PBF - Chłopcy z East Marina

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 lutego 2013, 07:26

Ok, chcę wyciągnąć od Lewego informacje na temat etego kto konkretnie wynajął Rzeźnię, lub kto z Rzeźni nagrał sprawę. Chodzi o zdobycie dojścia do zleceniodawcy. Lewy moze tego nie znać, ale nie o to chodzi. Wystarczy, że w nagraniu potwierdzi to, że była próba porwania Alt, że brał w tym udział i poda listę osób z gangu, które się za to zabrały. Jeśli tego nie zrobi- wydamy go w ręce ojca Alt i oni to z niego wyciągną. Jeśli się zgodzi, puścimy go wolno (w jakiejś strefie opanowanej przez gang pederastów) i nawet dostanie od nas (od Czarnego) super-spluwę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lutego 2013, 20:35

Jestem za, też miałem taki plan. Najpierw Lewego nastraszymy czym tam się tylko da, potem wystawimy mu rachunek za poniesione koszty - jak nie ma tysiaka, żeby spłacić dług, niech podpisuje zgodę na pobranie jednej nerki i połowy wątroby: z pisemnym zaświadczeniem opchniemy ten "towar" w szpitalu, gdzie pracuje moja siostra. Oczywiście jeśli będzie miał gotówkę, zadowolę się tysiakiem i połową wątroby.

Niech Czarny nagrywa wszystko, co się da, potem pomyślimy nad opcjami spieniężenia tego materiału. Poniżej zestaw pytań od Hectora:

- kto nagrał napaść i dlaczego?
- skąd Brzytwiarze wiedzieli, że dopadną Alt w Marinie?
- gdzie mieli ją dostarczyć po porwaniu i co planowali dla Masha?
- ile mieli za porwanie dostać?
- czemu Rzeźnia wydała na Lewego wyrok?
- jak udało mu się zwiać?

Więcej pytań później...

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 lutego 2013, 16:20

Jeśli Lewy miał ze sobą komórkę- a raczej miał, bo do nas dzwonił- to oczywiście ją skroiliśmy, ale pozostaje wyłączona.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 lutego 2013, 19:01

Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1105hrs

- To jeszcze zostały Ci jakieś synapsy koleś? Weź kurwa nie wal smutów. - Zachichotała Kitty: - Bierz sprzęcik jak dają za free i nie marudź.

Dziewczyna wzięła strzykawkę i zaaplikowała domiejscowo kilka miligramów Turbouzdrawiacza. Początkowo ból zastrzyku rozlał się wokół nakłutego miejsca na tuż powyżej łokcia mężczyzny. Niemiłe uczucie minęło szybko. Kitty kontynuowała:

- Ale rzucasz tekstami Hec. Jeszcze chwila i mi rumieniec kurwa wyskoczy. Ale w sumie wiesz, ten ciołek Wilson chyba woli Renie Rączkowską i czai się jak Dzikus na działkę . Mam czas w piątkowy wieczór Garcia. Możemy gdzieś wyskoczyć. - Zasugerowała lekarka i zalotnie zatrzęsła rzęsami.

W amory parki wtrącił się Czarny nie mogący się już doczekać konfrontacji z Lewym:

- Ej, sorry, że się wpierdalam ale Lewy to jeszcze śpi, czy już bawi się wackiem pod kołdrą? Wy tu pitu-pitu, a ziomek czeka.

- Już powinien kontaktować, ale może jeszcze nie kminić kurwa do końca po głupim jasiu.

[center]***[/center]

Czarny załączył kamerkę w telefonie i dyskretnie ustawił nagrywanie. Chłopaki zostali sami w pokoju z Lewym, który chyba właśnie zdał sobie sprawę, że stoi przed nim Czarny i jego kumple. Wydusił z siebie słabym głosem, machając kikutem zepsutej cyberręki:

- Jak przyszedłeś ujebać mi rękę to trochę za późno.

- Weź kurwa nie pierdol Lewy. Albo z nami pójdziesz na współpracę i Cie puścimy wolno, albo pożałujesz! - Z naciskiem na "pożałujesz" zaczął Czarny.

