Nie piję. To jest moje zdanie które już kilka lat temu wyłożyłem w miarę jasno na erpg forum i zdania nie udało mi się zmienić, zresztą daleki jestem od dokładnego celowania - raczej traktuję sprawę jako ogół.
Panowie, zapędzacie się z tymi zawodami. Nie zapominajcie, że każdy z nich "kosztuje" dwa lata życia bohatera
Dlatego wspomniałem o pilnowaniu skalarności. Każda zmiana którą się wprowadzi może być albo powerupem albo bezsensowną dziurą bez użycia w zależności jak się to użyje.
Może napiszę jak to było używane u nas.
Mieliśmy niewielką grupę która po wstępnym roku grania niemalże co tydzień rozstrzeliła się na tyle że spotykaliśmy się może 2-3 razy do roku.
Zawody stały się dla nas takim graniem w niegraniu. Po przygodach kiedy wszystkie sprawy załatwialiśmy i lokowaliśmy się w jakimś mieście MG dawał nam listę tego co postać może robić aby zapewnić sobie utrzymanie (tak, nie zawsze wracaliśmy obładowani skarbami) na najbliższy czas. Przy następnym spotkaniu MG informował nas ile czasu mogło minąć(jaśli przygody były bezpośrednią kontynuacją poprzednich wydarzeń to krótko inaczej ustalaliśmy czas jaki nam wynikał ze wszystkich szkoleń i ustaleń między każdym graczem a MG). Na tej bazie i na bazie konsekwencji MG nas w różny sposób nagradzał lub nie.
Kolega po dość hulaszczym stylu życia nabawił się paskudnych chorób...
Inny nabrał tężyzny fizycznej po odbyciu rocznej kary w kamieniołomach...
Wszystko zależy od sposobu działania.
Zwrócić należy uwagę że te umiejętności nie mają na celu ulepszenia postaci w działaniu a raczej ubarwić grę i okresy pomiędzy. Postać nie żyje tylko od przygody do przygody. Często się też zdarzało że ktoś wybierał zawód który posiadał, dzięki temu mógł liczyć za zostanie specjalistą lub w końcu mistrzem. Od tego również zalezały wysokości wynagrodzenia itd itp.