PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 kwietnia 2013, 17:37

Post ukryty do informacji Koszala.

Przepraszam Panowie, zapomniałem o czymś dość ważnym i już to naprawiłem wysyłając PW Koszalowi.
Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1526hrs

Cartwright podskoczył, gdy usłyszał znów głos netrunnerki. Nie rozłączyła się, ale od momentu, kiedy w domu Concenta doszło do dziwnego spotkania, siedziała zupełnie cicho, nie wiadomo czy totalnie zaskoczona, czy może wciąż trzymając rękę na pulsie. Słowa które telefon wyrzucał jej niesamowicie szybkim głosem, z jednej strony uspokoiły technika, ale z drugiej uzmysławiały mu po jak cienkim lodzie stąpają:

- Czarny, nie róbcie nic głupiego! Jeśli spadnie jej włos z głowy to będzie pozamiatane na cacy. Sprawdziłam, ona mieszka tu w skrzydle domu. Monica Maria Rodriguez, rocznik 1971. Zatrudniona jako służba domowa przez Vincenta w 2002. Pensje oficjalnie płaci jej z funduszu reprezentacyjnego Militechu. Rodriguez ma dwoje dorosłych dzieci żyjących w NC. Półtora godziny temu zarejestrowała ochronie na checkpoincie, że wyjdzie z Westbrook i wróci przed północą. Musicie być bardzo ostrożni, bo Arasaka zacznie węszyć, jak cos pójdzie nie tak.

Puls Cartwrighta podskoczył. Wyglądało, że służąca musi stąd wyjść nie domyslając się, że coś jest nie tak. Jesli nie wyjdzie, to ochrona Arasaki może zacząć to sprawdzać. Fałszywe ID mogą niewystarczyć żeby się wykpić. A jeśli Monica zoorientuje się, że coś jest nie tak, to wystarczy, że szepnie komuś słowo na punkcie kotrolnym i wtedy będą naprawdę mieć na głowie oddział szturmowy azjatów. Tak źle i tak niedobrze.
Garść informacji od Alt, które miałem przekazać wcześniej i kompletnie zapomniałem. Mea Culpa. Trochę Wam to zawęża pole działania, ale nie musi być łatwo!
Tylko Ty słyszysz rozmowę z netrunnerką, bo wisisz z nią jeszcze na linii, toteż postuję do Ciebie przez PW. Mam nadzieję, że jakoś zdołasz przekazać wszystko w Garcii i Wilsonowi w sposób, żeby babka się nie zorientowałaWink Miłego improwizowania.
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2013, 21:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 kwietnia 2013, 22:38

Pani Rodriguez proszę wybaczyć Paulowi jego żarty.

-niespodziewanie łagodnym tonem wypalił Czarny wyciągając przed siebie dłoń w uspokajającym geście, po czym z obronną miną zaczął tłumaczyć Paula.

Paul tylko tak się zgrywa, a prawdę mówiąc to pół drogi opowiadał, jak go Pani nieraz wyciągnęła z opresji, nawet o Pani obojgu dzieciakach wspominał, chociaż to już chyba nie dzieci, bo pewnie wyrosły. Normalnie niech się Pani nie martwi, bo nie ma po co tu zostawać na noc, tylko wypada do domciu wracać, a ja już gwarantuję, że nie pozwolimy Pauliemu nabroić i przed dziesiatą będziemy w łóżkach, a na kolację zamówimy sobie pizzę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 kwietnia 2013, 19:14

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1526hrs

- Och Paulie, jesteś takim słodkim dzieckiem... - Kobieta chyba bardzo doceniła fakt, że młody Vincent tak rzewnie wspomina starą służącą. Potem znów zamilkła na chwilę, przygryzając dolną wargę i wyraźnie będąc w rozterce:

- No dobrze chłopcy, i tak mam przepustkę na dziś wieczór, to skorzystam z okazji, żeby wyjść, ale mam jeszcze chwilę, to chociaż herbaty muszę Wam zrobić. Święta Panienko, musicie być tacy zmęczeni po podróży. Paulie to wie, ale Ty chłopcze zapewne nie. Choć to Stany a nie Anglia, to Pan Vincent zawsze trzyma najlepszą selekcję herbat z Harrodsa. Refektujecie na Daarjeling czy English Breakfast no 52?

