Sivariael pozbierał się ze schodków wiodących ku ołtarzowi, potrząsając niepewnie głową i przyciskając dłoń do rozbitego nosa. W głowie mu się jeszcze mocniej kręciło, bolały też żebra. Obracając się w stronę podwyższenia elf dostrzegł stojącego z uniesionym mieczem Bretona, nigdzie nie dostrzegał w zamian rozszalałego strażnika ołtarza.
Przez chwilę altmer czuł obezwładniającą ulgę uświadamiając sobie, że Neviers musiał pokonać w międzyczasie krzykliwego draugra, ale zbliżający się gdzieś od tyłu szczęk metalu szybko zmroził elfowi krew w żyłach. Odwracając się na kamiennym stopniu Sivariael ujrzał dwóch następnych draugrów, nadciągających w pokraczny sposób od strony wejścia do cmentarnej komory.
Kiedy pierwszy nieumarły wpadł na łuk kamiennego mostku, strumień płynnego ognia wystrzelił spomiędzy palców altmera uderzając nieumarłego prosto w napierśnik i rozlewając się mrowiem oślepiających płomieni po całym torsie ożywieńca.
Ogarnięty ogniem martwiak wciąż parł przed siebie, podnosząc wyżej swój obosieczny topór i przemierzając przerzucony nad potokiem mostek.
- Uciekaj stamtąd! - wrzasnął Neviers wskakując na otwarty sarkofag przy ołtarzu - Uciekaj, nim cię dopadną!
Powtórka z zaklęcia?