PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 kwietnia 2013, 07:32

Llorvas spojrzał na maga:
-Farendalu nie taka była umowa chyba? Płytka w zamian za złoto i co płytka jest a złota nie widzę, więc albo wrócisz tu ze złotem a my do tego czasu przetrzymamy płytkę albo od razu ktoś idzie z Tobą po złoto i z płytką w jego rękach. Nie zapłaciłeś jeszcze za Nasze trudy więc, płytka należy do Nas i grzecznie proszę o to abyś wywiązał się z umowy. Bo teraz to jak kradzież wygląda prawda?
Mag albo przyniesie złoto i wtedy dostanie płytkę, albo ktoś idzie z nim od razu po złoto i wtedy wręczy mu płytkę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 04 kwietnia 2013, 08:34

Hastur z rezygnacją pokręcił głową. Wzbierał w nim wstyd za swoich towarzyszy. Nie wiedział co sądzić o zamiarach maga, ale rozmowa przybrała bardzo nieprzyjemny obrót. Zrobienie sobie wroga z tak znamienitej osoby, jaką jest Farendal tajemny Płomień było co najmniej lekkomyślne. Pięćset septimów to niemal fortuna, ale nawet za tysiąc wolałby nie ryzykować zamiany takiego sojusznika we wroga. No trudno. Stało się, zobaczymy jakie to będzie miało konsekwencje.

- Farendalu, wybacz nam brak ogłady - rzekł pojednawczym tonem. - Do oręża nawykliśmy, nie do dworów. Tam, poza murami każdy patrzy jeno, jak drugiemu sztylet pod żebra wrazić, żeby ostatniego miedziaka wydrzeć. Nie dziwuj się przeto, żeśmy tacy podejrzliwi. Pozwól, jeśli innego zamiaru nie masz, że od razu do twych komnat zajdziemy - breton i ja - żeby zapłatę uregulować. Źleśmy rozmowę zaczęli, a cała nasza znajomość jakoś niefortunnie się toczy, ale wrogami być nie musimy.
O ile dobrze odczytuję mapę, widziałem na niej wiele punktów, czwórramiennych gwiazdek. Nie sądzicie, że są to jakieś lokacje? Skoro nie byliśmy na tyle spostrzegawczy, by dojrzeć, że to mapa i na własną rękę ją skopiować, choćby przy pomocy pergaminu i węgla, to może warto zapytać o to maga i kto wie, może przyjąć kolejne zlecenie? A niezależnie od potencjalnego questa, lepiej mieć w tak potężnej osobie sprzymierzeńca, dlatego sugeruję rozważną dyplomację.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 kwietnia 2013, 11:58

Nie mam zamiaru z niego sobie robić wroga a i w sumie mam to gdzieś ale nie ufam nikomu kogo nie znam, a widzę, że mimo wszystko po prostu oddalibyśmy mu tą płytkę bez niczego. I dlatego tak zareagowała kierowana przeze mnie postać.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 kwietnia 2013, 13:24

Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Farendal puścił koło uszu pojednawcze słowa Hastura, nie odrywając spojrzenia od zaciętej twarzy Llorvasa. Czarodziej poczerwieniał zauważalnie, co dowodziło niezbicie narastającej w nim złości.

- Więc na dodatek chcesz ze mnie zrobić złodzieja? - wycedził przez zęby, starannie akcentując każde słane pod adresem dunmera słowo - Uważasz, że okradnę cię w biały dzień, pod dachem tutejszego władcy, sprowadzając na niego wstyd i poniżenie? Zaprawdę daleko upadli synowie starego Morrowindu, wielce dalece. Wiedz jednak, żem jest człekiem dalece cię przerastającym w etykiecie i wspaniałomyślnym. Ty i ty - mag spojrzał wpierw na Sivariaela, potem zaś Neviersa - Chodźcie ze mną, dostaniecie zapłatę dla wszystkich.

Altmer i bretoński obieżyświat przesunęli się między ławami w stronę wyjścia, wyraźnie zmieszani zwarzoną atmosferą późnego obiadu.

