PBF - Los Najemnika
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Druid chodził wraz z Vaderem, nie zabierał jednak głosu, aby było jasne, że Uruk tu dowodzi. Dopiero na uczcie wdał się w rozmowy z biesiadnikami, starając zdobyć jak najwięcej informacji o tym plemieniu oraz plemieniu, które mieli ratować. Pytał także, o "dziwne" wydarzenia ostatnich dni, okolicę, ważniejsze persony je zamieszkujące i miejsca niebezpieczne.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Uczta byla kompletnym zbytkiem laski, bo nie bylo jeszcze czego swietowac. Tak przynajmniej myslal Vader. Nie mozna bylo czynic afrontu i nie pokazac sie, tym bardziej ze byla okazja aby przedyskutowac szczegoly misji zwiadowczej, a takze wiazacych sie z tym zoobowiazan. Uruk robil wszystko aby jakiekolwiek dyskusje na tematy zwiazane z shakaran odbywaly sie w mozliwie intymnych warunkach bez udzialu postronnych. Wiedzial w koncu, ze wladcy mogli miec swoich zausznikow takze wsrod Iranian, wiec starannie maskowal lub podawal bledne informacje co do ich planow. To samo zreszta zalecil innym. Powstale z tego informacyjne zamieszanie moze kiedys zadzialac na ich korzysc, bo assayni beda czekac na nich tam gdzie ich nie bedzie.
Watek techniczny
Osobiscie wzialbym tylko kilku zwiadowcow. Nie ma sensu oslabiac wioski, to po pierwsze. Po drugie w malej grupie bedziemy trudniejsi do ewentualnego namierzenia. A po trzecie, w razie walki i tak caly ciezar bedzie na nas. npc beda tylko wdziecznie ginac lub przypatrywac sie siekaninie, a pozytku z nich zadnego nie bedzie.
Watek techniczny
Osobiscie wzialbym tylko kilku zwiadowcow. Nie ma sensu oslabiac wioski, to po pierwsze. Po drugie w malej grupie bedziemy trudniejsi do ewentualnego namierzenia. A po trzecie, w razie walki i tak caly ciezar bedzie na nas. npc beda tylko wdziecznie ginac lub przypatrywac sie siekaninie, a pozytku z nich zadnego nie bedzie.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Elfy Iranian są najbliżej natury, wyznają kult natury i przyrody, nie zabijają bez potrzeby, polują ile muszą. Caratris wie, że nie wyznawali Yoga nigdy. Maja spory z Thiltarr, których obecny Władca jest nieco mroczny i zaborczy jak na dobrego Elfa. Wyruszacie zbadac sytuację bo Iranian stracili kontakt z Elfami z domu Lanaaan, jacy im podlegają. Lord Lamuir i Melisandrea to władcy tego rodu i rodzice Dalayi obecnej żony Elrandira, syna wodza jakiego uratowaliście. Wysłąni zwiadowcy Iranian też nie wrócili.
Ellardin Prawy wybrał 9 Elfickich Strażników Granic. Powiodą was. Ruszycie z Ost in Ghil na północny wschód ku Emyn mu Fuin, siedzibie Elfów Lanaan teśció Ellardina i sprzymierzeńców Iranian. Co NPC-ów to zależy jacy, doświadczeni Elficcy Strażnicy, nie będą ginąć tak łatwo. Ale Emyn mu Fuin zamieszkuje ponad 1000 Elfów, nie ma z nimi kontaktu, a to dziwne bo to dość niedaleko.
Ruszacie rano?
Ostatnio zmieniony 21 lutego 2013, 17:12 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Arus odnalezionej księdze poświęcał cały swój wolny czas, zaniedbywał oficjalne spotkania zagłębiając się w lekturze. Z odszyfrowywaniem kolejnych tajemnych znaków dowiadywał się coraz więcej o kulcie Yoga, wiedza spływająca z kart księgi była nawet dla tak doświadczonego nekromanty bardzo niepokojąca i zarazem intrygująca. Nad ranem postanowił podzielić się informacjami jakie zdołał odszyfrować z towarzyszami , odczytał zaledwie kilka stron ale uznał że informacje te mogą wspomóc w przygotowaniu w walce z kultystami. Korzystając z chwili kiedy byli sami mówi szeptem do drużyny.
Odczytałem część księgi i chciałbym się z wami tą wiedzą podzielić, gdyż wróg może być o wiele potężniejszy niż nam się wydaje.
