PBF - Chłopcy z East Marina

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 września 2013, 13:59

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Bolo, Miętus i Crunch stali przed wyjazdem z parkingu. Miętus właśnie kończył dopalać malinowego szluga, gdy z parkingu wyjechała szara Toyota, prowadzona przez jakiegoś kitajca czy Japońca. Booster niedbale wyrzucił niedopałek i jedynie wzrokiem odprowadził odjeżdżające auto. Mało ich obchodzili jakieś żółtki i ich stary van. Byli tu w innym celu. Mieli drapnąć tu jednego frajera, a najlepiej jeszcze jego dwóch kumpli, jacy narazili gang na spore straty i niemal nie zabili Tanka.


Mała tajemnica, dla ciekawskich, co chcą wiedzieć, co się stało:
Spoiler!
:Ich szef dopiero co wylizał się z ran. Choć wciąż brakowało mu jeszcze pół twarzy, gadał przez syntezator i żarł przez rurkę, to gdy tylko wybudził się z farmakologicznej śpiączki w piątek od razu przystąpił w swoim stylu do działania.


Najpierw, ni z gruchy, ni z pietruchy, zaczął bluzgać i drzeć się wspominając tych szmaciarzy, co mu weszli mu w drogę. Potem grzecznie spytał warującego koło łóżka Bolo, gdzie jest jego telefon. Strażnik zmieszał się lekko, ale do trzeźwego myślenia przywołał go ostrzegawczy i niemal przyjacielski gong w jajka. Po takim pouczeniu smartfon szefa odnalazł się w kilkanaście minut, choć należało dodać, że Rzeźnicy wcześniej przezornie pozbyli się telefonu, którym Tank posługiwał się w niekoniecznie legalnych akcjach. Na szczęście gdzieś zawieruszyła się karta i Bolo z tą właśnie kartą w zębach przybiegł do Tanka. Herszt odpalił ją zabranym Bolowi telefonie i nie przestając przeklinać zaczął szperać w danych. Po minucie telefon Bola w bardzo umowny wrócił do swego właściciela, bo ciężko byłoby okreslić zwrotem rozwalenie telefonu na głowie młodego Rzeźnika. Bolo jednak nie marudził. Zdenerwowanie Tanka rosło, a booster nie chciał dodatkowo podnosić ciśnienie smutnymi tekstami o zniszczonym aparacie, który w dodatku skroił jakiemuś cwaniaczkowi.

Niedługo później, na wyraźny rozkaz Tanka, Bolo i Crunch zapierniczali do Hefajstosa - netrunnera, okazyjnie świadczącego usługi Rzeźnikom z prostym jak drut zadaniem: Gdzieś na karcie był numer do jednego z kolesi East Mariny. Hefajstos zbył Rzeźników i cisnął kartę w stertę maneli na biurku. Nie miał teraz czasu na fuszki od gangu, szykował nowy program na konkurs, który mógł mu otworzyć okno na świat. Pożałowałby swojej ignorancji, gdyby wiedział, że przez to bossowi Rzeźni wnerwienie wzrośnie na kolejny poziom. Tank w niedzielę rano pofatygował się osobiście do Hefajstosa i nie był w zbytnio dobrym nastroju, ale młody netrunner od razu dostał ogromnego zapału do pracy, a wspomniane nieopatrznie okno na świat miał zapamiętać do końca życia. Z resztą trudno byłoby zapomnieć wisząc z okna na czternastym piętrze, będąc trzymanym tylko w mocarnym, choć bardzo niepewnym uścisku cyberręki Tanka. Wieczorem Rzeźnicy mieli już określoną pozycję telefonu i szef wydał rozkazy
Miętus wyciągnął swojego wysłużonego Samsunga i zadzwonił ponownie, pod numer podany przez szefa. Koleś już wcześniej odebrał telefon, choć nie miało to wiekszego znaczenia, bo wynajęty netrunner i tak podał im juz dokładną lokalizację namierzonego telefonu. Tym razem jednak sygnał połączenia wprowadził trójkę boosterów w zrozumianą ekscytację, bowiem doszedł ich dźwięk telefonicznego dzwonka, dochodzący z wnętrza parkingu. Wszyscy skierowali oczy w półmrok.

