PBF - Narodziny legendy
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Kotolak stadal sie wymigac w kazdy mozliwy sposob od koniecznosci kolejnej audiencji u jarla. Dla kazdego khajita w jego sytuacji bylo to zupelnie naturalne. Plodzenie kociat bylo wielkim zaszczytem dla samca i zdarzalo sie bardzo rzadko.
Co innego martwilo jednak khajita, czemu kotolak dal upust zanim sie ulotnil tak samo szybko jak sie pojawil:
- Barrteh zostawil czlowiekow samych sobie, a niemadre czlowieki zdazyli juz sklocic sie z czarodziejakiem. Jak trzeba, to Barr'teh pojdzie i przyniesie plytke od czlowieka. Chyba nie jest mu juz potrzebna?
Co innego martwilo jednak khajita, czemu kotolak dal upust zanim sie ulotnil tak samo szybko jak sie pojawil:
- Barrteh zostawil czlowiekow samych sobie, a niemadre czlowieki zdazyli juz sklocic sie z czarodziejakiem. Jak trzeba, to Barr'teh pojdzie i przyniesie plytke od czlowieka. Chyba nie jest mu juz potrzebna?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Kot fuknal zezlony slyszac prosbe Silvarela i zaczal nerwowo zamiatac ogonem:
- Elfiak na glowe upadl? Po co khajitowi smarowidlo na miecz? Widzi elfiak miecz u khajita? Niecale dwa tuziny zlotych slonc... elfiak Nie obraza khajita. Barr'teh to moze zrobic dla zabawy, a nie krazkow. Khajit zechce elfiakowych zlotych krazkow, to wezmie i niemadry elfiak nawet nie bedzie wiedzial.
- Elfiak na glowe upadl? Po co khajitowi smarowidlo na miecz? Widzi elfiak miecz u khajita? Niecale dwa tuziny zlotych slonc... elfiak Nie obraza khajita. Barr'teh to moze zrobic dla zabawy, a nie krazkow. Khajit zechce elfiakowych zlotych krazkow, to wezmie i niemadry elfiak nawet nie bedzie wiedzial.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Dunmer usiadł za stołem i czekał na rozpoczęcie przez jarla audiencji albo uczty. Staram się nie odzywać nie pytany.
Co do tego co dalej to fakt albo dogadamy się z magiem albo trza iść jako najemnicy do zadań specjalnych do jarla.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów
Jarl Balgruuf zaczekał, aż nowi goście zasiądą przy dębowym stole, kiwnął dłonią w stronę służby. Przed przybyszami wyrosły natychmiast kubki pełne pienistego piwa oraz półmiski z okrągłymi kawałkami wędzonego sera.
- W sam czas się zjawiliście, w sam czas - oznajmił władyka mierząc cudzoziemców przenikliwym spojrzeniem - Wszelako nie wszyscy.
- Kotołaka ostawiłem, panie - odparł z wyczuwalnym niepokojem służący za przewodnika hersir - Jego kompani rzekli, że mało jest oswojony i kłopotów może narobić.
- Wybaczcie swemu drużynnikowi, jarlu - Neviers skłonił z szacunkiem głowę - Prawdę powiada i słuszną okazał troskę. Nasz rysiowi podobny druh wielce jest nieokrzesany, czego dowiódł susłowatym podarunkiem. Jeszcze byłby gotów nasikać pod stół albo kogoś podrapać, a pazury ma zaiste ogromne. Za mur go wypuściliśmy, niech w spokoju na myszy poluje.
- Skoro tak mówicie, niechaj będzie po waszemu, choć przyznam, żem wielce był zainteresowany spotkaniem z tak cudacznym... stworem - odparł z nutką rozczarowania w głosie Balgruuf - Cóż, może trafi się okazja kiedy indziej.
- Pragnę wierzyć, że tak się stanie, jarlu - wiódł dalej uprzejmą konwersację Neviers - Przecie nie bez powodu dostąpiliśmy zaszczytu spotkania w tak wąskim i godnym zaufania gronie.
- Nie tylko męstwa nie można wam odmówić, ale i krasomówstwa - roześmiał się dźwięcznie władca Białej Grani, unosząc w geście podziękowania swój kufel - I słusznie podejrzewacie, że skrywają się w tym spotkaniu głębsze intencje.
Jarl Balgruuf zaczekał, aż nowi goście zasiądą przy dębowym stole, kiwnął dłonią w stronę służby. Przed przybyszami wyrosły natychmiast kubki pełne pienistego piwa oraz półmiski z okrągłymi kawałkami wędzonego sera.
- W sam czas się zjawiliście, w sam czas - oznajmił władyka mierząc cudzoziemców przenikliwym spojrzeniem - Wszelako nie wszyscy.
- Kotołaka ostawiłem, panie - odparł z wyczuwalnym niepokojem służący za przewodnika hersir - Jego kompani rzekli, że mało jest oswojony i kłopotów może narobić.
