PBF - Chłopcy z East Marina
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Relacja Thompsona dla NT54 live z Westbrook; Sat, 01/08/2020 0011hrs
- Rzecznik prasowy Arasaki wydał właśnie oświadczenie, w którym zawarł sformułowanie, że sprawcy całego zajścia zostali schwytani. Dodał też, że piątka przestepców jaka uciekła aerodyną z rezydencji zginęła w trakcie pościgu,po tym jak otworzyła ogień z broni pokładowej do korporacyjnej policji. Jaką główna winną Arasaka wskazała wieloletnią służącą Daniela Vincenta, Monicę R., którą aresztowano kilkanaście minut temu. Smaczku sprawie dodaje fakt, że pani Monica R. jako pracownica Militech Inc. jest chroniona immunitetem korporacyjnym. Natomiast rzecznik NCPD, potwierdza, że wszyscy aresztowani przez Arasakę, podkreślam wszyscy uczestnicy imprezy w domu CEO Militechu zostali zwolnieni, a wszystkie zarzuty oddalone, po interwencji przedstawicela kancelarii prawniczej Songo & Sons. Swój udział w nietypowym evencie na terenie posiadłości Daniela Vincenta potwierdziło wielu celebrytów między innymi John Silverhand.Przenosimy się na most Coronado, gdzie nadaje na żywo Max Littleknee...
- Witam państwa ponownie stąd: z krańca Coronado Bridge. Ruch na moście łączącym oba brzegi zatoki Coronado został już otwarty dla ruchu. Nie ma nawet śladu po wraku, zabezpieczonego i usuniętego przez specjalistów. Według źródeł Arasaki przestępcy, którzy uciekali rozbitą aerodyną zginęli w spalonej maszynie, która wybuchła wkrótce po lądowaniu, ale relacje kierowców, którzy byli tu wtedy, gdy uszkodzona AV lądowała właśnie tutaj na jezdni mostu twierdzą co innego. Według naocznych świadków, kilka osób wydostało się z wraku i oddaliło w stronę East Mariny. Chwilę później na jezdni wylądowały pojazdy Westbrook Arasaka Security, a jej ciężko uzbrojeni pracownicy ruszyli śladem domniemanych ofiar. Co ciekawe, tu na krańcu mostu Coronado, kończy się jurysdykcja policjantów korporacyjnych z Westbrook. Ciekawe wydaje się także to, że Arasaka twierdzi, iż uciekający otworzyli ogień do grupy pościgowej z pokładowej broni. Mogę jednak z całą pewnością potwierdzić, że rozbita maszyna nie była uzbrojona. Czekam właśnie na oficjalny komentarz NCPD w tej sprawie oraz naruszenia w kwestii jurysdykcji. Thompson, oddaje głos!
- Dziękuje Max. Wydaje się, że cała sprawa może mieć ogromne implikacje, a korporacyjne służby prasowe gubią się we własnych oświadczeniach. Jestem przekonany, że Arasaka próbuje tuszować sprawę, przez którą może poważnie ucierpieć reputacja firmy i popełnia błąd za błędem. Jak widać, dom Daniela Vincenta jest opanowany przez siły porządkowe Arasaki. Daniel Vincent zapowiedział natychmiastowy powrót z wakacji w Europie i osobiste zajęcie się całą sprawą. Jak dowiedziałem się z wiarygodnych źródeł z centrali Militechu w Washington D.C. specgrupa korporacji jest już w drodze na Westbrook aby przejąć i zabezpieczyć teren posiadłości, do której prawa własności ma właśnie Militech.
- Rzecznik prasowy Arasaki wydał właśnie oświadczenie, w którym zawarł sformułowanie, że sprawcy całego zajścia zostali schwytani. Dodał też, że piątka przestepców jaka uciekła aerodyną z rezydencji zginęła w trakcie pościgu,po tym jak otworzyła ogień z broni pokładowej do korporacyjnej policji. Jaką główna winną Arasaka wskazała wieloletnią służącą Daniela Vincenta, Monicę R., którą aresztowano kilkanaście minut temu. Smaczku sprawie dodaje fakt, że pani Monica R. jako pracownica Militech Inc. jest chroniona immunitetem korporacyjnym. Natomiast rzecznik NCPD, potwierdza, że wszyscy aresztowani przez Arasakę, podkreślam wszyscy uczestnicy imprezy w domu CEO Militechu zostali zwolnieni, a wszystkie zarzuty oddalone, po interwencji przedstawicela kancelarii prawniczej Songo & Sons. Swój udział w nietypowym evencie na terenie posiadłości Daniela Vincenta potwierdziło wielu celebrytów między innymi John Silverhand.Przenosimy się na most Coronado, gdzie nadaje na żywo Max Littleknee...