- Wolny? Sam nie pierdol głupot. Na chuj mi wolność, żeby mi Rzeźnia łeb ujebała? Zresztą w czym ja Wam mogę pomóc? Chcecie rozpierdolić Rzeźników? To lepiej się pośpieszcie, bo jak się dopakują cyberzabawkami, to im będziecie mogli naskoczyć na upgradowane kutasy. - Prychnął słabo Lewy. Do rozmowy wtrącił się Garcia:

- Posłuchaj ziomek. Wisisz nam dużego tysiaka, za uratowanie dupska w Strefie. I żyjesz tylko i wyłącznie na wyraźną prośbę Sary. Uwierz nam, ale z własnej woli nie ruszylibysmy się w to wydupie ratować jakiegoś jebniętego Brzytwiarza. Stary trochę dobrej woli do współpracy. Jak nie to sprzedamy Cie na narządy, żeby sobie pokryć straty. Ciekawe jak Ci się będzie spierdalało przed kumplami z Rzeźni bez nerek.

- No dzięki, dzięki. Chociaż powienienem podziekować Sarze. I czym Ty mnie kurwa straszysz? I tak jestem trupem bez nogi, ręki i może kurwa bez nerek. Nie mam nic do stracenia.
Wygląda na to, że Lewy niekoniecznie zainteresowany jest wypuszczeniem na wolność. Wydaje Wam się, że wypuszczenie go w pedalskiej dzielnicy, czy gdziekolwiek indziej wcale nie poprawi jego losu (z jego punktu widzenia), bo Rzeźnia jest cięta na jego dupę.

Telefon Lewego, to jakiś stary trup, ale jest wyłączony.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 lutego 2013, 19:11

To po huj dzwoniłeś skamląc do Sary debilu! -Czarny, który zapowiedział sobie przed wejściem do Lewego stoicki spokój w rozmowie szybko zapalił się wskutek nieprzewidzianego toku rozmowy.

Wiesz co, może i masz rację, odwieziemy Cię i damy znać Rzeźni, kto wie, może rzucą tysiączek, albo dwa.

Gadaj jak możesz spłacić swój dług wobec nas, albo wierz mi, że kurwa pójdę w koszta, ale zasponsoruję ci nowe cycki i sztuczną jadźkę zamiast jąder, a potem cię opchniemy Triadzie, bo widzisz ostatnio poznaliśmy trochę ciekawych ludzi.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 lutego 2013, 21:26

Południowe Śródmieście; Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1105hrs

- O! Jedźmy wszyscy. Zajebiście! Tank się pewno nie usmiechnie, bo nie ma połowy mordy, ale napewno ucieszy się na nasz widok. W chuj się ucieszy. Aż dziw, że jeszcze Was nie dopadli.

- To on żyje? - Z niedowierzaniem spytał Wilson.

- Nie kurwa. Martwy jest, tylko żre rurką, oddycha drugą rurką, ale pewnie wypierdoli nas wszystkich nadal swoją włąsną rurką.

Przez chwilę wydawało się, że Garcia zemdleje. Ostatnie słowa Lewego, przyprawiły w zasadzie całą trójkę o gwałtowny odpływ krwi z mózgu. Byli przekonani, że zadrutowany lider Rzeźników był już tylko martwą kupą mięsa. Według słów ex-Brzytwiarza Tank przeżył, choć nie bez ujmy dla swojej niewątpliwej atrakcyjności. Przypadkowa wiadomość wypowiedziania ustami Lewego była szokująca. Zamknięty rozdział jak się zdawało, był cały czas otwarty, a nad trójką punków nadal unosiło się śmiertelnie ostre i cholernie pragnące ich krwi ostrze Rzeźni.
Prawda, że Lewy może okazać się przydatny? Już Was ostrzegł, że zadyma, która zdawało się miała finał na 80 Ulicy 21 sierpnia, wcale nie skonczyła się kilka dni temu. Czy to nie jest początek pieknej przyjaźni?

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 25 lutego 2013, 14:05

Gladzia zatkalo po tej wiadomosci. Zapomnial ze musi pogadac z kumplem o Kitty. Wszystko wygladalo teraz inaczej.
Moja propozycja jest taka. Wyduszamy z Lewego gdzie Tank sie zabunkrowal i sprzedajemy to ojcu Alt. Niech robi z ta informacja co chce. No chyba ze sprzedamy Lewego jako kolesia ktory ma informacje. No i teraz to sie naprawde bunkrujemy do czasu impry. Zadnych lewizn, nic. No i zostawic Was na pare dni to juz mnie wytegowali. KOLEDZY:o

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 lutego 2013, 18:59

Czarnego zatkało na dłuższą chwilę. Ostatni bastion misternie planowanej rozmowy roztrzaskał się na atomy, zwężając pole widzenia Eugena do pulsujących ledowych punktów na czarnym aksamicie przestrzeni.

Czyli do huja nam jesteś potrzebny? Do tego chcesz mnie przekonać?


