Szaman Goblinów i wojownik Togruk jakiego uwolniliście skinęli wam na powitanie, nie myślałem, że uciesze się z widoku ludzi, a jednak, przybyliście w samą porę. W czasie waszej rozmowy kilku gobosów pobiegło za uciekającymi niedobitkami nieumarłych. Przebiegli przez najbliższy łuk prowadzący do wnętrza grobowca i zniknęli.
To magia rzekł szaman, bardzo potężnego rodzaju. Droga do wnętrza wyglądała osobliwie ściany tworzyły ciężkie bloki nieobrobionego kamienia pokryte dziwacznymi, kanciastymi runami.
Kilka kolejnych łuków wspierało sufit korytarza opadającego stromo w głąb ciemności. Gdzieś w oddali dało się zauważyć następny, intensywnie lśniący luk.
Kilka gobosów oraz nieliczni nieumarli jacy przeszli przez ów świecący łuk i po prostu zniknęli. To było niesamowite. W jednej chwili byli w tym miejscu, w następnej przepadli zostawiając tylko rozchodzące się zawirowania w migoczącym powietrzu. Przyglądając się uważnie, Feskir i Eithart dostrzegli latające świecące oko, które unosiło się nad nimi, z oszałamiającą prędkością zmieniając swoje położenie, by uzyskać lepszy obraz otoczenia.
Zostało 4 goblinów w tym szaman i Togruk, reszta przepadła za tymże portalem, nieumarłych nie ma, kilkanaście metrów dalej jest kolejny lśniący łuk, pierwszy portal, tuż przy wejściu, ten jakim weszły gobliny jest nieaktywny, cos was obserwuje, co robicie?