- Witam państwa ponownie stąd: z krańca Coronado Bridge. Ruch na moście łączącym oba brzegi zatoki Coronado został już otwarty dla ruchu. Nie ma nawet śladu po wraku, zabezpieczonego i usuniętego przez specjalistów. Według źródeł Arasaki przestępcy, którzy uciekali rozbitą aerodyną zginęli w spalonej maszynie, która wybuchła wkrótce po lądowaniu, ale relacje kierowców, którzy byli tu wtedy, gdy uszkodzona AV lądowała właśnie tutaj na jezdni mostu twierdzą co innego. Według naocznych świadków, kilka osób wydostało się z wraku i oddaliło w stronę East Mariny. Chwilę później na jezdni wylądowały pojazdy Westbrook Arasaka Security, a jej ciężko uzbrojeni pracownicy ruszyli śladem domniemanych ofiar. Co ciekawe, tu na krańcu mostu Coronado, kończy się jurysdykcja policjantów korporacyjnych z Westbrook. Ciekawe wydaje się także to, że Arasaka twierdzi, iż uciekający otworzyli ogień do grupy pościgowej z pokładowej broni. Mogę jednak z całą pewnością potwierdzić, że rozbita maszyna nie była uzbrojona. Czekam właśnie na oficjalny komentarz NCPD w tej sprawie oraz naruszenia w kwestii jurysdykcji. Thompson, oddaje głos!
- Dziękuje Max. Wydaje się, że cała sprawa może mieć ogromne implikacje, a korporacyjne służby prasowe gubią się we własnych oświadczeniach. Jestem przekonany, że Arasaka próbuje tuszować sprawę, przez którą może poważnie ucierpieć reputacja firmy i popełnia błąd za błędem. Jak widać, dom Daniela Vincenta jest opanowany przez siły porządkowe Arasaki. Daniel Vincent zapowiedział natychmiastowy powrót z wakacji w Europie i osobiste zajęcie się całą sprawą. Jak dowiedziałem się z wiarygodnych źródeł z centrali Militechu w Washington D.C. specgrupa korporacji jest już w drodze na Westbrook aby przejąć i zabezpieczyć teren posiadłości, do której prawa własności ma właśnie Militech.
Ostatnio zmieniony 04 lipca 2013, 19:56 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
Nagrywaj!
- rzucił pospiesznie Czarny w pierwszej chwili oszołomiony skalą działań, w jakie wplątali się chłopcy Z East Mariny, którym jeszcze parę dni temu blaszane bydle zżerało prepak.
Zwinnie niczym cyberkociak Biotechniki przeskoczył nad oparciem kanapy pędząc do lodówki po ostatnią zgrzewkę grzmota. Zapowiadał się długi wieczór.
- rzucił pospiesznie Czarny w pierwszej chwili oszołomiony skalą działań, w jakie wplątali się chłopcy Z East Mariny, którym jeszcze parę dni temu blaszane bydle zżerało prepak.
Zwinnie niczym cyberkociak Biotechniki przeskoczył nad oparciem kanapy pędząc do lodówki po ostatnią zgrzewkę grzmota. Zapowiadał się długi wieczór.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Apartament budynku Concorde; Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0937hrs
Czarnego przebudziło łupanie, które początkowo brał senną zmore, a które okazało się podkładem dźwiekowym do reklamy nowego Wearmana Mark 2. Kanał NT 54 nadawał własnie poranne pasmo reklamowe. Technik ściszył telewizor i trzymając obolałą głowę wstał z kanapy.
Już domyślał się, czemu tak kiepsko spał. Po drugiej stronie sofy spał smacznie Hector świecąc niemal pod nosem Czarnego paluchem wystającym z dziurawej skarpetki, która nie była pierwszej świeżości.
Trauma na całe życie - Pomyślał Schwarz, wyobrażając sobie jak w nocy jego nos pewno lądował w oparach z nóg Garcii, po czym z zaciętą miną ściągnał swoje stopki i podstawił głowę drzemiacego latynosa. Ruszył do aneksu kuchennego w poszukiwaniu czegoś mokrego, co mogłoby posłuzyć do zwilżenia wyschniętego na wiór języka. Ostatnie, co pamiętał, to mglista relacja z przejęcia chacjendy Vincenta przez ludzi Militechu. Obyło się bez trupów. Panowie z Arasaki, ku rozczarowaniu domowników apartamentu, grzecznie ustapili pola specgrupie konkurencji, a potem migawki z Westbrook ustapiły newsowi z Berlina, gdzie eko terroryści wysadzili w powietrze miejscowy biurowiec Petrochemu. Dla przemęczonego i pijanego Czarnego było juz za wiele. Usnał tak jak siedział na kanapie, odłozywszy tylko niedopitego Grzmota.
