Zorian miał nadzieję, że odgłos śliny wpadającej przez gardło nie był słyszany przez nikogo, oprócz jego samego.
- Pani - rzekł, kłaniając się nisko, zgodnie z etykietą Aquilonii. - Kurtyzany mają za zadanie zidentyfikować szpiega, który działa w pałacu i przekazuje nieprzyjaciołom wszelkie informacje. Póki co dostarczyły nam już pewnych, drobnych informacji.
Najemnik już miał się oddalić, ale ponaglajace spojrzenie królowej przypomniało mu o innych pytaniach.
- Polowanie? Ach tak, chcieliśmy urządzić polowanie w pobliskich terenach, używając do tego oddziałów oszczepników, lecz musieliśmy sprawdzić pewne informację. Istniało ryzyko, że czarnoskórzy zamiast polować na zwierzęta, zapolują na nas, a odsunięcie ich od miasta uznają za pierwszy etap pogromu ewentualnych buntowników. Pani, jeśli mógłbym dodać, mieliśmy kolejny pomysł, by go przedstawić waszej królewskiej mości - zaryzykował Zorian wiedząc, że Vanko się wkurzy. Akcje osłabienia wpływów kapłanów muszą odłożyć na dalszy plan, innymi metodami.
Gdy porucznik dostrzegł gest przyzwolenia, stojąc wyprostowany zaczął mówić.
- Chcieliśmy złożyć propozycję, by zająć biedotę pracami budowlanymi nowych dróg, spichlerzy lub innej infrastruktury potrzebnej do rozwoju handlu. Wtedy zamiast dawać im rybę, dalibyśmy wędkę. Kapłani będą w stanie karmić głodnych tylko przez określony czas, a dając im pracę i płacąc robotnikom - co jest ważne - dodał nieco zbyt złośliwym tonem Zorian - pozbędziemy się zarówno problemu buntu, jak i głodujących. Tych, co nie będą chcieli pracować, będziemy szkalować tak, aby presja społeczeństwa sama wydała na nich wyrok - zakończył nieco długą przemowę i stojąc dalej w postawie "spocznij", przyglądał się z zaciekawieniem reakcji królowej.
Pierwszy raz w życiu Zorian balansował na cienkiej linie.
I bardzo mu się to spodobało.
Zorian również chętnie się spotka w zacisznym miejscu, by omówić wszelkie opcje.