Radeford pokrótce opowiedział co się stało. Nie mógł zdobyć się na bogatszy opis, bo dławił go niewypowiedziany żal po stracie przyjaciela.
Przyznał rację kompanom, że ciała nie ma jak zabrać na drugą stronę.
Nie zwlekając wykopali w spękanej ziemi przydomowego ogródka płytki grób. Badyle wyschniętych słoneczników rzucały cień na zbolałą twarz kaznodziei gdy ten po zakopaniu ciał staną przy grobie.
Ebenezer ściągnął wysłużony i spłowiały kapelusz i położył go na piersi.
- Nie takiego pogrzebu dla ciebie chciałem stary przyjacielu i nie takiej śmierci jaka Cię spotkała. Jednak nie nam oceniać boże wyroki. Jeżeli Wielki Manitu potrzebował wytrawnego zwiadowcy, to dobrze trafił biorąc Ciebie.
Jacku Salt gdy następnym razem padnie rozkaz do ataku, ty się nie zerwiesz na równe nogi. Gdy następnym razem przyjcie stawić nam czoła wrogom, za uzi nie chwycisz. Odszedłeś do lepszej krainy, do której wyruszymy i my. Mimo, że twoje ciało spoczęło w grobie, Twoje czyny pozostaną nieśmiertelne. Pozostaną ponieważ kroczyłeś Prawą Ścieżką Pana, a każdy twój czyn wrył się w serc ludziom, którym pomogłeś. Oby Twój duch został przewodnikiem i patronem naszej wyprawy krzyżowej, abyś mógł wspomóc nas natchnieniem w ciężkich chwilach. Jacku Salt! Śmierć to jedynie początek.
Kaznodzieja pochylił głowę, przełykając ślinę i tłumiąc łzy. Po kilku sekundach odzyskał spokój i zaintonował pieśń.
"Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł,
Nim dzień ożywi świat, Panie, przyjdź.
wołam, przyjdź, Uciesz mój wzrok
spokojem jasnych barw
Nim mnie zachwyci kwiat, Ty przyjdź.
Choć chcę wciąż dalej iść, niewiele mogę sam,
Więc znów podnoszę głos, Panie, przyjdź, wołam, przyjdź i otrzyj mą
oblaną lękiem twarz,
Nim znów postawię krok, Ty przyjdź.
I tak poprowadź mnie przez piętra
trudnych lat,
Bądź w dzień radością dnia, w nocy snem,
pomóż mi, o Panie mój, rysować życia kształt,
Bym mógł wciąż naprzód iść, bym trwał. "
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=W3YJl9Yem60[/youtube]
PBF - Podstępna rubież
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Po odprawieniu pochówku w Radeforda wstąpiły nowe siły. Trochę się ciskał, za porzucenie ciała Szarego na pastwę plemiona mutantów. Wraz z Szarym umarła też nadzieja na dowiedzenie się, co widział u wrogów.
Teraz najważniejszy był powrót do magazynu w którym obozują siły barona Sutherlanda. Zwiad okazał się jednym z najgorszych posunięć kaznodziei, a Ebebezer nie zamierzał pogarszać jeszcze bardziej bilansu strat.
- Potrzebny nam coś o dużej wyporności. Przepłyniemy rzekę trzymając się pływaka. Wystawanie ponad powierzchnię rzeki w większej części niż głowa równa się samobójstwu. Musimy przepłynąć jak najszybciej, prąd rzeki działa na naszą niekorzyść i spycha na teren walk.Sprzęt nie może się zamoczyć - tłumaczył plan Ebenezer.
Teraz najważniejszy był powrót do magazynu w którym obozują siły barona Sutherlanda. Zwiad okazał się jednym z najgorszych posunięć kaznodziei, a Ebebezer nie zamierzał pogarszać jeszcze bardziej bilansu strat.
- Potrzebny nam coś o dużej wyporności. Przepłyniemy rzekę trzymając się pływaka. Wystawanie ponad powierzchnię rzeki w większej części niż głowa równa się samobójstwu. Musimy przepłynąć jak najszybciej, prąd rzeki działa na naszą niekorzyść i spycha na teren walk.Sprzęt nie może się zamoczyć - tłumaczył plan Ebenezer.
Potrzebujemy szafkę, szafę lub pokrowiec który wypełnimy pustymi plastikowymi lub szklanymi butelkami, mogą być kanistry, beczułki i tym podobne. Broń najlepiej zawinąć w jakąś folię. Nada się także pusty bojler z piwnicy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Czas wydawał się uciekać w zastraszającym tempie, toteż mimo pełnego zrozumienia dla konieczności pochowania Salta, Wilson i Tisdale przez całą pośpieszną ceremonię rozglądali się nerwowo wokół siebie. Ludzie Kapelusznika - jeśli oczywiście to oni odpowiedzialni byli za krwawą w skutkach strzelaninę na północnym brzegu - stracili pięciu swoich i żaden z Aniołów nie łudził się tym, że miejscowi puszczą takie straty płazem. Co gorsza, po przeciwnej stronie zginął wskutek nieszczęśliwego nieporozumienia człowiek Gregory'ego, a to tylko mogło zaostrzyć i tak niebywale napiętą atmosferę panującą w mieście.
Po jakimś czasu w oddali zaczęły rozbrzmiewać pojedyncze strzały, dochodzące gdzieś od strony Huntington, czasami milknące po chwili, czasami ciągnące się przez kilka minut. Wywoływany przez radio Sutherland okazywał się nieosiągalny, ponieważ zaciągnięte burzowymi chmurami niebo niosło ze sobą podwyższony poziom elektromagnetycznych zakłóceń skutecznie paraliżujących radiową łączność.