Zastanawiał się czym się tak schlał, bo na stole stało tylko kilka puszek po browarach i dopiero po chwili zdał sobie sprawę z koktajlu jaki wchłonął kilka godzin przed powrotem do Charter Hill. Jak dodać do tego zmęczenie i stres ubiegłego wieczoru, to wynik dobicia się bronxami był całkiem do przewidzenia. Czarny, podobnie jak i pozostała dwójka współdomowników wyleciała na orbitę w tempie massdrivera. Eugene pogłasakał się po wygolonym na łyso łbie i otworzył lodówkę. Ku jego niezmiernemu szczęściu na półce stała butelka krystalicznie przejrzystej wody mineralnej Volvic.
Wypiwszy niemal pół butelki Schwarz miał zamiar podreptać, ze swoim nowym skarbem do sypialni, ale stanął niemal w półkroku. Garcia i Wislon też nagle poderwali się z prowizorycznych posłań z wyrazem niewyobrażalnego strachu w oczach. Zadzwonił dzwonek do drzwi...
Czarnego przebudziło łupanie, które początkowo brał senną zmore, a które okazało się podkładem dźwiekowym do reklamy nowego Wearmana Mark 2. Kanał NT 54 nadawał własnie poranne pasmo reklamowe. Technik ściszył telewizor i trzymając obolałą głowę wstał z kanapy.
Już domyślał się, czemu tak kiepsko spał. Po drugiej stronie sofy spał smacznie Hector świecąc niemal pod nosem Czarnego paluchem wystającym z dziurawej skarpetki, która nie była pierwszej świeżości.
Trauma na całe życie - Pomyślał Schwarz, wyobrażając sobie jak w nocy jego nos pewno lądował w oparach z nóg Garcii, po czym z zaciętą miną ściągnał swoje stopki i podstawił głowę drzemiacego latynosa. Ruszył do aneksu kuchennego w poszukiwaniu czegoś mokrego, co mogłoby posłuzyć do zwilżenia wyschniętego na wiór języka. Ostatnie, co pamiętał, to mglista relacja z przejęcia chacjendy Vincenta przez ludzi Militechu. Obyło się bez trupów. Panowie z Arasaki, ku rozczarowaniu domowników apartamentu, grzecznie ustapili pola specgrupie konkurencji, a potem migawki z Westbrook ustapiły newsowi z Berlina, gdzie eko terroryści wysadzili w powietrze miejscowy biurowiec Petrochemu. Dla przemęczonego i pijanego Czarnego było juz za wiele. Usnał tak jak siedział na kanapie, odłozywszy tylko niedopitego Grzmota.
Zastanawiał się czym się tak schlał, bo na stole stało tylko kilka puszek po browarach i dopiero po chwili zdał sobie sprawę z koktajlu jaki wchłonął kilka godzin przed powrotem do Charter Hill. Jak dodać do tego zmęczenie i stres ubiegłego wieczoru, to wynik dobicia się bronxami był całkiem do przewidzenia. Czarny, podobnie jak i pozostała dwójka współdomowników wyleciała na orbitę w tempie massdrivera. Eugene pogłasakał się po wygolonym na łyso łbie i otworzył lodówkę. Ku jego niezmiernemu szczęściu na półce stała butelka krystalicznie przejrzystej wody mineralnej Volvic.
Wypiwszy niemal pół butelki Schwarz miał zamiar podreptać, ze swoim nowym skarbem do sypialni, ale stanął niemal w półkroku. Garcia i Wislon też nagle poderwali się z prowizorycznych posłań z wyrazem niewyobrażalnego strachu w oczach. Zadzwonił dzwonek do drzwi...
