PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Ahraveen gnał na złamanie karku ku bramie fortu, potrącany przez dorównujących mu kroku hersirów i łykający spazmatycznie powietrze pełne wzbijanego butami suchego kurzu. Na blankach ponad bramą zrobiło się z miejsca jakieś zamieszanie, jakiś harmider przejawiany gwałtownymi ruchami strzegących ją wartowników. Dwaj z nich zniknęli znienacka, trzeci rzucił się w bok biegnąc wzdłuż ogrodzenia.
- Do środka! Do środka! - ryczał Skarsi wywijając swoim toporem i pobrzękując sprzączkami zbroi. Z gardeł obciążonych wieloma funtami ekwipunku hersirów wydarł się w odpowiedzi stłumiony pomruk.
Irileth jako pierwsza skoczyła w cień rzucany przez łuk bramy, przesadzając nadludzko zwinnym susem najbliższy drewniany kozioł. Promienie wschodzącego słońca zalśniły na ostrzu jej długiego miecza o wąskiej klindze. Ahraveen rzucił się w jej ślady, w stronę dziedzińca fortu. W górze nad swoją głową jaszczur słyszał jakieś krzyki dowodzące jawnie toczonej na blankach walki, ale jego przesłonięte błonką ślepia od razu jęły przeczesywać wnętrze zrujnowanego bastionu.
Osadzone w kamiennej ścianie warowni drewniane wrota otworzyły się z donośnym trzaskiem, pchane od środka wieloma silnymi barkami. Mrużąc zaspane oczy i potrząsając bronią, na dziedziniec zaczęli wysypywać się okupujący fort rozbójnicy: surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili okute żelazem tarcze.
- Bić ich! - zaryczał jakiś rębacz w rogatym hełmie, potrząsając dwuręcznym toporem osadzonym na solidnym dębowym stylisku - Rżnąć jarlowych pachołków, nie szczędzić nikogo!
Ahraveen gnał na złamanie karku ku bramie fortu, potrącany przez dorównujących mu kroku hersirów i łykający spazmatycznie powietrze pełne wzbijanego butami suchego kurzu. Na blankach ponad bramą zrobiło się z miejsca jakieś zamieszanie, jakiś harmider przejawiany gwałtownymi ruchami strzegących ją wartowników. Dwaj z nich zniknęli znienacka, trzeci rzucił się w bok biegnąc wzdłuż ogrodzenia.
- Do środka! Do środka! - ryczał Skarsi wywijając swoim toporem i pobrzękując sprzączkami zbroi. Z gardeł obciążonych wieloma funtami ekwipunku hersirów wydarł się w odpowiedzi stłumiony pomruk.
Irileth jako pierwsza skoczyła w cień rzucany przez łuk bramy, przesadzając nadludzko zwinnym susem najbliższy drewniany kozioł. Promienie wschodzącego słońca zalśniły na ostrzu jej długiego miecza o wąskiej klindze. Ahraveen rzucił się w jej ślady, w stronę dziedzińca fortu. W górze nad swoją głową jaszczur słyszał jakieś krzyki dowodzące jawnie toczonej na blankach walki, ale jego przesłonięte błonką ślepia od razu jęły przeczesywać wnętrze zrujnowanego bastionu.
Osadzone w kamiennej ścianie warowni drewniane wrota otworzyły się z donośnym trzaskiem, pchane od środka wieloma silnymi barkami. Mrużąc zaspane oczy i potrząsając bronią, na dziedziniec zaczęli wysypywać się okupujący fort rozbójnicy: surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili okute żelazem tarcze.
- Bić ich! - zaryczał jakiś rębacz w rogatym hełmie, potrząsając dwuręcznym toporem osadzonym na solidnym dębowym stylisku - Rżnąć jarlowych pachołków, nie szczędzić nikogo!
