PBF - Mrok nad Hillcrest
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- A co mi tam... Malca se mogę golnąć. - stwierdził z przekąsem Eithart i polał nieco trunku do cynowego kubka. Potem odpowiedział Feskirowi:
- No chyba skoczym zlukać jakie tam cuda trzyma na wozie. - Po czym obwieścił wszystkim: - Czas chyba Feskira nieco wtajemniczyć, co tu robimy, nieprawdaż? Chłopakowi sprytu nie brak.
Watek techniczny
Opowiadam Feskirowi nasze dotychczasowe perypetie.
- No chyba skoczym zlukać jakie tam cuda trzyma na wozie. - Po czym obwieścił wszystkim: - Czas chyba Feskira nieco wtajemniczyć, co tu robimy, nieprawdaż? Chłopakowi sprytu nie brak.
Watek techniczny
Opowiadam Feskirowi nasze dotychczasowe perypetie.
- Gardzę takim pospolitym napitkiem, jak woda ognista! - mruknął Ulrich, zamawiając cztery piwa pod rząd. Po drodze złapał Hektora, a więc i jemu postawił kolejkę (2 piwka).
- Achtung! Słuchajcie, co wam rzecze. Zdaje mi się, że wiem co się dzieje z tymi zwłokami. Pamiętacie ten incydent z umarlakami, podczas eskortowania karawany? - rycerz tym razem zaczekał na skinienie głowy towarzyszy, po czym kontynuował. - Miejscowa legenda opowiada o czarnoksiężniku, który przyzywał demony i wskrzeszał umarłych. Zdaje mi się, że ten koleżka znowu tu grasuje i porywa ciała. Warto by odnaleźć jego dawną siedzibę - wieże i jej katakumby i lochy, bo można by cosik grosza zarobić, a i pozbyć się tego wrzoda na tyłku. Z tym że nie wiadomo, gdzie ta wieża się znajduje... ponoć na terenie miasta Hillcrest. Poszukamy - zobaczymy. Co wy na to, kompani?
- Achtung! Słuchajcie, co wam rzecze. Zdaje mi się, że wiem co się dzieje z tymi zwłokami. Pamiętacie ten incydent z umarlakami, podczas eskortowania karawany? - rycerz tym razem zaczekał na skinienie głowy towarzyszy, po czym kontynuował. - Miejscowa legenda opowiada o czarnoksiężniku, który przyzywał demony i wskrzeszał umarłych. Zdaje mi się, że ten koleżka znowu tu grasuje i porywa ciała. Warto by odnaleźć jego dawną siedzibę - wieże i jej katakumby i lochy, bo można by cosik grosza zarobić, a i pozbyć się tego wrzoda na tyłku. Z tym że nie wiadomo, gdzie ta wieża się znajduje... ponoć na terenie miasta Hillcrest. Poszukamy - zobaczymy. Co wy na to, kompani?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Wyszło na to, że ruiny wieży Alcantara to obecnie gruzowisko, nikt w promieniu 40 metrów wokół nie mieszka, kilka bogatych domów w tym dom burmistrza są w odległości od 40 do ponad 200 metrów od dawnej wieży. Spalono ją i rozebrano dawno temu, jak się rozprawiano z czarnoksiężnikiem.
Co czynicie: Co czynicie? Mieliście ziółka sprawdzić i towary, tylko nie wiem czy Hakima (tego śniadoskórego), czy jego dostawcy, jaki was do miasta podwoził. Jakieś inne działąnia podejmujecie? Mieliście pogadać z Garvinem waszym oberżystą o półświatku.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Shagrat wstał i podszedł do karczmarza Garvina zamówił u niego dzban piwa i rzekł do niego:
-Słyszałem że jesteś przyjacielem przyjaciół i możesz Mi pomóc w pewnej sprawie-mówiąc to półork patrzył prosto w oczy Garvina- chciałbym uzyskać kilka informacji na temat tego miasta a wtedy Twój mieszek może się znacznie powiększyć. Pamiętaj, że przyjaciół nigdy za wiele. Jeśli jesteś zainteresowany to pogadajmy gdzieś na spokojnie we dwoje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
W takim razie ja się przejdę na te gruzowisko, popatrze sobie i spróbuje wydedukować, czy jest możliwe, aby pod nim były jakieś lochy. Zwracam uwagę na wszystko, co może być podejrzane i niespodziewane przy gruzowisku. Potem wracam do karczmy, gdzie siedzi reszta towarzystwa. Po drodze zgarniam Hektora.
