PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2013, 22:16

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Czarny nieboskłon iskrzył się mrowiem podobnych diamentom gwiazd, a lekkie powiewy północnego wiatru niosły ze sobą chłód, który przyprawiał chwilami o gęsią skórkę, ale który wielu spoconych hersirów witało z nieskrywanym zadowoleniem. Gromada zbrojnych przykucnęła na krawędzi stromego rzecznego urwiska, wsłuchując się w głośny szum wartkiego nurtu. Noc rozbrzmiewała dźwiękami zwierzęcego życia, co chwila w ciemności niosły się pokrzykiwania puszczyków, gdzieś w oddali od górskich zboczy odbiło się przeciągłe wycie wilka.

Irileth wyciągnęła przed siebie zaciśniętą w pięść dłoń i uderzyła nią w okutą żelazem drewnianą tarczę Ullafa.

- Daleka przed wami droga, przeto nie mitrężcie czasu - powiedziała głośnym szeptem - Niechaj bogowie nad wami czuwają. Chcę widzieć wszystkich z powrotem w Grani, słyszycie?

Dobrani przez Ullafa hersirowie odpowiedzieli stłumionymi pomrukami aprobaty, dając upust swemu narastającemu podnieceniu i żądzy walki. Llorvas i Sivariael kiwnęli niemo głowami, zachowując się w bardziej opanowany, przystający cywilizowanym elfom sposób.

- Niechaj wam pójdzie równie dobrze w forcie, pani - odparł Ullaf - Łaska Ośmiu... i Talosa z wami.

Llorvas uniósł nieco brwi słysząc jak starszy drużynnik z lekkim wahaniem wypowiada swe słowa, ale pojął z miejsca, że Ullaf zająknął się jedynie przez wzgląd na obecność w swym pobliżu cudzoziemskich najemników.

To, że dokończył życzenia ośmielając się wypowiedzieć na głos miano zakazanego boga, znienawidzonego przez większość elfów patrona Nordów, dawało dunmerowi wiele do myślenia.

Wymieniwszy uściski prawic ze swymi druhami Llorvas podniósł wyżej dzierżoną w lewej ręce tarczę i potruchtał zwinnie w ślad za hersirami Ullafa. Kiedy po kilkunastu krokach obejrzał się ponad ramieniem, reszty ekspedycji już nie dostrzegł, zniknęła za łagodnym wzniesieniem terenu i porastającymi je krzakami.

Dwudziestu trzech zbrojnych zmierzało żwawo na południe, wzdłuż nurtu lewobrzeżnego dopływu Białej Rzeki ku kamiennym mostom i gościńcowi łączącemu Białą Grań z Siołem Ivara.
Podział sił za nami, już niebawem zacznie się akcja!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2013, 23:38

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Pożegnawszy śpiesznie swych druhów hersirowie Irileth przeprawili się przez Bystrzynę na pobliskiej płyciznę, rozchlapując wodę na tyle cicho, na ile było to możliwe. Kilka zuchwałych krabów próbowało pochwycić intruzów swymi potężnymi szczypcami, ale drużynnicy zwinnie przed nimi uszli, żegnając największego osobnika zamaszystym cięciem topora, które rozłupało z głośnym chrzęstem skorupę kraba.

Wspiąwszy się na przeciwny brzeg z przemoczonymi do pasa nogawicami, wojownicy jarla Balgruufa zapuścili się pomiędzy lesiste zagajniki wyrastające ponad urwisko górujące ponad Bystrzyną. Woda szemrała w ciemnościach, a wiatr kołysał konarami drzew, szeleścił listowiem krzewów.

Barr'teh poruszał się przodem, niczym pokryty sierścią chyży duch. Wąsy kotołaka poruszały się ustawicznie, szeroko otwarte oczy śledziły bacznie otoczenie forpoczty. Lesisty obszar pomiędzy Bystrzyną i Omszałymi Wzgórzami pełen był kryjówek niewielkich zwierząt, przeważnie susłów, zajęcy i wiewiórek, ale khajiit nie zwracał na ich zapachy najmniejszej uwagi.