- Yhhhm, ja to co zawsze... - wybełkotał Paul, zdziwiony nieco dziwną zmianą zachowania Escobara.

- Ja podziekuję za herbatę, ale chętnie napiłbym się kawy. - stwierdził Patrick, jakoś nie będąc przekonany co do pomysłu picia herbaty. Jak do tej pory próbował tego napoju jedynie kilkukrtonie, ostatnio w posiadłości Tanaki i siekiera jaką mu wtedy zaparzyła Alt niemal ścięła go z nóg. Jako prosty amerykanin zdecydowanie przedkładał kawę na herbatę.

- To ja też poproszę o kawę... - Escobar w końcu się ujawnił, widząc, że potrzeba bezpośredniego ataku na babcię nie będzie chyba potrzebna. Wyszedł spod galerii, usmiechając się najładniej jak tylko potrafił i dodał jeszcze: - Najlepiej mocne americano...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 kwietnia 2013, 19:37

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1700hrs

- No prawdziwy angielski teatime... Nieprawdaż Paul? - escobar prawie parsknął widząc jak Wilson uśmiecha się do babki, popijając jakiś dziwny wynalazek z imbryku. Fixer w rzeczywistości siedział jednak jak na szpilkach. Kobieta, choć najwyraźniej szykowała się do wyjścia, to co chwilę wpdała do zapierającego dech w piersiach salonu i wypytywała czy aby wszystko w porządku i czy nie dorobić jeszcze herbaty. Bogacze grzecznie dziękowali i starali się nie wgłębiać w większe konwersacje ze służącą, aby nie zabierać jej czasu i tym samym jak najszybciej pozbyć się jej z wielkiego domu.

Zamyślony Escobar nie mógł się napatrzyć na przepych i rozmach rezydencji. Czekał tylko, aż miła do upierdliwości babcia w koncu zmyje się a oni chyba zaczną jak dzieciaki ganiać po domu chyba sto razy większym, niż apartament na Charter Hill, który do tej pory uznawali poza szczyt luksusu. No oczywiście, byli w posiadłosci Tanaki, ale tam po pierwsze nie mieli wolnej ręki, a po drugie i tak przeogromny dom Vincenta wydawał się ciekawszy dla punków.

Wreszcie kobieta zdawała się byc gotowa do drogi. Stała w staromodnej dźinsowej kurtce i nijak nie pasującej do strej baby sukience w kwiatki:

- Czy napewno nic Wam nie przygotować? Taxi powinno być za jakieś pół godziny.

Vincentowi chciało się wrzeszczeć, ale uśmiechnął się tylko miło i przecząco kiwnął głową. Escobar wpadł jednak na inny pomysł, jak pozbyć się babska natychmiast. Przed domem wciąż czekał jak głupi Web w Astonie. Z tego wszystkiego, chłopaki zupełnie zapomniały o kierowcy. Wysłanie służącej autem jawiło się jako dobry pomysł, a pojaienie się na checkpoincie auta z mieszkanką Westbrook tylko uwiarygodniłoby wszystko:

- Monico, nie ma potrzeby czekać. Kierowca Paula Cię zabierze, gdzie tylko chcesz. Prawda Paul?

- Eeeeee, tak. Nie ma sprawy Monico. Auto stoi pod domem...


Kobieta wyszła z posiadłości, a Garcia złapał w pośpiechu za komórkę i szybko wybrał numer:

- Web kurwa, mamy tu niezły młyn. Idzie do auta stara prukwa. Zabierz ją w cholerę, gdzie tylko będzie chciała i wracaj.

- Ale o co cho ziomek? Jaki młyn?

- Nie pytaj. Ona już tam idzie do Ciebie.

