PBF - Goblińska Brama
- Najpierw grzecznie odłożycie broń i odsuniecie się od ogniska! - odpowiedział głos wśród drzew. Osoba mówiąca sprawiała wrażenie, jakby była wszędzie i z każdej strony mówiła jednocześnie. Trzask ogniska nie był już taki wesoły, jakby zdawać się mogło wcześniej. Zerwał się większy wiatr i chmury przysłoniły gwiazdy i księżyc. Sytuacja wydawała się napięta...
- Jesteśmy tylko grupą wędrowców... - zaczął Eris, ale nie dokończył. Spomiędzy drzew i jeżynowych krzaków wychodziły chicho postacie w brunatnozielonych płaszczach, z łukami wymierzonymi w zgromadzonych przy ognisku. Zakapturzonych postaci było na oko trzydzieści, i powoli zacieśniali krąg wokół gotowych do walki ludzi.
Wtem, jeden z łuczników zatrzymał się i odrzucił kaptur w tył.

- Eris! Jak dobrze cię widzieć! - zawołał młody elf, ze śnieżnobiałymi włosami. Dał znak, by reszta jego kompanii opuściła broń. Z drzew zeskoczyło lekko jeszcze kilku innych elfów, ubezpieczających tych na dole. - Nie poznałem cię. Strasznie się zmieniłeś.
- Ty zaś posiwiałeś... - odpowiedział mu rohirrim, uściskając dłoń swemu znajomemu.
- A co to za wesoła gromadka? Tego krasnoluda prawie gotów byliśmy zastrzelić, tak bardzo peszy tutejszą zwierzynę... Co was tu sprowadza?
- Jesteśmy tylko grupą wędrowców... - zaczął Eris, ale nie dokończył. Spomiędzy drzew i jeżynowych krzaków wychodziły chicho postacie w brunatnozielonych płaszczach, z łukami wymierzonymi w zgromadzonych przy ognisku. Zakapturzonych postaci było na oko trzydzieści, i powoli zacieśniali krąg wokół gotowych do walki ludzi.
Wtem, jeden z łuczników zatrzymał się i odrzucił kaptur w tył.

- Eris! Jak dobrze cię widzieć! - zawołał młody elf, ze śnieżnobiałymi włosami. Dał znak, by reszta jego kompanii opuściła broń. Z drzew zeskoczyło lekko jeszcze kilku innych elfów, ubezpieczających tych na dole. - Nie poznałem cię. Strasznie się zmieniłeś.
- Ty zaś posiwiałeś... - odpowiedział mu rohirrim, uściskając dłoń swemu znajomemu.
- A co to za wesoła gromadka? Tego krasnoluda prawie gotów byliśmy zastrzelić, tak bardzo peszy tutejszą zwierzynę... Co was tu sprowadza?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ulfhedin upewniwszy się, że trucicieli spotka straszliwa kara i powolna śmierć w męczarniach z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i naprawionym uszczerbku na honorze opuścił karczmę i ruszył w dalszą drogę. W miarę jak oddalał się od jednej Goblińskiej Bramy, a zbliżał do drugiej dobry nastrój go opuszczał. Wszak powracał do spraw niedokończonych obarczonych brzemienną w skutkach zwłoką. Dodatkowo na lista osób do zratowania z goblińskij niewoli zaczęła się niebezpiecznie wydłużać. Humor poprawiały mu jedynie przezabawne i pikantne anegdoty krasnoluda.
Gdy przy ognisku padły słowa godzące w brodacza, Ulfhedin poderwał się wspomóc swojego towarzysza, a w razie konieczności zasłonięcia go własnym ciałem. Napięta atmosfera rozładowała się, gdy przybyłe elfy okazały się znajomymi Erisa.
Ulfhedin postanowił nie zabierać głosu, a jedynie przysłuchiwać się słowom innych.
Gdy przy ognisku padły słowa godzące w brodacza, Ulfhedin poderwał się wspomóc swojego towarzysza, a w razie konieczności zasłonięcia go własnym ciałem. Napięta atmosfera rozładowała się, gdy przybyłe elfy okazały się znajomymi Erisa.
Ulfhedin postanowił nie zabierać głosu, a jedynie przysłuchiwać się słowom innych.
Elf wysłuchał przywitań z życzliwym uśmiechem, po czym sam lekko kiwając głową się przedstawił.
- Náriël z Bursztynowego Potoku. Nie wiedziałem, że podróżuje z wami inny Sindar - tu elf spojrzał przepraszająco na Praciaena. - Ostatnie rejzy goblinów i orków stały się coraz bardziej zuchwałe. Lord Elrond obawia się, że zielonoskórzy chcą się rozprzestrzenić na południowe części Gór Mglistych. Ach, gdzie nasza gościnność? Zapraszamy do nas, nasze obozowisko jest niedaleko stąd.