Rozpoczęło się zupełnie inne polowanie, na grubego zwierza, który potrafił się bronić, a to rzecz jasna przydawało polowaniu wybornego smaczku. Barr'teh nie miał zbyt wielu okazji do łowów na człowieka i nie zamierzał odmówić sobie tej nocy czegokolwiek związanego z tym polowaniem.

Gaszący pragnienie na przeciwnym brzegu rzeki wielki czworonożny kształt poruszył się raptownie zaalarmowany drapieżną wonią kotołaka, zatrąbił ogłuszająco rzucając kocurowi wyzwanie, ale Barr'teh tylko zastrzygł w odpowiedzi uszami, skoncentrowany na roli oczu Irileth.
Druga ekspedycja posuwa się w górę Bystrzyny ku okolicom fortu Szarej Przystani.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 14:05

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Trakty z Rzecznej Puszczy, Sioła Ivara i Sioła Rorika łączyły się opodal Białej Grani, tuż przy spadających z ogłuszającym hukiem kaskadach Białej Rzeki. Okoliczne farmy i gospody tworzyły niejednolitą zabudowę przedzieloną pasami łanów pszenicy i ogrodzonych kamiennymi murkami warzywniaków, których strzegły czujne psy. Chcąc uniknąć podejrzanego zgiełku, hersirowie Ullafa przeprawili się jakiś czas wcześniej na zachodni brzeg Bystrzyny i podróżowali pod osłoną skraju lasu, wtapiając się w bezpieczną czerń pogórza.

Ullaf nakazał zwolnić kroku, przedkładając ostrożność nad szybkość. Dostrzegając na tle rozgwieżdżonego nieba zarysy górskich zboczy Llorvas przyznał Nordowi rację, bo poruszająca się skrycie ekspedycja była coraz bliżej masywu skrywającego zbójnicką strażnicę.

- Wstrzymać marsz - rzucił zduszonym szeptem starszy drużynnik, kucając w cieniu okazałego drzewa i wyzierając ostrożnie pomiędzy gęstymi krzakami tarniny. Sivariael przycupnął obok norskiego wojownika podążając za jego wzrokiem, dostrzegając od razu pas odkrytej przestrzeni przecinający w poprzek poszycie górskiego lasu.

- Gościniec z Rzecznej Puszczy - stwierdził na głos altmer, rozpoznając trakt, który zdarzyło mu się już kilkakrotnie przemierzyć w ciągu ostatnich kilku dni.

Ullaf przekręcił w bok głowę, wbił w elfa spojrzenie ledwie dostrzegalnych w szczelinach hełmu oczu.

- Zaraz za nim są wodospady - dodał, zupełnie zresztą niepotrzebnie, bo Sivariael słyszał doskonale huk spadających mas wody i czuł na twarzy rześką bryzę sączącą się pomiędzy drzewami - Przejdziemy na przeciwną stronę, a potem wzdłuż kaskad do mostów. Gościniec obiega podstawę Puchacza, a strażnica jest na jego zboczu, jakieś pół godziny drogi od mostów.

Sivariael kiwnął niemo głową, przyjmując do wiadomości wyjaśnienia hersira i skrywając starannie zaskoczenie zrodzone świadomością tego, że starszy drużynnik w ogóle zechciał mu coś objaśniać. Chociaż żaden z pozostałych zbrojnych obu elfom nie ubliżył ani nie okazał niechęci, i Sivariael i Llorvas wyraźnie wyczuwali podejrzliwość ukrytą w mowie ciał Nordów, nieufność zrodzoną z dziesiątek lat wzajemnych animozji i etnicznych zatargów.