Grupa wiedziona przez Irileth, Skarsiego i Ahraveena wdziera się przez niestrzeżoną bramę na dziedziniec. Jaszczur nie wie jeszcze jak się mają infiltratorzy, ponieważ zaalarmowani krzykami rezydenci fortu właśnie opuszczają warownię wyskakując gromadnie na dziedziniec i przykuwając całkowicie uwagę argonianina!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Strażnica nad Białą Rzeką, 14 dzień Ostatnich Siewów
Llorvas miał duże ambicje, na dodatek nie zwykł chować się przed wyzwaniami, jeśli spoczywały na nim czyjeś oczy. Za nic w świecie nie okazałby słabości przed gromadą zwykłych ludzkich żołdaków, toteż bez chwili wahania przejął dowodzenie nad grupą wdzierających się głębiej w trzewia strażnicy hersirów.
Tunel zakręcał pod ostrym kątem w górę. Osadzone w skalnych bruzdach deski tworzyły prowizoryczne schodki, oświetlone zatkniętymi w zardzewiałe żelazne obejmy pochodniami. W powietrzu unosił się odór stęchlizny drażniący delikatne nozdrza mrocznego elfa.
Widząc przed sobą wąski otwór wiodący do następnej sali, dunmer natychmiast przyśpieszył kroku chcąc znaleźć się za jego progiem, nim pokrzykujący coraz bliżej bandyci zablokują wejście swoimi ciałami lub co gorsza, tarczami.
- Ruszcie się! - wysyczał elf wykreślając w powietrzu świetliste smugi klingami swych mieczy - Za mną!
Wygojona za pomocą zaklęcia rana na jego lewej dłoni zniknęła już całkowicie, a sama kończyna odzyskała pełną sprawność i oręż poruszał się w rękach dunmera niczym przedłużenie jego własnego ciała.

Llorvas miał duże ambicje, na dodatek nie zwykł chować się przed wyzwaniami, jeśli spoczywały na nim czyjeś oczy. Za nic w świecie nie okazałby słabości przed gromadą zwykłych ludzkich żołdaków, toteż bez chwili wahania przejął dowodzenie nad grupą wdzierających się głębiej w trzewia strażnicy hersirów.
Tunel zakręcał pod ostrym kątem w górę. Osadzone w skalnych bruzdach deski tworzyły prowizoryczne schodki, oświetlone zatkniętymi w zardzewiałe żelazne obejmy pochodniami. W powietrzu unosił się odór stęchlizny drażniący delikatne nozdrza mrocznego elfa.
Widząc przed sobą wąski otwór wiodący do następnej sali, dunmer natychmiast przyśpieszył kroku chcąc znaleźć się za jego progiem, nim pokrzykujący coraz bliżej bandyci zablokują wejście swoimi ciałami lub co gorsza, tarczami.
- Ruszcie się! - wysyczał elf wykreślając w powietrzu świetliste smugi klingami swych mieczy - Za mną!
Wygojona za pomocą zaklęcia rana na jego lewej dłoni zniknęła już całkowicie, a sama kończyna odzyskała pełną sprawność i oręż poruszał się w rękach dunmera niczym przedłużenie jego własnego ciała.

Szarża wciąż w pełnym pędzie, ale teraz Llorvas jest na samym czele! Powodzenia!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
W przeciwieństwie do swoich bardziej człowieczych, a przez to potraktowanych w pełni poważnie towarzyszy, Barr'teh nie musiał się kłopotać noszeniem hersirskiej skórzni ani jeszcze bardziej dla niego odstręczającej tarczy. Pokonawszy kilkoma susami szereg pomostów i kładek khajiit wyprostował się raptownie i wysunął ukryte w przednich łapach pazury. Dziesięć ostrych jak brzytwa kling o rozmiarach małych sztyletów wyrosło w jednej chwili na końcach człekokształtnych palców kotołaka, skupiając na sobie rozbiegane spojrzenie rzezimieszka próbującego zastawić tarczą podejście do blanków nad bramą.
Trafiony strzałą w głowę strażnik wrzeszczał przeraźliwie, rozcierając po twarze cieknącą z rany krew i przybierając wygląd ociekającego posoką demona z prastarych góralskich opowieści. Jego ugodzony grotem w nogę towarzysz wyrwał drzewce z ciała i złamał je z donośnym przekleństwem, próbując podciągnąć się na parapet muru.
- Zabiję cię! - zaryczał Nord tarasujący Barr'tehowi drogę na bramę - Zarżnę cię jak prosiaka!
