PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Llorvas spojrzał na maga:
-Farendalu nie taka była umowa chyba? Płytka w zamian za złoto i co płytka jest a złota nie widzę, więc albo wrócisz tu ze złotem a my do tego czasu przetrzymamy płytkę albo od razu ktoś idzie z Tobą po złoto i z płytką w jego rękach. Nie zapłaciłeś jeszcze za Nasze trudy więc, płytka należy do Nas i grzecznie proszę o to abyś wywiązał się z umowy. Bo teraz to jak kradzież wygląda prawda?
Mag albo przyniesie złoto i wtedy dostanie płytkę, albo ktoś idzie z nim od razu po złoto i wtedy wręczy mu płytkę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Hastur z rezygnacją pokręcił głową. Wzbierał w nim wstyd za swoich towarzyszy. Nie wiedział co sądzić o zamiarach maga, ale rozmowa przybrała bardzo nieprzyjemny obrót. Zrobienie sobie wroga z tak znamienitej osoby, jaką jest Farendal tajemny Płomień było co najmniej lekkomyślne. Pięćset septimów to niemal fortuna, ale nawet za tysiąc wolałby nie ryzykować zamiany takiego sojusznika we wroga. No trudno. Stało się, zobaczymy jakie to będzie miało konsekwencje.
- Farendalu, wybacz nam brak ogłady - rzekł pojednawczym tonem. - Do oręża nawykliśmy, nie do dworów. Tam, poza murami każdy patrzy jeno, jak drugiemu sztylet pod żebra wrazić, żeby ostatniego miedziaka wydrzeć. Nie dziwuj się przeto, żeśmy tacy podejrzliwi. Pozwól, jeśli innego zamiaru nie masz, że od razu do twych komnat zajdziemy - breton i ja - żeby zapłatę uregulować. Źleśmy rozmowę zaczęli, a cała nasza znajomość jakoś niefortunnie się toczy, ale wrogami być nie musimy.
- Farendalu, wybacz nam brak ogłady - rzekł pojednawczym tonem. - Do oręża nawykliśmy, nie do dworów. Tam, poza murami każdy patrzy jeno, jak drugiemu sztylet pod żebra wrazić, żeby ostatniego miedziaka wydrzeć. Nie dziwuj się przeto, żeśmy tacy podejrzliwi. Pozwól, jeśli innego zamiaru nie masz, że od razu do twych komnat zajdziemy - breton i ja - żeby zapłatę uregulować. Źleśmy rozmowę zaczęli, a cała nasza znajomość jakoś niefortunnie się toczy, ale wrogami być nie musimy.
O ile dobrze odczytuję mapę, widziałem na niej wiele punktów, czwórramiennych gwiazdek. Nie sądzicie, że są to jakieś lokacje? Skoro nie byliśmy na tyle spostrzegawczy, by dojrzeć, że to mapa i na własną rękę ją skopiować, choćby przy pomocy pergaminu i węgla, to może warto zapytać o to maga i kto wie, może przyjąć kolejne zlecenie? A niezależnie od potencjalnego questa, lepiej mieć w tak potężnej osobie sprzymierzeńca, dlatego sugeruję rozważną dyplomację.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Nie mam zamiaru z niego sobie robić wroga a i w sumie mam to gdzieś ale nie ufam nikomu kogo nie znam, a widzę, że mimo wszystko po prostu oddalibyśmy mu tą płytkę bez niczego. I dlatego tak zareagowała kierowana przeze mnie postać.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów
Farendal puścił koło uszu pojednawcze słowa Hastura, nie odrywając spojrzenia od zaciętej twarzy Llorvasa. Czarodziej poczerwieniał zauważalnie, co dowodziło niezbicie narastającej w nim złości.