Mówiąc szczerze, altmer cieszył się skrycie, że mroczny elf zdecydował się dołączyć do grupy Ullafa. Dawało to Sivariaelowi pewne poczucie bezpieczeństwa, albowiem żywa wyobraźnia altmera podsuwała mu chwilami ostrzegawcze wyobrażenia hersirów dokonujących na rzekomym Thalmorczyku samosądu w dzikich ostępach puszczy, nad anonimowym wykrotem, w którym nikt nigdy nie odnalazłby ciała szlachetnego elfa.

Llorvas był dla Nordów kimś równie obcym jak Sivariael, ale w żyłach dunmera płynęła ta sama krew, co w ciele Irileth i sam ten fakt wydawał się wystarczać, by hersirowie Białej Grani akceptowali mrocznego elfa jako kogoś godnego ich towarzystwa.

- Ponoć widzicie w ciemnościach lepiej od ludzi - dodał z pewnym przekąsem Ullaf - Jeśli tak, może pójdziecie przodem do mostu, by sprawdzić, czy tamci nie wystawili czujek? Gotów jestem przyjąć, że nie wszyscy z tych kurwich synów śpią. Na ich miejscu wystawiłbym jaką wartę choćby przy moście do Sioła Ivara.
Jesteście pół godziny drogi od zejścia na ścieżkę wiodącą do strażnicy. Posuwając się brzegiem Białej Rzeki musicie pokonać kamienny most przerzucony nad Bystrzyną i zaraz potem sąsiadujący z nim identyczny mostek wiodący na drugi brzeg Białej Rzeki. Zaraz za mostkiem gościniec skręca na wschód, obiegając szerokim łukiem podstawę wielkiej góry, na zboczu której czają się grasanci.

Ullaf proponuje Wam wysunięty zwiad, ale możecie odmówić, jeśli uważacie, że to zbyt niebezpieczne...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 czerwca 2013, 14:45

- Chętnie. Ale czy mogę zdjąć na ten czas zbroję? Ciężko jest skradać się w żelazie, a poza tym jeśli mnie zauważą w tym, poczęstują z miejsca strzałą jako hersira.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 15:30

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Kryjący się pomiędzy drzewami hersirowie z trudem dotrzymywali kroku poruszającemu się zwinnie kocurowi, ale Barr'teh nie potrafił ich za to winić. Ludzie bądź argonianie mieli w opinii khajiita całkowity brak predyspozycji do funkcjonowania po zmroku, narzucony zapewne w czasach tworzenia świata przez samych bogów. Co jakiś czas ktoś łamał niechcący nadepniętą gałązkę albo trącał czubkiem buta jakieś luźne kamienie, lecz kotołak nie sądził, by tak sporadyczne hałasy mogły kogokolwiek zaniepokoić. Na wschodnim brzegu Bystrzyny w okolicach przemierzanych przez zbrojnych jarla nikt nie mieszkał, podobno nawet myśliwi zapuszczali się tam z rzadka obawiając się pogórza, na którego zboczach wzniesiono niesławny Czarnygłaz. Opustoszały gościniec wijący się pomiędzy niewielkimi wzniesieniami na wschodnim brzegu rzeki sprawiał wrażenie całkiem wymarłego.

Bystre ślepia kotołaka dostrzegły jakiś czas wcześniej zarysy wysokiej budowli majaczące w ciemnościach opodal gościńca. Odczekawszy na Irileth kocur wskazał kamienną bryłę oddychającej płytko hersirce.

- Elfica widzi? - wymruczał khajiit wciągając w nozdrza wciąż jeszcze wyczuwalny zapach lawendy - Tam chyba kto wysiaduje.

- Taką też mam nadzieję - odpowiedziała ściszonym głosem elfka - To nasza wieża strażnicza, obsadzona hersirami. Pilnują gościńca aż do tego miejsca, dalej zaczyna się dzika kraina. Obejdziemy ją łukiem i wrócimy pod gościniec. Do fortu jakaś godzina drogi, jeśli nadal utrzymamy tempo.