- Bardzo dziękujemy, ale nasza misja... - zaczął Ulfhedin, lecz elf przerwał mu gestem dłoni.
- Opowiecie nam o tym w obozie. Zobaczymy, czy możemy wam pomóc.
Północ, obozowisko Náriëla, niedaleko Goblińskiej Bramy.
W oddali słychać było bębny. Złowrogie uderzenia przyprawiały wszystkich o pewien uścisk niepokoju, który zaciskał swe szpony na gardłach zarówno poszukiwaczy przygód, jak i oddziału Sindara. Orkowe nawoływanie ucichło dokładnie po dziesięciu minutach, wtedy dopiero w obozie powróciły rozmowy.
- Więc mówicie, że ruszacie w głąb miasta orków, zaraz za Goblińską Bramą? Cóż, to bardzo ryzykowny plan - stwierdził gospodarz, popijający wodę z ozdobnego naczynia. Dwalin czuł się niezręcznie i walczył z myślami, by powiedzieć elfowi, co leży mu na sercu. Lecz póki co powstrzymywał się - wielce nierozważne było obrażać gospodarza, gdy ma wokół siebie duży oddział.
- Tak - potwierdził krótko Galdor, przegryzający otrzymanego lembasa. Chleb elfów przywrócił mu siły i strażnik nie czuł zmęczenia po dziennej jeździe.
- Dobrze więc. Czy możemy wam jakoś pomóc? - spytał Náriël.
- Náriël z Bursztynowego Potoku. Nie wiedziałem, że podróżuje z wami inny Sindar - tu elf spojrzał przepraszająco na Praciaena. - Ostatnie rejzy goblinów i orków stały się coraz bardziej zuchwałe. Lord Elrond obawia się, że zielonoskórzy chcą się rozprzestrzenić na południowe części Gór Mglistych. Ach, gdzie nasza gościnność? Zapraszamy do nas, nasze obozowisko jest niedaleko stąd.
- Bardzo dziękujemy, ale nasza misja... - zaczął Ulfhedin, lecz elf przerwał mu gestem dłoni.
- Opowiecie nam o tym w obozie. Zobaczymy, czy możemy wam pomóc.
Północ, obozowisko Náriëla, niedaleko Goblińskiej Bramy.
W oddali słychać było bębny. Złowrogie uderzenia przyprawiały wszystkich o pewien uścisk niepokoju, który zaciskał swe szpony na gardłach zarówno poszukiwaczy przygód, jak i oddziału Sindara. Orkowe nawoływanie ucichło dokładnie po dziesięciu minutach, wtedy dopiero w obozie powróciły rozmowy.
- Więc mówicie, że ruszacie w głąb miasta orków, zaraz za Goblińską Bramą? Cóż, to bardzo ryzykowny plan - stwierdził gospodarz, popijający wodę z ozdobnego naczynia. Dwalin czuł się niezręcznie i walczył z myślami, by powiedzieć elfowi, co leży mu na sercu. Lecz póki co powstrzymywał się - wielce nierozważne było obrażać gospodarza, gdy ma wokół siebie duży oddział.
- Tak - potwierdził krótko Galdor, przegryzający otrzymanego lembasa. Chleb elfów przywrócił mu siły i strażnik nie czuł zmęczenia po dziennej jeździe.
- Dobrze więc. Czy możemy wam jakoś pomóc? - spytał Náriël.
Wejście do miasta goblinów jest jakąś godzinę drogi od waszego obozowiska. Tajemne przejście, którym uciekliście jest nieco dalej. Konie będziecie musieli oczywiście zostawić... chyba, że podejmiecie inną decyzję.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Szlachetny Náriëlu, jeśli wspomoglibyście nas w ataku na orków, bylibyśmy nader zobowiązani.
Może znacie miejsce przetrzymywania ważniejszych więźniów? Ewentualnie moglibyście odwrócić uwagę orków atakiem w innym miejscu, lub dać nam kilku swoich jako wsparcie?
Albo pomóc nam na kilka powyższych sposobów. Co rzekniesz? Jesli nam pomożecie poza naszą wdzięcznością, zyskacie też uznanie u Beorna, a przyjaciół nigdy za wielu, no i dokuczymy wspólnie orkom i goblinom.
To jak będzie Náriëlu ?
Może znacie miejsce przetrzymywania ważniejszych więźniów? Ewentualnie moglibyście odwrócić uwagę orków atakiem w innym miejscu, lub dać nam kilku swoich jako wsparcie?