-wydusił cieńszym, niż chciałby tonem do rozmazanego obrazu boostera.

Gdzie jest kryjówka Rzeźni? Gdzie się ten bojler ukrywa? Kto się kontaktował z Japońcami? Nie pierdol od rzeczy, tylko daj sobie jakąś szansę. Jego zjazd to Twoje możliwości.

- "i nasze" - pomyślał Eugen.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 lutego 2013, 08:14

Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1106hrs

Oparty o ścianę obok łóżka Garcia pozwolił wygadać się swoim kumplom, bo też najświeższe wieści z terytorium Rzeźni ścisnęły mu znienacka gardło. Ludzie tacy jak Tank - o ile można ich było wciąż jeszcze określać mianem ludzi - żyli wyłącznie przemocą, a mściwość była jedną z hołubionych przez nich cech charakteru.

- Powoli, bo jeszcze się nam tutaj przekręci z wrażenia - syknął w końcu Latynos, wciąż walcząc z wyimaginowanym wrażeniem lodu wypełniającego szczelnie jego trzewia - Lewy, ty chyba chcesz jeszcze trochę pożyć, co? Jak chcesz, my jesteśmy dla ciebie pierdoloną szansą, kumasz? Gadaj teraz od początku jak to było ze skokiem na Alt, od samiutkiego pierdzielonego początku.
Niech booster nam opowie historię napaści na Alt - wszystko co wie, od tego momentu aż do naszego wejścia do opuszczonego domu w Strefie Walki.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 lutego 2013, 14:13

Południowe Śródmieście, Klinika Kitty; Mon 27/07/2020 1120hrs

- No Wy to chyba nie ochronicie mnie przed Rzeźnikami? Co? To jaką szansę dla mnie macie? Wiem co nieco i więcej jestem wart żywy niż wypłaszczony. Powiem co wiem na temat tego niefortunnego wjazdu na Wasz kwadrat.

Tank zaczął opowieść:

***

- Jak to Szoszon nie żyje? - zdziwony zapytał Lewy. Brzytwiarze dostali wcxoraj od Tanka zlecenie, żeby porwać jakąś cizie w East Marinie. Rzeźnicy mieli jakiegoś zaćpanego frajera u Dzikusów, który czasem za działkę mówił to i owo. Wczoraj przypałętał się do Tanka mówiąc, że ta lasencja, której szyka będzie ze swoim fagasem w Marinie. Prosta sprawa.

- Psiarnia go wypłaszczyła! Skurwysyny. Mieliśmy ją, ale napatoczyli się chyba jacyś tajniacy. Zrobiło się ostro, mówię Ci Lewy. Kule zaczęły świstać jak skurwysyn. Napierdalali do nas z karabinów, ale i tak ich dopadliśmy. No i wtedy wpadły kurwy i nie zostało nic innego jak spierdalać. Zresztą wiesz z Psychosquadem nie ma żartów. Najpierw strzelają potem dochodzą co i jak. Zajebali biednego Szoszona od razu, a tamci zniknęli.

***

Chudy był cieniem człowieka, a stojąc przy ogromnym, niemal nadludzkim Tanku miało się wrażenie, że jakby patrzyło na zabiedzone dziecko.

Tank dziś nie był w humorze i Dzikus zaczął żałować, że przyszedł tu. Miał ważne informacje, a Rzeźnik, choć był przerażający to zawsze dobrze płacił. Chudy potrzebował na strzała. Dziś jednak miał złe przeczucia. Powiedział, gdzie mieszka trzech punków, którzy pomogli tej lasencji i olbrzymowi w zaułku kilka dni temu. Tank podszedł do niego i czule objął go wielką cyberręką:

- No to masz kochaniutki rzeczywiście cenne informacje. Tank Ci tego nie zapomni. Obiecałem Ci działeczke syntokoki, ale dziś jestem tak zadowolony, że przebije normalną stawkę. - Tank uśmiechnął się ukazując rząd spiłowanych zębów. Włosy Chudego niemal stanęły dęba. W normalnych okolicznościach pewno cieszyłby się jak dziecko, ale teraz żelazne ramię Rzeźnika z Northside niemal zgniatało mu barki, a brutalny uśmiech zupełnie nie pasował do jego gadki. Tank kiwnął ręką i jeden z jego czarnuchów podał tłok z charakterystyczna mlecznobiałą cieczą, która musiała być koką. Sporo tego było, ocenił w myślach Chudy. Olbrzym wziął tłok i wbił go w ramię Dzikusa uwalniając całą dawę narkotyku:

- Masz ty zaćpana pizdo! Nie mów, że wujek Tank zły.

