PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lutego 2013, 22:14

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Reszta wędrowców przyjrzała się egzekucji Norda bez okazywania emocji, wzrokiem beznamiętnym i wyzbytym miłosierdzia wobec górskiego rabusia. Hastur wyciągnął zbroczone krwią ostrze miecza z trupa, nie ocierając go przeskoczył pryzmę strzaskanych odłamków skały kierując się czujnym krokiem w stronę wiodącego w głąb podziemi przejścia. Bystre oczy Redgarda bez przerwy omiatały szerokie szczeliny nad głowami towarzyszy, wypatrując śladu powracającego do swego leża pająka.

- Barr'teh myśli, że Hastur dobrze myśli - mruknął kotołak - Pająka paskudaśna. Khajiit pewnie dla niej za chudy, ale człowieków chętnie schrupie.

Jeden po drugim najemnicy czarodzieja z Białej Grani przemieszczali się przez oświetloną bladym dziennym blaskiem grotę, nawet na chwilę nie tracąc czujności. W tyle pozostał tylko Neviers, który okazując podziwu godną beztroską w obliczu perspektywy powrotu potwora sukcesywnie odcinał kolejne pajęcze kokony i wywlekał z nich martwe ludzkie ciała poddając je uważnym, choć siłą rzeczy pobieżnym oględzinom.
Przeoczyłem wcześniej jedno pytanie Procjona. Starożytny oręż martwiaków może mieć sporą wartość kolekcjonerską, jeśli wpierw podda się go odpowiednim zabiegom konserwacyjnym, a następnie znajdzie odpowiedniego kupca. Wydaje się, że sprawa jest warta zachodu...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 11 lutego 2013, 22:37

Na pierwszym planie jest znalezienie Markartczyka zanim zrobi to Neveirs, ja chcę mieć tem przedmiot! Sprzęty draugrów zabiorę w drodze powrotnej. Aha, Markartczyk może mieć też jakieś papiery na które entuzjastycznie zareaguje czarownik z Białej Grani.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 lutego 2013, 22:38

Rusac sie, idziemy za tym markartczykiem, oręż draugrów zabierzemy wychodząc, co myslicie, moze bogate człowieki by za nią zapłaciły.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lutego 2013, 19:56

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Tknięty nagłym przeczuciem, Sivariael okręcił się na pięcie i nie bacząc na niespokojne spojrzenia swych towarzyszy zawrócił w stronę badającego pajęcze ofiary Neviersa. Kucający przy jednym z trupów Breton uniósł głowę, kiedy padł na niego cień elfa, zmarszczył nos w wyrazie ledwie skrywanego niezadowolenia.

- Zgubiłeś coś, Siva? - zapytał Neviers spuszczając wzrok z powrotem na zwłoki i przesuwając rękami po lepkim od pajęczych nici odzieniu martwego człowieka.

- Nie, a ty? - odparował melodyjnym tonem altmer - Myślę, że szukamy tego samego, cwany łotrze.

- Szczerze wątpię - wzruszył ramionami Breton - O ile się nie mylę, zawsze podniecały cię stare księgi z ilustracjami w postaci cycatych nagich dziewoj. Muszę cię rozczarować, bo ci tutaj do uczonych w piśmie nie należeli, tedy żadnych ksiąg przy sobie nie mają. Na dodatek nie w głowach im elfie dziewoje, wszak plotka głosi, że tutejsi rabusie to zatwardziali kozojebcy.

- Nie próbuj mnie grubiańską gadką z tropu zbić, bretoński lisie - odparł Sivariael kładąc ręce na biodrach - Skoro nadal obmacujesz trupy, znaczy się, żeś tego przewodnika z Markartu wciąż nie znalazł. Nie myśl, że ci popuszczę ten amulet.

- Im dłużej przebywam w twoim towarzystwie, tym gorszy mam humor - sarknął Neviers okazując w końcu otwartą niechęć - A jak mam zły humor, to się potem różne przykre rzeczy dzieją. Ja też go chcę, co tedy zrobimy? Przerąbiemy toporem tego żabiego króla, coś to się z nim zaprzyjaźnił, pewnikiem zauroczony żabim kumkaniem na argoniańskich mokradłach? A może monetą rzucimy, komu w udziale przypadnie?
Punkt dla Procjona za rozszyfrowanie motywów Bretona. Sivariael słusznie podejrzewał, że Neviers przeszukuje trupy ofiar pająka w poszukiwaniu ewentualnego amuletu mogącego wytwarzać aurę niewidzialności dla martwiaków. Nie macie rzecz jasna pewności, że Markartczyk taki amulet posiadał, ale jest to na tyle prawdopodobne, że Breton zdecydował się obmacać w jego poszukiwaniu wszystkie trupy. Tylko jak się tu teraz z nim dogadać?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 lutego 2013, 20:05

Co tam znowu gadas o żabim królu Neviersss? Grabisss sobie u mnie, bacz bym ja cię na pół nie rozciął toporem. Kończcie macać te trupy i rusajmy dalej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lutego 2013, 21:27

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Nie odstępowany nawet o krok przez Sivariaela i popędzany zdenerwowanymi spojrzeniami pozostałych najmitów, Breton odszukał w końcu ciało, którego szukał. Był to niski mężczyzna o ciemnobrązowych włosach i okrągłej twarzy, znacząco odbiegający wyglądem od norskiego ideału urody. Zabity pajęczym jadem nieszczęśnik nosił obszyte wilczym futrem odzienie, ale pod spodem miał bawełnianą koszulę, rzadko spotykaną wśród wolących tańszy len górali.