- Barr'teh wielce szybkaśny - odparł przeciągłym pomrukiem kocur - Wcaleśnie łapki męczone.

- Idźmy dużym łukiem - dodał tonem przestrogi Skarsi - Zbójce z fortu mogą mieć na oku naszą wieżę. Lepiej będzie nie rzucać im się w oczy.

Obrazek
Barr'teh na tle wieży strażniczej - oczywiście w nocy widoczność jest kiepska, bardzo mi przykro ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 15:57

Mosty opodal Białej Grani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Przywołani szeptem Ullafa, dwaj hersirowie pomogli Sivariaelowi ściągnąć zbroję, aczkolwiek pomoc ta wydała się elfowi niepokojąco szorstka i pełna kuksańców. Wyzwolony z brygantyny i hełmu, altmer przeczesał długimi palcami swe włosy, a potem uścisnął lekko ramię kucającego obok Llorvasa.

- Miej baczenie na to, by żaden z tych nieokrzesanych człeków nie wraził mi grotu w plecy - powiedział w elfiej mowie, melodyjnym trelem, który sprawił, że większość zbrojnych natychmiast stężała.

Nie czekając na odpowiedź dunmera Sivariael wyślizgnął się spomiędzy krzewów tarniny, stąpając lekko niczym wysmukła zjawa i nie czyniąc niemal żadnego hałasu. Pochylony ku ziemi, pokonał drogę w kilku szybkich krokach i zanurzył się w krzewach po drugiej stronie, opodal rwącego szaleńczo brzegu Białej Rzeki.

Nie słyszał niczego prócz sporadycznego pohukiwania puchaczy i szumu wartkiego nurtu. Posuwając się od drzewa do drzewa elf wychynął w końcu na krawędź lasu ocieniającego trakt do Rzecznej Puszczy, spozierając zmrużonymi oczami na dwa kamienne mosty przerzucone nad korytami Białej Rzeki i Bystrzyny.

Noc spowijała w ciemnościach całą okolicę, ale nikły blask gwiazd oraz wyostrzony nadludzki wzrok altmera pozwalały dostrzec szczegóły otoczenia, utrwalając go w przekonaniu, że mosty same w sobie pozostawały przeraźliwie opustoszałe.

Obrazek
Trochę źle opisałem wcześniej skrzyżowanie mostów, powyżej rzut taktyczny (chociaż po ciemku; kliknijcie w obrazek, na powiększeniu jest dużo czytelniejszy). Skręcając w prawo dostaniecie się na gościniec do Sioła Ivara. Same mosty sprawiają wrażenie całkowicie opustoszałych, podobnie jak ich okolica. Czy altmer zamierza przywołać ukrytych w lesie hersirów czy posunie się dalej w zwiadzie, przechodząc na prawy brzeg Białej Rzeki?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 07 czerwca 2013, 15:58

-Skoro trza to idziemy jako ten zwiad.

Jeśli będziemy podchodzić to skradam się i wykorzystuje osłony terenowe, idąc powoli.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 20:04

Mosty opodal Białej Grani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Llorvas pojawił się za plecami przycupniętego Sivariaela niczym zjawa i chociaż altmer zwykł się szczycić czułością zmysłów, mroczny elf zdołał go skrycie podejść.

- Gdyby nie szum kaskad, nigdy by ci się ta sztuczka nie udała - wysyczał ledwie słyszalnie Sivariael, wciąż nie odrywając wzroku od obu omszałych kamiennych mostków.

- Widziałeś kogokolwiek? - odparł równie cicho Llorvas, kucając obok altmera z dłonią zaciśniętą na rękojeści miecza. Sivariael zerknął na niego z ukosa, prześlizgując spojrzeniem po brygantynie i tarczy Llorvasa. Widząc zbroję opinającą ciało towarzysza elf uświadomił sobie znienacka, że sam ma na sobie jedynie cienką, kiepską chroniącą przed nocnym chłodem przeszywanicę.