Chudy już wiedział, że to wyrok. Takiego strzała nie wytrzyma. Sekundę później zaczął toczyć pianę z ust i wywracać gałkami ocznymi.

Ćpun konwulsyjnie ruszał się po podłodze, a Tank wrzeszczał na Clinta, który kilka dni temu rzekomo natknął się na Psychosquad. Z opowieści Chudego to było jakiś trzech punków.

- Wszystko muszę robić sam! Wy jebane gównojady, pizdy pedalskie! Pozapierdalam was! Na co czekasz Lewy? Zbieraj tych niedojebów i jedziemy tam! I jeszcze ten mnie tu wkurwia, ćpun zajebany!

Tank swoim ciężkim buciorem stanął na szyji miotającego się w drgawkach Dzikusa i przy dźwięku okropnego chrupotu zakończył nędzny żywot kapusia.

***

Lewy już wiedział, że znaleźli Brudnego, któremu poderżnął gardło zaraz przed tym jak uwolnił Sarah. Cała jego głupia historia poszła w diabły. ale nie mógł wtedy wymyśleć nic lepszego, bo ani nie było na to czasu ani miejsca.

Jego godziny były policzone. Rzeźnicy nie darują takiej zdrady. Będą go ścigać aż złapią i zatłuką na śmierć. Ale przecież nie będzie czekać aż go dopadną tu w wynajmowanym pokoju na Northside. Wziął Dailunga i komórkę i tak jak stał: w dresie i domowej koszulce TapOut wyszedł aby już nigdy nie wrócić w to miejsce.

***

Zapomniał o jednym. Rzeźnicy mieli runnera na swoich usługach. Nim wyłączył komórkę, już miał towarzystwo. Dwóch byłych kumpli teraz ścigało go jak zwierzę. Poerwszego niemal przeciął w pół szponami. Drugi odciał się niszcząc cyberrękę z bronią. Była to ostatnia rzecz jaką zrobił. przyłożony do czaszki Dailung wypieprzył boostera w kosmos. Pozbył się ich ale wiedział, że nie zgubił ogona. Następne godziny, czy dni były pasmem wyglądajego na koszmar snu. Uciekał, krył się, znów wiał, dalej i dalej w Strefę Walki. Aż trafił do tej różowej rudery, gdzie wydawało mu się spotka go koniec.


- Dalej to już wy lepiej o de mnie wiecie co sie działo.
Opowieść Lewego w kilku reminescencjach, które potem jak wrócę do domu umieszcze w odpowiednich ramach czasowych. Ale mam nadzieję, że orientujecie się o co chodzi.

Tak dla przypomnienia dodam tylko, że Tank wziął numer Wilsona:o
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:51 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 26 lutego 2013, 14:23

No to po nas. Po takim czasie już nas znaleźli.
Co by się stało, gdyby Tank nażarł się ołowiu? Kto jest numerem dwa w gangu i czy da się z nim dogadać?

-zapytał Eugen, zmieniając nieco ton, na łagodniejszy. Wypłaszczenie, lub przejęcie Tanka z pomocą ojca Alt wydawało mu się dobrym pomysłem. Na takie spotkanko mogli nawet umówić się w większym składzie, choćby z gliniarzami. Mimo, że mieli teraz siedzieć cicho w norze, to jakoś nie mógł odpuścić tej myśli.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 lutego 2013, 17:16

Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1121hrs

Im dłużej Garcia słuchał opowieści Lewego, tym bardziej cierpła mu skóra i drętwiały nerwy. Wszystko wskazywało na to, że dowodzona przez Tanka Rzeźnia stanowiła w tej chwili kolosalne zagrożenie dla życia i zdrowia nie tylko trzech zabijaków z Mariny, ale i wszystkich powiązanych z nimi osób.

Telefon Wilsona mógł przez cały ten czas pełnić rolę lokalizatora trójki mężczyzn, wskazując sieciarzowi Rzeźni dokładną pozycję poszukiwanych... ale z drugiej strony, ciągle jeszcze wszyscy byli cali i żywi, a apartamentowiec w Charter Hill wydawał się pozostawać poza zasięgiem dostępu cyberboosterów z Northside.

W odwodzie pozostawały także inne asy z rękawa. Powodowany sobie tylko znanymi motywami Kapusta zdawał się dbać o młodych gangsterów iście niczym rodzony ojciec, pompując w nich kolejne tysiące baksów i klepiąc ich cały czas czule po głowach. Mając za sobą jego oraz ojca Alt Hector nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że dobrze rozegrawszy tę sytuację mógł porwać się na stawienie czoła nawet Rzeźni.