Przed rozejsciem sie kompanów Puchacz zaproponował żeby wyruszyc w miejsce gdzie zostali zaatakowani przez truposzy i zbadać to miejsce w celu zdobycia jakichś kluczowych informacji. Po tym wszystkim zpaodał sobie jeszcze jednego lecz skromniejszczego łyka żytniej i zwrócił sie do Eitharta.
- Dobre bratku starczy tego, ruszmy zady i zlukajmy co tam nasz przyjaciel wozi do Hillcrest.
- Dobre bratku starczy tego, ruszmy zady i zlukajmy co tam nasz przyjaciel wozi do Hillcrest.
Ruszamy sprawdzić kupca który przywiózł zielsko Hakimowi, jesli Eithart nie ma jeszcze czegoś do załatwienia
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dla Shagrata:
Garvin odrzekł, mam wielu przyjaciół, ale ja słyszałem, że często gościcie u komendanta straży miejskiej, co tam u niego? Ja uczciwy interes prowadzę, podatki płacę. Przyjaciół mam samych uczciwych i bogobojnych.
Garvin odrzekł, mam wielu przyjaciół, ale ja słyszałem, że często gościcie u komendanta straży miejskiej, co tam u niego? Ja uczciwy interes prowadzę, podatki płacę. Przyjaciół mam samych uczciwych i bogobojnych.
Dla Ulricha
Półolbrzym w asyście ochroniarza gladiatora, oceniał rumowisko, może i są jakoweś tunele albo korytarze pod nim ale z góry żadnego wejścia nie widać, prędzej od strony okolicznych prywatnych posesji przez ich piwnice, można by sprawdzić, ale posesje są zamieszkane.
Półolbrzym w asyście ochroniarza gladiatora, oceniał rumowisko, może i są jakoweś tunele albo korytarze pod nim ale z góry żadnego wejścia nie widać, prędzej od strony okolicznych prywatnych posesji przez ich piwnice, można by sprawdzić, ale posesje są zamieszkane.
Feskir i Eithart
Czekam na deklarację Eitharta.
Czekam na deklarację Eitharta.
Ostatnio zmieniony 07 lipca 2013, 21:36 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-I co z tego, że łażę do kapitana straży? Trza jakoś zarabiać na życie prawda? A zlecono Nam pewne zadanie i potrzebujemy pomocy aby z paroma osobami porozmawiać z korzyścią dla wszystkich którzy Nam pomogą, bo jeśli nie dajcie Bogowie dowiemy się w trakcie śledztwa, że taki a taki człowiek proszony o pomoc wcześniej przez Nas jest w coś zamieszany to wtedy nie będzie mógł liczyć na Naszą pomoc, ale jeśli okażę się użyteczny i wykażę chęć współpracy to i jeszcze sakiewka się jego może wypełnić po brzegi:-)
Daje karczmarzowi 10szt złota i mówię potrzebujemy się skontaktować z pewnymi osobami w tym mieście.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Po mało owocnym przeszukaniu towarów kupca zawiedziony złodziejaszek wrócił do karczmy. Widać było, że coś go trapi głównie po tym, że nie zamówił nic do picia. Feskir zuważył czarnego rycerza siedzącego przy stole.
- Można?
Zapytał dosiadając sie do stołu.
- Smakówa, wybacz, że przerywam Ci w spożywaniu jadła. Przejde może do senda. Z tego co prawił Eitharta podobno podczas ataku truposzy na karawane ruszyłeś za wycofującym sie oddziałem umarlaków. Nie sądzisz, że gdzieś tam posród sosen i świerków może ukrywać sie jakiś kurhan albo ruiny jakiejś świątyni którą warto byłoby sprawdzić nie jeno dla skarbów lecz też dla wyjaśnienia sprawy znikających trupów.