- Więc na dodatek chcesz ze mnie zrobić złodzieja? - wycedził przez zęby, starannie akcentując każde słane pod adresem dunmera słowo - Uważasz, że okradnę cię w biały dzień, pod dachem tutejszego władcy, sprowadzając na niego wstyd i poniżenie? Zaprawdę daleko upadli synowie starego Morrowindu, wielce dalece. Wiedz jednak, żem jest człekiem dalece cię przerastającym w etykiecie i wspaniałomyślnym. Ty i ty - mag spojrzał wpierw na Sivariaela, potem zaś Neviersa - Chodźcie ze mną, dostaniecie zapłatę dla wszystkich.
Altmer i bretoński obieżyświat przesunęli się między ławami w stronę wyjścia, wyraźnie zmieszani zwarzoną atmosferą późnego obiadu.
- Ty zaś zakarbuj sobie w pamięci jedno, dunmerze - Farendal przeniósł wzrok z powrotem na oblicze szaroskórego elfa - Niemiłym jesteś dla mnie gościem, tedy możesz mieć pewność, że niezwłocznie szepnę o tobie kilka słów jarlowi, a jarl szczęśliwie w wielkiej ma mnie estymie. Wynika zaś z tego rada, byś czym prędzej pakował swe manatki, albowiem nie zaznasz tu zbyt długiego odpoczynku... jak wy wszyscy zresztą, bom wrażenie odniósł, że wszyscyście siebie warci.
Nie skrywając już dłużej swej głębokiej urazy pod maską wyniosłej dumy Farendal opuścił kuchenne pomieszczenie zabierając ze sobą Sivariaela, Neviersa i runiczny kamień z Czarnygłazu.
Farendal puścił koło uszu pojednawcze słowa Hastura, nie odrywając spojrzenia od zaciętej twarzy Llorvasa. Czarodziej poczerwieniał zauważalnie, co dowodziło niezbicie narastającej w nim złości.
- Więc na dodatek chcesz ze mnie zrobić złodzieja? - wycedził przez zęby, starannie akcentując każde słane pod adresem dunmera słowo - Uważasz, że okradnę cię w biały dzień, pod dachem tutejszego władcy, sprowadzając na niego wstyd i poniżenie? Zaprawdę daleko upadli synowie starego Morrowindu, wielce dalece. Wiedz jednak, żem jest człekiem dalece cię przerastającym w etykiecie i wspaniałomyślnym. Ty i ty - mag spojrzał wpierw na Sivariaela, potem zaś Neviersa - Chodźcie ze mną, dostaniecie zapłatę dla wszystkich.
Altmer i bretoński obieżyświat przesunęli się między ławami w stronę wyjścia, wyraźnie zmieszani zwarzoną atmosferą późnego obiadu.
- Ty zaś zakarbuj sobie w pamięci jedno, dunmerze - Farendal przeniósł wzrok z powrotem na oblicze szaroskórego elfa - Niemiłym jesteś dla mnie gościem, tedy możesz mieć pewność, że niezwłocznie szepnę o tobie kilka słów jarlowi, a jarl szczęśliwie w wielkiej ma mnie estymie. Wynika zaś z tego rada, byś czym prędzej pakował swe manatki, albowiem nie zaznasz tu zbyt długiego odpoczynku... jak wy wszyscy zresztą, bom wrażenie odniósł, że wszyscyście siebie warci.
Nie skrywając już dłużej swej głębokiej urazy pod maską wyniosłej dumy Farendal opuścił kuchenne pomieszczenie zabierając ze sobą Sivariaela, Neviersa i runiczny kamień z Czarnygłazu.
Proponuję jeść, ile wlezie, a resztą napchać bagaże - kto wie, kiedy znowu trafi się Wam okazja do porządnego posiłku?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuchnia Smoczej Przystani, 13 dzień Ostatnich Siewów
Kiedy wzburzony czarodziej opuścił jadalnię w towarzystwie dwóch wybranych przez siebie inkasentów, w progi swojego królestwa powróciła zachmurzona ochmistrzyni, spozierająca na awanturników srogim wzrokiem, ale też czująca się nieco pewniej w asyście trzech przywołanych skądś naprędce hersirów.
