PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 maja 2013, 10:33

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 1850hrs

Hectorowi przez cały czas zdawało się, że śni. Nigdy wcześniej nie brał okazji w żadnej imprezie mogącej uchodzić choćby za blade wspomnienie tego, co właśnie działo się na jego oczach. Wątpił też, by kiedykolwiek miał mieć jeszcze okazję do powtórki, toteż zamierzał skorzystać z każdej okazji do zabawy.

Strzeliwszy dla dodania animuszu dwa kieliszki wódki Latynos zaczął się przechadzać pomiędzy przybywającymi coraz liczniej gośćmi próbując zagadywać co bardziej interesujące osoby, zwłaszcza te płci pięknej.

Nie mógł się doczekać przyjazdu Kitty.
Muzyka, drogie drinki, gadki-szmatki - bawmy się, bo jutro wrócimy do nędzy życia na Ulicy!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 maja 2013, 21:47

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2045hrs

Podkład muzyczny: Cyberpunkers http://www.youtube.com/watch?v=X59pnZnosq0

W posiadłosci było już dobrze ponad dwieście osób. Przynajmniej tak szacował Garcia lekko oszołomiony skalą imprezy, ale także kilkoma machami prawdziwej marihuany, którą przyniósł jeden z gości i nie pożałował dorgocennego towaru młodemu fixerowi. Hector już nawet nie pamiętał jak tne klient się nazywał, a w zasadzie to miałby problemy żeby go ponownie rozpoznać. Stuff był jednak niesamowity, nie jakieś syntogówno, tylko sprzęt niemodyfikowany genetycznie. Dojście do czegoś takiego to byłaby żyła złota. Ponoć gram takiego zioła oscylował w cenach od trzystu dolców w górę.

Wyszedł na ogród. W basenie pławiło się kilkadziesiąt osób popijając kolorowe driny. Na scenie rządził jakiś DJ, pospołu z VJ montując niesamite widowisko audiovideo. Trance'owa nuta musiała być słyszalna chyba w East Marinie, bo Hec nie bardzo słyszał własne mysli. Gdzieś z tłumu wyszli Paul i Eugene w towarzystwie kilku ziomali w barwach Piranii. Wszystko wskazywało, że byli już z nimi w swietnej komitywie. Wilson dokończył butelkę browara i krzyknął do fixera:

- Hec! Chodź tu! Kolesie nie wierzą, że to my tą imprę zmajstrowaliśmy!

Fixer sięgnął po kilka butelek piwa, poczęstował pijacych i przedstawił się Piraniom. Hałas muzyki na chwilę zagłuszył ryk wektorowych silników AVki lądującej na dachu posiadłości Vincenta. Chwilę później w drzwiach prowadzących do posiadłosci pojawił się Kapusta i skinął na trójkę chłopaków.

- Ej, kurwa! Przyjechały Wasze laski! Po za tym muszę Wam kogoś przedstawić!

Piranie spojrzały się bez wyjątku z wyrazem wielkiego zdziwienia na Heca, Paula i Eugene'a. Jeden z nich, chuda tyka z faerią zmieniających kolor techwłosów, kiwnał głową z uznaniem:

- Nie no ziomy. Jak jesteście bracholami Kapuchy to respect. Teraz to ja Wam we wszystko uwierzę. Szacun ziomki.

Chłopaki wiedzieli, że Johny nie lubił czekać zbyt długo, więc wymienili tylko żółwiki z boosterami i po chwili zniknęli w willi. Fixer niemal ojcowskim gestem poklepał Paula po plecach:

- No bracie ty sobie musisz jakiś towar dziś przytulić, ale idziesz z nami. Jak się w ogóle bawicie?

- Johny... No jest wypas. - Uśmiechnął się Wilson.

- Tylko pamiętajcie, żeby trzymać się blisko mnie, lub Weba, bo może być tak, że trzeba będzie stąd szybko spierdalać. Aha i uważajcie na te Wasze ciuszki, są do zwrotu!

- Spoko, spoko, pamiętamy Johny. Możesz nam zaufać - uspokoił Kapustę Hector. Kapusta pokiwał twierdząco głową i dodał jeszcze tajemniczo:

- Dobra, Panowie, teraz tylko trzymajcie fason, żeby siary nie było, OK?

