Wynik przeszukania podam jutro. Jesteście mocno porąbani, jak was dopadną Kultyści i Wampiry Yoga albo Baali, będzie ciężko w takim stanie.
PBF - Los Najemnika
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dziękuję mości druidzie, pijam tylko krew wampirów na jakie poluję, ot takie zboczenie. Ale wzniosę z wami ten toast mimo, że to zioła i spirytus, wasze zdrowie. Ale się porobiło, wampir, czarnoksiężnik, druid sługa Sharami, kapłan Katana, książe Waluzji i Pani Cratris, elfka Wysokiego Rodu córa Pana Ukrytego Królestwa Elfów, siedzą wśród kości ożywieńców i obok truchła czarnotrupa pijąc wywar z ziółek i spirytu, ale mnie ten skurczybyk poszczerbił. Wy takoż nie wyglądacie kwitnąco.
Ostatnio zmieniony 12 marca 2013, 22:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Złe moce jakimi emanował czarnotrup minęły. Barth odetchnął z ulgą, choc wiedział, że nadal są narażeni na ogromne niebezpieczeństwo.
- Warto by było takie zwycięstwo opić butelczyną Gardestajna, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. - Uśmiechnał się uruk: - To była zacna walka, ale musmy być przygotowani na atak popleczników tego czarnotrupa. Zrbobimy tak...
- Warto by było takie zwycięstwo opić butelczyną Gardestajna, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. - Uśmiechnał się uruk: - To była zacna walka, ale musmy być przygotowani na atak popleczników tego czarnotrupa. Zrbobimy tak...
Musimy upewnić się, że czarnotrup jest raz i bezsprzecznie zniszczony, bo jeszcze ktoś go w jakiś sposób wróci do niezycia i będziemy mieli klops. Leczymy się jak najszybciej, musimy być gotowi na ewentualny atak ze strony kultystów. Szybko przygotowuje jakis plan obrony, tak aby wykorzystać maksymalnie wnętrze krypty.
Do sprzątanie może wykorzystajmy jakieś martwiaki. Przejmie je Arus i zrobią tu porządek, tzn powrzucają ciała do rozpadliny.
Do sprzątanie może wykorzystajmy jakieś martwiaki. Przejmie je Arus i zrobią tu porządek, tzn powrzucają ciała do rozpadliny.
Posyłając strzałę za strzałą Caratris nie bardzo przejmowała się otoczeniem. Jej głównym celem stało się unicestwienie czarnotrupa i wszystkiego, co ten wyczarowywał. Gdy walka wreszcie się skończyła elfka ledwo stała na nogach, a ręce drżały jej od włożonego w strzelanie wysiłku.
Caratris spojrzała na towarzyszy którzy ledwo trzymali się na nogach, albo, tak jak Arus, generalnie już się nie trzymali. Coś w niej kazało jej jak najszybciej pobiec z pomocą czarnoksiężnikowi i pozostałym, ale zamiast tego przewróciła się na podłogę i tylko ostatkami siły woli zdołała zachować przytomność. Na szczęście najgorszy stan jakoś minął.
Elfka słuchała toczących się wokół rozmów, dochodzących do niej trochę jakby zza ściany, bo głosy wydawały się przytłumione i pozbawione barwy. Dopiero gdy Radagast podał elfce mocno trącący procentami trunek Caratris nieco oprzytomniała.
- Osz... - żachnęła się elfka wąchając trunek - daje po nosie to coś... - Caratris mimowolnie zaśmiała się i pociągnęła łyk. - Nikt nam nie musi wierzyć Radagaście, ważne, że my wiemy, że to prawda. Poza tym, zapewniam Cie, że historie jakie zrodzą się z tego, czego dziś dokonaliśmy dotrą do wielu uszu, przerodzą się w legendy, które potem będą przekazywane z pokolenia na pokolenie. Choćby nikt nam nie wierzył i tak zostaniemy zapamiętani.
Rozmyślanie na temat przyszłych legend przerwał swą przemową Emhyr. Elfka na dłuższa chwilę zawiesiła na nim wzrok i niemal nie roześmiała się w głos, gdy znów pomyślała sobie, że całkiem fajny jest ten Wampir. Za długie przebywanie z orkiem, półorkiem, żonatym księciem-elfem i czarnoksiężnikiem zdecydowanie wpłynęły na jej ocenę płci przeciwnej... a może to te rany? Tak, na pewno rany... Caratris odetchnęła z ulgą rozsiadając się wygodnie przy ułożonym przez Radagasta ognisku. Ta chwila odpoczynku trzeba wykorzystać do cna. Nawet łażące w pobliżu zombie nie były w stanie zmącić spokoju elfki.