Kierując się podpowiedziami wielebnego, Aniołowie zbudowali prowizoryczną tratwę niewielkich rozmiarów, mającą nie tyle przetransportować na przeciwny brzeg ich samych, co cenny dobytek. Zepchnąwszy zrobioną z desek, pustych kanistrów i plastikowych pojemników konstrukcję na wodę, mężczyźni zanurzyli się z nieskrywaną odrazą w mętny i skrywający w swej toni liczne niebezpieczeństwa nurt rzeki Ohio.
- Szybko machajcie nogami - polecił Radeford - Nie możemy pozwolić, żeby prąd zniósł nas z powrotem do miasta. Coś się tam dzieje, przecież głusi nie jesteście.
- Strzelają się między sobą - odburknął Wilson - Najlepiej byłoby, gdyby zrzucili całą winę za tę jatkę na siebie wzajemnie.
- To nie przejdzie - odpowiedział z nutką żalu Ash - Za dużo opowiedzieliśmy temu draniowi w kapeluszu. Już prędzej ci z północy pomyślą, że przeszliśmy na stronę południowców i wypowiedzieliśmy im otwartą wojnę.
- Sutherland chyba nie będzie zadowolony - mruknął Wilson machając rytmicznie nogami - Dalej, ruszać się.
Czas wydawał się uciekać w zastraszającym tempie, toteż mimo pełnego zrozumienia dla konieczności pochowania Salta, Wilson i Tisdale przez całą pośpieszną ceremonię rozglądali się nerwowo wokół siebie. Ludzie Kapelusznika - jeśli oczywiście to oni odpowiedzialni byli za krwawą w skutkach strzelaninę na północnym brzegu - stracili pięciu swoich i żaden z Aniołów nie łudził się tym, że miejscowi puszczą takie straty płazem. Co gorsza, po przeciwnej stronie zginął wskutek nieszczęśliwego nieporozumienia człowiek Gregory'ego, a to tylko mogło zaostrzyć i tak niebywale napiętą atmosferę panującą w mieście.
Po jakimś czasu w oddali zaczęły rozbrzmiewać pojedyncze strzały, dochodzące gdzieś od strony Huntington, czasami milknące po chwili, czasami ciągnące się przez kilka minut. Wywoływany przez radio Sutherland okazywał się nieosiągalny, ponieważ zaciągnięte burzowymi chmurami niebo niosło ze sobą podwyższony poziom elektromagnetycznych zakłóceń skutecznie paraliżujących radiową łączność.
Kierując się podpowiedziami wielebnego, Aniołowie zbudowali prowizoryczną tratwę niewielkich rozmiarów, mającą nie tyle przetransportować na przeciwny brzeg ich samych, co cenny dobytek. Zepchnąwszy zrobioną z desek, pustych kanistrów i plastikowych pojemników konstrukcję na wodę, mężczyźni zanurzyli się z nieskrywaną odrazą w mętny i skrywający w swej toni liczne niebezpieczeństwa nurt rzeki Ohio.
- Szybko machajcie nogami - polecił Radeford - Nie możemy pozwolić, żeby prąd zniósł nas z powrotem do miasta. Coś się tam dzieje, przecież głusi nie jesteście.
- Strzelają się między sobą - odburknął Wilson - Najlepiej byłoby, gdyby zrzucili całą winę za tę jatkę na siebie wzajemnie.
- To nie przejdzie - odpowiedział z nutką żalu Ash - Za dużo opowiedzieliśmy temu draniowi w kapeluszu. Już prędzej ci z północy pomyślą, że przeszliśmy na stronę południowców i wypowiedzieliśmy im otwartą wojnę.
- Sutherland chyba nie będzie zadowolony - mruknął Wilson machając rytmicznie nogami - Dalej, ruszać się.
Przeprawa idzie w miarę sprawnie, na razie bez niespodzianek. Sprzęt tkwi bezpieczny na tratwie. W odległym mieście wyraźnie coś się dzieje, jakiś zaczątek otwartych działań wojennych.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ash miał złe przeczucia. Strzelanina. Tisdale zachodził w głowę, kto tam tak ostro wymieniał ogień, ale miał przeczucię, że to mogli być ludzie barona atakujący, lub broniący się. Tylko przed kim? Ludźmi szurniętego Gregorego? Tak czy owak, jak wrócą to baron pewnie dam im popalić. I nie chodziło mu bynajmniej o przedwojenne Marlborasy, które Sutherland jarał jak lokomotywa. Teraz jeszcze przeprawa przez rzekę. Aż wzdrygnął się, gdy przypomniał sobie jak coś dotknęło go w tej toni kilka godzin wcześniej. Dobrze że chociaż ich sprzęt był zabezpieczony na prowizorycznej. tratwie
Proszę tylko MG żeby pamiętał, że sprzęt jest w tej wanience od góry zabezpieczonej folią, tak jak deklarowałem wcześniej. Także jakby się przewrócił to nic nie poleci na dno. To byłaby katastrofa jakby medyk stracił swoje medyakamenty i jeszcze wierny karabinek:o Szrego umieściliśmy na tratwie.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Powrót po ciało Szarego jest zbyt ryzykowny.
Ostatnio zmieniony 16 lutego 2013, 19:26 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.