- Żywej duszy - oznajmił Sivariael zmieniając ustawienie stóp - Albo wyjątkowo cicho siedzą, ale jeśli już, to pewnie gdzieś w głębi szlaku. Przy mostach nie ma za wiele miejsc, w których ktoś mógłby się bezpiecznie przyczaić.

- Co robimy, idziemy dalej sami czy damy znać reszcie? - spytał Llorval zerkając na Sivariaela znacząco.
No właśnie, co teraz? Idziecie na drugą stronę mostów sami czy podciągacie tkwiącą w drzewach dwieście metrów dalej rezerwę?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 20:50

Na północ od hersirskiej strażnicy, 14 dzień Ostatnich Siewów

Nieboskłon zaczynał powoli jaśnieć, wieszcząc nadchodzący szybko świt. W górze wciąż jeszcze można było dostrzec słabe punkciki odległych gwiazd, ale mrok rzedł odsłaniając coraz więcej szczegółów wyżynnej okolicy. Niewielkie stado płochliwych saren umknęło pomiędzy drzewa wyczuwając niesiony delikatnym wiatrem zapach khajiita, wiedzione przez uzbrojonego w ogromne poroże jelenia.

Kotołak odprowadził stado kątem ślepiów, koncentrując swą uwagę na rysujących się w oddali kamiennych blankach i znaczących je wąskich strzelniczych okienkach.

- Fort Szarej Przystani? - zapytał przyciskający brzuch do torfowiska Neviers, wsparty na łokciach i spoglądający uważnie na fortyfikacje niewielkiego bastionu - Kto wymyślił tę nazwę? Przecie na Bystrzynie ledwie zmieści się jaka płaskodenna łódka.

- Tak się jakoś utarło przed wielu laty - odpowiedziała Irileth wzruszając ramionami - Szara niby od koloru skały, z której wyciosano bloki na fundamenty, a Przystań, bo niby bezpieczne miejsce na szlaku.

- Ale to od dawna najprawdziwsza nieprawda - wtrącił gniewnym tonem Skarsi - Jeszcze za czasów rodziciela naszego jarla zszedł stamtąd garnizon i nigdy już nie wrócił.

- Czemu? - nie przestawał drążyć tematu Breton.

- Skąd mnie to wiedzieć? - prychnął starszy drużynnik, oglądając się ponad ramieniem na swoich leżących nieruchomo w trawach zbrojnych, nie ważących się ani rozmawiać ani nawet otrzeć spoconych wciąż twarzy.

- Jak nie wiadomo czemu, to pewnikiem chodziło o pieniądze - orzekła Irileth - Bywały takie czasy, kiedy szkatuły Białej Grani świeciły pustkami, a naprawy murów i nakarmienie załogi swoje kosztuje.

- I były też czasy, kiedy można było liczyć na miecze Towarzyszy - dodał Skarsi, tym razem tonem nie tyle gniewnym, co cierpkim - Bo kiedyś Towarzysze więcej na szlakach bywali niźli przy biesiadnych stołach.

- Daj im spokój, Skarsi - prychnęła Irileth - Oni nie zaprzysiężeni, tedy jak oczekiwać, że będą zdrowia nadstawiać za darmo? Myśmy w służbie jarla, nam trza robotę żelazem odwalić, a nie Towarzyszom.

Obrazek
Oto pierwszy rzut oka na cel wyprawy: fort Szarej Przystani!