Przed nimi, w odległości około kilkunastu metrów stał, kompletnie zdezorientowany koleś ośwetlony błyskiem z wyświetlacza swojego własnego telefonu. Boosterzy nie czekali na jego reakcję. Miętus upuścił na bruk swój telefon, sięgając pod kurtkę i drąc się:

- Mamy go!

Z dłoni Bola z cichym świstem wysunęły się, cieszące się ponurą reputacją szpony i obaj z Crunchem rzucili się do przodu z szybkością błyskawicy, krzycząc przez siebie:

- Jesteś kurwa zajebany szmato!!!
No to zaczynamy. Za dużo było spokoju w tej sesji. Kilku Rzeźników nie powinno być problemem dla Chupacabras;) Wilson jest chwilowo zaskoczony, ale jeśli nieobecność Jaza będzie się przedłużać, to może mieć to fatalne skutki. Sytuacja wygląda następująco: Na Wilsona biegnie dwóch zadrutowanych zakapiorów. Za Gladziem na rampie wiodącej z dolnego poziomu, w odległości około 5-6 metrów stoją Czarny i Hec. Chwilowo są jeszcze niewidoczni dla napastników, ale potrwa to tylko ułamki sekund, nim boosterzy znajdą się bliżej i zmieni się ich kąt widzenia.

Inicjatywa chwilowo na tę rundę wygląda następująco: Crunch, Garcia, Schwarz, Bolo, Wilson i Miętus.
Ostatnio zmieniony 08 września 2013, 14:05 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 września 2013, 21:54

Kiedyś Hector pewnie by wrzasnął na całe gardło, a potem rzucił się do ucieczki na złamanie karku, ale te czasy już minęły. Teraz to Pan Garcia, a Pan Garcia nie da sobie w kaszę dmuchać!

Fikser wyszarpuje zza paska Stermeyera i zaczyna strzelać tak szybko jak tylko nadąży z naciskaniem spustu. Cele nieważne, zaczniemy od tych najbliższych! Mistrzu, proszę dobrze turlać! ;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 września 2013, 23:06

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Hector sięgnął odruchowo po broń, łapiąc się na tym, że zachowuje się nadzwyczaj spokojnie w tej sytuacji. Nie wiedział, czy od namiaru wrażeń w ciągu ostatniego tygodnia, draka, która właśnie wybuchała wydała się fixerowi powszednia jak jedzony kilka razy dziennie prepak. Pomimo tego, że synapsy bombardowały go ostrzeżeniem przed Rzeźnikami i wołały głośno uciekaj, to Garcia ze spokojem starego wygi wyciągnął Sternmeyera, kierując lufę w stronę napastników.

Ręka podniosła spluwę, ale Hector uzmysłowił sobie jak żałośnie powolny jest w porównaniu z dwoma boosterami szarżującymi na Wilsona. W mgnieniu oka jeden z nich zdołał pokonać cały, niemały dystans dzielący i zaatakować wciąż zdumionego solo. Fixerowi nie pozostało nic innego jak wystrzelić w stronę drugiego Rzeźnika. Sternmeyer posłusznie wykonał wydane wskazującym palcem polecenie, bryzgając dwukrotnie ogniem. Jedna z kul sięgnęła celu, wbijając się w skórzaną kurtkę napastnika.

fixer oczami wobraźni już widział, jak koleś leci na glebę w przedśmiertnych konwulsjach, ale przeliczył się bardzo. Ołów tylko trochę zwolnił rozpędzonego typa, który jednak dostrzegł kto go użądlił i zmienił cel szarży na latynosa, zostawiając Gladzia Crunchowi.

Wislon był w opałach. Telefon i nagła szarża totalnie go zaskoczyły i zanim zdołał cokolwiek zrobić, wielki jak dom typ był już przy nim machając wielkimi szponami. Gladzio wypuścił smartfona, próbując deseracko zasłonić się rękoma. Napastnik był nieludzko szybki. Gladzio widział tylko nienawistny uśmiech boostera i poczuł jak kuloodporna kamizelka ustępuje ostrym niczym skalpele szponom. Krzyknął. Głośno. Ból w brzuchu był nieludzki.