Garcia odłożył telefon na blat eleganckiego stolika, pewno designerskiego. Cartwright wstał i krzyknął na cał dom z radości niczym dzieciak wpuszczony do sklepu z zabawkami:

-Kurwa!!! Widzicie co to za chata? - Po chwili dodał jeszcze cos ważnego: - Alt do mnie dzwoniła, torchę się wszystko komplikuje kurwa.

- Co mówiła? - Garcia spytał, choc pytanie bardziej zabrzmiało jak rozkaz. Nim Patrick zdołał cokolwiek powiedzieć Vincent wstał z filiżanką herbaty i przeciągnął się:

- Wiecie co? Ja to pierdolę. Teraz to ja chcę tę zajebistą norę oblukać, bo pewnie juz nie będzie takiej okazji. I wylać jeszcze to gówno. Jak prawdziwy Vincent może to pić?
Treść informacji przekazanej przez Alt jest już wklejony w post numer886. Poniżej kilka foci rezydencji Vincenta. Daję radę, nie? Przynajmniej nie będzie kłótni, kto z kim śpi w pokoju;)
Kupiliscie trochę czasu, ale babcia prawie napewno wróci do domu około północy. Macie jednak czas żeby się jakoś przygotować.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2013, 20:33 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 kwietnia 2013, 21:33

A gdyby tak Hector rzucił kilka razy na Powiązania? Nagrał kilku znajomów z ciężarówkami, przyjechałyby na dzielnię, wpakowalibyśmy wszystko, co nie jest przykręcone do środka, a potem opchnęli na mieście za jakieś 500.000 euro? Co Wy na to? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 kwietnia 2013, 22:09

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1710hrs


Westbrook było rodzajem złotej klatki. Najlepiej obrazował to przykład Rodriguez. Stara służąca była niemal więźniem rezydencji. Zameldowana na stałe w domu Mr Vincenta, opłacana z korporacyjnych pieniedzy, nawet nie mogła wyjść niepostrzeżenie z dzielnicy bogaczy. Musiała niczym osoba pod kuratorskim nadzorem zgłaszać z wyprzedzeniem chęć opuszczenia i przyblizony czas powrotu do domu. To był los milionów ludzi, pracujących dla korporacji, los niewiele lepszy od czarnych niewolników na bawełnianych plantacjach bawełny. Escobar aż wzdrygnął się na myśl, że mógłby trafić na Westbrook w roli podobnej do latynoski starej daty.

Rozmyślania fixera przerwał dzwonek telefonu. Szybki rzut oka na wyswietlacz i Escobar już wiedział, że dzwoni gość, który stał za tym wszystkim. Odebrał połaczenie.

- Cześć Hector. Gadałem z Alt. Niezła kurwa jazda z tą służącą, ale zachowaliscie się jak prawdziwe cwaniaki. Dobrze, że nic jej nie zrobiliście. Posłuchaj mnie kurwa. To jest problem ale damy radę. Musicie jakoś urobić tę babkę, tak żeby się nie jarnęła, że niejesteście od prawdziwego Vincenta. Od jutra zwalam Wam na łeb catering z legalnej firmy i kilka dostaw, także wszystko musi być ok. Terminarz mamy napięty jak stringi na grubej dziwce, więc jedziemy z koksem. Musiecie ją jakos poinformować, że przyjdzie trochę znajomych w piątek i będzie mała imprezka. No dacie radę kurwa. Niepożałujecie, mówię Wam. Acha, Kitty też będzie, załatwione wszystko. Mam załatwić wejście tej dziewczynie Czarnego?
Pomysł z wywozem sprzętu z rezydencji jest przedni, ale jest jeden problem. Kto wjedzie na Westbrook, okazując prawdziwe papiery i podejmie się zrobienia czegoś nielegalnego? Potrzebne by były kradzione ciężarówki, ale jeszcze nie zgłoszone na policji, sterta lewych kart ID swietnej jakości i sporo szczęścia, żeby nikt się nie połapał, że coś jest nie tak.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2013, 13:49

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1710hrs

Hector roześmiał się w duchu słysząc pytanie Kapusty, bo nie sądził, że któryś z kumpli pójdzie w jego ślady w kwestii damskiego towarzystwa. Choć Kitty jeszcze tego nie wiedziała, miała przeżyć nie lada przygodę, a Garcia nie widział powodu, by odmawiać tej frajdy Sarze. Dziewczyna wiele ostatnio przeżyła, zwłaszcza po porwaniu przez Rzeźnię, należało się jej coś od życia.