Albo pomóc nam na kilka powyższych sposobów. Co rzekniesz? Jesli nam pomożecie poza naszą wdzięcznością, zyskacie też uznanie u Beorna, a przyjaciół nigdy za wielu, no i dokuczymy wspólnie orkom i goblinom.
To jak będzie Náriëlu ?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Północ, obozowisko Náriëla, niedaleko Goblińskiej Bramy.
Elf skinął głową i uśmiechnął się nieznacznie.
- Odpocznijcie do świtu, a ja ustalę plan z moimi podwładnymi. Przy okazji Nezmir wprowadzi was w szczegóły geograficzne okolicy. Miłej nocy - elf skłonił się i odszedł, przywołując do siebie paru pobratyńców. Miał ciągle uśmiechnięte oblicze, pomimo paskudnej mżawki, która nagle spadła z nieba i skutecznie zniechęcała do samotnych wędrówek po okolicy.
Okazało się, że Nezmir to doskonały zwiadowca i kartograf. Na jednym z pni rozłożył swoją mapę, która w szczegółach pokazywała górę i jej wnętrze - miasto orków i goblinów.
- Wejście przez główną bramę jest od strony południowo-wschodniej, pilnowanej przez orki oraz wilcze patrole. Dostanie się tą stroną to czyste szaleństwo - głos elfa był śpiewny i wesoły, jakby ów nie zwracał uwagi na wszechobecne miniaturowe kropelki wody, osiadające na wszystkich i wszystkim. Na szczęście magiczna lampa, którą oświetlano mapę ani trochę nie straciła blasku.
- Do wnętrza prowadzą jeszcze trzy inne drogi. Można się tam dostać od wschodu, idąc skalnym nasypem. Słyszałem, że właśnie tamtędy wchodziliście za pierwszym razem. Jest to długa ale bezpieczna droga. Innym sposobem jest dostanie się nieopodal naszego obozowiska, trochę na północny zachód. Oznacza to, że większość czasu spędzicie pod ziemią, przechodząc przez stare, zapomniane tunele wykopane przez krasnoludy jeszcze w czasie świetności Morii. Droga jest prosta i w miarę bezpieczna, a przynajmniej była taka trzy lata temu. Ostatnia, czwarta znana nam droga, to wyjście przez dolny poziom miasta orków, słabo pilnowany z uwagi na rzekomą bestię, która porywa zielonoskórych. Nie wiemy, co to za bestia, ale skutecznie ogranicza patrole w tamtej okolicy. Zostawię wam mapę, byście mogli się jej dobrze przyjrzeć, lecz nie mogę wam jej podarować.
I on z uśmiechem oddalił się, zostawiając awanturników pochylających się nad kawałkiem mapy.
Świt był chłodny, zaś wnosząca się z pól i lasu mgła ograniczała widoczność do 50 metrów. Drużyna zdrzemnęła się lub medytowała w spokoju, nie musząc dbać o bezpieczeństwo. Elfy z oddziału Náriëla doskonale pełniły wartę. Gdy woda przyjemnie bulgotała w kociołku na ognisku, a Dwalin miał dosypać parę suszonych liści herbaty, w oddali odezwał się drozd.
Ale ten odgłos drozda był inny niż zwykle. Powtarzający się dźwięk oznaczał tylko jedno. Alarm.
- Szybko, gaście ognisko! Patrol zwiadowców się zbliża, wargi wyczuły waszą woń i ruszyły w pościg! - rzekł Náriël, biegnąc w stronę ogniska, z łukiem w ręku. - Na nas nie zwracajcie uwagi, ruszajcie w drogę! Dziś będziemy kąsać wartowników przy bramie starając się ich wywabić, zmobilizuje to całe miasto i ruszą pościgi, odciągając uwagę od was!
Niedaleko zawył róg, dając sygnał do ataku.
Róg orków.
Elf skinął głową i uśmiechnął się nieznacznie.
- Odpocznijcie do świtu, a ja ustalę plan z moimi podwładnymi. Przy okazji Nezmir wprowadzi was w szczegóły geograficzne okolicy. Miłej nocy - elf skłonił się i odszedł, przywołując do siebie paru pobratyńców. Miał ciągle uśmiechnięte oblicze, pomimo paskudnej mżawki, która nagle spadła z nieba i skutecznie zniechęcała do samotnych wędrówek po okolicy.
Okazało się, że Nezmir to doskonały zwiadowca i kartograf. Na jednym z pni rozłożył swoją mapę, która w szczegółach pokazywała górę i jej wnętrze - miasto orków i goblinów.