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 czerwca 2013, 01:32

Idziemy dalej po oby stronach mostu, przy krawędzi tak abyśmy byli jak najmniej widoczni, poruszamy się szybko ale ukrywając się za każdą naturalną przeszkodą.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 08 czerwca 2013, 07:50

Jaszczur analizował wszystkie zasłyszane informacje, ruszał się cicho, rozważał co ich czeka w samym forcie w Szarej Przystani do którego zmierzali.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 czerwca 2013, 09:15

- Zwiad to zwiad. Idźmy. - powiedział do Llorvasa w elfiej mowie. - Chyba możemy po naszemu mówić, co? - dodał.
Rozejrzymy się jeszcze za mostem i wracamy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 czerwca 2013, 12:39

Mosty opodal Białej Grani, 14 dzień Ostatnich Siewów

Para elfów prześlizgnęła się cichaczem wzdłuż krawędzi traktu, próbując przeniknąć wyostrzonym słuchem szum niedalekich kaskad. Ich otwarte szeroko oczy lustrowały kępy kolczastych krzewów i rosnące gdzieniegdzie drzewa w poszukiwaniu zarysów przyczajonych w mroku sylwetek, ale jedyną dostrzeżoną przez zwiadowców żywą istotą okazał się mały suseł, który na widok intruzów smyrgnął czym prędzej do swej norki.

- Barr'teh byłby zachwycony - wyszeptał Llorvas.

- Ja też, gdyby był tu z nami - dodał Sivariael przypominając sobie natychmiast o niebywale czułym węchu kotołaka - Mostów chyba nikt nie pilnuje.

- Głupcy posnęli na warcie? - mruknął dunmer zmieniając układ palców na rękojeści miecza - Albo wcale już nie boją się gniewu jarla.

- Nocą gościńce całkiem są wymarłe, tak mi się przynajmniej zdawa - zauważył Sivariael - Strach nie pozwala kupcom podróżować po zmroku. Sam chyba widzisz jaka to dzika kraina. Po śmierci Wielkiego Króla zstąpiła tu niewyobrażalna anarchia. Nie do pomyślenia, żeby tylu bandytów ważyło się grasować na południu kontynentu, w dodatku tak blisko miast.

- To jeno dowodzi faktu, jakimi barbarzyńcami są tutejsi władycy - prychnął mroczny elf - Boją się wystawić nosa za mury, a prostacy czynią, co im się żywnie podoba pod nosami jarlów.

- Jakoś ci to nie stanęło na przeszkodzie, kiedyś składał przysięgę Balgruufowi - altmer odwrócił głowę w stronę Llorvasa, wbijając w niego migdałowe oczy - To tchórzostwo, a prostactwo.

- Złoto ścierpi wszystko - odrzekł niechętnie dunmer - A i Balgruuf nie do końca zdawa się podobny reszcie, przynajmniej teraz. Jeśli szczęście i spryt dopiszą, możemy wiele zyskać na tej zawierusze.

Wybrukowany gdzieniegdzie blokami kamienia trakt obiegał podstawę górskiego masywu zakręcając łagodnie w stronę południowego wschodu, wijąc się pomiędzy wzniesieniami terenu opodal szumiącej głośno Białej Rzeki.

Obrazek
Oddaliliście się już naprawdę sporo od reszty grupy, a Sivariael nie ma zbroi ani tarczy. Gościniec wydaje się opustoszały, co sprzyja wyciągnięciu wniosku, że miejscowi bandyci jednak nie wystawili czujki przy mostach. To świadczy albo o tym, że czują się ostatnimi czasy wyjątkowo bezkarnie albo o tym, że kiepscy z Was zwiadowcy :P

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 czerwca 2013, 15:39

-I co teraz trza wrócić aby reszta tu mogła szybko przylecieć, który idzie?
Mnie nie będzie do poniedziałku więc proszę o nie mordowanie mojej postaci:-)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 czerwca 2013, 20:08

- Lepiej ty. Mnie oni wszakże gotowi zadźgać i wrzucić do rowu za moje pochodzenie.
Tarczy i tak nie umiem używać :P Ale mam dwa miecze?

ODPOWIEDZ