- Weźcie się odpieprzcie ode mnie. - Garcia ostro zareagował na atak punków: - O wszystkim muszę ja mysleć. Było parę minut wcześniej powiedzieć o o broni. Kurwa obudziła się śpiąca królewna! Zresztą jak chcesz lamusie tam ze swoim gnatem wjechać? Przecież sprawdzą numery na checkpoincie i od razu będzie wiadomo, że coś jest nie tak, bo właścicielem jest Wilson z NC, a nie milioner z Westbrook.
Hector był zły, on musiał taplać się w całym gównie, a kumple zamiast go w tym wspierać tylko wyjeżdżali z pretensjami, choć sami nawet palcem nie kiwnęli aby cokolwiek spróbować załatwić. O ile Wilson miał w tym całym planie tylko udawać siostrzeńca szefa Militechu, to Czarny miał ponad tydzień, żeby zorientować się w schematach alarmu i dostosować parametry sprzętu jaki będzie mu potrzebny. Zamiast tego grzebał przy aucie i nagle obudził się z ręką w nocniku, a próbę ratowania sytuacji przez Hectora skwitował głupim, ironicznym komentarzem.
Fixer uspokoił się nieco. Zamiast się kłócić, należało skupić się i załatwić sprawę do końca. Przez chwilę pomyslał o słowach Schwarza o Borysie, ale szczerze powątpiewał, czy Rosjanin handluje tego typu zabawkami. Był to jednak pomysł, który warto było jednak sprawdzić. Pytanie jednak, co tak naprwdę technik potrzebował do złamania systemu alarmowego:
- A czy Ty wiesz w ogóle czego my potrzebujemy? Bo o co mam pytać Borysa? O przyczłapy do bulgatora?
Eugene podrapał sie po głowie z głupią miną, kogoś kto został wezwany do tablicy i nie ma zbytniego pojęcia o co został zapytany:
- No wiesz, deszyfrator... trochę narzędzi... Techskaner... może takie smartgogle jak miała Alt...
- Może to, może tamto... Ale czego deszyfrator? Włosów na dupie?! Jakie narzędzia? łopata i grabki? Kurwa Czarny, weź się kurwa ogarnij, bo na razie jesteśmy w dupie, a jak nawalimy to będziemy w tak głębokiej dupie, że nasze krzyki stamtąd o pomoc będą brzmiały jak pierdy!
- Dorba kurwa zajebałem! Wyluzuj. Zapierdaljmy do Spike'a, zlukam schematy i w godzinę będę miał dokładną specyfikację wszystkiego. Może drydnę do Billego z Weird Stuff. Ziomek może mięć trochę sprzęciwa na stanie...
- O widziecie chłopaki? Jak chcecie to potraficie pomyśleć. - Wtrącił się Wilson z głupim uśmiechem, który obnażał nowe śnieżnobiałe żeby wstawione w zakładzie.