- Wejście przez główną bramę jest od strony południowo-wschodniej, pilnowanej przez orki oraz wilcze patrole. Dostanie się tą stroną to czyste szaleństwo - głos elfa był śpiewny i wesoły, jakby ów nie zwracał uwagi na wszechobecne miniaturowe kropelki wody, osiadające na wszystkich i wszystkim. Na szczęście magiczna lampa, którą oświetlano mapę ani trochę nie straciła blasku.
- Do wnętrza prowadzą jeszcze trzy inne drogi. Można się tam dostać od wschodu, idąc skalnym nasypem. Słyszałem, że właśnie tamtędy wchodziliście za pierwszym razem. Jest to długa ale bezpieczna droga. Innym sposobem jest dostanie się nieopodal naszego obozowiska, trochę na północny zachód. Oznacza to, że większość czasu spędzicie pod ziemią, przechodząc przez stare, zapomniane tunele wykopane przez krasnoludy jeszcze w czasie świetności Morii. Droga jest prosta i w miarę bezpieczna, a przynajmniej była taka trzy lata temu. Ostatnia, czwarta znana nam droga, to wyjście przez dolny poziom miasta orków, słabo pilnowany z uwagi na rzekomą bestię, która porywa zielonoskórych. Nie wiemy, co to za bestia, ale skutecznie ogranicza patrole w tamtej okolicy. Zostawię wam mapę, byście mogli się jej dobrze przyjrzeć, lecz nie mogę wam jej podarować.
I on z uśmiechem oddalił się, zostawiając awanturników pochylających się nad kawałkiem mapy.
Świt był chłodny, zaś wnosząca się z pól i lasu mgła ograniczała widoczność do 50 metrów. Drużyna zdrzemnęła się lub medytowała w spokoju, nie musząc dbać o bezpieczeństwo. Elfy z oddziału Náriëla doskonale pełniły wartę. Gdy woda przyjemnie bulgotała w kociołku na ognisku, a Dwalin miał dosypać parę suszonych liści herbaty, w oddali odezwał się drozd.
Ale ten odgłos drozda był inny niż zwykle. Powtarzający się dźwięk oznaczał tylko jedno. Alarm.
- Szybko, gaście ognisko! Patrol zwiadowców się zbliża, wargi wyczuły waszą woń i ruszyły w pościg! - rzekł Náriël, biegnąc w stronę ogniska, z łukiem w ręku. - Na nas nie zwracajcie uwagi, ruszajcie w drogę! Dziś będziemy kąsać wartowników przy bramie starając się ich wywabić, zmobilizuje to całe miasto i ruszą pościgi, odciągając uwagę od was!
Niedaleko zawył róg, dając sygnał do ataku.
Róg orków.
Jaki macie plan? Uznam, że przedyskutowaliście go wcześniej, teraz po prostu go wdrażacie.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jakem Galdor, jestem za tym by wejść tam wejściem nieopodal naszego obozowiska, trochę na północny zachód, większość czasu spędzimy pod ziemią, przechodząc przez stare, zapomniane tunele wykopane przez krasnoludy jeszcze w czasie świetności Morii.
- Z tego co mówi nasz przyjaciel elf, droga jest prosta i w miarę bezpieczna.
Ewentualnie wejście od strony gdzie poluje owa bestia co zabija orków, co myślicie?
- Z tego co mówi nasz przyjaciel elf, droga jest prosta i w miarę bezpieczna.
Ewentualnie wejście od strony gdzie poluje owa bestia co zabija orków, co myślicie?
Wyżej moja sugestia, jaki wybrać plan. Obecnie, wobec ataku orków, albo się wycofujemy, albo walczymy. Jestem za walką o ile elfy też walczą. Wtedy zamierzam ich wesprzeć, najpierw szyjąc z łuku.
Dwalin w skupieniu obserwował mapę, która urywała się w miejscu zapomnianych tuneli. Mimochodem złapał oburącz swój wygięty hełm, jak gdyby starał się docisnąć go lepiej do swej głowy. Ulfhedin z zaciekawieniem przyglądał się przyjacielowi, gdyż z rzadka zdarzało mu się dostrzec jakikolwiek przejaw niepewności krasnoluda.
Dwalina stał już dobre kilka metrów od przyglądających się mapie wędrowców, gdy rozległ się dźwięk rogu.
Dwalina stał już dobre kilka metrów od przyglądających się mapie wędrowców, gdy rozległ się dźwięk rogu.
Jakiś tam plan Dwalin ma, ale nie zdąży się nim podzielić z uwagi na .. swe tajemnice.
Spoiler!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times