Cała czwórka weszła na piętro a stamtąd do przedpokoju prowadzącego na lądowisko. W środku czekali na nich Alt, Sarah, Kitty, Web i Mash przyjacielsko gadający z kimś, kogo nigdy w życiu nie spodziewaliby się spotkać. Chłopaki stanęli jak wryci. Opary alkoholu i dragów w jednym momencie wyparowały z głów punków. Przed nimi stał sam wielki Johny Silverhand. Srebrna ręka, przeźroczyste oczy. Nie było żadnych wątpliwości, że to był On. Jego muzę znali na wyrywki, a Eugene wiekszość z nich potrafił wygrac bez błedu w Metal Hero!

Rockowy bard podszedł do trzech oniemiałych gości podając rękę i zachowując się jakby znali się od kołyski:

- Siema chłopaki. Hector jak się masz? Eugene, kopę lat! Paul, kiedy w końcu zobaczę Cie z jakąś laską?
Impreza się rozkręca na maxa. Sarah i Kitty już chyba mają nogi z waty:) A goście jak sami widzicie - Pierwsza klasa! Czekam na Wasze reakcje!
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 00:19 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 08 maja 2013, 11:51

Końcówki rozwartych ust Eugena uplasowały się pewnie gdzieś między Kanadą a Meksykiem. Szybko jednak podjął wyśmienitą robotę, jaką właśnie zrobił dla nich Silverhand. Przybił żółwika z równym, jak się okazało gościem, który niezaprzeczalnie żył tak, jak grał. Odwrócił się przez ramię do swojej laski, po czym wspinając się na wyżyny opanowania zachowując zimną niczym lód w trzymanym w ręku 35 letnim whiskey o nazwie, której nigdy nie słyszał zagadnął puszczając jednocześnie oko do rockmena:

Sarah, pozwól proszę. Poznaj Johnego Silverhanda. Wiesz, tego muzyka.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 maja 2013, 21:13

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2045hrs

Hector opamiętał się z ogromnym wysiłkiem i przybrawszy rozluźnioną minę puścił czym prędzej ściskane zbyt mocno palcami ramię Kitty.

- Witka, Johny - oznajmił przyjacielskim tonem walcząc jednocześnie z przemożną potrzebą omdlenia - Gdybyśmy wiedzieli, że znajdziesz czas, żeby do nas wpaść, nakręcilibyśmy jakiś numer ekstra, a tak tylko klasyka, sam widzisz. Ale mam nadzieję, że nie będziesz rozczarowany.
Najlepiej gadać jak najmniej, żeby czegoś nie palnąć i nie wyjść na wieśniaka! ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 maja 2013, 20:15

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2050hrs

Marihuana okazała się przedniej jakości, Hector nigdy wcześniej nie miał okazji spróbować równie przyzwoitego towaru. Wprawiony w doskonały humor, młody fikser poklepał Silverhanda po ramieniu, po czym ujął Kitty pod ramię i odciągnął ją w stronę rozbrzmiewającego krzykami i piskami basenu. Grupka młodych dziewcząt bez żenady zrzuciła z siebie wierzchnie odzienie, ukazując wszystkim zainteresowanym idealnie wyprofilowane w salonach piękności ciała i wskakując z pluskiem do basenu. Głośna muzyka uniemożliwiała zwyczajną rozmowę, toteż większość gości krzyczała sobie do uszu, zyskując w wielu przypadkach przyjemną możność przyciśnięcia się do swego rozmówcy - szczególnie przyjemną w przypadku pięknych kobiet, jakie zaszczyciły swą obecnością imprę Piranii.

Garcia objął Kitty w pasie czując leciutki dreszczyk emocji, kiedy opuszki jego palców prześlizgnęły się po delikatnym jak puszek futerku porastającym odsłonięte plecy dziewczyny.

- Nie myśl sobie, że kombinowaliśmy z tą balangą dla Silverhanda, kociaku - powiedział do lekarki przysuwając usta do jej prawego ucha i wciągając w nozdrza upojny zapach perfum, bez wątpienia wzbogaconych o bardzo silną dawkę syntetycznych feromonów oddziałujących na męskie zmysły - To dla ciebie, mała, i mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawiła.
Drogi MG, dziewczyny stygną, a Ciebie nigdzie nie widać! :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 maja 2013, 19:33

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2055hrs

Rocker zamienił parę słów z Wilsonem i Czarnym sprawiając cały czas wrażenie jakby byli w co najmniej koleżęńskiej zażyłości. Czarny nie mógł pozbyć się wrażenia, że jego ego z każdą chwilą spędzaną z Johnym rośnie i zaraz rozpieprzy głową sufit. Rosły też notowania u Sarah, która była kompletnie zaskoczona widząc swojego chłopaka żartującego z bożyszcze wszystkich lasek w Californi.

