Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Fri 31/07/2020; 2223hrs
Hector biegł, ciągnąc za sobą Kitty i w myślach rozpaczając, że gdzieś na drugim końcu rezydencji leży kilka sportowych toreb wypchanych po brzegi najrozmaitszymi fantami, jakie mieli zamiar zabrać z domu Vincenta, a które zdawały się mieć wysoką wartość: alkohole, markowe ciuchy, trochę przętu elektronicznego, biżuterii, jaką znaleźli nieskrytą w sejfie, figurka afrykańskiego czarownika i inne rupiecie. Zawartość toreb, gdyby ktoś zechciał ją nabyć w luksusowych butikach miała, jak szacował fixer wartość kilkudziesięciu tysięcy eurodolców i choć niemożliwe było spieniężenie stuffu za takie hajsiwo, to i tak na czarnym rynku wyciągnęliby za to wszystko przy dobrych wiatrach jakieś kilkanaście patoli.
Na osłodę, lewy nadgarstek latynosa obciążał elegancki zegarek TAG Hauer, który do tanich zapewne nie należał, a Hector nie miał skrupółów, żeby go sobie pożyczyć od pana Vincenta na wieczne oddanie.
Wysapując opary marichuany i alkoholowe wyziewy, Garcia w końcu wybiegł na lądowisko na dachu rezydencji. Gladzio i Czarny gramolili się do wnętrza AV-7, mogącej pomieścić czwórkę pasażerów i pilota. Fixer szybko przekalkulował i zorientował się w mig, że nie starczy miejsca dla Kitty. W luksusowej aerodynie siedzieli już Web i Kapusta. A Hector miał być piąty:
- Wskakuj Garcia!!! - wrzasnął Kapusta, ruchem ręki przywołując chłopaka
- Ale jak to? A Kitty? Mash z Alt? - Hector właśnie zdał sobie sprawę, że dziewczyna zostanie tu na pastwę ludzi z Arasaki, którzy napewno nie odpuszczą sobie takiej okazji do porwania Alt.
- Idź! - Kitty pocałowała szybko latynosa: - Ja wiem co mam robić. Będziemy w kontakcie. W końcu mamy nieodkończone sprawy...
Kitty uśmiechnęła się zalotnie, a latynosowi nie trzeba było specjalnie wyjaśniać, co też lekarka miała na myśli.
Fixer wskoczył do aerodyny i z wejścia zapytał: - A co Alt?
- Spoko. Zwinęła się z Mike'em i Silverhandem jakiś pół godziny temu. Nie pozwoliłbym się jej dłużej narażać. - Wyjaśnił spokojnie Kapusta. Web zwiększył ciąg dwóch, ryczących silników wektorowych i maszyna zaczęła się podnosić, a pilot wrzasnął:
- Zapiąć pasy koleżkowie. Może rzucać!
Chłopaki dojrzeli z góry jak przed rezydencją gromadzi się jeszcze więcej sił Arasaki. Musieli być w niezłej dupie. Z jednej strony mieli pilnować porządku i bezpieczeństwa na Westbrook, ale z drugiej wejście na teren największego konkurenta: CEO Militechu, mogło być nieobliczalne w skutkach. Kapusta też przyglądał się zamyślony:
- Chyba będą kurwa z tej impry niezłe jaja...
Wywód jaki chyba chciał zrobić Johny przerwał krzyk Weba:
- O kurwa, kurwa, kurwaaa!
Czarny chyba domyślał się o co chodziło technikowi. Chwilę temu dostrzegł w powietrzu mały punkcik, który z ogromną prędkością zbliżał się ku AVce zostawiając za sobą smugę rakietowych spalin.
Web momentalnie wrzucił pełny ciąg i pasażerowie zostali poddani miażdżącemu przeciążeniu, które wgniotło ich w fotele uniemożliwiając nawet oderwanie głowy od zagłówka.
Zaczął się szalony wyścig...
Nie sądzicie, że zrobiło się nudno... Ja myślę, że tak, to podkręcimy trochę atmosferę...
Żeby nie było, że jestem niesprawiedliwy, to Czarny też ucapił jakiś zegarek, a Wilson złotą, ciężką jak diabli przewiechę.