Spoglądając czy ktoś ich nie podsłuchuje kontynuuje swoją opowieść
Yog to prawdopodobnie potężny demon chcący wedrzeć się na piedestał bogów, wyznawcy dążą do przemiany w nieumartych i uzyskania nieśmiertelności, oraz do dominacji w sferze nekromacji poprzez te działania popada w konflikt z kultem Morghlitha. Pomiędzy wyznawcami Morglitha a kultem Yogi można by rzecz jest otwarty konflikt. Potwierdziłem to co się domyślaliśmy wcześniej że miejsca krwi są kluczem do odrodzenia Yoga, ofiary zabijane tam w rytualny sposób pozwolą ostatecznie sprowadzić tu awatara Yoga, jaki zostanie w świecie materialnym. Gdy awatar się pojawi będzie bez problemów władał nieumarłymi, głównie przemienionymi w wampirami gorliwymi wyznawcami lub śmiertelnymi wyznawcami. Ale znalazłem jeszcze jeden zapis który mnie zszokował
Z ciszył jeszcze bardziej głos aby na informacja nie wydostała się poza krąg zaufanych towarzyszy.
Yog posiadł moc przemiany swoich arcykapłanów w jednych z najpotężniejszych z martwiaków które w pojedynkę potrafią uśmiercać całe armie, władające najpotężniejszą nekromacką magią niektórzy nazywają te potwory czarnotrupami .
Nie doczytałem czy to potrafi awatar Yoga czy może jego kultyści.
Dla MG
Nie doczytałem czy to potrafi awatar Yoga czy może jego kultyści.
Spoiler!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
No nie są to dla nas miłe wieści. Walka z czarnotrupami to już nie przelewki!
Wyruszyłbym przed świtem, kiedy ewentualne ciekawskie oczy jeszcze śpią.
Wyruszyłbym przed świtem, kiedy ewentualne ciekawskie oczy jeszcze śpią.
Ostatnio zmieniony 21 lutego 2013, 19:50 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Wczesnym rankiem 10 tka Elfów, wśród nich Ellardin Prawy, ruszyła ku Emyn mu Fuin, czeka was dwa dni wędrówki przez Pradawną Puszczę. Z racji na kult Yoga i przebudzenie Czarnej Twierdzy w lesie obudziło się zło. Potęgowane przez wpływ Sha-karanów. Wasza grupa rusza z Elfami. Zwiadowcy Elfów ida pieszo. Wy również czy zabieracie konie? Ciężko będzie z nimi w puszczy, gdzie w wielu miejscach nie ma nawet ścieżek, o drogach nie wspominając.


Widoki na Ost in Ghil domy Elfów wokół ogromnych drzew ( z Władcy Pierścieni oczywiście).


Ostatnio zmieniony 21 lutego 2013, 19:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Uruk zagryzł wargę myśląc intensywnie o słowach druida. Trudno było odmówić racji Deliadowi. Trzeba było dmuchać na zimne. Siły legionów nie były tu potrzebne, bo stałyby się niczym innym jak mięsem dla potężnego czarnotrupa, ale moc boskich przemian... Tak to była siła, z którą nie można było się mierzyć. Tak potężna, że mogła obrócić martwiaka i choćby najpotężniejszego z demonów w niwecz. Ale coś takiego było daleko poza mozliwościami agenta, nawet takiego jak agent siódmy Tan Vader, Tan Barth Vader. Były daleko poza ramionami tani Mihary Dargar, o której względy zabiegał.
Moce o które zabiegał półork były niezmierzoną siłą, boską wolą, której nie sposób było się oprzeć. Mogły sprowadzić zapomnienie na całe narody, mogły budować potężne miasta i tak samo w jednym momencie zamienić je w niebyt. Boski dotyk nie był na każde zawołanie i nawet sam Wielki Katan, żyjąca manifestacja Kartana zwykł ich używać jedynie w krytycznych momentach.
Stali teraz u progu takiego krytycznej chwili, ale nie mieli wciąż namacalnych dowodów na powstanie czarnotrupa, ani na fizyczne pojawienie się inkarnacji Yoga. Sprawa wciąż była jeszcze otwarta, zbyt otwarta, aby sięgać po największego rozmiaru balisty. Uruk musiał to przemysleć.
- Potrzebuję chwili spokoju na medytację. Może Katan natchnie nas i podpowie co czynić...
Moce o które zabiegał półork były niezmierzoną siłą, boską wolą, której nie sposób było się oprzeć. Mogły sprowadzić zapomnienie na całe narody, mogły budować potężne miasta i tak samo w jednym momencie zamienić je w niebyt. Boski dotyk nie był na każde zawołanie i nawet sam Wielki Katan, żyjąca manifestacja Kartana zwykł ich używać jedynie w krytycznych momentach.
Stali teraz u progu takiego krytycznej chwili, ale nie mieli wciąż namacalnych dowodów na powstanie czarnotrupa, ani na fizyczne pojawienie się inkarnacji Yoga. Sprawa wciąż była jeszcze otwarta, zbyt otwarta, aby sięgać po największego rozmiaru balisty. Uruk musiał to przemysleć.
- Potrzebuję chwili spokoju na medytację. Może Katan natchnie nas i podpowie co czynić...
No właśnie pytanie do MG za 100pkt. Jak ja się kontaktuję z przełożonymi? Telepatycznie?
Póki co idę się gorliwie pomodlić.
Póki co idę się gorliwie pomodlić.