- Pogadamy później ziomale. Samuraje już tu są chyba i za parę minut zaczynamy. - Enigmatycznie stwierdził Silverhand, a Schwarz zaczął się domyślać dla kogo naprawdę postawiono całą scenę. Rocker kiwnął cyberręką do wszytkich, przybił piąteczkę z Mashem i zniknął wraz z Kapustą w drzwiach.

Wilson podbił do Mike'a:

- Znasz się z Silverhandem Mash?

- Trochę... - booster kiwnął głową: -Dorabiałem u niego w trasie na ochronie. Stare dzieje.

- Szacun człowieku.

Sarah sprzedała kuksańca w ramię swojego chłopaka cedząc przez zaciśnięte usta z wyrazem pozornie bardzo, ale to bardzo obrażonej i złej miny:

- Nie mówiłeś mi nigdy, że się znacie? Czemu mnie nigdy nie przedstawiłeś? Nie daruję Ci tego!

- Jakoś nie było okazji Kochanie... - z głupia uśmiechnął technik, dobrze wiedząc, że Sarah tylko udaje focha i całą złość.

***

Garcia i Kitty stali na krawędzi basenu na przeciw sceny. Dziewczyna wtuliła się w ramię latynosa i wyszeptała:

- Jesteś zaskakującym bolkiem Hec. Niby taki dresik z Mariny, a kuma się z Silverhandem. Intrygujesz mnie kurwa coraz bardziej.

Nim Hector zdążył cokolwiek odpowiedzieć na scenie pojawił się Kapusta, a didżeje ściszyli nutę pozwalając odezwać się organizatorowi:

- Hey Yo! Ludzie! Ta imprezka byłaby niczym gdyby nie wkład wielu ludzi w nią zaangażowanych. Ci którzy w tym siedzą, to kumają o kogo chodzi. Ale teraz przed Wami ktoś, kogo nie spodziewacie się, a jest tu tylko dla Was i zaraz opadną Wam kopary. Już za sekundę tylko dla Was zagra żywa legenda! Przed Wami Joooohny Silverhaaand!

Nazwisko rockera wykrzyczane przez Kapustę utonęło we wrzasku gości i w gitarowym riffie jaki wydobył z instrumentu Silverhand, który pojawił się nagle na scenie. Towarzystwo utonęło w szaleństwie wściekłego jazgotu gitary i śpiewu metalowego boga.

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 14 maja 2013, 20:05

Paul wreszcie ochlonol po spotkaniu z Johnym. Porwal z barku Vincenta butelke szampana i kieliszki. Wypatrzyl w tlumie znajoma azjatke i nie tracac czasu podszedl do niej. Hej. Poprzednio nam przerwali ale moze teraz sie napijemy?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 maja 2013, 17:37

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2055hrs

Dotyk futerka Kitty na skórze Hectora podziałał na młodzieńca niczym spersonalizowany afrodyzjak z drogiej linii Biotechniki. W myślach Garcii pojawiło się w jednej chwili wyobrażenie nagiej dziewczyny wyciągniętej w gładkiej pościeli jednego z łóżek znajdujących się w licznych sypialniach rezydencji, nim jednak jego dłoń przesunęła się znacząco na opięte ciasnymi spodniami pośladki Kitty, ponad basem przetoczyły się pierwsze dźwięki zbudzonej do życia gitary Silverhanda.

Zafascynowany początkiem koncertu fikser znieruchomiał w miejscu, przyciskając do siebie mocno ekstrawagancką lekarkę i wsłuchując się w gitarowe akordy.
Teraz pozostaje już tylko czekać, aż coś się rypnie... ;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 maja 2013, 22:12

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2130hrs

Podkład muzyczny: Kasabian Club Foot http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... k5iMgG-WJI

Koncert był niesamowity, może nie ze względu na samą formę Silverhanda, ale powodu oprawy, okoliczności i najgorszej z możliwych akustyki, deformującej każdy dźwięk kapeli.

Pomimo tragicznej akustyki kameralny wystep Johnego miał na długie lata zapaść w pamięci publiczności. Rocker zaśpiewał kilka najbardziej znanych swoich kawałków i po pół godziny zszedł ze sceny, ustępując miejsca didżejom. Został pożegnany totalnym aplauzem kilkuset szczęśliwców, którzy byli piątkowego wieczoru w chacjendzie Vincenta.