W przeciwieństwie do swoich bardziej człowieczych, a przez to potraktowanych w pełni poważnie towarzyszy, Barr'teh nie musiał się kłopotać noszeniem hersirskiej skórzni ani jeszcze bardziej dla niego odstręczającej tarczy. Pokonawszy kilkoma susami szereg pomostów i kładek khajiit wyprostował się raptownie i wysunął ukryte w przednich łapach pazury. Dziesięć ostrych jak brzytwa kling o rozmiarach małych sztyletów wyrosło w jednej chwili na końcach człekokształtnych palców kotołaka, skupiając na sobie rozbiegane spojrzenie rzezimieszka próbującego zastawić tarczą podejście do blanków nad bramą.
Trafiony strzałą w głowę strażnik wrzeszczał przeraźliwie, rozcierając po twarze cieknącą z rany krew i przybierając wygląd ociekającego posoką demona z prastarych góralskich opowieści. Jego ugodzony grotem w nogę towarzysz wyrwał drzewce z ciała i złamał je z donośnym przekleństwem, próbując podciągnąć się na parapet muru.
- Zabiję cię! - zaryczał Nord tarasujący Barr'tehowi drogę na bramę - Zarżnę cię jak prosiaka!
Budowa khajiita 14, do tego premia +1 za walkę pazurami. Szarżujący kocur atakuje próbującego się bronić za pomocą topora i tarczy górala. Bartku, poproszę szybko o deklaracje dla akcji (atak/blok)!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Kiedy kotołak dopadł pierwszego z pilnujących bramy ludzi, wydarzyły się jednocześnie dwie rzeczy. Po pierwsze, w cieniu rzucanym przez sklepienie wejścia pojawiły się pierwsze sylwetki napastników, dudniące łoskotem ciężkich butów, pobrzękujące żelazem. Bystre oczy Hastura z miejsca rozpoznały na przedzie znajome postacie Irileth i Ahraveena, pokonujących zwinnie drewniane kozły rozstawione w bramie w naiwnej próbie zatarasowania jej przed intruzami, których po prawdzie nikt się w forcie nie spodziewał.
Jednocześnie wiodące do warowni bastionu drewniane wrota odskoczyły z donośnym hukiem stając znienacka otworem. Przepychając się i wrzeszcząc z wnętrza fortu na dziedziniec wypadła gromada rozbójników, rozpraszających się zaraz za progiem w oczekiwaniu na rychłą konfrontację. Byli to surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili chwilę wcześniej okute żelazem tarcze.
- Bić ich! - zaryczał jakiś rębacz w rogatym hełmie, potrząsając dwuręcznym toporem osadzonym na solidnym dębowym stylisku - Rżnąć jarlowych pachołków, nie szczędzić nikogo!
Kiedy kotołak dopadł pierwszego z pilnujących bramy ludzi, wydarzyły się jednocześnie dwie rzeczy. Po pierwsze, w cieniu rzucanym przez sklepienie wejścia pojawiły się pierwsze sylwetki napastników, dudniące łoskotem ciężkich butów, pobrzękujące żelazem. Bystre oczy Hastura z miejsca rozpoznały na przedzie znajome postacie Irileth i Ahraveena, pokonujących zwinnie drewniane kozły rozstawione w bramie w naiwnej próbie zatarasowania jej przed intruzami, których po prawdzie nikt się w forcie nie spodziewał.
Jednocześnie wiodące do warowni bastionu drewniane wrota odskoczyły z donośnym hukiem stając znienacka otworem. Przepychając się i wrzeszcząc z wnętrza fortu na dziedziniec wypadła gromada rozbójników, rozpraszających się zaraz za progiem w oczekiwaniu na rychłą konfrontację. Byli to surowi mężowie o skołtunionych brodach i długich włosach, naznaczeni licznymi bliznami i śladami po samookaleczeniach, ściskający w dłoniach topory, miecze i włócznie. Niewielu zdążyło założyć na siebie skórznie, ale niemal wszyscy pochwycili chwilę wcześniej okute żelazem tarcze.