Hmmmm, zastanawiałem się kogo tu na Was teraz napuscić... Arasaka odkryła Waszą tajną bazę? Może cyberwariaci z Rzeźni wpadają z kurtuazyjną wizytą? A może to tylko Wasze najmniejsze problemy, jak policyjni detektywi, albo Triady?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0937hrs
Wciąż jeszcze otępiały ze zmęczenia Hector wtoczył się do pokoju gościnnego niczym źle skalibrowany dron, wymachując chaotycznie rękami i mrużąc piekące oczy. Zwolnione impulsy neuralne przesłały niepoprawne dane do nanozłącza układu cyberaudio, wypełniając uszy Latynosa kakofonią uciążliwych szumów i pisków. Przeładowany rozpaczliwym mentalnym sygnałem, mikroczip wszczepu zmienił konfigurację na wersję indywidualnie dobraną dla Garcii, zastępując szumy i piski odgłosem wejściowego dzwonka.
- Co to kurwa? Znaczy, kto to? - wykrztusił Hector wbijając rozkojarzone spojrzenie w twarze swych przyjaciół.
Wciąż jeszcze otępiały ze zmęczenia Hector wtoczył się do pokoju gościnnego niczym źle skalibrowany dron, wymachując chaotycznie rękami i mrużąc piekące oczy. Zwolnione impulsy neuralne przesłały niepoprawne dane do nanozłącza układu cyberaudio, wypełniając uszy Latynosa kakofonią uciążliwych szumów i pisków. Przeładowany rozpaczliwym mentalnym sygnałem, mikroczip wszczepu zmienił konfigurację na wersję indywidualnie dobraną dla Garcii, zastępując szumy i piski odgłosem wejściowego dzwonka.
- Co to kurwa? Znaczy, kto to? - wykrztusił Hector wbijając rozkojarzone spojrzenie w twarze swych przyjaciół.
Ja tam się spodziewam, że to Kapusta albo nasze laski, ale się nie dowiemy, jeśli nie otworzymy drzwi - Hector ostatecznie otworzy...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Apartament budynku Concorde; Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0937hrs
Pomimo bólu głowy, pulsującego z siłą pneumatycznego młota, Wilson w miarę zwinnie zwókł się z fotela i doskoczył do szafki gdzie leżała jego spluwa. Z miną ciężko rannego komandosa kiwnął do Czarnego, nakazując sprawdzenie kogo też licho przywiało do apartamentu.
Dzwonek zadzwonił raz jeszcze wprowadzając jeszcze bardziej nerwową atmosferę. Wilson pomny wjazdu na kwadrat w East Marinie był przesadnie ostrożny, bo przecież Rzeźnicy nie pukali ostatnim razem tylko weszli razem z drzwiami. Odbezpieczył spluwę, obserwując Czarnego cicho zbliżającego się do drzwi.
Technik zerknął dyskretnie w wizjer. Na korytarzu stała wyraźnie zniecierpliwiona Sarah. Solo, widząc otwierającego zamek Czarnego, opuscił broń i ściśnięty znów kacowym bólem, powolnym ruchem wziął butelkę Volvica. Wciąż jeszcze zaniepokojony Garcia widząc reakcję Gladzia wypuścił głośno powietrze.
Do pokoju wszedł zadowolony Gladzio, trzymając za rękę dziewczynę:
- Kurwa, ogarnelibyscie się trochę. Leżycie tu jak jacyś menele.
Dopiero teraz Hector zobaczył jaki chlew zrobili w salonie mieszkania Alt i Masha. Na stole stały puszki i plamy grzmotów, malowniczo połączone z resztkami prepaków. Jakby teraz wpadli tu własciciele, to mogliby mieć nieco mieszane uczucia, co do obecnych mieszkańców. Fixer nawet nie odpowiedział na zaczepkę Czarnego. Zrzucił tylko z kanapy czyjeś skarpety i i sięgnął po leżący obok telefon, zamierzając wstać i wyjść do swojego pokoju, ale przysiadł jeszcze na chwilę. Na wyswietlaczu smartfona widniało blisko dziesięć nieodebranych połączeń od Kitty. Pierwsze datowane na 0652 dziś rano, ale żadne z nich nie doszło do ucha Garcii. Musiał zmienić w nocy ustawienia telefonu i wyciszyć dzwonek. Fixer zmełł w ustach przekleństwo i wybrał numer do dziewczyny.
Kitty odebrała telefon:
- Wreszcie Hec. Nie mogę się do Ciebie dodzwonić od samego rana. Słuchaj, nie wiem czy Lewy jest u mnie bezpieczny. Kurani mówi, że pod moją nieobecność kręciło się tu kilku typów i chyba szukali Waszego ziomka.
Pomimo bólu głowy, pulsującego z siłą pneumatycznego młota, Wilson w miarę zwinnie zwókł się z fotela i doskoczył do szafki gdzie leżała jego spluwa. Z miną ciężko rannego komandosa kiwnął do Czarnego, nakazując sprawdzenie kogo też licho przywiało do apartamentu.