Chwilowa cisza i gorące oklaski wywabiły Wilsona z łóżka:

- Kurwaaaa, myślałem, że jeszcze coś zobaczę tego występu...

- A co? Źle Ci było tu ze mną? - azjatka zrobiła urażoną minę.

- Nie no co Ty... Zaraz Ci udowodnie jak dobrze mi było.

Paul wskoczył z powrotem do łóżka.

***

Zabawa wracała do swojego pierwotnego toru, przerwana na blisko półgodziny przez Silverhanda z grupą Samuraj. Garcia na prośbę Kitty przyniósł butelkę wina, wybraną na chybił trafił z bogatego zbioru gospodarza, zupełnie nieświadomego, że na jego posesji gości pod jego nieobecność śmietanka miejskiej krawędzi celebryci. Fixer uporał się z trudem z odkorkowaniem butelki i nalał trunku do szkalnek. Dziewczyna wypiła dość szybko nadstawiając szklankę jeszcze raz. Hector pozwolił sobie mimochodem na mały żarcik. Puścił oko do dziewczyny i uśmiechnął się przyjaźnie:

- Pij, pij Kitty, będziesz łatwiejsza.

- Jestem łatwa Garcia, tylko Ty jesteś pierdoła... - lekarka bynajmniej nie straciła rezonu, po zaczepce latynosa. - Pokażesz mi wreszcie swoją sypialnię?
To co na pięterko?;)
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 00:22 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 maja 2013, 21:24

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2130hrs

Decydując się na kucie żelaza, póki gorące, Garcia uszczypnął Kitty delikatnie w pośladek, a potem złapał ją za pokrytą syntetycznym meszkiem dłoń i pociągnął za sobą przeciskając się pomiędzy rozbawionymi uczestnikami zabawy.

Na usta fiksera przybłąkał się frywolny uśmieszek, zrodzony wyobrażeniem prezesa Militechu wpatrzonego w pomiętą pościel swego łóżka, ewidentnie dowodzącą tego, że ktoś się w owym łóżku doskonale bawił!

- Chodź, kociaku, to ci pokażę to i owo - rzucił do Kitty - NIezły ze mnie Banderas, zobaczysz!
Pewnie, że na pięterko! Bardzo jestem ciekawy, jaką umiejkę będziesz chciał testować? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 maja 2013, 17:00

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2222hrs

Drzwi do sypialni otworzyły odbijając się z impetem od ściany. Sarah naciągnęła na siebie z piskiem kołdrę, a Schwarz wydarł się do stojącego w drzwiach Wilsona:

- Pojebało Cię kurwa!

- Wypierdalamy! Arasaka już tu jest!

Technik zerwał się z łóżka wdziewając na siebie w biegu kosztowne ciuchy jakie pożyczyli tydzien temu od Aileen z domu towarowego Marshalla. Kątem oka wyjrzał przez okno. Na ulicy nieopodal rezydencji Vincenta stało kilka wozów bojowych ze wsparciem co najmniej kilkudziesięciu korporacyjnych policjantów w pełnym osprzęcie.

- O ja pierdolę, grubo...

- Pośpiesz się, zapierdalam po Garcię. Widziałeś go gdzieś tak w ogóle? Zapieprzaj na dach do Weba jak najszybciej. Spadamy za minutę!

Eugene tylko wzruszył ramionami bezradnie. Przez ostatnią godzinę był zbyt zajęty nadrabianiem łóżkowych zaległości z Sarah, żeby przejmować się Hectorem lub kimkolwiek innym. Ale widok za oknem szybko wyprowadził go z tego stanu. Wilson zniknął w poszukiwaniu fixera, a Eugene wciąż narzucając na siebie ciuchy spojrzał na ubierającą się dziewczynę:

- Pospiesz się mała. Nie mamy czasu.

- Ja zostaję. Kapusta poinformował nas co mamy zrobić. Muszę znaleźć Pana Songo na dole. Jest ponoć jakimś wziętym prawnikiem i nas wszystkich z tego wyciągnie.

Czarny jak przez mgłę przypomniał sobie jak Johny wspominał coś o planie ewakuacji z imprezy w razie "w". Wyglądało jednak na to, że mają teraz "DUŻE W", a Schwarz za żadne skarby nie chciał po raz drugi konfrontacji z korpami z Arasaki. Pocałował tylko dziewczynę i wybiegł na korytarz.