- Bić ich! - zaryczał jakiś rębacz w rogatym hełmie, potrząsając dwuręcznym toporem osadzonym na solidnym dębowym stylisku - Rżnąć jarlowych pachołków, nie szczędzić nikogo!
Hastur i jego norscy przyjaciele są w dość dogodnej pozycji. Będąc na wschodniej części ogrodzenia mogą razić dziedziniec strzałami osłaniając towarzyszy walczących w "parterze", mogą też sięgnąć po broń białą i zbiec po najbliższych schodach na dół, by dołączyć do bliskiego zwarcia. Co robicie?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Argonianin wysunął swój gadzi język, zacisnął dłoń na stylisku topora, poprawił uchwyt na tarczy i ruszył w bój, starając się osłaniać Irileth.
2 ataki, jeden blok.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2013, 22:56 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Llorvas szedł pierwszy za nim podążała ściana stali i tarcz w postaci szeregu milczących hersirów, Dunmer kierował się szybko tunelem ale cały czas uważał aby nie wpaść w jakąś pułapkę czy nagle nadział się na jakiś bandytów.
Ogólnie idę pierwszy, jeśli korytarz się rozwidla to najpierw wychylam się delikatnie aby zobaczyć co tam jest dalej, uważam na pułapki itp.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barr'teh skoczył na nieco zaskoczonego rozbójnika. Człowiek był zaskoczony nie tyle samym atakiem, co widokiem szarżujacego kota. Ale w zasadzie powody, dla któych zbój na ułamek sekundy zastygł w bezruchu był nieważny, liczyła się jedynie ta chwila, jaką zyskał Barr'teh, mogąc zblizyć się na tyle aby zrobić użytek ze swoich pazurów. Khajit miał zamiar wykorzystać każdą okazję żeby zepchnąć przeciwnika z wąskiego murku. Koci umysł podpowiadał, że po co ma ryzykować niebezpieczne starcie, jeśli upadek z kilku metrów z pewnością pozbawi człowieka ochoty do dalszego oporu i równocześnie pozwoli wyłuskać skądś kolejną ofiarę.
Balansując ogonem i ciągle myląc kroki w próbie rozkojarzenia przeciwnika Barr'teh zbliżał się aż w końcu skoczył na człowieka wykorzystując wszystkie przewagi jakie sobie wypracował. Człowiek był tak powolny...
Balansując ogonem i ciągle myląc kroki w próbie rozkojarzenia przeciwnika Barr'teh zbliżał się aż w końcu skoczył na człowieka wykorzystując wszystkie przewagi jakie sobie wypracował. Człowiek był tak powolny...
Czekam z niecierpliwością na wynik sparingu. Tak jak pisałem, najłatwiej będzie zepchnąć gościa z muru.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Rozpędzony kotołak rzucił się wprost na zdesperowanego górala, oblizującego bezwiednie spierzchnięte wargi. Widząc lecącą ku sobie bryłę porośniętych sierścią mięśni i ścięgien człowiek wrzasnął głośno, nie panując do końca nad ogromnymi emocjami, lecz w ostatniej chwili kontrolę nad jego członkami przejął instynkt zrodzony latami górskich grabieży. Ostre pazury kocura przejechały po okutej żelazem tarczy z donośnym zgrzytem nie dosięgając tchawicy strażnika. Mężczyzna stęknął głucho przyjmując na tarczę ciężar ciała Barr'teha, a potem z miejsca naparł w przeciwną stronę, całą siłę swych mięśni wkładając w próbę obalenia napastnika.
Barr'teh poczuł, że traci grunt pod nogami, wygiął swe ciało w bok próbując prześlizgnąć się tuż obok tarczy. Nie zdążył.
Ukryty za grubym drewnem tarczy człowiek stęknął jeszcze głośniej i jeszcze bardziej przyśpieszył kroku, do końca zbijając kocura z nóg. Wydając z siebie zduszone miauknięcie khajiit poleciał w bok, ponad parapetem nadgryzionego zębem czasu ogrodzenia, spadając z wysokości ponad trzech metrów na porośnięte wysoką trawą przedpole starego fortu.
