zacz. Ale trudno, stało się. Natomiast ja zrozumiałem, że z ich drużyny nikt nie uciekł, jedynie ten przed chwilą dobity ocalał. Zatem możliwe, że drogę mamy wolną a wioski już nie będzie nękać banda Arnulfa. Jedyny ocalały wskazał z grubsza miejsce poszukiwać, dobre i to.
Nie traćmy czasu, pajęczyca może gotowa uznać, że jednak warto na nas zapolować.
Co do Markartczyka to szkoda, że nie zapytałem kto on zacz. Ale trudno, stało się. Natomiast ja zrozumiałem, że z ich drużyny nikt nie uciekł, jedynie ten przed chwilą dobity ocalał. Zatem możliwe, że drogę mamy wolną a wioski już nie będzie nękać banda Arnulfa. Jedyny ocalały wskazał z grubsza miejsce poszukiwać, dobre i to.
Nie traćmy czasu, pajęczyca może gotowa uznać, że jednak warto na nas zapolować.