- Tak, byłoby zajebiście - oznajmił fikser - Najlepiej, gdyby przyjechała razem z Alt. My pozałatwiamy sprawy ze służącą, najwyżej się ją uśpi albo zamknie w piwnicy, ale spokojna głowa, nic jej się nie stanie. Aha, Johny, jest jedna sprawa... nie znasz może kilku gości z ciągnikami siodłowymi? Albo nie, zapomnij o tym, to głupi pomysł. O której zacznie się tu zwalać ten catering?

Nie przerywając rozmowy Latynos podszedł do wielkiej lodówki wkomponowanej w błyszczącą chromem i lakierowanym drewnem kuchni, otworzył ją wodząc zachwyconym wzrokiem po chłodzących się w środku butelkach drogich trunków.
Spokojnie, ja żartowałem z tym szabrowaniem posiadłości, ale i tak zamierzam wypić i zeżreć, ile się tylko da - tutejsi na pewno nie kupują prepaku, tylko limitowane serie steków sprowadzanych z Argentyny i smażone ozorki pawianów! Będę się tym rozkoszował, dopóki nie pęknę!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 kwietnia 2013, 23:47

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1711hrs

-Co Ty mi tu o usypianiu? Ułagodźcie babkę słodkimi pierdami, żeby było git majonez i zachowujcie się jak jebani, srajacy euraczami rezusi przy niej. - Kapusta przerwał na chwilę Garcii. - Ta, sprzęt zacznie przyjeżdżać od około dziesiątej rano. Miałem Was zatrudnić przy tym wszystkim do pomocy, ale jak ta służąca tam jest, to tylko dozorujcie robotę i pierdolcie jakieś farmazony. Pogadam jeszcze z Alt o Sarze. Dobra, sayonara. Bawcie się dobrze i kurwa nie zróbcie nic głupiego. Chyba mogę Wam zaufać?

- No jasne Johny. Przecież co złego to nie my. Taki show Rodriguez zrobimi, że nawet sam Vincent jej uwierzy.

***

Escobar był już głodny. Stał przed wielką lodówką ze szklaneczką jakiejś whisky, pochodzącej ze Szkocji, która rzekomo leżakowała w dębinie przez niemal sześćdziesiąt lat. Smakowała tak samo jak Jack Daniels Value za piętnaście eurodolców, który z whiskey miał zapewne tyle wspólnego, że stał przez całe pięć minut obok prawdziwej butelki. Przed fixerem pojawił się zupełnie nieoczekiwany problem. Przepastna lodówka, wielkości szafy dwuskrzydłowej, nie była zaopatrzona w żadne, ale to żadniusieńkie prepaki. Leżały tu za to tony półproduktów, prawdziwe mięso, sery, owoce i wiktuały, jakich nazw chłopak nawet nie znał. Wszstko aby wyżywić chyba całą armię ludzi, trzeba było tylko przygotować z tego jedzenie. Pytanie, które zadawał sobie latynos brzmiało - jak? W swoim dotychczasowym życiu, jadł albo w fastfoodach, okazjonalnie w jakiś knajpach, a najczęściej wpieprzał podgrzewaną w mikrofali papkę prepaka. Ale nigdy w swoim życiu nie gotował. Stworzenie z rzeczy w lodówce czegoś jadalnego jawiło się mu zupełnie czarną magią. Odwrócił się do kumpli:

- Kurwa, albo ktoś ściągnie jakiś filmik jak coś upichcić, albo zamawiamy pizze...
Ot problemy ludzi XXI wieku. Skąd możecie wiedzieć jak coś ugotować, jeśli nigdy nie mieliscie nawet kuchni z prawdziwego zdarzenia i wcinaliscie przez 20 lat prepaki?