- Spierdzielaj, sierściuchu! - wrzasnął na całe gardło rzezimieszek, próbując chlasnąć znikającego za blankami intruza ostrzem swego topora.
Rozpędzony kotołak rzucił się wprost na zdesperowanego górala, oblizującego bezwiednie spierzchnięte wargi. Widząc lecącą ku sobie bryłę porośniętych sierścią mięśni i ścięgien człowiek wrzasnął głośno, nie panując do końca nad ogromnymi emocjami, lecz w ostatniej chwili kontrolę nad jego członkami przejął instynkt zrodzony latami górskich grabieży. Ostre pazury kocura przejechały po okutej żelazem tarczy z donośnym zgrzytem nie dosięgając tchawicy strażnika. Mężczyzna stęknął głucho przyjmując na tarczę ciężar ciała Barr'teha, a potem z miejsca naparł w przeciwną stronę, całą siłę swych mięśni wkładając w próbę obalenia napastnika.
Barr'teh poczuł, że traci grunt pod nogami, wygiął swe ciało w bok próbując prześlizgnąć się tuż obok tarczy. Nie zdążył.
Ukryty za grubym drewnem tarczy człowiek stęknął jeszcze głośniej i jeszcze bardziej przyśpieszył kroku, do końca zbijając kocura z nóg. Wydając z siebie zduszone miauknięcie khajiit poleciał w bok, ponad parapetem nadgryzionego zębem czasu ogrodzenia, spadając z wysokości ponad trzech metrów na porośnięte wysoką trawą przedpole starego fortu.
- Spierdzielaj, sierściuchu! - wrzasnął na całe gardło rzezimieszek, próbując chlasnąć znikającego za blankami intruza ostrzem swego topora.
Budowa khajiita 14, premia +1, kara w walce -2. Dwa ataki i jeden blok, wykonuję rzuty uzyskując kolejno jeden sukces, zero sukcesów (19, 15, 20, 6) oraz trzy sukcesy dla parowania. Od razu wyniki dla rozbójnika (jeden atak, dwa bloki, określiłem czynności losowo): Budowa 15, premia +1 do Broni jednoręcznej. Rezultat odpowiednio jeden sukces, cztery i trzy. Analizując wszystkie te rzuty stworzyłem interpretację fabularną zaprezentowaną powyżej!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Kilkudziesięciu wojowników zderzyło się ze sobą pośrodku fortecznego dziedzińca pośród ogłuszającego huku i wrzasku. Niczym oszalałe z żądzy krwi drapieżniki, hersirowie i grasanci zwarli się w zażartym boju rąbiąc i dźgając ostrzami, biorąc na swe tarcze wrogie ciosy i wrzeszcząc bezrozumnie. Jakiś wojownik w barwach Białej Grani wskoczył tuż przed argonianina tnąc toporem w obojczyk zarośniętego jak niedźwiedź rozbójnika. Naostrzona stal utkwiła głęboko w ciele człowieka, odrąbała mu niemalże w całości bark. Próbując wyszarpnąć ostrze z konającego przeciwnika, hersir został na ułamek chwili pozbawiony oręża i ktoś natychmiast to wykorzystał.
Rzezimieszek o płowych włosach zaplecionych w wiele warkoczyków ciął dziko dzierżonym oburącz mieczem, odrąbał hersirowi trzymającą zakleszczony w trupie rękę na wysokości łokcia. Wyjąc przeraźliwie i chlustając krwią hersir zatoczył się w tył, a zamierzający go dobić góral wpadł znienacka na posykującego z półzwierzęcą ekscytacją Ahraveena.
Argonianin uderzył w nietypowy dla ludzi sposób, korzystając z nadzwyczajnej giętkości swego nadgarstka. Jego topór ciął pod skosem od dołu, dosięgając ciała biorącego zamach mieczem górala na wysokości lewego biodra i przecinając niczym masło cienką przeszywanicę rozbójnika aż do serca.
Posykujący jeszcze szybciej rozumny gad wydarł topór z ciała umarłego w jednej chwili rozbójnika, zakręcił zakrwawionym orężem w powietrzu sięgając jego krańcem pleców jakiegoś szczepionego w pojedynku na miecze z Irileth Norda. Stal wgryzła się z suchym dźwiękiem w kręgosłup górala zabijając go na miejscu.
