PBF - Boskie potyczki

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 września 2013, 21:19

Balin udaje się z chętnymi do Frakiego, ale dopiero tak po kolacji, bliżej 19. Z godzinę przed tym jak się ściemni. Ale możliwie dyskretnie.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 września 2013, 21:38

Dokładnie tak, jak napisał Keth. Idę z Balinem do kowala, wcześniej nie pijąc alkoholu (choć jest to dla gnoma bardzo trudne i ma nadzieje, że jego krasnoludzki towarzysz zrozumie wagę tego poświęcenia).

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 października 2013, 09:00

Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe 38 dzień kepon-ran

Wystrojony Huskun wraz z Gusłkiem wyszli z karczm z zamiarem odwiedzenia świątyni Arianny. Po poranne mgle, która była tak gęsta, że można było ją kroić nożem, nadeszło skwarne południe. Słońce osiągnęło zenit, zsyłając na ziemię ogromną dawkę promieniowania cieplnego. Mimo uciążliwego upału miejski rynek tętnił życiem. Wokół centralnie położonej fontanny rozlokowały się budki i stragany. Sprzedawcy zachwalali swoje towary obiecując niską cenę. Na najbliższych straganach wisiały pstre korale, naszyjniki i tym podobne ozdoby, obok piętrzyły się gliniane garnce i wazy, nieco dalej szaty i buty. Jedynie część placu leżąca blisko dwumetrowego płotu była pusta. W niewielkim cieniu płotu stało lub przechadzało się kilku uzbrojonych strażników.
Mimo, że dzień był słoneczny, zza płotu wyzierał mrok, jakby coś pożerało promienie światła.
Wpatrujący się w tamto miejsce Gusłek poczuł zimne ciarki przebiegające po plecach. Nagle poczuł uderzenie w plecy.

- Gusłek!
- rozległ się wesoły, piskliwy głos - a więc to prawda, że wróciłeś do Rotgan kir.

Klepnięcie w dolną część pleców wyrwała Gusłka z pewnego złowieszczego transu. Osobą przemawiającą był kędzierzawy hobbit o szerokim uśmiechu. Widząc go kapłan Pianna odruchowo chwycił się za sakiewkę. Drakii Omseltoph był typowym stereotypowym hobbickim złodziejaszkiem.

- No, popatrz, jak Argoh usłyszał, że wróciłeś do miasta rzekł cytuję "Albo do reszty wypalił sobie mózgownicę grzybkami, albo ma tęgą sakiewkę, skoro śmie się pokazywać w moim mieści". Widząc cię z goblinem obstawiam to pierwsze - hobbit roześmiał się szturchając zaskoczonego, niewiedzącego co robić Huskuna - spodziewaj się gości klecho - powiedział hobbit już pozbawionym rozbawienia głosem i zniknął w tłumie.

Gusłek przełknął głośno ślinę, która nagromadziła mu się w gardle. To musiało się w końcu stać. Odnaleźli go wierzyciele. Mieszkając w Rotgan-kir narobił sobie sporo długów, to właśnie dlatego wyruszył na bagna po zioła. Dla zarobku. Ugadał się z miejscowym alchemikiem, który zobowiązał się zapłacić za zioła. Na moczarach jednak popadł w niewolę goblinów i zapomniał o całej sprawie.
Drakii był członkiem gildii złodziej, zwących się "Mrocznymi". Gusłek pożyczał od nich pieniądze, po uwzględnieniu procentu będzie tego z siedemdziesiąt sztuk złota. Gildią rządził zamaskowany elf. Bezlitosna i okrutna kreatura. Nigdy nie słyszał jego imienia, podwładni nazywali go po prostu szefem. Jego zastępcą był ork typowy mięśniak - Argoh. Dziwne, że hobbit wspomniał jego, a nie szefa. Może coś się pozmieniało na gildyjnych stołkach?

Te właśnie myśli towarzyszyły Gusłkowi podczas spaceru na drugą stronę rynku gdzie znajdowała się świątynia Arianny. Świątynia ta mieściła się w jednej z kamienic, którą ozdobiono zwiędłymi wieńcami kwiatów, koszami gnijących płodów rolnych i girlandami zaschniętych kwiatów spoczywających na ramionach posągu przedstawiającego brzemienną kobietę. Drzwi były zamknięte.