Ale wciąż potrzebował długiej chwili spokoju na przemyślenie wszystkiego, co właśnie usłyszał.

- Nie podoba ci się nasza ochrona? - wycedził przez zęby pod adresem Lewego - Nie zapominaj, frajerze, że to myśmy cię wyciągnęli z tamtego gówna w Strefie. Lekko nie było, my też musieliśmy kropnąć kilku gostków, żeby ocalić twoją dupę. Jak jesteś taki mądry, możemy cię z miejsca wypierdolić na ulicę, zaoszczędzimy na kosztach rehabilitacji, które na razie sami musimy pokrywać. Więc jak będzie? Dalej będziesz srał wyżej nosa czy okażesz przynajmniej trochę wdzięczności?
Poproszę o test na Zastraszanie, może akurat wyjdzie... ;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 lutego 2013, 17:58

Południowe Śródmieście, Klinika Kitty; Mon 27/07/2020 1120hrs

Dopiero co wybudzony ze śpiączki Lewy, otoczony przez trzech punków powoli tracił siły w dyskusji. Jego głos stawał się coraz słabszy, ale wciąż twardo obstawiał przy swoim. Po ostatniej kwestii Garcii zachwiał się na chwilę i chłopakom już nawet wydawało się, że booster traci przytomność. Lewy przemówił, choć wciąż nie wydawał się kimś złamanym przez Chupacabras, jak choćby kilku młodocianych latynosów, których nastraszyli. Był wyraźnie bardziej skłonny do współpracy. Nie wyzbył się ironicznego tonu, ale Hector już wiedział, że idzie go ułożyć przy rozsądnym rozegraniu kart:

- Wasza ochrona? Może ochronilybyście mnie przed paroma nowicjuszami z Brzytew, ale Rzeźnicy, to bez obrazy, nie wasza liga. Goście dopakują się teraz toną przejętego chińskiego hardware'u. Niech Wam się nie wydaje, że jak prawie zajebaliście przypadkiem Tanka, to macie dupska Rzeźni równo w szeregu wystawione w szerokim rozwarciu do dymańska. A Wy mnie uratowaliście, dzięks, bo już bym gryzł glebę, ale nie wciskajcie mi kitów, że jesteście tacy superbohaterzy z komiksów. Ich jest ponad stu a Was trzech. Ja jestem chętny dzielić się tym co wiem, ale muszę mieć gwarancję, że mnie nie dojadą.
Test trudny zastraszania zasadniczo nie wyszedł, ale podpiąłem pod to modyfikator za groźną obecność małomównego Wilsona i wrzeszczącego Schwarza. Założyłem wynik "remisowy", tzn. Lewy nie narobił w galoty ze strachu, ale uległ nieco presji chłopaków i bądź, co bądź przekazał już trochę istotnych rzeczy. No i wiecie już, że pójdzie w jakiś sensowny układ.
Ostatnio zmieniony 02 marca 2013, 16:51 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lutego 2013, 19:37

Klinika Kitty; Mon 27/07/2020, 1122hrs

Lewa powieka Hectora zaczęła poruszać się w rytm nerwowego tiku, kiedy cyberuszy Latynosa pochwyciły zdawkową informację Lewego na temat chińskiej zdobyczy Rzeźni. Choć naturalnie mógł to być tylko zbieg okoliczności, Garcia pomyślał z miejsca o swoim nieco sadystycznym nowym znajomym - związanym z Triadą protektorem tajskiego ripperdoka.

- Nie przesadzasz trochę z tym hardware Rzeźni? - zapytał siląc się na niezbyt zainteresowany odpowiedzią ton - Skąd niby Tank miałby skombinować tonę chińskiego cybersprzętu? W życiu nie byłoby was na to stać.
Już mi coś chodzi po głowie... kuźwa, chyba naprawdę nie dożyjemy do wielkiej imprezki w Westbrook! :P

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 27 lutego 2013, 20:40

Co... co powiedziałeś? -wyjąkał Czarny słysząc o tanim chińskim sprzęcie.

Lewy, mamy NOWE znajomości. Rzuć co wiesz o tym sprzęcie- gdzie i kiedy go wyhaczyli, cokolwiek, co o tym wiesz. Teraz naprawdę masz tylko nas.
Wszyscy myślimy o tym samym. To Rzeźnia zajebała vana Triadzie!

ODPOWIEDZ