Reszta wędrowców przyjrzała się egzekucji Norda bez okazywania emocji, wzrokiem beznamiętnym i wyzbytym miłosierdzia wobec górskiego rabusia. Hastur wyciągnął zbroczone krwią ostrze miecza z trupa, nie ocierając go przeskoczył pryzmę strzaskanych odłamków skały kierując się czujnym krokiem w stronę wiodącego w głąb podziemi przejścia. Bystre oczy Redgarda bez przerwy omiatały szerokie szczeliny nad głowami towarzyszy, wypatrując śladu powracającego do swego leża pająka.
- Barr'teh myśli, że Hastur dobrze myśli - mruknął kotołak - Pająka paskudaśna. Khajiit pewnie dla niej za chudy, ale człowieków chętnie schrupie.
Jeden po drugim najemnicy czarodzieja z Białej Grani przemieszczali się przez oświetloną bladym dziennym blaskiem grotę, nawet na chwilę nie tracąc czujności. W tyle pozostał tylko Neviers, który okazując podziwu godną beztroską w obliczu perspektywy powrotu potwora sukcesywnie odcinał kolejne pajęcze kokony i wywlekał z nich martwe ludzkie ciała poddając je uważnym, choć siłą rzeczy pobieżnym oględzinom.