- Markartczyk - oznajmił bez cienia wahania Breton, omijając wzrokiem szeroko otwarte szkliste oczy człowieka i jego rozchylone w niemym krzyku usta - Bez wątpienia przewodnik Arnulfa.

Rozchełstawszy koszulę zmarłego Neviers zagwizdał cicho, a potem szybkim ruchem dłoni zerwał z szyi przewodnika okrągły amulet nawleczony na cienki skórzany pasek.

- Tak jak myślałem - mruknął spoglądając porozumiewawczo na Sivariaela - Popatrz na te runy. Niektóre już zgasły, inne bledną. Przestaną świecić za kilka godzin.

- Amulet o okresowym działaniu - skomentował znalezisko altmer - Prosta, ale niezawodna inwokacja. Oddaj mi to, póki grzecznie proszę.

Breton przeniósł spojrzenie na wyczekujących opodal najmitów, wzruszył powoli ramionami, potem zaś rzucił amulet w ręce elfa gestem takim jakby odtrącał od siebie jadowitego owada.

- Mocny jesteś w gębie, bo masz za sobą tamtych, ale nic nie jest stałe, stary przyjacielu - wycedził chłodnym głosem - Pilnuj tego dobrze, bo od ciebie teraz zależy, czy ujdziemy stąd z życiem.
Niechętnie, bo niechętnie, ale jednak Neviers oddał amulet elfowi. Zrobiłem test na Spryt Sivariaela i na bazie dwóch sukcesów odkryłem, że amulet faktycznie zapewnia niewidzialność dla martwiaków i będzie działał jeszcze jakieś cztery godziny, potem stanie się bezużytecznym kawałkiem żywicy.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 lutego 2013, 21:42

Jeśli spory już rozstrzygnięte, to ruszmy czym prędzej w dalszą wędrówkę. Czym prędzej zdobędziemy to, po co tu przyszliśmy, tym prędzej opuścimy te podziemia. A mnie już tęskni się za świeżym powietrzem otwartej przestrzeni.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lutego 2013, 21:48

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Oglądając się jeszcze przez jakiś czas ponad ramieniem przybysze przekroczyli pod łukowatą arkadą i zniknęli w półmroku wypełniającym ciasną przestrzeń kolejnego korytarza, biegnącego w dół pod kątem dość łagodnym, by marsz nim nie groził utratą równowagi.

Barr'teh i Hastur ponownie wysunęli się na czujkę, jednakże po pokonaniu zaledwie dwudziestu stóp kocur zatrzymał się i oparł swą łapę na ramieniu Redgarda.

- Nie dość światła dla człowieków - oznajmił przyciszonym głosem khajiit, a Hastur natychmiast zrozumiał dźwięczącą w pomruku kocura troskę. Wszystkie wcześniejsze korytarze i sale zostały skrupulatnie oświetlone przez zbirów Arnulfa, przeczesujących uważnie każde pomieszczenie i dokładających starań, by nigdzie nie pozostawić plan całkowitej ciemności. Zatknięte w żelazne obejmy łuczywa i wysypane węglem drzewnym kamienne misy całopalne zapewniały intruzom dość oświetlenia, by bez trudu orientowali się w swoim otoczeniu.

W tunelu za jaskinią drapieżnego pająka panowały ciemności, które pogłębiały się z każdym kolejnym krokiem i Hastur wiedział doskonale, że wkrótce każdy prócz khajiita zacznie się potykać o własne nogi.
Nie macie przy sobie łuczyw. Możecie się cofnąć do sali pajęczej i poszukać tych upuszczonych przez ofiary potwora, ale od tej chwili każdy niosący pochodnię będzie miał zajętą jedną rękę. Kto jest zainteresowany posiadaniem własnego źródła oświetlenia?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 lutego 2013, 21:54

Ja chętnie wezmę jedną. W lewej ręce pochodnia, w prawej broń. Zależnie od tego, z czym przyjdzie się zmierzyć, pochodnia też może okazać się skuteczną bronią.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 12 lutego 2013, 21:56

Ja też. Przy czarowaniu oburącz będzie i tak wystarczająco światła;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lutego 2013, 23:22

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Nie tracąc czasu na zbędne dywagacje kilku najmitów wycofało się czym prędzej do będącej pajęczym leżem pieczary, przeskakując zwinnie pomiędzy uplecionymi z mocnej nici kokonami i szukając porzuconych przez ofiary bestii łuczyw. Przypadkiem czy też może z woli inteligentnego pajęczaka, pochodnie zostały zgaszone, ale Sivariael zapalił jedną z nich króciutką ognistą inkantacją, a pozostali przyłożyli własne do jego łuczywa.