A potem poleciał do tyłu stratowany przez Cruncha.
Ok. Oto co się dzieje w rundzie pierwszej (nie rozliczyłem jeszcze akcji Wilsona, Shcwarza i pozostałych boosterów. Crunch atakuje Wilsona szponami. Trafia w korpus chroniony kamizelką ochronną. Szpony zadają 3k6 obrażeń (nie przelewki, a dodatkowo redukują wartość pancerza o połowę. Wypada 13 na trzech kościach minus 5 pancerza i -3MBC. Gladzio wyłapuje na dzień dobry pięć obrażeń i już jest na poziomie ran średnich, czyli -2 kary do testów. Mam nadzieję, że Jaz szybko przypomni sobie o sesji na PBFie i nie będę musiał posłać Wilsona do piachu.

Hector strzela dwa razy do Bola. Jeden strzał celny w korpus, ale kombinacja pancerza i MBC redukuje obrażenia do 1.

Czekam na dekalaracje Czarnego i Jaza, choć nie wiem dokładnie czy uda mi się jutro cokolwiek napisać.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 września 2013, 12:07

Szybko przebiegli ten dystans, cóż nie ma czasu na finezję. Może ten mały fortel wybije ich nieco z rytmu.
Czarny niewiele myśląc rzucił trzymanym w kieszeni rozkładanym śrubokrętem tuż pod nogi nadbiegających boosterów drąc się na całe gardło:
Granaat!!!

Po czym wyszarpnął zza pazuchy gnata pakując ile tylko można było ołowiu w łeb krojącego właśnie Wilsona zadrutowanego mistrza sushi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 września 2013, 21:48

Piętrowy Parking; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Boosterzy poruszali się tak szybko, że widok ów dosłownie odebrał Hectorowi mowę. Latynosa nie było nigdy stać na kosztowne implanty pokroju dopalaczy neuralnych, chociaż zabiegał kilka razy bezskutecznie o bankowy kredyt mogący sfinansować ich instalację. Ludzie pokroju Rzeźników posiadali w zamian dość cyborgizacji, by z powodzeniem móc się o tytuł Mistera Borga Ulicy; finansowali swe drogie zabawki z haraczy, rabunkowych napadów, handlu narkotykami, prostytucji i przemytu.

Nim fikser wyszarpnął pistolet zza paska spodni i złożył się do strzału, napastnicy niemal wsiedli na osłupiałego Wilsona. Pierwsza kula Garcii trafiła w betonowy filar parkingu odłupując od niego kawał budulca. Druga ugodziła biegnącego niczym rozmazana smuga boostera, ale nawet nie zbiła go z nóg, wchodząc w skórzaną kurtkę niczym w plastikowego manekina pozbawionego całkowicie wrażliwości na ból.

- Kurwa kurwa! - wrzasnął Hector, obracając się bokiem w sposób podejrzany na policyjnych filmach i pociągając co sił w palcu za spust Stermeyera.
Wymiana ognia aż do chwalebnego końca! Prędzej dam się pociąć na kawałeczki niż oddam im kopertę!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 września 2013, 22:11

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Ponad huk i wrzaski szóstki typów wzniósł się okrzyk:

- Graaaanat!!!

Rzucony przez Czarnego przedmiot zrobił nadzwyczaj piorunujące wrażenie. Jeden z boosterów skoczył momentalnie za betonowe filary. Technik zachował się niczym Jessie James, legendarny reworwerowiec Dzikiego Zachodu. Tylko czekał, aż cel wyjdzie zza zasłony jaką stanowił Gladzio. Eugene wyszarpnął Colta z szybkością, jakiej niepowstydziłby się żaden solo wspomagany zaawansowamnymi cyberdopalaczami Sandevistaana. Wcisnął spust raz za razem posyłając śmiercionośne pociski w mistrza sushi. Nie trafił, ale Rzeźnik skoczył odruchowo aby tylko zejść z linii strzału itego właśnie oczekiwał. Czarny uśmiechnął się w myślach, choć na twarzy nie pojawił się nawet najmniejszy grymas. Umysł Eugena nie miał po prostu czasu, aby wyrazić chwilowe zadowolenie w fizyczny sposób. Technik patrzył tylko wodząc oczyma za lufą Colta i nerwowo zaciskał zęby. Co innego przykuło na ułamek sekundy uwagę chłopaka.