- Wybaczcie swemu drużynnikowi, jarlu - Neviers skłonił z szacunkiem głowę - Prawdę powiada i słuszną okazał troskę. Nasz rysiowi podobny druh wielce jest nieokrzesany, czego dowiódł susłowatym podarunkiem. Jeszcze byłby gotów nasikać pod stół albo kogoś podrapać, a pazury ma zaiste ogromne. Za mur go wypuściliśmy, niech w spokoju na myszy poluje.
- Skoro tak mówicie, niechaj będzie po waszemu, choć przyznam, żem wielce był zainteresowany spotkaniem z tak cudacznym... stworem - odparł z nutką rozczarowania w głosie Balgruuf - Cóż, może trafi się okazja kiedy indziej.
- Pragnę wierzyć, że tak się stanie, jarlu - wiódł dalej uprzejmą konwersację Neviers - Przecie nie bez powodu dostąpiliśmy zaszczytu spotkania w tak wąskim i godnym zaufania gronie.
- Nie tylko męstwa nie można wam odmówić, ale i krasomówstwa - roześmiał się dźwięcznie władca Białej Grani, unosząc w geście podziękowania swój kufel - I słusznie podejrzewacie, że skrywają się w tym spotkaniu głębsze intencje.
Może ktoś zechce przebić Bretona w dworskiej etykiecie?
- Dziękujemy że raczyłeś ugościć nas, zwykłych ludzi tudzież elfów czy argonian przy swym jakże bogatym stole, jarlu Balgruufie - rzekł Altmer, kłaniając się. - Czyżby głębsze intencje miały dno u nieobecnego tu niestety mości Farendala?
A owszem.
EDIT: OK, już zedytowałem.
EDIT: OK, już zedytowałem.
Ostatnio zmieniony 11 kwietnia 2013, 20:54 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Potężny jarlu, zechcesss powiedzieć nam czemu zawdzięczamy to zaproszenie?. Wybacz jarlu Sivariaelowi, za duzo alkoholu wypił ostatnio i zwidy miewa czasem albo gada od rzeczy.
Ostatnio zmieniony 11 kwietnia 2013, 21:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Kotołak odprowadził jeszcze wzrokiem odchodzacych towarzyszy, ale nie było mu żal. Czekały go inne atrakcje w obozowisku khajitów. Choć nie miał juz raczej co liczyć na drugi dzień swawoli, to nie wypadało zostawić Atabah bez zwyczajowych darów, które miały wspomóc kocicę w wychowaniu młodych. W Białej Grani trudno typowego dla khajitów asortymentu prezentów, takich jak np zakazany księżycowy cukier, a tylko takie jakie wydawały się przydatne wyłącznie człowiekom w stylu narzędzi, czy zmyślnych pułapek na myszy. Ale na wszystkich bogów, po co khajitowi pułapka na myszy?
Barr'teh musiał pomyśleć o innych prezentach. Zakupił wielką, ciepłą i niezmiernie drogą skórę białego niedźwiedzia, która zdała mu się dobrym pomysłem. Atabah i kocięta będą miały ciepło, a taka skóra była naprawdę zacnym podarkiem.
Nim jednak ruszył ku obozowisku pobratymców, poprosił kupca aby przypilnował zakupionego towaru, a sam udał się w przeciwną stronę poza miejskie mury. Nocne parzenie wypadało uczcić czymś więcej niż podarkiem, czy tłustym susłem, darowanym wczoraj jarlowi. Chciał zapolować na sarnę lub coś równie smacznego. Miał tylko nadzieję, że nie będzie musiał się do obozowiska podkradać chyłkiem ze zdobyczą, bo jak znał obyczaje człowieków, to pewno tłusty i stary jarl przyznał sobie wyłączność na takiego zwierza...
Barr'teh musiał pomyśleć o innych prezentach. Zakupił wielką, ciepłą i niezmiernie drogą skórę białego niedźwiedzia, która zdała mu się dobrym pomysłem. Atabah i kocięta będą miały ciepło, a taka skóra była naprawdę zacnym podarkiem.
Nim jednak ruszył ku obozowisku pobratymców, poprosił kupca aby przypilnował zakupionego towaru, a sam udał się w przeciwną stronę poza miejskie mury. Nocne parzenie wypadało uczcić czymś więcej niż podarkiem, czy tłustym susłem, darowanym wczoraj jarlowi. Chciał zapolować na sarnę lub coś równie smacznego. Miał tylko nadzieję, że nie będzie musiał się do obozowiska podkradać chyłkiem ze zdobyczą, bo jak znał obyczaje człowieków, to pewno tłusty i stary jarl przyznał sobie wyłączność na takiego zwierza...
Przyjmijmy, że kotołak pozbędzie się wiekszosci swoich pieniedzy i po zakupie futra zostanie mu w kieszeniach powiedzmy 25 szt zł.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2013, 00:25 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44