- Teraz nic nas po ciemku nie zaskoczy - stwierdził z wyraźną nutą zadowolenia Neviers - Tylko trzymajcie się blisko Sivy, bo jego amulet może mieć niewielki zasięg działania.

- Ten kamyczek ślepi żywe kości? - zainteresował się Barr'teh, spoglądając okrągłymi ślepiami na zawieszone na szyi altmera znalezisko.

- Jego aura sprawia, że martwiaki nie widzą żywych istot - wyjaśnił Sivariael - Musicie wiedzieć, że nieumarli nie korzystają z oczu jak my, tylko wyczuwają naszą obecność. Amulet roztacza wokół siebie sferę, która oślepia ich zmysły... tyle, że nie będzie działał wiecznie. Wyczerpał zapewne co najmniej połowę swej mocy. Musimy żwawo przebierać nogami, jeśli chcemy skorzystać z jego pomocy.
Hastur i Sivariael wzięli łuczywa. Jeśli ktoś jeszcze chce pójść w ich ślady, może to zasygnalizować w następnych postach. Ruszamy w głąb podziemi!

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 13 lutego 2013, 08:38

Llorvas jeśli już odzyskał siły także bierze łuczywo stara się iść blisko Bretona ale nie wdaję się z nim w żadne słowne gierki no chyba, że.....
Dunmer pomyślał : Oj Nievers Ty jednak chyba nie wyjdziesz z tego cało.
MG: Czy nie da się przelać trochę swojej mocy do tego amuletu tak aby zwiększyć czas działania czaru?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2013, 21:04

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Poświata bijąca od trzymanych w rękach, a przez to ustawicznie poruszających się pochodni tworzyła szaleńczą grę światła i cieni na ścianach mijanych kolejno starych korytarzy, usłanych kawałkami gruzu i przykuwających uwagę ledwie czytelnymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia starożytnych norskich władyków.

Mając w pamięci ostrzeżenie Neviersa, awanturnicy skupili się wokół idącego środkiem szyku altmera, w duchu modląc się do swych niebiańskich patronów o to, by odebrany martwemu Marktowi amulet rzeczywiście posiadał ochronną aurę. Krótkie, ale niezwykle gwałtowne starcie z nieumarłymi strażnikami kurhanu uświadomiło wszystkim w brutalny sposób ogrom śmiertelnych niebezpieczeństw czyhających na intruzów w Czarnygłazie. Opatrzony naprędce Trond szedł niepewnym krokiem, osłabiony utratą krwi i posykujący co chwila z bólu. Llorvas wyglądał niewiele lepiej, chociaż dzięki swemu czarostwu zdołał zasklepić głęboką, w rzeczy samej zabójczą ranę - ceną za nadużywanie nadnaturalnej mocy było ogromne wyczerpanie ciała i widać było, że zmęczenie bardzo milczącemu dunmerowi doskwierało.

Mroczny korytarz rozszerzył się znienacka o kilkanaście stóp, wyrównał też poziom stając się niemal idealnie prostopadły do postaci awanturników. Z ciemności podziemi wychynęły wielkie kamienne drzwi, kunsztownie rzeźbione i ważące co najmniej pół tony. Okazały się szczelnie zatrzaśnięte, a ich skrzydła dopasowano przed wiekami tak dokładnie, że w szczelinę pośrodku nie dało by się wcisnąć czubka elfiego sztyletu.

- Myślicie, że to główna komora cmentarna? - zapytał ściszonym głosem Trond, z pokorą spoglądając na płaskorzeźby przedstawiające dumną kobietę opromienioną liniami symbolizującymi boską aurę.

- Wszystko na to wskazuje - wyszeptał w odpowiedzi Neviers, muskając czubkami palców wielkie mosiężne obręcze służące do otwierania wrót - Ciekaw jestem, co zastaniemy po drugiej stronie...
A ja jestem ciekaw, co teraz zrobicie? Odnośnie pytania Mordimera, nie da się niestety przetransferować mocy do amuletu, artefakt po upływie określonego czasu po prostu przestanie działać, nic na to nie poradzicie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lutego 2013, 21:24

Mussimy wejść do środka. Nie po to sssliśmy tu kilka godzin, by tam nie wchodzić.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2013, 21:26

Kto otwiera wrota, kto dzierży w pogotowiu oręż? Jaki szyk przyjmujecie - ciasny czy rozproszony? I tak dalej i temu podobnie...

ODPOWIEDZ