Wzrok po raz pierwszy w życiu kozaka, kto potrafiłby zupełnie olać fruwający koło głowy ołów. Był nim drugi booster, który pomimo bezpośredniego trafienia Ze spluwy Garcii kontynuował szarżę.

-Naćpany - przemknęło przez myśl Eugene'a. Bolo tymczasem skoczył z krawędzi rampy w majestatycznym locie pokonując kilka metrów dzielących go od latynosa. Czarny widział już ziiszczający się czarny scenariusz, w którym ogromne sklapele, wystające z dłoni boostera wbijają się w szyję najlepszego kumpla. Nie widział jednak niczego, dosłyszał tylko głuche stęknięcie.

Fixer widział jak w jego stronę zbliżał się lądujący Jumbo Jet, w dodatku uzbrojony wostrą jak sklapele stal.

- Kurwa, Kurwaaaa! - wrzsnął tylko. trudno powiedzieć czy to powtarzna mantra czyodruch bezwarunkowy ale Bolo chybił szponami, Garcia uchylił się dosłwnie w ostatniej chwili przed śmiercionośnym żelazem. Ale to było za mało aby zejść z toru lotu fruwającego koksa. Ponad sto kilo masy wpadło z całą swoją siła w Heca, przewracając go.

Garcia jęknął tylko głucho dziękując Opatrzności, że oszczędziła mu szponów psychola. Ścisnął kurczowo dłoń na Sternmeyerze i poleciał na beton, tracąc na ułamek sekundy orientację. Gdy mózg wysłał do świadomości informację, że jest cały, otworzył oczy. Booster był na dole rampy, a on leżał kilka metrów od niego, wciąż ściskając kolbę spluwy.
Pomyślałem, że pomysł Koszala ze śrubokrętem świetnie wpisuje się pod umiejke Prowizorka. Rzuciłem 10! więc założyłem, że fortel przybrał bardzo realną postać. Gorzej było już ze strzelaniem, bo to druga akcja w rundzie. do testów strzelania dałem modyfikator -5 wynikający z szybkiego strzelania i drugiej akcji. Niestety oba strzały okazały się niecelne, ale kombinacja "granatu" i ołowiu skutecznie wystraszyła Rzeźnika, który chwilowo odskoczył od Wilsona i schował się za filarem.

Bolo już nie miał się gdzie chować więc skoczył w dół rampy mając nadzieję w ten sposób umknąć odłamkom i równocześnie zaatakować Garcie. Rzucam standardowy test walki wręcz. Ref+WW+k10 boostera przeciw analogicznej kombinacji Garciii. zdecydowałem, że to za mało aby pochlastać fixera szponami, ale wystarczająco aby spotkać się z lecącym mięsem. Garcia przyjął uderzenie na korpus zredukowane do 1 obrażenia.

Teraz kolej Jaza...

W sumie wolałbym mieć najpierw Wasze deklaracje na rundę, bo dużo łatwiej byłoby mi potem opisać całą rundę w jednym poście.
Ostatnio zmieniony 09 września 2013, 22:20 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 10 września 2013, 09:27

Walczymy do konca. Jesli moge to siegam po bron i strzelam do najblizszego Rzeznika.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 września 2013, 18:43

Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Wilson nawet nie wstawał z ziemi. Przezwyciężając ból i okropne uczucie ciepłej krwi rozpływającej się po brzuchu,wyszarpnąl zza paska pistolet. Chciał zemścić się za rany jakich przed chwilą doznał, ale winowajca właśnie zniknął za betonowym filarem. W polu widzenia pozostał tylko koleś, który kilka sekund wcześniej dzwonił na komórkę Wilsona, a teraz zaczyanł mierzyć do Gladzia ze swojej spluwy.