- Tylko mi tu więcej nie krzykać, bo nakażę precz wyrzucić! - oznajmiła podnosząc władczym gestem uzbrojoną w wałek do ciasta rękę - To jest jarlowa kuchnia, a nie jakaś obora, żeby się tu obcy ciskali, a służbę strachali!
- Ponoć jarl ma was w poważaniu, ale szanujcie spokój tego dworu - powiedział jeden z hersirów, barczysty Nord o pociętej starymi szramami twarzy - Jeśli będziecie rwetes czynić, Irileth wywali was stąd na zbite pyski czy paszcze czy co tam jeszcze macie.
- Będziecie tedy spokojni czy mamy iść po łyki? - wtrącił drugi drużynnik, krzyżując z mało przyjazną miną ramiona na piersiach.
Kiedy wzburzony czarodziej opuścił jadalnię w towarzystwie dwóch wybranych przez siebie inkasentów, w progi swojego królestwa powróciła zachmurzona ochmistrzyni, spozierająca na awanturników srogim wzrokiem, ale też czująca się nieco pewniej w asyście trzech przywołanych skądś naprędce hersirów.
- Tylko mi tu więcej nie krzykać, bo nakażę precz wyrzucić! - oznajmiła podnosząc władczym gestem uzbrojoną w wałek do ciasta rękę - To jest jarlowa kuchnia, a nie jakaś obora, żeby się tu obcy ciskali, a służbę strachali!
- Ponoć jarl ma was w poważaniu, ale szanujcie spokój tego dworu - powiedział jeden z hersirów, barczysty Nord o pociętej starymi szramami twarzy - Jeśli będziecie rwetes czynić, Irileth wywali was stąd na zbite pyski czy paszcze czy co tam jeszcze macie.
- Będziecie tedy spokojni czy mamy iść po łyki? - wtrącił drugi drużynnik, krzyżując z mało przyjazną miną ramiona na piersiach.
To jak, będziecie krzykać?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pokoje czarodzieja, 13 dzień Ostatnich Siewów
Pokoje zajmowane przez Farendala znajdowały się w południowym skrzydle strzelistego dworu, na wznoszącej się wysoko ponad wyżyną ścianie z obrobionego starannie kamienia i przyciętego z równym pietyzmem drewna. Wielkie okna wpuszczały do środka mnóstwo słonecznego światła, ale tu i ówdzie i tak paliły się umieszczone w mosiężnych świecznikach knoty.
Nie zważając na grzebiącego w wielkiej skrzyni czarodzieja Sivariael powiódł urzeczonym spojrzeniem po licznych bibliotecznych regałąch zastawionych starymi rękopisami i oprawionymi w skóry rzadkich zwierząt magicznymi tomiszczami skrywającymi zapewne niejedną fascynującą tajemnicę.
- Twoje trzysta septimów, wedle umowy - powiedział Farendal Tajemny Płomień odwracając się w stronę Dumasa Neviersa i podając mu wyjątkowo suto nabity monetami trzos - Po tym, co mnie spotkało z waszej strony nie poczuję się urażony, jeśli zechcesz co do sztuki przeliczyć.
- Proszę, byś nie oceniał mnie podług tamtej grupy, panie - Breton ukłonił się na dworską modłę, wieszając trzos przy pasie bez zaglądania do jego środka - Przez przypadek skrzyżowały się nasze ścieżki i chociaż wstyd mi szczerze za ich rażący brak szacunku, nie czuję się temu bynajmniej winien.
Wciąż zachmurzony Farendal mruknął coś pod nosem na tyle cicho, by żaden z gości tego nie dosłyszał, ale sama mina czarodzieja już wiele mówiła o jego nastroju i o opinii na temat cudzoziemskich najmitów.