Sorry nie dam rady pchnąć dziś niczego dalej. Postaram się jutro wieczorem popisać

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 kwietnia 2013, 21:14

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020; 1712hrs

Ślinka pociekła Garcii z ust na widok przechowywanych w lodówce smakołyków, chociaż zmieszanie Latynosa na widok bezliku świeżych wiktuałów rosło z każdą chwilą. Nie potrafiąc się zdecydować fikser wyciągnął w końcu kawał zawiniętego w przeźroczystą plastikową folię sera i rozpakował go oblizując się bezwiednie.

Krojąc ser na grube plastry Hector rozmyślał jednocześnie nad następnym dniem, mającym stanowić spektakularne zwieńczenie ich zuchwałej operacji. Już pierwszy dzień spędzony w luksusowej rezydencji na Westbrook przysporzył fikserowi niebywałych wrażeń, przede wszystkim rzucając go na kolanach bezmiarem bogactwa mieszkańców posiadłości. Młody Latynos próbował nawet wstępnie oszacować wartość wyposażenia zgromadzonego w budowli, ale szybko się poddał, nie potrafiąc podołać wyzwaniu.

Mocarze wielkiego świata żyli na poziomie, o którym trójka młodych łobuzów ze Wschodniej Mariny mogła tylko pomarzyć... aż do dzisiejszego dnia.

- Kurde, ależ to jest dobre - mlasnął Garcia wpychając do ust kawałki sera i żując z dzikim zapałem.
Jak to jest z tą służącą. Ona mieszka w rezydencji czy codziennie do niej dojeżdża?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 kwietnia 2013, 22:54

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Thu 30/07/2020; 0050hrs

Rodriguez, która wróciła z NC wraz z Webem ujrzała trójkę siedzących na kanapach młodzieńców pałaszujących angielskie sery z czerownym bordeaux i winogronami. Połączenie naprawdę godnę podniebień milionerów. Na stoliku stała też pusta butelka po Gleincairnie, za którą Pan Vincent zapłacił jakiś czas temu kilka tysięcy eurodolarów. Ale chyba nie było to jakieś specjalne uszczuplenie domowej "piwniczki", tym bardziej, że częstował się kuzyn Pana Vincenta.

Chłopcy byli w iście szampańskich nastrojach, choc ich zachowanie bardziej przypominało lumpów ze Strefy Walki niż bogatych dandysów. Stara służąca nie była jednak zaskoczona. Podczas lat spędzonych na Westbrook nie takie rzeczy już widziała i dobrze wiedziała, że milony na koncie nie czynią automatycznie ludzi kulturalnymi i na poziomie, nawet jeśli urodzili się pośród bogactwa i splendoru. Z grzecznosci spytała, czy przygotować coś do jedzenia, spodziewając się, że po takiej kolacji młodzieńcy raczej będą już raczej szykować do snu niż prosić o wyszukane dania. Zapowiadała się jednak długa noc, bo podchmieleni młodzieńcy chcieli steków i wydawało się, ze suta kolacja była tylko przystawką do dania głównego. Zakasała rękawy i wyjęła argentyńską, leżakującą od trzech tygodni wołowinę i odkroiła trzy grube plastry...
Monica zaraz ugrilluje Wam trzy krwiste i ewentualnie przygotuje inne frykasy.

Rodriguez mieszka na Westbrook, choć stosowniej byłoby powiedzieć, że jest rodzajem więźnia i czasem może opuścić dzielnicę milionerów, po otrzymaniu przepustki.