Gusłek zapukał do nich raz, a po kilku minutach drugi raz. Nic się nie działo, nikt nie podchodził. Zirytowany Gusłek, który już zaczynał ociekać potem, załomotał w drzwi gwałtowniej.

Po dłuższej chwili klapka w drzwiach uchyliła się, a w otworze ukazała się twarz kapłana. Wyglądał jeszcze gorzej niż dwie noce temu. Skóra była chorobliwie żółta, pokryta wątrobowymi plamami. Wytrzeszczone oczy otaczały zaczerwienione obwódki. Oddech był bardzo ciężki i rzężący.

- Odejdźcie - powiedział z trudem kapłan - świątynia jest zamknięta. Łaska Arianny się ode mnie odwróciła. Przyjdźcie za kilka dni - powiedział i rozkaszlał się potwornie.

Na mapie wasza karczma jest pod nr 20. Świątyni Arianny - 3, Świątynia Morghlitha - 4.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 października 2013, 16:09

- Witaj czcigodny kapłanie i bądź pozdrowiony. Wpuść nas, proszę, w ważkiej sprawie przybywamy. Ważkiej nie dla nas jeno, a dla całego miasta, zaiste. Jam jest Gusłek, z woli Piana uniżony sługa Pana Kielicha, ten tu oto niski jegomość, to mój uczeń i pomocnik, Huskunem się zwący.
Mistrzu, aleś mnie w tarapaty wpakował, jakbym wiedział, że nie powinienem rozgłosu czynić sławną na całe miasto imprezę imieniem swym firmując, to bym bardziej incognito działał. No ale skoro tak już się stało, to trzeba coś uradzić. Gusłek nabrał nieco pewności siebie w pałce i inszych przydatnych umiejętnościach się szkoląc, zatem owo spotkanie zanieczyszczeniem bielizny się nie skończyło, ale i tak ostrożność trzeba wzmóc. Myślę, że warto by było sprowadzić jakowychś paladynów do naszej karczmogospody i interes jakiś z nimi ubić, coby tarczą swą biednemu kapłanowi służyli, a i mieczem może też.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2013, 19:41

- Zakładaj galoty Mordil. Byde na cmyntorz szedł, to może bych poszedł ze mno? - Barthur delikatnie szturchnął przysypiającego na ławie goblina. Mordi o mało nie zleciał na ziemię, bo olbrzym szturchnął zaiście delikatnie, ale jak na standardy olbrzymów, a nie dwukrotnie mniejszych goblinów. Przybysz ze Wschodniego Archipelagu wyszczerzył kły i odruchowo złapał za rękojeść noża, ale poznawszy, że to tylko Barthur, zaniechał go, poprzysiągwszy sobie tylko, że kiedyś jakiemuś półolbrzymowi otworzy trzewia toporem w porywie radości.
No to ja idę na cmentarz, no i "delikatnie" ;) namawiam Mordiego:)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2013, 22:27

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Ariański kapłan wyglądał na człowieka stojącego jedną nogą w grobie, toteż przezorny na co dzień Huskun cofnął się na widok jego chorego oblicza o kilka kroków przystając za plecami Gusłka i wyglądając zza nich podejrzliwie.

- My w sprawie powszechnego dobrobytu i niepospolitej szczęśliwości - oznajmił siląc się z całej siły na autorytarny ton - Oto kapłan Pana Uciech o niezwykłej mocy do wypędzania zła, nie tylko z karczemnej piwniczki, ale wręcz wszelakiego; jam jest zaś jego prawicą i sztyletem, znaczy się, instrumentem woli boskiego Piana.

Widok zwyczajnego goblina noszącego na głowie komiczną peryczkę i wysławiającego się w sposób zupełnie nie przystający dla przedstawiciela swego gatunku, zatrzymał chorującego ewidentnie kapłana w miejscu.

