PBF - Los Najemnika
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Grupka awanturników, skrada się ku koniom, łuki w gotowości, lub broń ręczna. Wieczór, noc za pasem poruszacie się cicho i sprawnie wśród drzew Pradawnej Puszczy. Po jakichś 30 metrach widzicie grupkę kobiet i dzieci, większość to ludzie, brudnych, zabiedzonych. I kilkoro Elfów, tylko one są uzbrojone, Elfie wojowniczki pomagają ludziom, konie Caratris i Druida są w rękach elfów. Elfów jest 7 dmioro, a ludzi około 20 w tym połowa dzieci. Nagle jeden z Elfów mówi coś i wsyscy ucichli, z drzew dookoła wychodzą pająkoludzie słudzy Sha-karanów, około 30. Nadleciał na niewielkim latającym dysku także jedem z Władców. Jest też około 10 łowców ludzkich z pająkami.
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 15 marca 2013, 12:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Widząc, że narwani kompani szykują się do walki elfka odmawia po cichu modlitwę prosząc o to, by po śmierci jej duch powędrował do duchów jej plemienia i nie został przechwycony przez złe moce. Po modlitwie zaklina strzały, rzuca cień na siebie oraz pozostałych mając nadzieję, że cokolwiek pomoże to przy walce, albo w czasie odwrotu. Elfka spogląda wymownie na Vadera z miną bezsprzecznie sugerującą, że może jednak atak to nie najlepszy pomysł i z uporem wbija w niego wzrok mając nadzieje, żę może jednak ork wyperswaduje innym walkę w takich warunkach.
Jeśli nic to nie da to Caratris, widząc jak Druid i Arus rzucają czary ochronne, cichutko szepcze do ucha osobie stojącej najbliżej:
- Nadal nikt z Was nie nauczył mnie rzucać Psychiczną Tarczę... a jak przychodzi do ochrony przed Władcami, to zawsze o mnie zapominacie, a ja naprawdę dobrze strzelam i nie chciałabym kiedyś posłać strzały nie tam gdzie trzeba.
Jeśli nic to nie da to Caratris, widząc jak Druid i Arus rzucają czary ochronne, cichutko szepcze do ucha osobie stojącej najbliżej:
- Nadal nikt z Was nie nauczył mnie rzucać Psychiczną Tarczę... a jak przychodzi do ochrony przed Władcami, to zawsze o mnie zapominacie, a ja naprawdę dobrze strzelam i nie chciałabym kiedyś posłać strzały nie tam gdzie trzeba.
Przedtem były trzy walki ale nie do końca wiem, ile razy rzuciłam zaklinanie strzał, więc może się okazać, że mam więcej PM.
Wyszło mi że:
Zaklinanie strzał: 2PM+2PM (walka ze szkieletami i kościanymi demonami) 2PM (czarnotrup), teraz 2PM+2PM+2PM(strzały moje, Arusa i Amrasa - chyba, że nie starczy czasu) Widzenie nocą: 2PM+ 4PM na innych, Cień: 3PM na siebie i +4PM żeby przenieść czar na innych = 26 PM out - zostało 4PM
Widzenie nocą trwa 40 min, tak samo Cień.
Jak dojdzie do walki elfka stara się pozostać w cieniu, będzie się chować za drzewami, albo na drzewach (tu rzuci na siebie drzewochodzenie) itp.
Wyszło mi że:
Zaklinanie strzał: 2PM+2PM (walka ze szkieletami i kościanymi demonami) 2PM (czarnotrup), teraz 2PM+2PM+2PM(strzały moje, Arusa i Amrasa - chyba, że nie starczy czasu) Widzenie nocą: 2PM+ 4PM na innych, Cień: 3PM na siebie i +4PM żeby przenieść czar na innych = 26 PM out - zostało 4PM
Widzenie nocą trwa 40 min, tak samo Cień.
Jak dojdzie do walki elfka stara się pozostać w cieniu, będzie się chować za drzewami, albo na drzewach (tu rzuci na siebie drzewochodzenie) itp.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
No i masz z kobietą... Najpierw się pierwsza rzuca ratować konia, a jak wszyscy idą za nią, to zmienia zdanie:D
Chyba źle zrozumiałem intencje elfki, bo mnie się wydawało, że będzie ratować wierzchowca, choćby za cenę życia i nie ma innego wyjścia jak walka w obronie zwierząt. Dla uruka walka w tych warunach jest bez sensu, to tylko konie, rzecz nabyta i szkoda ryzykować za nie życie, tym bardziej w opłakanym stanie jakim jesteśmy.
Jeśli jeszcze nas nie spotrzeżono i jesteśmy bezpieczni, to:
Uruk kiwnał ręką dając znak aby się zatrzymać. Dostrzegł w oczach elfki rezygnację i to jak się wacha. Po cichu podszedł i położył ciężkie ramię na smukłym ramieniu Caratris:Chyba źle zrozumiałem intencje elfki, bo mnie się wydawało, że będzie ratować wierzchowca, choćby za cenę życia i nie ma innego wyjścia jak walka w obronie zwierząt. Dla uruka walka w tych warunach jest bez sensu, to tylko konie, rzecz nabyta i szkoda ryzykować za nie życie, tym bardziej w opłakanym stanie jakim jesteśmy.
Jeśli jeszcze nas nie spotrzeżono i jesteśmy bezpieczni, to:
- Już mu nie pomożemy... - Sam był rycerzem i kochał konie. Nie raz niosły go w bitewny wir i unosiły cało Vadera z najgorszych opresji. Potrafił jednak znaleźć odpowiedni balans. Życie wierzchowców nie było warte zdrowia Amrasa, Deliada, Arusa czy Caratris. lepiej było się wycofać, póki jeszcze się dało. Tych bandytów jeszcze dopadną w bardziej sprzyjających warunkach.