Jutro pchnę akcję juz na czwartkowy ranek i zapewne na piątek.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 15 kwietnia 2013, 05:24

Pytanko techniczne, prawdopodobnie Pani Rodriguez jest odpowiedzialna za kuchnię, sprzątanko itp, a zatem za robienie zakupów. W tej sytuacji Czarny będzie cisnął Paula, żeby namówł ją na zakup paru drobiazgó (w rodzaju super odtwarzacza muzyczki, zegarka itp, Czarny obluka też chacjendę w poszukwianiu takich zabawek, które da się upchać przy sobie. Sorki, za bardzo zbity jestem na fabularkę i mam zakwasy od.. nieważne. Muszę się wyspać, a jak będę spał, Eugen będzie skakał radośnie po łóżkach na Westbrook.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 kwietnia 2013, 18:35

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Thu 30/07/2020; 1000hrs

Głowa Vincenta pulsowała tępymi uderzeniami młota obijającego się wewnątrz czaszki. Monica wykazała się zdumiewającą umiejętnością wyczuwania, czego młody milioner mógłby chcieć. Na stole stał już English Breakfast. Choć chłopak wychował się na gotowych do spożycia płatkach z mlekiem, to musiał przyznać, że kombinacja tłustego bekonu, kiełbasy, jajek, fasolki i różnych innych drobiazgów była całkiem skuteczną metodą na kaca, a służąca nie mogła wiedzieć, że Vincent z Anglii, to punk z Night City i nie nawykł do brytyjskiej kuchni. Zkacowanemu Paulowi wcale nie przeszkadzała drastyczna zmiana diety. Nigdy dotąd nie wcinał prawdziwego jedzenia, więc jadł podane do łóżka śniadanie, delektując się każdym kęsem, jakby miał być jego ostatnim.

Sen na jawie nie trwał zbyt długo. Do sypialni wparował Escobar:

- Wstawaj Paul! Przyjechała dostawa... Kurwa, cały tir!

- Pierdolisz...

- Nie pierdolę. Zbieraj dupę i trzeba ich jakoś ogarnąć.

Zasadniczo to Pablo sam się zastanawiał, co też Kapusta zoorganizował, że pod rezydencję podjechała wielka ciężarówka z przyczepą pełną... właśnie, pełną czego? Musiało byc tego sporo, bo wraz z szesnastokołowcem pojawiło się jeszcze ośmiu pracowników, ubranych w uniformy jednej ze znanych w mieście firm cateringowych. Czekali przed willą paląc papierosy i czekając na mozliwość rozpoczęcia swojej roboty.

Trójka chłopaków schodziła z piętra. Cartwright zastanwaiał się półgłosem:

- Kurwa, co my im mamy powiedzieć? Żeby się wzięli do roboty? Ja kurwa nic nie wiem...

- Damy radę... Pokręcimy się na haluksach, pomarudzimy, że coś nie tak i będzie spoko - Escobar spokojnym tonem starał się dodać trochę pewnosci siebie chłopakom. Na dole schodów spotkali Monicę:

- Chłopcy, co się dzieję? Co to za ciężarówka?
Spoko, napewno uda Wam się coś wynieść z willi, choć złote Rolexy, biżuteria i kluczyki do fur w olbrzymim garażu nie walają się po podłodze.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 kwietnia 2013, 21:40

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Thu 30/07/2020; 1000hrs

Garcia ujął starszą panią pod ramię w sposób podpatrzony na jednym ze staroświeckich filmów z ubiegłego wieku.

- Droga Moniko, to zaopatrzenie na przyjęcie-niespodziankę, które zamierzamy wyprawić Vincentowi - oznajmił z wielką emfazą fikser - To prezent od przyjaciół z firmy, dla uczczenia bardzo ważnego kontraktu Militechu. Złożyło się kilku wysoko postawionych kierowników. Vincent będzie w siódmym niebie!
Trzeba pomyśleć, co my z nią zrobimy w dniu imprezy... :|

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 kwietnia 2013, 22:28

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Thu 30/07/2020; 1010hrs

Kobieta odwróciła się wzruszając ramionami i poczłapała do aneksu kuchennego na parterze. W końcu niespodzianki dla Pana Vincenta nie należały do zakresu obowiązków służącej. Jeszcze tylko tego jej brakowało, żeby musiała organizować przyjęcia i inne eventy dla szefa. Póki co trzeba było wstawić zmywarkę i posprzątać sypialnie...

Nim zniknęła w przepastnym salonie, punki zdążyli wyskoczyć już przed rezydencję. Jeden z czekających koło tira mężczyzn, starszy koleś z wąsem, który upodabniał go do gwiazd porno z lat osiemdziesiątych spytał krótko, rzucając pod nogi peta:

- Dobry... To gdzie mamy się instalować?