- Ciekawe co tam ma. - przemknęło przez myśl Paula, ale solo nie miał zbyt wiele czasu aby się przyglądać. Z dość niewygodnej pozycji, która tylko potęgowała ból, strzelił oburącz ze Sternmeyera P35. Ułamek sekundy później jego przeciwnik również nacisnął spust. Kule śmignęły przez parking, szybciej niż myśli walczących. Wilson poczuł nagły rwący ból w nodze, ale miał wciąż nadzieję, że to tylko lekkie draśnięcie. Przeciwnik też dostał i ruszył poszukać zasłony.

Jatka dopiero się zaczynała, a sekundy płynęły tak wolno...
Wilson strzela dwa razy, z ujemnym modyfikatorem -2 za rany.Rzucam 7 i 8. Oba strzały celne. Jedna kula trafia w korpus, a druga w lewą rękę. Obrażenia: 1 za pierwszą kulę i 5 za drugą, czyli Miętus jest już podobnie jak Wilson na poziomie ran poważnych, ale może jeszcze wystrzelić i ma w polu widzenia tylko Gladzia. Dysponuje Avengerem. Turlam dwa razy. Jeden strzał jest celny i trafia w prawą nogę Wilsona. 2k6+1 obrażeń. Wychodzi 9, które po redukcji przez pancerz (ciężkie skóry na nogach 4) i mbc zmniejsza się do 2. Razem ma już 7 obrażeń, na szczęście wciąż jest przytomny.

Inicjatywka na następną rundę: Wilson, Garcia, Crunch, Bolo, Czarny i Miętus.

Proszę o deklaracje na drugą rundę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 września 2013, 23:47

Piętrowy parking; Sun 02/08/2020; 0009hrs

Uderzenie głową o beton natychmiast rozkalibrowało układ cyberaudio Latynosa, przeszywając jego czaszkę zgrzytliwym dźwiękiem elektronicznych impulsów generowanych na chybił trafił przez próbujący się ponownie dostroić do fal mózgowych wszczep. Wydając z siebie zduszone jęki Hector złapał oburącz pistolet i przekręciwszy się na bok wymierzył lufę Stermeyera w głowę wstającego z posadzki boostera.

- Zdychaj, skurwielu!
Jeden strzał, z przycelowaniem i w głowę (nie pamiętam w tej chwili bonusów i kar, zdaję się na Mistrza, ale mam nadzieję, że jest dość blisko, by zgarnąć komplet premii za minimalną odległość i nieruchawy cel). Mam nadzieję, że palnę mu prosto w ten zakuty rzeźnicki łeb!

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 11 września 2013, 01:24

Ja kontynnuje ostrzal Mietusa. Mam nadzieje ze nie zdarzy sie schowac.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 września 2013, 13:34

Palec mi na spuście zesztywniał i boli jak cholera! :P

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 września 2013, 00:16

MG- czy jest w pobliżu jakaś fura łatwa do odpalenia/ otwarcia drzwi? Jeśli jest coś w zasiegu wzroku to szukam fury, żebyśmy stąd bryknęlil, ewentualnie, żebym mógł nią wjechać w któregoś cwaniaka.

Tymczasem walę do najbliższego drania zaporowo, bez mierzenia, żeby go powstrzymać przed wychylaniem łba.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 września 2013, 19:16

Jeśli uda się zdobyć środek transportu, Garcia zacznie się cofać w stronę samochodu, ale ciągle będzie strzelał, bo nie zamierza porzucić w opałach rannego kompana. Musimy wyjść z tego kłopotu razem, chłopaki i mam nadzieję, że pachnący jeszcze smarem Stermeyer mnie nie zawiedzie.

I - cholera - wciąż nie wiemy, co takiego pan Tanaka wsadził nam w tajemniczą kopertę! ;)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 18 września 2013, 03:14

Pewnie ze 3 patole, ale zaraz na leczenie wydamy 4..

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 września 2013, 19:24

Trzy patole? Bez przesady, chyba nie jest aż tak skąpy? Obstawiałbym, że tam są po trzy patole na głowę! Co więcej, gotów jestem się założyć o głowy Volkha Wilimova i Barr'teha Mruczka, że mam w tym względzie rację! :P

ODPOWIEDZ