Uwagę Garcii pochłaniało kompletnie zapięcie od stanika Kitty. Choć minęła prawie godzina od kiedy Kitty zasugerowała latynosowi, żeby w koncu wziął się do rzeczy, to dotarcie do luksusowej sypialni zajęło parce przeszło trzy kwadranse. Spotkali tyle osób po drodze z którymi zamienili tylko zwyczajowe, miejskie grzeczności, że wystarczyło aby fixer kompletnie stracił rachubę czasu. Teraz w pośpiechu próbowali z Kitty nadrobić stracony czas. Hector z triumfalnym okrzykiem rozpiął stanik i objął dłońmi niewielki, acz kształtny biust lekarki wpijając usta w szyję dziewczyny.

I wtedy wszystko szlag trafił... Czuła elektronika wychwiciła krzyk Wilsona, dochodzący gdzieś z niedaleka. Fixer momentalnie zastygł mentalnie zwiekszając zakres słuchu do maksimum. Kitty dostrzegła nagłe zaniepokojenie chłopaka i odwróciła się niespokojna, okazując sie w swojej całej, niesamowitej piękności. Hector dosłyszał jak Wilson obwieścił Czarnemu miejsce zbiórki i czas wylotu.

Teraz pozostawało odpowiedzieć sobie na jedno, zajebiście trudne pytanie... Should I stay or should I go...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 maja 2013, 19:14

Spadamy do Weba, ekspresowym ekspresem. Resztę prawnicy może wybronią jako "przypadkowo" zaproszonych przechodniów, ale nas już przy pierwszym śledztwie zidentyfikują jako sprawców zadymy! O ile Kitty nie będzie stawiała oporu, Garcia zabiera ją ze sobą!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 maja 2013, 12:48

Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2223hrs

Hector biegł, ciągnąc za sobą Kitty i w myślach rozpaczając, że gdzieś na drugim końcu rezydencji leży kilka sportowych toreb wypchanych po brzegi najrozmaitszymi fantami, jakie mieli zamiar zabrać z domu Vincenta, a które zdawały się mieć wysoką wartość: alkohole, markowe ciuchy, trochę przętu elektronicznego, biżuterii, jaką znaleźli nieskrytą w sejfie, figurka afrykańskiego czarownika i inne rupiecie. Zawartość toreb, gdyby ktoś zechciał ją nabyć w luksusowych butikach miała, jak szacował fixer wartość kilkudziesięciu tysięcy eurodolców i choć niemożliwe było spieniężenie stuffu za takie hajsiwo, to i tak na czarnym rynku wyciągnęliby za to wszystko przy dobrych wiatrach jakieś kilkanaście patoli.

Na osłodę, lewy nadgarstek latynosa obciążał elegancki zegarek TAG Hauer, który do tanich zapewne nie należał, a Hector nie miał skrupółów, żeby go sobie pożyczyć od pana Vincenta na wieczne oddanie.

Wysapując opary marichuany i alkoholowe wyziewy, Garcia w końcu wybiegł na lądowisko na dachu rezydencji. Gladzio i Czarny gramolili się do wnętrza AV-7, mogącej pomieścić czwórkę pasażerów i pilota. Fixer szybko przekalkulował i zorientował się w mig, że nie starczy miejsca dla Kitty. W luksusowej aerodynie siedzieli już Web i Kapusta. A Hector miał być piąty:

- Wskakuj Garcia!!! - wrzasnął Kapusta, ruchem ręki przywołując chłopaka

- Ale jak to? A Kitty? Mash z Alt? - Hector właśnie zdał sobie sprawę, że dziewczyna zostanie tu na pastwę ludzi z Arasaki, którzy napewno nie odpuszczą sobie takiej okazji do porwania Alt.

- Idź! - Kitty pocałowała szybko latynosa: - Ja wiem co mam robić. Będziemy w kontakcie. W końcu mamy nieodkończone sprawy...

Kitty uśmiechnęła się zalotnie, a latynosowi nie trzeba było specjalnie wyjaśniać, co też lekarka miała na myśli.

Fixer wskoczył do aerodyny i z wejścia zapytał: - A co Alt?

- Spoko. Zwinęła się z Mike'em i Silverhandem jakiś pół godziny temu. Nie pozwoliłbym się jej dłużej narażać. - Wyjaśnił spokojnie Kapusta. Web zwiększył ciąg dwóch, ryczących silników wektorowych i maszyna zaczęła się podnosić, a pilot wrzasnął:

- Zapiąć pasy koleżkowie. Może rzucać!