- A tutaj pięć trzosów po setce w każdym - powiedział czarodziej wyciągając z kufra następne sakiewki, tym razem przeznaczone dla altmera - A ty nie chciałbyś przeliczyć, elfie?
Pokoje zajmowane przez Farendala znajdowały się w południowym skrzydle strzelistego dworu, na wznoszącej się wysoko ponad wyżyną ścianie z obrobionego starannie kamienia i przyciętego z równym pietyzmem drewna. Wielkie okna wpuszczały do środka mnóstwo słonecznego światła, ale tu i ówdzie i tak paliły się umieszczone w mosiężnych świecznikach knoty.
Nie zważając na grzebiącego w wielkiej skrzyni czarodzieja Sivariael powiódł urzeczonym spojrzeniem po licznych bibliotecznych regałąch zastawionych starymi rękopisami i oprawionymi w skóry rzadkich zwierząt magicznymi tomiszczami skrywającymi zapewne niejedną fascynującą tajemnicę.
- Twoje trzysta septimów, wedle umowy - powiedział Farendal Tajemny Płomień odwracając się w stronę Dumasa Neviersa i podając mu wyjątkowo suto nabity monetami trzos - Po tym, co mnie spotkało z waszej strony nie poczuję się urażony, jeśli zechcesz co do sztuki przeliczyć.
- Proszę, byś nie oceniał mnie podług tamtej grupy, panie - Breton ukłonił się na dworską modłę, wieszając trzos przy pasie bez zaglądania do jego środka - Przez przypadek skrzyżowały się nasze ścieżki i chociaż wstyd mi szczerze za ich rażący brak szacunku, nie czuję się temu bynajmniej winien.
Wciąż zachmurzony Farendal mruknął coś pod nosem na tyle cicho, by żaden z gości tego nie dosłyszał, ale sama mina czarodzieja już wiele mówiła o jego nastroju i o opinii na temat cudzoziemskich najmitów.
- A tutaj pięć trzosów po setce w każdym - powiedział czarodziej wyciągając z kufra następne sakiewki, tym razem przeznaczone dla altmera - A ty nie chciałbyś przeliczyć, elfie?
Procjonie, przeliczysz?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Ty mnie w etykiecie przerastasz? Fakt to niezbity jest, bom ja prosty Dunmer ze szlaku nie nawykły do takich dworskich gierek ale zachowujesz się jak....Czym Ci ubliżyłem? Tym, żeś od razu pod kabzę zabrał płytkę? Ja nie nawykły do takiego zachowania więc mówię co mi na sercu leży i tyle a żeś się poczuł urażony tym to już nie moja sprawa. A gadaj co chcesz na Mnie ale moich towarzyszy zostaw w spokoju bo nic złego Ci nie zrobili. A Ty Siva pamiętaj jesteś nam winien 400 sztuk złota.
Po tym jak magus wyszedł Llorvas zwrócił się do kobiety uzbrojonej po zęby w wałek i pokrywę od dużego garnka:
-Nie denerwujcie się ochmistrzyni, przecież nic się nie stało tu o interesy chodzi, a ten Wasz mag zachował się jak, nieważne zresztą o mnie kobieto możesz być spokojna już gęby nie otworzę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuchnia Smoczej Przystani, 13 dzień Ostatnich Siewów
Ochmistrzyni łypnęła na dunmera podejrzliwym wzrokiem, ale widać uwierzyła wypowiedzianym przez elfa słowom, bo odwróciwszy spojrzenie w stronę drużynników kiwnęła im w geście podziękowania głową. Widząc ów znak wojownicy wycofali się powoli z kuchni, odchodząc wzdłuż ściany pomieszczenia pośród cichnącego brzęku metalowych części zbroi.
- Tedy kończcie posiłek, nim wszystko wystygnie - powiedziała ochmistrzyni marszcząc wciąż czoło - A potem idźcie sobie gdzie na świeże powietrze i miejsce uczyńcie kuchcikom, by nam mus posprzątać tu i ogarnąć wszystko przed wieczerzą.