- Niedobrze się w mieście dzieje, ale ludzie i nieludzie dobrej woli mogą temu zażegnać - ciągnął dalej Huskun, zaczynając popadać w niekontrolowaną emfazę i emocjonując się swoimi własnymi słowami - Przychylcie uszy naszym słowom, a zechciejcie wpuścić nas w swe progi, a wspólnie uradzimy jakowyś ratunek dla tego miasta... jeno na nas nie kichajcie, jeśli łaska!
Huskun nalega, by ariański kapłan jednak zechciał z gośćmi chwilę porozmawiać...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 października 2013, 05:54

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Kapłan Arianny długo łapał powietrze starając się opanować ataki kaszlu. Zamek w drzwiach zachrobotał cicho i drzwi uchyliły się.
We wnętrzu świątyni panował półmrok, smród gnijących jabłek, intensywny zapach kadzideł i okropny zaduch. Wszystkie okna zostały pozasłaniana ciężkimi kotarami. Cały parter kamienicy zajmował świątynia. Pośrodku stał pusty ołtarz ofiarny zdobiony symbolami płodności, tak roślinnej jak i zwierzęcej. Wokół ołtarza leżały promieniście rozłożone dywany modlitewne. Ściany pokrywały kobierce, arrasy i draperie haftowane w obrazy obfitości i płodności.

- Nie mam wiele sił - szepnął kapłan z trudem siadający na jeden z dywanów - mówcie co mogę dla was zrobić i odejdźcie.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 października 2013, 06:13

Cmentarz koło Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Spacer na miejski cmentarz Rotgan-kir to było to co Barthur i Mordil potrzebował. Według instrukcji Balina aby dojść do cmentarza należało wyjść Bramą Główną i kierować się mniej więcej na północ. Tak właśnie gobliny uczyniły. Opuszczenie miasta było bardzo dobrym pomysłem. Rozgrzane ulice i rynsztoki powodowały powstanie takiego smrodu, że nawet zwyczajny goblin nie mógł go znieść. Tymczasem spacer wśród wonnych ziół i kwitnących kwiatów, cisza zmącona jedynie bzyczeniem owadów, zamiast zgiełku tworzonego przez setki śmierdzących ludzi to było to czego Barthur i Mordil potrzebowali. Początkowo upał był nieznośny, ale po minięciu kilku pół agawy droga weszła między krzewy i niewysoki las, ofiarowujący podróżnym trochę cienia.

Niemal dwugodzinny marsz spowodował, że resztki krążącego w organizmie alkoholu wyparowały wraz z wydychanym powietrzem. Ścieżka widać nie była zbyt często uczęszczana bo przez cała drogę nikogo nie spotkali.
Gdy gobliny wyszły z lasu, stojąc na wzgórzu, mięli świetny widok na cmentarz.

Cmentarz w Rotgan-kir położony był na sąsiednim płaskim wzgórzu, otoczonym przez niemal dwumetrowy kamienny płot. Brama natomiast była żelazna i zwieńczona groźnie wyglądającymi kolcami. Od niej to rozpoczynała się aleje, spiralnie okrążająca wzgórze, aż po szczyt, gdzie widać było mały zagajnik drzew. Widać mieszkańcy Rotgan-kir bardzo dbali o swój cmentarz, bo wzdłuż alei poustawiane były ławki i liczne posągi, a krzewy staranni przycięto.
Przed bramom znajdowały się dwa budynki. Jeden niski i pozbawiony okien, drugi natomiast przypominał zwykłą wiejską chatę, tyle, że piętrową. Przed chatą za stolikiem siedziały dwie postaci wyglądające na strażników.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 października 2013, 06:36

Zamtuz "Chętna Dziewoja", popołudnie 38 dnia kepon-ran

- Nalej mości karczmarzu piwa, ino zimnego - zawołał gnom nie mogąc już dłużej wytrzymać wstrzemięźliwości. Wraz z Balinem odwiedzili już kilkanaście karczem, gospód, zajazdów i jak tam jeszcze gospodarze zwali swoje przybytki.

Pierwszą z odwiedzoną z karczem była "Pod Kielichem". Szybko okazało się, że opanowali ją paladyni. Mieszkało tam ich trzech. Karczmarz strasznie chełpił się swoimi szlachetnymi gośćmi, więc nie trudno było uzyskać o nich informacje. Półolbrzym Arehal Cnotliwy, była paladynem z pod znaku gwiazdy, czyli służył Asteriuszowi. Ruhtrag Waleczny, półelf, paladyn Grama oraz Rastin Bladolicy, paladyn Dagonina. Oprócz paladynów karczmę zamieszkiwało dwóch rycerzy - człowiek Undred Sprawiedliwy, ork Magaba Runder oraz półork Ezelia zwany Niezrównanym.

Czwarty z paladynów sam jeden opanował karczmę w dzielnicy orków, ponoć usługiwało mu trzynaście dziewic. Tenże Orafar Miłosierny, paladyn bez zmazy i skazy, mienił się wyznawcą Arianny.

