Najchętniej tak jak stoję wziąłbym wojsk i poszedł tropem Yoginitów i Władców, ale póki co jednak wracam do miasta i dziękuję obroncom za ich heroiczną postawę, a wszystkim sojusznikom: wampirom Emhyra, elfom, goblinom i krasnoludom za ich pomoc.
Krasnoludom mówię, że ich pomoc w obronie miasta nie zostanie zapomniana a zwycięstwo przybliżyło drogę do wyzwolenia ich matecznika. Goblinom przyznaję stosowną część obozu atakujących do splądrowania w nagrodę. Iranianom mówię, że słusznie postąpili nie zapominając o swym księciu i przybywając z pomocą. Teraz już wiedzą do czego zdolni są Władcy i dlaczego muszą zostać zniszczeni.
Rannych wrogów i jeńców sugeruję nadziać na pale. Głowy zabitych na wóz i wysłać z kilkoma rannymi z powrotem do gniazda Włądców lub Yoginitów.
Ile nam czasu zostało do wiecu elfów? Jesli dużo, to zbiorę gobliny, zmontuję jeszcze kilka niezależnych grup dywersyjnych i dalej heja polować na wrogów.