Ochmistrzyni łypnęła na dunmera podejrzliwym wzrokiem, ale widać uwierzyła wypowiedzianym przez elfa słowom, bo odwróciwszy spojrzenie w stronę drużynników kiwnęła im w geście podziękowania głową. Widząc ów znak wojownicy wycofali się powoli z kuchni, odchodząc wzdłuż ściany pomieszczenia pośród cichnącego brzęku metalowych części zbroi.
- Tedy kończcie posiłek, nim wszystko wystygnie - powiedziała ochmistrzyni marszcząc wciąż czoło - A potem idźcie sobie gdzie na świeże powietrze i miejsce uczyńcie kuchcikom, by nam mus posprzątać tu i ogarnąć wszystko przed wieczerzą.
Gdzie chcecie się wybrać, kiedy skończycie jeść? Jest popołudnie, tak około trzynastej wedle naszego zegara. Jarl ciągle jeszcze nie wrócił do dworu z oględzin trupów bandytów, na rynek poszła zresztą spora część jego świty i Przystań wydaje się mocno wyludniona.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Zabieram jakiś solidny kawał mięsa ze sobą i jeśli na stole jest jakaś butelka z alkoholem też biorę, do szefowej kuchni podchodzę i daję jej 20 septimów i dziękuję za gościnę, uśmiechając się do niej szczerze.
Chcemy chyba sprzedać te zbroje więc idziemy je sprzedać.
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2013, 15:06 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Oczywiście, że tak wszak w tych stronach roi się od bandytów i można zarobić na tym.
Ale trza poczekać co z Sivą i Bretonem co oni tam umyślili. Tylko jak dla mnie Breton posłużył się Nami w celu uzyskania tabliczki i to za wygórowaną cenę.
Ale trza poczekać co z Sivą i Bretonem co oni tam umyślili. Tylko jak dla mnie Breton posłużył się Nami w celu uzyskania tabliczki i to za wygórowaną cenę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Nie obchodzi mnie to już oddaliście płytkę tak po prostu, Breton który nas oskarżał i rzucał kłody pod nogi jest nam niby teraz druhem? Siva który udawał, że nie zna Nieversa idzie razem z nim odebrać złoto? Coś za szybko ufacie obcym moi drodzy towarzysze.
A tak z innej beczki to jak pamiętam to Hastur i Ahraven negocjacje z magiem prowadzili? Prawda?
A tak z innej beczki to jak pamiętam to Hastur i Ahraven negocjacje z magiem prowadzili? Prawda?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
- Z mojej strony nic waści chyba złego nie spotkało, więc nie rozumiem czemu miałbym nie ufać - rzekł elf, przymując sakiewki i kłaniając się. A czy posiadasz, o panie, w swych księgach coś, czego nauczenie tak prostego badacza nie przyniesie ci ujmy?
Mordimer - nie udawał że go nie zna, po prostu nie starał się udawać że go lubi. Ani razu nie powiedziałem że go nie znam. Araven - kiedy prawie nas zabili? Nie przypominam sobie.
Nie liczę septimów tutaj w dowodzie zaufania, ale nie omieszkam tego zrobić potem.
Nie liczę septimów tutaj w dowodzie zaufania, ale nie omieszkam tego zrobić potem.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ja próbowałem sytuację łagodzić i pytałem o to czy mag by miecza nie zbadał, ale MG jak na razie pominął wątki zasugerowane przez argonianina.
Procjon np. jak na uczcie u jarla próbowałeś zastraszyć setnika cesarskiego, a niedawno na trakcie zwady szukałeś z hersirami innego jarla, mało dyplomatycznie do nich przemawiając.
Procjon np. jak na uczcie u jarla próbowałeś zastraszyć setnika cesarskiego, a niedawno na trakcie zwady szukałeś z hersirami innego jarla, mało dyplomatycznie do nich przemawiając.
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2013, 16:54 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.