Dzwonek zadzwonił raz jeszcze wprowadzając jeszcze bardziej nerwową atmosferę. Wilson pomny wjazdu na kwadrat w East Marinie był przesadnie ostrożny, bo przecież Rzeźnicy nie pukali ostatnim razem tylko weszli razem z drzwiami. Odbezpieczył spluwę, obserwując Czarnego cicho zbliżającego się do drzwi.
Technik zerknął dyskretnie w wizjer. Na korytarzu stała wyraźnie zniecierpliwiona Sarah. Solo, widząc otwierającego zamek Czarnego, opuscił broń i ściśnięty znów kacowym bólem, powolnym ruchem wziął butelkę Volvica. Wciąż jeszcze zaniepokojony Garcia widząc reakcję Gladzia wypuścił głośno powietrze.
Do pokoju wszedł zadowolony Gladzio, trzymając za rękę dziewczynę:
- Kurwa, ogarnelibyscie się trochę. Leżycie tu jak jacyś menele.
Dopiero teraz Hector zobaczył jaki chlew zrobili w salonie mieszkania Alt i Masha. Na stole stały puszki i plamy grzmotów, malowniczo połączone z resztkami prepaków. Jakby teraz wpadli tu własciciele, to mogliby mieć nieco mieszane uczucia, co do obecnych mieszkańców. Fixer nawet nie odpowiedział na zaczepkę Czarnego. Zrzucił tylko z kanapy czyjeś skarpety i i sięgnął po leżący obok telefon, zamierzając wstać i wyjść do swojego pokoju, ale przysiadł jeszcze na chwilę. Na wyswietlaczu smartfona widniało blisko dziesięć nieodebranych połączeń od Kitty. Pierwsze datowane na 0652 dziś rano, ale żadne z nich nie doszło do ucha Garcii. Musiał zmienić w nocy ustawienia telefonu i wyciszyć dzwonek. Fixer zmełł w ustach przekleństwo i wybrał numer do dziewczyny.
Kitty odebrała telefon:
- Wreszcie Hec. Nie mogę się do Ciebie dodzwonić od samego rana. Słuchaj, nie wiem czy Lewy jest u mnie bezpieczny. Kurani mówi, że pod moją nieobecność kręciło się tu kilku typów i chyba szukali Waszego ziomka.
Czarny podrapał się po kroczu mrużąc oczy, gdy poranne promienie Słońca w drażniący sposób odbijały się od wszystkich możliwych narożników i zagięć.
Jak tam młoda? Zadowolna, że poznałaś Johnego?
Po czym nie czekając zbyt długo na reakcję prężącej się z radości dziewczyny, w której świeżo przywołane wspomnienia wlały solidny zastrzyk energii schylił się po pustą puszkę grzmota, by "czystym przypadkiem" wprowadzić Sarę w tryb automatycznego przyłączania się do procesu sprzątania. Po kilku kolejnych uprzejmych potaknięciach i kiwnięciach głową dla rozkręcajacej się w monologu i sile decybeli panny Czarny kiwając z oczywistym zrozumieniem dla wciąż żywych emocji kolejnym "przypadkowym" rejsem na nieco kołyszących się nogach skierował się ku lodówce w poszukiwaniu czegoś w miarę jadalnego.
Jak tam młoda? Zadowolna, że poznałaś Johnego?
Po czym nie czekając zbyt długo na reakcję prężącej się z radości dziewczyny, w której świeżo przywołane wspomnienia wlały solidny zastrzyk energii schylił się po pustą puszkę grzmota, by "czystym przypadkiem" wprowadzić Sarę w tryb automatycznego przyłączania się do procesu sprzątania. Po kilku kolejnych uprzejmych potaknięciach i kiwnięciach głową dla rozkręcajacej się w monologu i sile decybeli panny Czarny kiwając z oczywistym zrozumieniem dla wciąż żywych emocji kolejnym "przypadkowym" rejsem na nieco kołyszących się nogach skierował się ku lodówce w poszukiwaniu czegoś w miarę jadalnego.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0937hrs
Strzelając oczami w stronę swych kumpli Hector przycisnął smartfona mocniej do ucha, krzywiąc się niczym małpa w próbie zakomunikowania reszcie, że prowadzi akuratnie bardzo ważną rozmowę. Okręciwszy się na pięcie fikser wszedł do łazienki, z pewnym niesmakiem odnotowując w pamięci jej pozostawiający wiele do życzenia stan. Wydarzenia ostatnich dni, w szczególności zaś wizyty w markowych lokalach i sklepach odzieżowych oraz impreza na Westbrook bardzo wywindowały oczekiwania młodego Latynosa wobec życia.