- Eee, a co właściwie macie do instalacji? - spytał Vincent, bo w zasadzie nie miał pojęcia co może kryć wnętrze przestrzeni ładunkowej ciężarówki.

"Majster" opuscił ramiona w geście niemej rezygnacji, a jeden z jego młodszych pomocników zaczął wymieniać:

- No to scena, namiot, zamek, bary, nagłośnienie...

- O w kurwę, trochę tego jest... - Cartwright z głupią miną podrapał się po głowie zakłopotany. Pomocnik wąsatego dobił go jeszcze:

- Jeszcze jutro mamy kasyno, lodowy bar i całe zaopatrzenie przywieźć.

Escobar wyciągnął komórkę i wybrał numer Kapusty. Nie chciał podejmować żadnych decyzji, nie wiedząc w dodatku jaki plan ma fixer. Johny odebrał połączenie i wysłuchał Pablo, który najspokojniej jak tylko potrafił wymieniał kolejne elementy przywiezionej tirem "scenografii":

- Dobra kurwa, scena na koniec ogrodu, namiot obok a resztę to już jakoś tak, żeby miało to ręce i nogi. Poczekaj mam drugie połączenie! - Kapusta przełączył latynosa w tryb oczekiwania. Pablo zaczął słuchać jakiś starych hitów, mających umilać czas dzwoniącym do fixera interesantom. Po dłuższej chwili Johny wrócił na linie: -Wymyslicie coś. Niech Czarny posprawdza potem nagłośnienie, żeby lipy nie było.

- Ok Johny. Nie ma problemu. Wszystko sprawdzimy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 kwietnia 2013, 22:30

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Thu 30/07/2020; 2210hrs

Paul nigdy nie spodziewałby się, że organizacja imprezy może być tak bardzo męcząca. Odkąd zjawili się pracownicy cateringu, to wyłączając ich przerwę na lunch i kilka przerw na kawę, cały czas trwała wytężona praca, a pojawiające się kłopoty w stylu problemów z prądem, czy nieustawnym namiotem powodowały frustrację zmuszały do wytężonego myślenia. Chłopaki zgodnie z zaleceniami Kapusty nie robili żadnej fizycznje roboty, ale samo nadzorowanie wypluło trójkę punków ze wszystkich sił. W ciągu dziesięciu godzin na tyłach rezydencji wyrosła profesjonalna scena z nagłośnieniem, kilka barów, dmuchany zamek ze zjeżdżalnią, specjalny bar w basenie i kilka innych drobiazgów.

Tir właśnie odjechał a wyrąbani jak konie po westernie chłopaki wolnym krokiem podążyli ku wejściu do rezydencji. Monica nawet nie pytałą czy chcą coś do jedzenia. Z jadalni juz dochodził kuszący aromat ciepłej kolacji. Dwa razy nikogo nie trzeba było zapraszać do kolacji. Żeberka w sosie barbeque, łosoś, eskalopki zniknęły z półmisków pośród głośnego mlaskania. Po kolacji nie mysleli już o niczym innym jak tylko o rąbnięciu się w niesamowicie wygodnych łóżkach i wyspaniem się przed jutrzejszą imprezą.

Patrick wyszedł spod prysznica i stanął w wielkim oknie. Nocna panorama miasta z perspektywy Westbrook była naprawdę olśniewająca. Technik przez dłuższą chwilę delektował się widokiem, ale wyraz szczęścia i swojego rodzaju zadowolenia powoli ustępował niepokojowi, a w końcu zamienił się w niewysłowione przejęcie. Na horyzoncie niebo przecinały błyski oceanicznej burzy. Cały sprzęt, który dziś ustawiła, przestawiła i znów ustawiła ekipa, a później szybko sprawdził Cartwright, nie był przygotowany na ulewny deszcz...
I co robimy? Kto powiedział, że czekają Was emocje tylko w noc imprezy;)

ODPOWIEDZ