Dostrzegając kątem oka błysk stali argonianin zasłonił się błyskawicznie tarczą, przyjmując na nią uderzenie ciężkiego miecza mającego w zamierzeniu odrąbać jaszczurowi głowę.
Kilkudziesięciu wojowników zderzyło się ze sobą pośrodku fortecznego dziedzińca pośród ogłuszającego huku i wrzasku. Niczym oszalałe z żądzy krwi drapieżniki, hersirowie i grasanci zwarli się w zażartym boju rąbiąc i dźgając ostrzami, biorąc na swe tarcze wrogie ciosy i wrzeszcząc bezrozumnie. Jakiś wojownik w barwach Białej Grani wskoczył tuż przed argonianina tnąc toporem w obojczyk zarośniętego jak niedźwiedź rozbójnika. Naostrzona stal utkwiła głęboko w ciele człowieka, odrąbała mu niemalże w całości bark. Próbując wyszarpnąć ostrze z konającego przeciwnika, hersir został na ułamek chwili pozbawiony oręża i ktoś natychmiast to wykorzystał.
Rzezimieszek o płowych włosach zaplecionych w wiele warkoczyków ciął dziko dzierżonym oburącz mieczem, odrąbał hersirowi trzymającą zakleszczony w trupie rękę na wysokości łokcia. Wyjąc przeraźliwie i chlustając krwią hersir zatoczył się w tył, a zamierzający go dobić góral wpadł znienacka na posykującego z półzwierzęcą ekscytacją Ahraveena.
Argonianin uderzył w nietypowy dla ludzi sposób, korzystając z nadzwyczajnej giętkości swego nadgarstka. Jego topór ciął pod skosem od dołu, dosięgając ciała biorącego zamach mieczem górala na wysokości lewego biodra i przecinając niczym masło cienką przeszywanicę rozbójnika aż do serca.
Posykujący jeszcze szybciej rozumny gad wydarł topór z ciała umarłego w jednej chwili rozbójnika, zakręcił zakrwawionym orężem w powietrzu sięgając jego krańcem pleców jakiegoś szczepionego w pojedynku na miecze z Irileth Norda. Stal wgryzła się z suchym dźwiękiem w kręgosłup górala zabijając go na miejscu.
Dostrzegając kątem oka błysk stali argonianin zasłonił się błyskawicznie tarczą, przyjmując na nią uderzenie ciężkiego miecza mającego w zamierzeniu odrąbać jaszczurowi głowę.
Budowa jaszczura 17, premia +1, standardowa kara w walce wręcz -2. Rzucam 4k20 dla dwóch ataków i jednego bloku, uzyskując odpowiednio pięć, cztery i cztery sukcesy! Pięć sukcesów w pierwszym cięciu to 150 ran brutto, więc nawet nie sprawdzam lokacji i wartości pancerza... Ponieważ zaś walczymy w dużym ścisku, nie zamierzam zaprzepaścić następnego ataku w tej rundzie. Tym razem cięcie w sąsiedniego grasanta, za 120 ran brutto. Cios sięgnął pozbawionego zbroi torsu. Tarcza obrońcy przyjęła 17 ran, więc... rzeźnia! W tłoku padł jakiś wymierzony w jaszczura cios, za cztery sukcesy sparowane tarczą Ahraveena!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Fort Szarej Przystani, 14 dzień Ostatnich Siewów
Ciemnoskóry wojownik szył z łuku tak szybko jak tylko potrafił, mierząc grotami strzał w tych rozbójników, którzy trzymali się w tyle walczącej zaciekle na dziedzińcu gromady. Trafiani w ramiona czy boki górale podrygiwali spazmatycznie rażeni pociskami i chociaż żaden z nich nie zginął na miejscu, rany pozostawione po wydartych z ciał strzałach bryzgały krwią.
Parze towarzyszących Hasturowi łuczników szło nieco lepiej, być może przez wzgląd na większe doświadczenie w posługiwaniu się łukami. Trzej bandyci, którzy nie założyli w pośpiechu zbroi nie zdążyli nawet pożałować swej pochopności w opuszczeniu warowni. Ich przeszyte grotami stygnące ciała znalazły się w jednej chwili pod butami walczących ze sobą ludzi, deptane bezceremonialnie w szaleńczej desperacji antagonistów.