Jakoś znienacka zaczęły mu przeszkadzać noszone po kilka dni z rzędu poplamione podkoszulki, rzucane gdzie popadnie puste puszki po piwie czy klejące się do stolików tacki po prepaku. Ludzie, w których gronie Garcia zaczął się obracać takiego syfu nie robili, im coś takiego nie wypadało.
A Hector bardzo chciał dalej przynależeć do tego egalitarnego grona Krawędziarzy, nie narzekającego na co dzień na konieczność spania w kontenerze na śmieci i wsuwania paskudnej w smaku syntetycznej papki.
- Kurani jest u ciebie? - zapytał szybko fikser, siadając na krawędzi wanny i drapiąc się w wyrazie troski po nasadzie nosa - Potrzebuję go do telefonu.
Strzelając oczami w stronę swych kumpli Hector przycisnął smartfona mocniej do ucha, krzywiąc się niczym małpa w próbie zakomunikowania reszcie, że prowadzi akuratnie bardzo ważną rozmowę. Okręciwszy się na pięcie fikser wszedł do łazienki, z pewnym niesmakiem odnotowując w pamięci jej pozostawiający wiele do życzenia stan. Wydarzenia ostatnich dni, w szczególności zaś wizyty w markowych lokalach i sklepach odzieżowych oraz impreza na Westbrook bardzo wywindowały oczekiwania młodego Latynosa wobec życia.
Jakoś znienacka zaczęły mu przeszkadzać noszone po kilka dni z rzędu poplamione podkoszulki, rzucane gdzie popadnie puste puszki po piwie czy klejące się do stolików tacki po prepaku. Ludzie, w których gronie Garcia zaczął się obracać takiego syfu nie robili, im coś takiego nie wypadało.
A Hector bardzo chciał dalej przynależeć do tego egalitarnego grona Krawędziarzy, nie narzekającego na co dzień na konieczność spania w kontenerze na śmieci i wsuwania paskudnej w smaku syntetycznej papki.
- Kurani jest u ciebie? - zapytał szybko fikser, siadając na krawędzi wanny i drapiąc się w wyrazie troski po nasadzie nosa - Potrzebuję go do telefonu.
Jeśli Kurani jest u Kitty, chcę go wypytać dokładnie o liczebność, wygląd i zachowanie kręcących się pod kliniką typów. Chcę też wiedzieć jaki jest stan zdrowia samego Lewego i czy długo jeszcze będzie musiał wylegiwać się na koszt Kitty w jej gabinecie.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Apartament budynku Concorde; Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0938hrs
- Dwójka ziomków, niby takie ciche bolki, ale mieli za duzo sprzetu na sobie. - Kurani zrobił krótką pauzę: - Raczej nie żadni solosi, ale obstawiałbym na jakiś cybergang. Przyszli niby po poradę lekarską, ale że nie wyglądali na takich co potrzebowali lekarza, to ich spławiłem delikatnie. Poweim Garcia, że tymi cwaniackimi oczkami to rzucali na lewo i prawo. Z pewnością czegoś lub kogoś szukali. Na Waszym miejscu ewakuowałbym stąd delikwenta, zanim Kitty i on sam wpadą w jakieś większe kłopoty.
Kitty przejęła słuchawkę:
- Hec, posłuchaj mnie. Nie to żeby mi kurwa Lewy tu przeszkadzał, ale nie chce, żeby jacyś wariaci wjebali mi tu z buciorami na biznes. Koleś jest już stabilny i wolałabym, żeby mi się ulotnił ze szpitala. A tak w ogóle, to może byś na marginesie zajrzał do mnie wieczorem jutro? Mamy pewne... rzeczy do dokończenia. - dodała jeszcze tajemniczo lekarka.
- Dwójka ziomków, niby takie ciche bolki, ale mieli za duzo sprzetu na sobie. - Kurani zrobił krótką pauzę: - Raczej nie żadni solosi, ale obstawiałbym na jakiś cybergang. Przyszli niby po poradę lekarską, ale że nie wyglądali na takich co potrzebowali lekarza, to ich spławiłem delikatnie. Poweim Garcia, że tymi cwaniackimi oczkami to rzucali na lewo i prawo. Z pewnością czegoś lub kogoś szukali. Na Waszym miejscu ewakuowałbym stąd delikwenta, zanim Kitty i on sam wpadą w jakieś większe kłopoty.