Chłopaki dojrzeli z góry jak przed rezydencją gromadzi się jeszcze więcej sił Arasaki. Musieli być w niezłej dupie. Z jednej strony mieli pilnować porządku i bezpieczeństwa na Westbrook, ale z drugiej wejście na teren największego konkurenta: CEO Militechu, mogło być nieobliczalne w skutkach. Kapusta też przyglądał się zamyślony:

- Chyba będą kurwa z tej impry niezłe jaja...

Wywód jaki chyba chciał zrobić Johny przerwał krzyk Weba:

- O kurwa, kurwa, kurwaaa!

Czarny chyba domyślał się o co chodziło technikowi. Chwilę temu dostrzegł w powietrzu mały punkcik, który z ogromną prędkością zbliżał się ku AVce zostawiając za sobą smugę rakietowych spalin.

Web momentalnie wrzucił pełny ciąg i pasażerowie zostali poddani miażdżącemu przeciążeniu, które wgniotło ich w fotele uniemożliwiając nawet oderwanie głowy od zagłówka.

Zaczął się szalony wyścig...
Nie sądzicie, że zrobiło się nudno... Ja myślę, że tak, to podkręcimy trochę atmosferę...

Żeby nie było, że jestem niesprawiedliwy, to Czarny też ucapił jakiś zegarek, a Wilson złotą, ciężką jak diabli przewiechę.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2013, 18:18 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 maja 2013, 13:10

AV-7 gdzieś nad Westbrook; Fri 31/07/2020; 2224hrs

W głowie Hectora wybuchł mentalny granat, siejący niewyobrażalny chaos i plączący ze sobą wszystkie myśli. Nadlatujący z zawrotną szybkością punkcik nie mógł być niczym innym jak tylko rakietowym pociskiem, a to znaczyło, że jakiś osobnik o krewkim charakterze postanowił sięgnąć po wielkokalibrowy arsenał.

- Jezu, ci goście się z ludźmi nie pierdolą! - wrzasnął Latynos wbijając palce w podłokietniki lotniczego fotela i wykręcając głowę w rozpaczliwej próbie utrzymania ścigającej aerodynę rakiety w zasięgu wzroku - Leci za nami, kurewsko szybko!
Tak naprawdę Hector nie może zrobić nic więcej jak tylko sobie powrzeszczeć, więc czekam niecierpliwie na nowy wpis Mistrza Gry!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 maja 2013, 15:00

AV-7; Gdzies nad Zatoką Coronado; Fri 31/07/2020; 2224hrs

Wektorowa maszyna McDonnell Douglasa napędzana dwoma silnikami Rolls&Royce and Pratt była istną bestią, zdolną do akrobacji, które bez większych obciążeń dla aerodyny mogły pozbawić jej pasażerów przytomności, a w skrajnych przypadkach nawet życia.

Jednak w porównaniu z poddźwiękową rakietą AV7 była jak ćpun nafaszerowany lekami uspakajającymi walczący przeciwko nadludzko szybkiemu solo.

Kunszt pilota był jednak niesamowity. Krzyk Garcii uwiązł w gardle, a cała krew odpłynęła z mózgu, gdy Web w wiadomy tylko sobie sposób zrobił niewiarygodny wręcz unik. Rakieta minęła cel i pomknęła w dal po chwili zaczynając zataczać koło.

Mentalnym impulsem Web zmusił silniki do pracy na obrotach, których nawet nie przewidywał w broszurce producent maszyny i avka w kilka sekund wyłapała prędkość maksymalną. Garcia zdał sobie sprawę krzycząc, że Kapusta i Wilson chyba zemdleli, bo jego wrzask mieszał się tylko z krzykiem Czarnego i okrutnym wizgiem przeciążonych motorów aerodyny.

Pocisk był jednak dużo szybszy i w mgnieniu oka zbliżył się do uciekającej AVki. Web znów przeciążył maszynę niemal do granic wytrzymałości konstrukcyjnej. Dwóch przytomnych jeszcze pasażerów znów zamilkło nie mogąc wydać z siebie żadnego dźwięku. Coś jednak poszło nie tak tym razem, bo dosłyszeli tuż za sobą trzask czegoś wbijającego się w kadłub pojazdu od strony Czarnego. To rakieta osiągnęła swój cel skazując kilka ton drogocennego sprzętu na gwałtowną śmierć w płomieniach...
Ostatnio zmieniony 18 maja 2013, 19:41 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