Kolejne większe i bogatsze karczmy w mieście stały się miejscem zamieszkania mniej towarzyskich czarnych rycerzy. W "Świńskim Ryju" zamieszka człowiek Unraga Ciemiężyciel nie chwalący się swoim wyznaniem. W "Dzbanie" półolbrzym Rahbag Krwiożerczy wyznawca Seta. W "Szprotce" dwóch czarny rycerzy wyznawców Morghlitha, elf Atakin Świętobliwy i reptilion Russso Issazi.

Zarówno Balin jak i Drayaharus byli spoceni i zmęczeni uciążliwym chodzeniem w przeludnionym mieście. Po reszcie wspomnianych w karczmie rycerzach nie było ani widu ani słychu. Być może zamieszkali w prywatnych domach mieszkańców.
Ostatnio zmieniony 02 października 2013, 07:39 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 02 października 2013, 07:21

- Rzeknij wpierw, czcigodny kapłanie, co was trapi, jaka zmora dopaść was się ośmieliła. Racz wybaczyć, jeślim wścibski, ale jeno dobro obopólne mną powoduje. Pomóc was jakoś, o ile to możliwe, bardzo bym pragnął. Wolą Piana jest, by ludzie w powszechnej szczęśliwości żyli, nie w strapieniu. Zdrowie i radość nas, maluczkich i pana mego jest radością. Rzeknij słowo, a uczynię co w mej mocy, by ulżyć waszym ciałom i duchom.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 października 2013, 10:15

- Patrzaj Mordil. Pieruny się muszą martwiaków obawiać, bo mur taki jakby jaki areszt krył. - Zauważył Barthur. Podeszli do strażników leniwie opierających się na włóczniach. Olbrzym przemówił najgrzeczniej jak potrafił:

- Witojcie, zacni strażnicy...

- Czego!? - jeden ze strażników żujący zdźbło trawy przerwał ordynarnie, prostując się, a spod niedowiązanej skórzanej kurty wychyliła się na chwilę szyjka butelczyny.

- No trza było tak odrazu. - Rozpromienił się Barthur: - Tera to ja widza, żeście swoje chopy.

Wielki goblin sięgnął do torby i wyciągnął zaczopowaną flaszkę miodu, którą przezornie wyniósł z karczmy:

- Żeśmy po ziółka przyszli dla czcigodnego Gusłka, ale się przecie nie obrazi jak się z dobrymi ludźmi napijem, a i Pian łaskawiej spojrzy, widząc, że zacny trunek w gardła idzie.
podpytuje co sie na cmentarzu dzieje, o Yuzwe i jego syna, co go poćwiartować trzeba było i lemeony.

I przedewszystkim: co to sa kurde lemeony!!!???
Ostatnio zmieniony 02 października 2013, 11:15 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 października 2013, 10:25

Słuchaj Drayharusie pójdziemy wieczorem ku kupcowi Frakiemu. Ale za kilka godzin, może do tego czasu część naszych wróci z miasta.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 października 2013, 22:08

- Meh - tylko machnął ręką gnom, uznając, że pójdzie o dowolnej godzinie, bo jest mu to bardzo obojętne. - Ale najsamprzód! - powiedział już donośnym głosem, podnosząc rękę zaciśniętą w pięść z wystawionym palcem wskazującym - ale najprzód idziemy coś zjeść i wypić, bo kiszki mi marsza grają! Ram pam pam! - zaintonował wojskowy dryl i ruszył przodem do ich siedziby, "spokojnej przystani".

- Co ci zamówić? Litr piwa, czy może winko? - obrócił się, mrużąc konspiracyjnie oczy.
Po obfitym posiłku z małą ilością alkoholu idziemy wieczorem do kowala.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 października 2013, 07:01

Świątynia Arianny, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Kapłan wysłuchał Gusłka i dokładnie przyjrzał się goblinowi. Rozsiadł się wygodniej na modlitewnym dywaniku i wskazał drżącą ręką dzban i kubki stojące na stoliku w rogu świątyni.
Gusłek zrozumiał ten gest i posłał po Huskuna po napitek.

Gdy kapłan napił się z kubka poczuł się nieco lepiej.

- Pijcie, pijcie - nakazał gościom - dzień strasznie skwarny.