Kitty przejęła słuchawkę:
- Hec, posłuchaj mnie. Nie to żeby mi kurwa Lewy tu przeszkadzał, ale nie chce, żeby jacyś wariaci wjebali mi tu z buciorami na biznes. Koleś jest już stabilny i wolałabym, żeby mi się ulotnił ze szpitala. A tak w ogóle, to może byś na marginesie zajrzał do mnie wieczorem jutro? Mamy pewne... rzeczy do dokończenia. - dodała jeszcze tajemniczo lekarka.
W oczach sola, kolesie są bardzo podejrzani, choć wydaje się, że jesli rzeczywiście szukali Lewego, to nie chyba nie wiedzą, że jest w klinice Kitty. Sama lekarka boi się jednak o swój dobytek i chce pozbyć się boostera...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0937hrs
Hector uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, ale zaraz spoważniał, mitygując się w myślach.
- Zgadamy się w ciągu dnia, mała - powiedział pojednawczym tonem - Moglibyśmy najpierw wyskoczyć na miasto, oblukać jakiś fajny lokal do potańczenia. Powiedz Kuraniemu, że przyjedziemy po Lewego za parę godzin, a sam ciołek niech się powoli szykuje na wyprowadzkę. Trzymaj się, buźka.
Zakończywszy rozmowę z Kitty Hector wybrał pośpiesznie następny numer, tym razem do swego wielce obiecującego protektora.
- Johny, stary byku, tu Hector. Nie chcę ci zawracać głowy, mam tylko jedną malutką sprawę. Potrzebuję na parę godzin jakiegoś auta, bo nam nasza fura zdechła. Może być jakiś stary Toyo, nic szpanerskiego. Musimy przewieźć parę rzeczy po mieście, pozamykać kilka spraw sprzed... wiesz, sprzed czego. Nie masz jakiegoś zioma, który mógłby nam coś pożyczyć?
Hector uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, ale zaraz spoważniał, mitygując się w myślach.
- Zgadamy się w ciągu dnia, mała - powiedział pojednawczym tonem - Moglibyśmy najpierw wyskoczyć na miasto, oblukać jakiś fajny lokal do potańczenia. Powiedz Kuraniemu, że przyjedziemy po Lewego za parę godzin, a sam ciołek niech się powoli szykuje na wyprowadzkę. Trzymaj się, buźka.
Zakończywszy rozmowę z Kitty Hector wybrał pośpiesznie następny numer, tym razem do swego wielce obiecującego protektora.
- Johny, stary byku, tu Hector. Nie chcę ci zawracać głowy, mam tylko jedną malutką sprawę. Potrzebuję na parę godzin jakiegoś auta, bo nam nasza fura zdechła. Może być jakiś stary Toyo, nic szpanerskiego. Musimy przewieźć parę rzeczy po mieście, pozamykać kilka spraw sprzed... wiesz, sprzed czego. Nie masz jakiegoś zioma, który mógłby nam coś pożyczyć?
Plan jest taki, żeby skombinować jakiś niekojarzony jeszcze z nami samochód i pojechać po Lewego. Zawiniemy go szybciutko, pogadamy jeszcze trochę, a potem wywalimy gdzieś na mieście (gdzie, to się jeszcze okaże). Ponieważ istnieje pewne ryzyko, że sprawy się skomplikują, Hector bierze swoją kuloodporną kamizelkę i pistolet. Kto jedzie ze mną?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Apartament budynku Concorde; Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0955hrs
Kapusta nie zadawał zbytecznych pytań, tylko podesłał Hectorowi numer telefonu, oznajmując krótko:
- Zadzwoń do tego fagasa bracie i powiedz, że jesteś ode mnie. Kolo ma u mnie mały dług, to załatwi Wam nie rzucającą się w oczy furę od ręki. Będziemy w kontakcie Garcia. Trzym się.
Kilka minut później fixer miał już nagranego srebrnego Chevrolleta Captive, który miał być podstawiony pod parking Chacjendy za dwie godziny. "Fagas" był jednym z kierowników w znajdującej się przy lotnisku wypozyczalni aut Harrods. Jaki dług mógł mieć u Johnego, to było jednym wielkim znakiem zapytania, a Garcia nie miał odwagi spytać zadnego z zainteresowanych o okoliczności. Grunt, że fura miała stać i czekać na parkingu kasyna, z kluczykami do odebrania na recepcji Chacjendy.