Ukrywający oblicze pod rogatym hełmem góral dostrzegł znienacka rażących strzałami zwiadowców, ryknął coś ochryple wskazując na Hastura dzierżącą topór ręką. Słysząc ów okrzyk i pojmując znienacka powagę sprawy, czterej zasłaniający się roztropnie tarczami rozbójnicy runęli co sił w nogach ku drewnianym schodkom wiodącym na zajmowany przez łuczników pomost.
- Pozór dajcie! - krzyknął jeden z hersirów dobywając kolejnej strzały z kołczanu - Zara tu będą!
Ciemnoskóry wojownik szył z łuku tak szybko jak tylko potrafił, mierząc grotami strzał w tych rozbójników, którzy trzymali się w tyle walczącej zaciekle na dziedzińcu gromady. Trafiani w ramiona czy boki górale podrygiwali spazmatycznie rażeni pociskami i chociaż żaden z nich nie zginął na miejscu, rany pozostawione po wydartych z ciał strzałach bryzgały krwią.
Parze towarzyszących Hasturowi łuczników szło nieco lepiej, być może przez wzgląd na większe doświadczenie w posługiwaniu się łukami. Trzej bandyci, którzy nie założyli w pośpiechu zbroi nie zdążyli nawet pożałować swej pochopności w opuszczeniu warowni. Ich przeszyte grotami stygnące ciała znalazły się w jednej chwili pod butami walczących ze sobą ludzi, deptane bezceremonialnie w szaleńczej desperacji antagonistów.
Ukrywający oblicze pod rogatym hełmem góral dostrzegł znienacka rażących strzałami zwiadowców, ryknął coś ochryple wskazując na Hastura dzierżącą topór ręką. Słysząc ów okrzyk i pojmując znienacka powagę sprawy, czterej zasłaniający się roztropnie tarczami rozbójnicy runęli co sił w nogach ku drewnianym schodkom wiodącym na zajmowany przez łuczników pomost.
- Pozór dajcie! - krzyknął jeden z hersirów dobywając kolejnej strzały z kołczanu - Zara tu będą!
Strzelanie w środek dziedzińca jest nieco ryzykowne, bo grozi postrzeleniem sojuszników, ale na szczęście kilku rzezimieszków trzyma się na tyłach grupy, stanowiąc wyborny cel dla Hastura i dwóch towarzyszących mu hersirskich łuczników.
Rozliczyłem od razu trzy strzały, żeby się nie rozdrabniać. Dla przypomnienia, ZR 13, bez bonusów, ale i bez kary do strzału, bo na początku walki uwaga bandytów jest skupiona wyłącznie na hersirach z "parteru". Wyrzuciłem kolejno trzy, dwa i trzy sukcesy. Daje to dość poważne rany, które choć nie śmiertelne, to jednak na pewno ułatwią pokonanie wroga hersirom!
Teraz jednak kilku zbirów rzuciło się ku schodom wiodącym na ogrodzenie, zamierzając dobrać się łucznikom do skóry. Hastur może im posłać jeszcze jedną strzałę, cisnąć nożem albo od razu dobyć miecza i przygotować się do obrony wejścia na pomost!
Rozliczyłem od razu trzy strzały, żeby się nie rozdrabniać. Dla przypomnienia, ZR 13, bez bonusów, ale i bez kary do strzału, bo na początku walki uwaga bandytów jest skupiona wyłącznie na hersirach z "parteru". Wyrzuciłem kolejno trzy, dwa i trzy sukcesy. Daje to dość poważne rany, które choć nie śmiertelne, to jednak na pewno ułatwią pokonanie wroga hersirom!
Teraz jednak kilku zbirów rzuciło się ku schodom wiodącym na ogrodzenie, zamierzając dobrać się łucznikom do skóry. Hastur może im posłać jeszcze jedną strzałę, cisnąć nożem albo od razu dobyć miecza i przygotować się do obrony wejścia na pomost!