Caratris spojrzała na towarzyszy którzy ledwo trzymali się na nogach, albo, tak jak Arus, generalnie już się nie trzymali. Coś w niej kazało jej jak najszybciej pobiec z pomocą czarnoksiężnikowi i pozostałym, ale zamiast tego przewróciła się na podłogę i tylko ostatkami siły woli zdołała zachować przytomność. Na szczęście najgorszy stan jakoś minął.
Elfka słuchała toczących się wokół rozmów, dochodzących do niej trochę jakby zza ściany, bo głosy wydawały się przytłumione i pozbawione barwy. Dopiero gdy Radagast podał elfce mocno trącący procentami trunek Caratris nieco oprzytomniała.
- Osz... - żachnęła się elfka wąchając trunek - daje po nosie to coś... - Caratris mimowolnie zaśmiała się i pociągnęła łyk. - Nikt nam nie musi wierzyć Radagaście, ważne, że my wiemy, że to prawda. Poza tym, zapewniam Cie, że historie jakie zrodzą się z tego, czego dziś dokonaliśmy dotrą do wielu uszu, przerodzą się w legendy, które potem będą przekazywane z pokolenia na pokolenie. Choćby nikt nam nie wierzył i tak zostaniemy zapamiętani.
Rozmyślanie na temat przyszłych legend przerwał swą przemową Emhyr. Elfka na dłuższa chwilę zawiesiła na nim wzrok i niemal nie roześmiała się w głos, gdy znów pomyślała sobie, że całkiem fajny jest ten Wampir. Za długie przebywanie z orkiem, półorkiem, żonatym księciem-elfem i czarnoksiężnikiem zdecydowanie wpłynęły na jej ocenę płci przeciwnej... a może to te rany? Tak, na pewno rany... Caratris odetchnęła z ulgą rozsiadając się wygodnie przy ułożonym przez Radagasta ognisku. Ta chwila odpoczynku trzeba wykorzystać do cna. Nawet łażące w pobliżu zombie nie były w stanie zmącić spokoju elfki.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Stanowczo dłuższe przebywanie w naszym towarzystwie wpłynęło na Caratris i czy to aby nie za bardzo? Ale czy aż tak do końca zdegenerowani jesteśmy? Aby niewinną elfkę doprowadzić do aż takich zmian swoich poglądów?
-Radegaście pali w gardło ten Twój napitek niesamowicie ale tez już czuję jego kojące moce, to co zombiaki sprzątają i może w razie czego na straży staną a My co odpoczywamy czy idziemy stąd? Arusie jak najlepiej pozbyć się tego tam? Czy spalenie go w całości i rozsypanie jego popiołów będzie dobrym pomysłem?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Arus po odzyskaniu świadomości zobaczył twarz druida, który kończył intonować zaklęcia uświadomił sobie ze zdumieniem że jest wśród żywych, nie w królestwie umarłych. Tym razem się udało pomyślał.
Dziękuje
Podziękował kapłanowi za uratowanie życia.
Jako że ma 0 ( zero mocy, ostatnia piątka poszła na przejecie cienia ), jego rola ograniczy się tylko do przeszukania siedliska czarnotrupa. Wyszukuje magicznych i mechanicznych zabezpieczeń/pułapek
Jako że ma 0 ( zero mocy, ostatnia piątka poszła na przejecie cienia ), jego rola ograniczy się tylko do przeszukania siedliska czarnotrupa. Wyszukuje magicznych i mechanicznych zabezpieczeń/pułapek
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Po przeszukaniu znajdujecie, 3 amulety każdy ma pojemność 7 Puntów Mocy, odnawianie 1 punktu w amulecie trwa 8 godzin na punkt, podobnie jak w Krwawniku Uruka. Nieco zwojów czarnoksięskich oraz starą księge oprawiona w ludzką skórę w Dawnej Mowie. Poza tym kosztowności na opłacenie jakichś 300 setek najemników na kwartał. To nie jest stała siedziba tego osobnika a miejsce rytuału. Spaliliście jego truchło i wrzucili kości do tuneli, podpaliwszy je, nikt was nie niepokoi. Czekam na podsumowanie mocy Vadera i Druida i deklaracje kto kogo leczy.