Kapusta nie zadawał zbytecznych pytań, tylko podesłał Hectorowi numer telefonu, oznajmując krótko:
- Zadzwoń do tego fagasa bracie i powiedz, że jesteś ode mnie. Kolo ma u mnie mały dług, to załatwi Wam nie rzucającą się w oczy furę od ręki. Będziemy w kontakcie Garcia. Trzym się.
Kilka minut później fixer miał już nagranego srebrnego Chevrolleta Captive, który miał być podstawiony pod parking Chacjendy za dwie godziny. "Fagas" był jednym z kierowników w znajdującej się przy lotnisku wypozyczalni aut Harrods. Jaki dług mógł mieć u Johnego, to było jednym wielkim znakiem zapytania, a Garcia nie miał odwagi spytać zadnego z zainteresowanych o okoliczności. Grunt, że fura miała stać i czekać na parkingu kasyna, z kluczykami do odebrania na recepcji Chacjendy.
Garcia ciężko pracuje, a co robi reszta? Wybiera się ewakuować Lewusa, czy ma jakieś inne plany jak np sprzątanie apartamentu?
Kochanie, ja teraz muszę lecieć, ale jakby dzwonił jakiś gość z kliniki to wszystko jest ok. Yogi-babu.
-oznajmił w pół automatycznie Czarny zasłyszanym gdzieś keidyś tekstem, po czym zaczął naciągać swoje stare wytarte jeansy. Przypomniał sobie też zarazem o ciuchach, które warto byłoby oddać przy okazji, skoro już wybierali się w teren. Wytargał więc jakąś starą torbę i zaczął pakować do niej wszystko, co nie do końca jeszcze obudzony zdołał zapamiętać.
-oznajmił w pół automatycznie Czarny zasłyszanym gdzieś keidyś tekstem, po czym zaczął naciągać swoje stare wytarte jeansy. Przypomniał sobie też zarazem o ciuchach, które warto byłoby oddać przy okazji, skoro już wybierali się w teren. Wytargał więc jakąś starą torbę i zaczął pakować do niej wszystko, co nie do końca jeszcze obudzony zdołał zapamiętać.
Może najpierw oddamy ciuszki, a potem skoczymy po Lewego? O tym, że Eugen proponuje oddać go ojcowi Alt powie chłopakom dopiero po opuszczeniu kwatery, żeby mu Sarah nie robiła scen.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Garcai wolałby jeszcze nie oddawać tych bajeranckich ciuszków, o ile nie jest to absolutnie konieczne - może uda się w nich wyskoczyć jeszcze wieczorową parą na miasto razem z Kitty?
Proponuję pojechać od razu, nie ma co zwlekać. MG, bierzemy auto, kiedy tylko się pojawi i ruszamy. Po dotarciu na miejsce zaparkujemy w bezpiecznej odległości od kliniki, a Hector zadzwoni raz jeszcze do Kuraniego, żeby się upewnić, że w klinice wszystko gra.
Proponuję pojechać od razu, nie ma co zwlekać. MG, bierzemy auto, kiedy tylko się pojawi i ruszamy. Po dotarciu na miejsce zaparkujemy w bezpiecznej odległości od kliniki, a Hector zadzwoni raz jeszcze do Kuraniego, żeby się upewnić, że w klinice wszystko gra.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; Sat, 01/08/2020 1155hrs
Hector dociągnął paski założonej na podkoszulek kuloodpornej kamizelki, po czym narzucił na wierzch elegancką koszulę wypożyczoną dla celów imprezy w Westbrook. Wsadziwszy przeładowany wcześniej pistolet za pasek spodni fikser obejrzał się znacząco na swych przyjaciół.
- Idziecie? - rzucił krótko, pokazując palcem na zewnętrzne drzwi apartamentu - Gościu zaraz podprowadzi auto, trzeba skoczyć pod Hacjendę.
Hector dociągnął paski założonej na podkoszulek kuloodpornej kamizelki, po czym narzucił na wierzch elegancką koszulę wypożyczoną dla celów imprezy w Westbrook. Wsadziwszy przeładowany wcześniej pistolet za pasek spodni fikser obejrzał się znacząco na swych przyjaciół.
- Idziecie? - rzucił krótko, pokazując palcem na zewnętrzne drzwi apartamentu - Gościu zaraz podprowadzi auto, trzeba skoczyć pod Hacjendę.
Proponuję najpierw odebrać Lewego z kliniki i pojeździć z nim troszkę po mieście. Garcia ma do niego kilka pytań, potem zdecydujemy definitywnie, co zrobimy z tym bidokiem.