- Ty zaś zakarbuj sobie w pamięci jedno, dunmerze - Farendal przeniósł wzrok z powrotem na oblicze szaroskórego elfa - Niemiłym jesteś dla mnie gościem, tedy możesz mieć pewność, że niezwłocznie szepnę o tobie kilka słów jarlowi, a jarl szczęśliwie w wielkiej ma mnie estymie. Wynika zaś z tego rada, byś czym prędzej pakował swe manatki, albowiem nie zaznasz tu zbyt długiego odpoczynku... jak wy wszyscy zresztą, bom wrażenie odniósł, że wszyscyście siebie warci.

Nie skrywając już dłużej swej głębokiej urazy pod maską wyniosłej dumy Farendal opuścił kuchenne pomieszczenie zabierając ze sobą Sivariaela, Neviersa i runiczny kamień z Czarnygłazu.
Proponuję jeść, ile wlezie, a resztą napchać bagaże - kto wie, kiedy znowu trafi się Wam okazja do porządnego posiłku?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 kwietnia 2013, 13:44

Kuchnia Smoczej Przystani, 13 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy wzburzony czarodziej opuścił jadalnię w towarzystwie dwóch wybranych przez siebie inkasentów, w progi swojego królestwa powróciła zachmurzona ochmistrzyni, spozierająca na awanturników srogim wzrokiem, ale też czująca się nieco pewniej w asyście trzech przywołanych skądś naprędce hersirów.

- Tylko mi tu więcej nie krzykać, bo nakażę precz wyrzucić! - oznajmiła podnosząc władczym gestem uzbrojoną w wałek do ciasta rękę - To jest jarlowa kuchnia, a nie jakaś obora, żeby się tu obcy ciskali, a służbę strachali!

- Ponoć jarl ma was w poważaniu, ale szanujcie spokój tego dworu - powiedział jeden z hersirów, barczysty Nord o pociętej starymi szramami twarzy - Jeśli będziecie rwetes czynić, Irileth wywali was stąd na zbite pyski czy paszcze czy co tam jeszcze macie.

- Będziecie tedy spokojni czy mamy iść po łyki? - wtrącił drugi drużynnik, krzyżując z mało przyjazną miną ramiona na piersiach.
To jak, będziecie krzykać?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 kwietnia 2013, 13:58

Pokoje czarodzieja, 13 dzień Ostatnich Siewów

Pokoje zajmowane przez Farendala znajdowały się w południowym skrzydle strzelistego dworu, na wznoszącej się wysoko ponad wyżyną ścianie z obrobionego starannie kamienia i przyciętego z równym pietyzmem drewna. Wielkie okna wpuszczały do środka mnóstwo słonecznego światła, ale tu i ówdzie i tak paliły się umieszczone w mosiężnych świecznikach knoty.

Nie zważając na grzebiącego w wielkiej skrzyni czarodzieja Sivariael powiódł urzeczonym spojrzeniem po licznych bibliotecznych regałąch zastawionych starymi rękopisami i oprawionymi w skóry rzadkich zwierząt magicznymi tomiszczami skrywającymi zapewne niejedną fascynującą tajemnicę.

- Twoje trzysta septimów, wedle umowy - powiedział Farendal Tajemny Płomień odwracając się w stronę Dumasa Neviersa i podając mu wyjątkowo suto nabity monetami trzos - Po tym, co mnie spotkało z waszej strony nie poczuję się urażony, jeśli zechcesz co do sztuki przeliczyć.

- Proszę, byś nie oceniał mnie podług tamtej grupy, panie - Breton ukłonił się na dworską modłę, wieszając trzos przy pasie bez zaglądania do jego środka - Przez przypadek skrzyżowały się nasze ścieżki i chociaż wstyd mi szczerze za ich rażący brak szacunku, nie czuję się temu bynajmniej winien.

Wciąż zachmurzony Farendal mruknął coś pod nosem na tyle cicho, by żaden z gości tego nie dosłyszał, ale sama mina czarodzieja już wiele mówiła o jego nastroju i o opinii na temat cudzoziemskich najmitów.

- A tutaj pięć trzosów po setce w każdym - powiedział czarodziej wyciągając z kufra następne sakiewki, tym razem przeznaczone dla altmera - A ty nie chciałby