Puchacz podczas tej rozmowy zachował pełną powage, darując sobie ubieranie wypowiedzi w dziwne słówka jak miał w zwyczaju robić.
- Można?
Zapytał dosiadając sie do stołu.
- Smakówa, wybacz, że przerywam Ci w spożywaniu jadła. Przejde może do senda. Z tego co prawił Eitharta podobno podczas ataku truposzy na karawane ruszyłeś za wycofującym sie oddziałem umarlaków. Nie sądzisz, że gdzieś tam posród sosen i świerków może ukrywać sie jakiś kurhan albo ruiny jakiejś świątyni którą warto byłoby sprawdzić nie jeno dla skarbów lecz też dla wyjaśnienia sprawy znikających trupów.
Puchacz podczas tej rozmowy zachował pełną powage, darując sobie ubieranie wypowiedzi w dziwne słówka jak miał w zwyczaju robić.
Chciałbym zasugerować wyprawę w miejsce ataku na karawane i sprawdzenie tamtych okolic
Ostatnio zmieniony 08 lipca 2013, 11:14 przez sesses, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Garvin (karczmarz) zwany mąką bo często jest nią ubrudzony, rzekł 10 złotych monet, hm, może jacyś znajomi moich znajomych mają odpowiednie kontakty, o kontakt z jakimi ludźmi konkretnie wam idzie panie Shagrat, co oni mają umieć, lub wiedzieć? Popytać mogę, ale niczego nie obiecuję, osobiście nikogo nie znam, poza uczciwymi obywatelami oczywiście i gośćmi mej karczmy, tez przeważnie uczciwymi.
Feskir zagadał zaś do Ulricha, w celu podjęcia wyprawy w miejsce napadu umarłych na karawanę, czyli jakiś dzień drogi od miasta w stronę fortu. To przypomniało niektórym z was, że sprawa propozycji Szamana Czarnych Stóp, szczepu gobosów nie jest załatwiona.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Wiesz chodzi mi o takich mniej lubianych przyjaciół, o takich co mogą coś powiedzieć na różne tematy nie całkiem legalne.
Daję mu kolejne 10szt zł.
MG czy znam jakieś sekretne hasła do gildii rzezimieszków, bądź sposób komunikacji z takimi szajkami?
Właśnie trza iść do kapitana i wybadać o ten pokój z gobosami!MG czy znam jakieś sekretne hasła do gildii rzezimieszków, bądź sposób komunikacji z takimi szajkami?
Jak tylko karczmarz się zgodzi to idę do kapitana dowiedzieć się jak tam sprawa wygląda.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Oczy Ulricha aż zabłysły z żądzy wyprawy po skarby zasugerowanej przez Puchacza. Zaraz jednak oprzytomniał, chrząknął, przepłukał wodą gardło. Oblizał usta, powycierał chustą, i gdy był pewien, że ma czystą gębę i nic nie zatyka jego gardła, spojrzał na Feskira.
- No, no, brzmi całkiem sensownie. Wyprawa w tamto miejsce z pewnością przyniesie odpowiedzi na parę pytań... Myślę, że to będzie dobry pomysł. I tak nie mamy nic lepszego do roboty - wzruszył teatralnie ramionami, wykrzywiając przy tym na sekundę usta w odwróconą podkowę. - Zobaczymy, co powie reszta. Póki co, masz mój miecz - dodał z powagą, odruchowo sięgając za plecy po Flamberga.
Palce przez chwilę dotykały powietrze.
- No tak, zostawiłem go w innej karczmie... - mruknął, udając, że drapie się po głowie.
- No, no, brzmi całkiem sensownie. Wyprawa w tamto miejsce z pewnością przyniesie odpowiedzi na parę pytań... Myślę, że to będzie dobry pomysł. I tak nie mamy nic lepszego do roboty - wzruszył teatralnie ramionami, wykrzywiając przy tym na sekundę usta w odwróconą podkowę. - Zobaczymy, co powie reszta. Póki co, masz mój miecz - dodał z powagą, odruchowo sięgając za plecy po Flamberga.
Palce przez chwilę dotykały powietrze.
- No tak, zostawiłem go w innej karczmie... - mruknął, udając, że drapie się po głowie.