Huskun pociągnąwszy mały łyk płynu i mało go nie wypluł. Kapłan zauważył grymas jego twarzy i uśmiechnął się blado.

- Piannici. Widać, że nie przywykliście do wody z miętą i miodem - kapłan zachichotał, ale szybko przestał czując nadchodzący atak kaszlu.

- To was widziałem dwie noce temu? Udało się wam przegnać zmorę
- raczej stwierdził niż zapytał - Gratuluje. Jedak musisz uważać, to policzek dla Sernega. Jemu się nie udało, a tobie tak. To dla niego gorzka pigułka. - ostrzegł Gusłka.

- Wracając jedna do rzeczy. W mieście źle się dzieje. I dziać się będzie
- wzburzenie spowodowało, że kapłan mówił krótkimi, przedzielanymi długimi pauzami zdaniami - Winna pycha i zuchwalstwo. Targnąć się na świątynie - sił nie brakło - zakurzone winem umysły i przypływ odwagi. Dokończyć jak należy- nie stało. Głupi ludzie i ich butna pycha. Pan Śmierci pragnie zemsty. Dobro walczy, ale słabnie. Czuję, że moje dni są policzone. Moja Pani uchroni mnie przed widokiem zniszczeń wywołanych przez Morghlitha, zabierając pod swe opiekuńcze skrzydła. Mój dzień bliski, a więc i Dzień Zemsty bliski.

Kapłan z trudem przystawił kubek do ust i łapczywie napił się wywaru.

- Tyś młody i silny. W tobie wiara i przeznaczenie. Tyś relikwię mojej Pani nosisz, więc nie orkowy szpieg jesteś. Ratuj Rotgan-kir. W tobie jedyna nadzieja - kapłan mówiąc to uronił łzę, uchwycił ramię Gusłka i wpatrzył się w jego źrenice.

Ostatni poryw, pozbawił go sił i kapłan osunął się ciężko dysząc.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 października 2013, 07:38

Cmentarz koło Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Ork strażnik oblizał się na sam widok wyciągniętej przez Barthura butelczyny. Ściągnął hełm i wskazał stolik gdzie dwóch strażników grało w kości.

- Co to? - wskazał na goblina - cyrk znowu przyjechał?

Przy stoliku z drzwi od obórki położonym na pieńku, leżało kilka pniaków służących za krzesła. Ork wskazał te pniaki i poszedł po kubki.

- Jak chcecie po cmentarzu pochodzić, to nie ma problemu. Ino za dnia, na noc zamykamy. Ziółka zbierajcie czy co tam chcecie - powiedział rozlewając miód do kubków.

- Tylu strażników cmentarza pilnuje, to już grabarz nie starcza - zagadnął Barthur.

- Eeeee, szkoda gadać. Jakiś ghoul z lasy wyszedł i do grobów zaczął się dobierać, zwłoki prpa.. protaa.. no ten tego, zżerać zaczął. Burmistrz nas tu przysłał coby martwiaka dopaść, ale się więcej nie pokazał. I siedzimy tak na zadupiu, miast w mieście świętować - żalił się strażnik pociągając z kubka.

- Aha. A ten syn Yuzwy. Jak to z nim było. Sam z grobu się wygrzebał... - wypytywał półolbrzym.

Strażnicy zmierzyli do ponurymi spojrzeniami.

- Nie wiem co tam w karczmach za bajdy opowiadają, ale nam żadem aresztant.. to znaczy żywy trup nie zwiał - zaczął ostro ork, którego kompetencje zawodowe zostały skrytykowane - samobójców to grabarz wrzuca od Przeklętej Szczeliny. Skoro trupek wylazł, to wina grabarza. Z resztą jak zwłoki pogrzebane zgodnie z obrządkiem to się nie przebudzą.

- Aha. Ale tu u was dziwy w Rotgan-kir - mruknłą Barthur - Ghule, łażące trupy i jeszcze jakieś lemeony. Co to właściwie jest?

Jeden z orków odstawił kubek i powiedział.

- Lemeon to tak jaszczura. Setnik taką ma. Sam żem widział. Duża jak jakaś świnia i kolory zmienia. Chodzi z nią na ryby. Puszcza ją do morza, a ta mu dorsza w pysku przynosi. A, żeby ryby nie zżarła to jej pętle na szyi wiąże.

ODPOWIEDZ